Powrót Ginczanki
Artykuły

Pod koniec 2017 r. we Lwowie ukazał się tomik «Zuzanna Ginczanka. Wiersze».

Mimo narzekań na to, że branża wydawnicza na Ukrainie nie rozwija się i ukazuje się coraz mniej książek, w ostatnich latach pojawiło się wiele przekładów z literatury polskiej, i to dobrych, na które warto zwrócić uwagę. Wśród nich należy wyodrębnić wspomnianą książkę, przede wszystkim dlatego, że jest to tłumaczenie poezji.

Wiersze przetłumaczył dr hab. Jarosław Poliszczuk – literaturoznawca, kulturolog, krytyk literacki, wykładowca i naukowiec, który od dawna interesuje się poezją Zuzanny Ginczanki (właściwe nazwisko Zuzanna Polina Gincburg). Autor tłumaczenia, który również pochodzi z Rówieńszczyźny, odkrył – należy to podkreślić – ukraińskiemu czytelnikowi postać zupełnie nieznanej na Ukrainie i zapomnianej w Polsce poetki, która spędziła w Równem dzieciństwo i lata szkolne. Pierwsze badania i tłumaczenia wierszy Ginczanki Jarosław Poliszczuk opublikował w miejscowym almanachu literacko-krajoznawczym «Pohoryna» w 2008 r.

Od tej pory oczywiście liczba przekładów i publikacji powiększyła się, więc w 2017 r., w którym obchodzono 100-letni jubileusz poetki, przyniosło owoce w postaci bogatego zbioru przetłumaczonych wierszy.

Książka składa się z trzech rozdziałów – «Uczta wakacyjna. Z wczesnych utworów lirycznych», «O centaurach» i «Ucieczka» – przedstawiających trzy różne etapy krótkiego twórczego życia Ginczanki, z przedmowy oraz dwóch artykułów o poetce. Wszystkie wiersze bez wyjątku są po polsku i po ukraińsku. Szata graficzna książki jest minimalistyczna, zrobiona prosto, lecz gustownie, wykonana na wysokim poziomie poligraficznym. Pierwsze wrażenie sprawiane przez książkę jest pozytywne, chociaż jakość książki oczywiście mierzy się nie jej wyglądem, bardzo ważnym zresztą, lecz treścią.

W tym miejscu należy zapytać siebie: jakie najtrudniejsze i najważniejsze zadanie stoi przed tłumaczem literatury pięknej? Szczególnie utworu poetyckiego? Odpowiedź brzmi tak: należy głębiej poznać autora, zrozumieć, jak on myśli, jak czuje, jak kocha i nienawidzi. Bez tego niemożliwe jest dobranie klucza do utworu. Znajomość języka – zarówno tego, z którego się tłumaczy, jak i ojczystego – jest zaledwie instrumentem. Ważne jest – zrozumieć sedno utworu, zżyć się z nim.

Wybitny twórca literatury dziecięcej i świetny tłumacz Nikołaj Korniejczukow, bardziej znany jako Korniej Czukowski, w swojej książce «Wysoka sztuka» (ros. «Wysokoje iskusstwo»), poświęconej teorii i praktyce przekładu, napisał tak: «Niezaprzeczalne przykazanie dla mistrzów przekładu: tłumacz nie każdego zagranicznego autora, na którego przypadkowo natrafisz albo którego ci w pośpiechu narzuci redaktor, tylko tego, w którym jesteś rzeczywiście zakochany, którego bicie serca jest tobie bliskie i chciałbyś, żeby zakochiwali się w nim twoi rodacy». Po przeczytaniu wierszy Ginczanki przetłumaczonych przez Jarosława Poliszczuka odniosłem wrażenie, że zostały one przełożone, dlatego że tak nakazywało serce tłumacza.

