W katedrze Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Łucku modlono się o zakończenie wojny.
Czwartego dnia wojny, 27 lutego, katolicy w Łucku zebrali się na niedzielnej mszy świętej. Modlili się o zakończenie wojny i za obrońców Ojczyzny. Mszę celebrował Biskup Witalij Skomarowski, ordynariusz diecezji łuckiej.

Na początku mszy powiedział: «Od czwartku biskupi i księża z innych państw nieustannie dzwonią do mnie, wspierają i zapewniają o swojej modlitwie. Wyrażają też chęć udzielenia pomocy. Świadomi tej braterskiej miłości, zwracamy się z nadzieją do Boga, aby chronił nasze serca, aby zawsze królowała w nich miłość – i ta miłość będzie także naszym największym wsparciem dla tych, którzy bronią naszej Ojczyzny, dla rannych, tych, którzy są na polach bitew, a także modlitwą o wieczny pokój zmarłych i poległych».
Witalij Skomarowski odczytał również list napisany w czwartek przez biskupów katolickich: «W sytuacji, gdy Rosja rozpoczęła wojnę na pełną skalę przeciwko Ukrainie, odpowiedzialność każdego z nas jest ważna. Nie pozwólmy, aby lęk nami zawładnął. Chrześcijanie są ludźmi wiary i nadziei, ponieważ nasz Zbawiciel Jezus Chrystus swoim zmartwychwstaniem udowodnił, że ostatnie słowo należy nie do śmierci, lecz do życia! (...) Bądźmy gotowi bronić naszej Ojczyzny według naszych możliwości i obowiązków – w wojsku lub w miejscu pracy, w szpitalach lub udzielając pierwszej pomocy, wsparcia materialnego albo słowa pociechy, modlitwy lub ofiary cierpienia. Odważnie odpowiadajmy na natchnienia Ducha Świętego, który da swoje światło we właściwym momencie».

We mszy uczestniczyło mniej wiernych niż zwykle – część parafian ewakuowała dzieci i kobiety do Polski lub do bezpieczniejszych miejsc na Ukrainie. Choć trudno powiedzieć, czy na Ukrainie jest teraz jakieś całkowicie bezpieczne miejsce. Ze względu na to, być może po raz pierwszy, «Monitor Wołyński» w kościele nie został rozebrany w całości. W środę nasza redakcja oddała do druku jubileuszowy 300. numer czasopisma, którego kolportaż odbywał się już w pierwszym dniu wojny.

W rozmowie ze zgromadzonymi po nabożeństwie parafianami dowiedziałem się, że wiele osób zaangażowało w różne formy pomocy – zarówno w parafii, jak i w innych organizacjach. Ludzie nie rozeszli się zaraz po liturgii, ale zbierali się w grupy i prosili o modlitwę za swoich bliskich, którzy służą teraz w Siłach Zbrojnych Ukrainy, broniących Ojczyzny przed wrogiem.
Dodajmy, że Kościół rzymskokatolicki w Polsce rozpoczął akcję modlitewną «Duchowa adopcja żołnierzy ukraińskich». Polega na tym, że każdy katolik może codziennie modlić się za jednego żołnierza. Ludzie nie znają imienia żołnierza, którego adoptowali, i nazywają go po prostu: mój żołnierz. Ukraińscy katolicy również mogą się przyłączyć – i już się przyłączają – do tej akcji.
Innym kierunkiem jest aktywna pomoc w postaci darowizn i innych działań. Jak powiedział ksiądz kanonik Paweł Chomiak, proboszcz łuckiej parafii i przewodniczący «Caritas-Spes Łuck», liczba chętnych do włączenia się w prowadzone obecnie akcje charytatywne na rzecz frontu jest tak duża, że trzeba ludziom odmawiać. Pisaliśmy już wcześniej o akcjach prowadzonych przez «Caritas-Spes Łuck».
Niekiedy nie brakuje też kuriozalnych sytuacji. Na prośbę księży rzymskokatolickich z Ukrainy, którzy obecnie pełnią posługę w Bordigherze i Sanremo, Włosi zebrali leki, które zamierzali przekazać do Łucka. Jednak w drodze coś się pomyliło, zostały więc przekazane do Lwowa. W związku z tym, że leki są teraz potrzebne na całej Ukrainie, wszyscy uznali, że główne zadanie zostało wykonane i nie tracili czasu na ich przekazywanie z miasta do miasta. W dodatku ta akcja będzie kontynuowana.
Dla mnie słowa drugiego czytania w Liturgii Słowa brzmiały symbolicznie. To było tak, jakby Bóg skierował je do całej Ukrainy w tym trudnym czasie. Należy przypomnieć, że czytania biblijne w mszach katolickich są związane z kalendarzem liturgicznym, czyli są ściśle ustalone. Tak się złożyło, że na niedzielę, 27 lutego, wyznaczone zostało czytanie z Pierwszego Listu świętego Pawła Apostoła do Koryntian (1 Kor 15, 54–58). Były tam m.in., takie słowa: «Zwycięstwo pochłonęło śmierć. Gdzież jest, o śmierci twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień? (…) Bogu niech będą dzięki za to, że dał nam odnieść zwycięstwo przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Przeto, bracia moi najmilsi, bądźcie wytrwali i niezachwiani, zajęci zawsze ofiarnie dziełem Pańskim, pamiętając, że trud wasz nie pozostaje daremny w Panu».
Tekst i zdjęcia: Anatol Olich