Harcerze ze Zdołbunowa zorganizowali latem tego roku w Polsce obóz wędrowny. Podróżując od jednej do drugiej miejscowości, mieli okazję poznać zabytki, kulturę i podziwiać przyrodę.
Letnia wędrówka harcerzy z hufca «Wołyń» po Górach Świętokrzyskich zaczęła się od Wąchocka, gdzie już czekała na nich 230 Gorzowska Drużyna Harcerzy «Rysie» z północno-zachodniego okręgu ZHR. Miejscowość znana jest dzięki Opactwu Cystersów, którzy osiedlili się tutaj w XII wieku. Klasztor wraz z kościołem zachwyca. Od północnej strony w krużgankach umieszczono urnę z prochami majora Jana Piwnika «Ponurego», słynnego dowódcy AK, który walczył na tych ziemiach. W pomieszczeniach klasztornych znajduje się Muzeum Cysterskie, gdzie wyeksponowano militaria i obiekty poświęcone martyrologii narodu polskiego. Są to zbiory ks. Walentego Ślusarczyka.
Gra terenowa, w którą bawili się harcerze w Wąchocku, dała im możliwość bliższego poznania miasta. Następnie czekała nas ciężka trasa – pokonaliśmy pieszo 20 km. Celem był Bodzentyn. Po drodze mieliśmy przystanek na Wykusie, miejscu, gdzie stacjonował obóz legendarnego przywódcy powstania styczniowego generała Langiewicza. Bodzentyn przywitał nas 40-stopniowym upałem. Tym razem, podczas gry terenowej, harcerze podziwiali kolegiatę, Stare Miasto i kościół Św.Ducha.
Następna piesza trasa była łatwiejsza, ponieważ wszyscy mieli doświadczenie po poprzedniej wędrówce. Idąc przez Puszczę Jodłową, chłonęliśmy przyrodę.
Święta Katarzyna – niewielka miejscowość, znana dzięki klasztorowi bernardynek. Zatrzymaliśmy się u księży pallotynów. Czas wolny można było spędzić na boisku przy domu rekolekcyjnym, albo w sadzie. Poranna liturgia dała nam siłę na cały dzień. To miasteczko zapadło nam w pamięć. Znajduje się tu Muzeum Minerałów i Skamieniałości, w którym zobaczyliśmy kamienie z różnych epok i różnych krajów oraz proces obróbki krzemienia pasiastego.
W kolejnym dniu wyruszyliśmy na Święty Krzyż.Po drodze zauważyliśmy źródełko i kapliczkę Św. Franciszka. Woda z tego miejsca ma właściwości lecznicze. Szlak prowadził przez najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich – Łysicę (612 m n.p.m.).
Święty Krzyż jest miejscem sakralnym. Oprócz relikwii Krzyża Świętego, sama świątynia i klasztor zmuszają do rozważań o historii tamtych czasów. Klasztor przetrwał, mimo iż niejednokrotnie był rabowany i palony. Po obejrzeniu kościoła i Muzeum Misyjnego Księży Oblatów, którzy teraz opiekują się klasztorem, mieliśmy okazję pomodlić się w kaplicy z relikwiami, a nawet wziąć udział w adoracji Krzyża Świętego. Zwiedziliśmy także kryptę klasztorną na Świętym Krzyżu, w której znajduje się szklana trumna ze szczątkami Jeremiego Wiśniowieckiego.
Do Nowej Słupi, naszego następnego miejsca noclegu, szliśmy tak zwanym «szlakiem królewskim». Na tym szlaku znajduje się Droga Krzyżowa, a u stóp góry stoi skamieniały pielgrzym. Istnieje taka legenda, która mówi, że każdego roku, pielgrzym przesuwa się o ziarenko piasku i gdy dotrze do klasztoru, nastąpi koniec świata. Po odpoczynku, następnego dnia zwiedziliśmy Muzeum Starożytnego Hutnictwa Świętokrzyskiego oraz kościół parafialny p.w. Św. Wawrzyńca, wybudowany w XVII wieku w stylu późnorenesansowym.
Ostatnią trasę naszej wędrówki pokonaliśmy autobusem. Trasa wiodła z Nowej Słupi do Opatowa. Po drodze zajechaliśmy do Ujazdu.Niewielka miejscowość, ale robi wielkie wrażenie. Tego przepięknego zamku nigdy nie zapomnę. Uważam, że zasługuje na to, aby być w jednym rzędzie z rzymskim Colosseum. Olbrzymia budowla posiada 365 okien i 12 sal. Zamek nosi nazwę Krzyżtopór. Krzyż był symbolem wiary i polityki wojewody, topór herbem Ossolińskich. Oba te symbole są umieszczone na bramie wjazdowej do pałacu. Po spacerze dziedzińcem zamku, pojechaliśmy do naszego celu.
Opatów zachwycił nas uroczą Kolegiatą św. Marcina z XII wieku. Bardzo bogate wnętrze kościoła jest ozdobione historycznymi malowidłami i świętymi obrazami. Mieliśmy okazję uczestniczyć tam we mszy św.Następnie czekała nas zupełnie inna atrakcja – podziemna trasa turystyczna. Upał na ulicy nie do zniesienia, a w podziemiach tylko 12 stopni. Można było ochłodzić się i spokojnie obejrzeć ekspozycję.
W następnym dniu wyjechaliśmy do Warszawy, a dokładniej do Zielonki koło Warszawy. W Warszawie nie było czasu na nudę. Odwiedziliśmy centrum miasta i ulubioną Starówkę. Byliśmy też w Centrum Nauki Kopernik. Wizyta w Centrum zrobiła na harcerzach ogromne wrażenie. Dobrze, że istnieje coś takiego, gdzie można spojrzeć na naukę z innej strony. Odbyliśmy jeszcze pieszą wyprawę do Ossowa niedaleko Zielonki…
Czas wypoczynku dobiegał końca. Wróciliśmy na Ukrainę, ale harcerze żyją jeszcze wrażeniami z obozu wędrownego.
Wiktoria RADICA
PS: Harcerze z hufca «Wołyń» dziękują Konsulatowi Generalnemu RP w Łucku, przy wsparciu którego został zrealizowany obóz wędrowny.