Nie sposób nie zauważyć również tego, że tłumacz po mistrzowsku włada swoim głównym instrumentem – czyli językiem. Tłumaczenie poezji nakłada na jego wykonawcę wiele ograniczeń, które nie występują w trakcie tłumaczenia utworów pisanych prozą. Chodzi o to, że przy tłumaczeniu wiersza należy nie tylko maksymalnie oddać jego treść, ale również zachować jego rytmikę i melodyjność. Kształt w poezji bardzo często jest nie mniej ważny niż treść, a czasem, nawet jeżeli brzmi to paradoksalnie, jest ważniejszy. Bo to właśnie kształt różni estetykę prozy od estetyki poezji. I właśnie dlatego tłumaczenie poezji jest zajęciem nie dla ludzi o słabym charakterze – technicznego rozwiązania czasem szuka się dziesiątki razy dłużej niż wtedy, kiedy pracuje się z prozą. Jak często ten najbardziej potrzebny i niezastąpiony epitet czy termin nie pasuje do rytmu i rymu!

Czasem można usłyszeć, że przekład z języka polskiego – takiego przecież podobnego! – to sprawa bardzo prosta. Przywołamy więc tu słowa klasyka: «Każdy mniej więcej doświadczony tłumacz wie, że tłumaczenie z podobnych języków – to rzecz najtrudniejsza. Przeszkadza tu właśnie podobieństwo języków do siebie oraz możliwość pokusy tłumaczenia dosłownego, możliwość często iluzoryczna». Są to słowa Maksyma Rylskiego, Polaka z pochodzenia, który tłumaczył z wielu języków i miał dużo bardzo dobrych przekładów. Jednym z najtrudniejszych dla siebie uważał tłumaczenie «Pana Tadeusza» Adama Mickiewicza, czyli przekład z języka, znajomość którego miał doskonałą.

Ze wszystkimi tymi trudnościami musi zmierzyć się tłumacz. I jeżeli nie posiada jednej bardzo ważnej cechy, która jest ważna w każdej walce i w każdej odpowiedzialnej sprawie, nie osiągnie sukcesu. Chodzi o odwagę albo nawet o umiejętność odejścia od oryginału.

Nawet najbardziej doskonała praca mistrza-tłumacza zawsze będzie ustępować oryginałowi. I tu tłumacz musi zdecydować, co zostawić, a z czego zrezygnować, jakie chwyty artystyczne stosowane przez autora zastąpić swoimi, ale tak, żeby nie zmienić treści utworu. W tej chwili tłumacz przestaje być po prostu tłumaczem – staje się współautorem. Jeżeli to się nie zadzieje, można stwierdzić, że tłumaczenie się nie udało. Zdaje się, że Poliszczukowi przekład się udał.

Mimo osiągnięć Jarosława Poliszczuka jako tłumacza, zauważyłem w tomiku wierszy Ginczanki różny poziom tłumaczeń. Moim zdaniem przyczyną tego mógł się stać pośpiech, ponieważ trzeba było oddawać książkę do druku. Większość wierszy Jarosław Poliszczuk przetłumaczył wcześniej, czyli miał możliwość przejrzenia ich po jakimś czasie, zastanowienia, zmienienia czegoś. Pośpiech wpada w oko również w przedmowie, gdzie oprócz kilku przykrych gramatycznych i stylistycznych błędów, można zauważyć nieodpowiedniość cytowanego wiersza do tekstu tego samego wiersza w książce – chodzi o programowy i konceptualny wiersz «O centaurach», którego tytuł stał się tytułem pierwszego tomiku poezji Ginczanki reprezentującego cały etap jej twórczości. Jest to jednak uwaga nie tyle do tłumacza, ile do redaktora i korektora książki.

Anatolij OLICH

P. S.: Książka ukazała się dzięki wsparciu finansowemu Konsulatu Generalnego RP w Łucku.

P. P. S.: Tomik «Zuzanna Ginczanka. Wiersze» wydany został przez «Forum Wydawców» we Lwowie («Форум видавців»). Na profilu facebookowym tej organizacji podano informację, że wydanie nie będzie sprzedawane w księgarniach. W celu otrzymania książki prosimy kontaktować się bezpośrednio z wydawcą lub z Konsulatem Generalnym RP w Łucku.

CZYTAJ TAKŻE:

TRAGICZNA MUZA ZUZANNY GINCZANKI

URWANY WIERSZ ZUZANNY GINCZANKI: W ŁUCKU OTWARTO WYSTAWĘ POŚWIĘCONĄ POETCE

Powiązane publikacje
Rodzinne Warsztaty Wielkanocne w Towarzystwie im. Tadeusza Kościuszki
Wydarzenia
W ramach przygotowań do Wielkanocy Towarzystwo Kultury Polskiej im. Tadeusza Kościuszki, działające w Łucku, zorganizowało dla uczniów szkoły sobotnio-niedzielnej oraz członków ich rodzin Warsztaty Wielkanocne.
20 marca 2026
Uczniowie Łuckiej Hromady recytowali polską poezję. Na najlepszych czeka obwodowy konkurs
Wydarzenia
W Łucku odbył się etap miejski XXXI Konkursu Recytatorskiego im. Juliusza Słowackiego. Jego uczestnicy recytowali utwory polskich poetów, w tym patrona konkursu oraz Antoniego Słonimskiego, Danuty Wawiłow, Czesława Kuriaty i ks. Jana Twardowskiego.
20 marca 2026
«LEGIO Wołyń»: w Łucku po raz trzeci odbędzie się festiwal historii popularnej
Wydarzenia
Organizacja społeczna «Idealiści» we współpracy z agencją eventową «Różowy Taboret» oraz Wydziałem Historii, Politologii i Bezpieczeństwa Narodowego Wołyńskiego Uniwersytetu Narodowego im. Łesi Ukrainki zapraszają na trzecią edycję festiwalu historii popularnej «LEGIO Wołyń».
20 marca 2026
W obwodzie tarnopolskim zneutralizowano szczątki pocisku Ch-101 znalezione w polu
Wydarzenia
Fragmenty wrogiego pocisku na terenie między miejscowościami Kamianka (do 1955 r. Słobódka Strusowska) a Romanówka w rejonie tarnopolskim odkrył podczas prac polowych lokalny mieszkaniec. Mężczyzna zawiadomił o niebezpiecznym znalezisku policjantów.
19 marca 2026
Kraszewski w Muzeum Wołyńskim
Artykuły
19 marca przypada kolejna rocznica śmierci Józefa Ignacego Kraszewskiego, wybitnego polskiego pisarza, który spędził znaczną część swojego życia na Wołyniu. Zachęcamy do zapoznania się z artykułem archeologa, muzealnika i krajoznawcy Jana Józefa Fitzkego pt. «Pamiątki po Józefie Ignacym Kraszewskim w Muzeum Wołyńskim», opublikowanym w nr. 5 «Ziemi Wołyńskiej» z 1939 r.
19 marca 2026
Nowowołyńsk: kolejny atak na obiekt energetyczny w hromadzie
Wydarzenia
18 marca, podczas wieczornego alarmu powietrznego, odnotowano uderzenie w obiekt energetyczny w pobliżu Nowowołyńska. Poinformował o tym mer Nowowołyńska Borys Karpus.
18 marca 2026
Studium Europy Wschodniej UW przybliża ukraińskim studentom historię Polski
Wydarzenia
16–18 marca wykładowcy Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadzili na Wołyńskim Uniwersytecie Narodowym im. Łesi Ukrainki gościnny cykl wykładów pt. «Historia i kultura Polski – dawna i współczesna».
18 marca 2026
W obwodzie rówieńskim znaleziono niewybuchy rosyjskich pocisków rakietowych
Wydarzenia
Podczas prac polowych w obwodzie rówieńskim znaleziono niewybuchy głowic bojowych wrogich pocisków rakietowych. Zostały one zneutralizowane przez saperów policji.
18 marca 2026
Związki frazeologiczne: Patriotyzm, jak kij w mrowisku
Artykuły
Patriotyzm jest pojęciem ciężkim jak stary, trochę pęknięty dzwon, który rozbrzmiewa tylko wtedy, gdy ktoś naprawdę ma odwagę go poruszyć. W teorii to miłość do Ojczyzny, troska o wspólnotę, gotowość do poświęceń. W praktyce coraz częściej przypomina starannie wyreżyserowany spektakl, w którym więcej jest gestów niż treści, więcej deklaracji niż czynów, więcej pustych słów niż konkretów.
18 marca 2026