Mija 55 lat od rozpoczęcia wydarzeń Marca ’68
Artykuły

Marzec ’68 to obok Października ’56, Grudnia ’70, Czerwca ’76 i Sierpnia ’80 jeden z tak zwanych Polskich Miesięcy. Były to symboliczne wydarzenia w dość na co dzień jednostajnej historii Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, państwa niedemokratycznego i niesuwerennego. Okresy społecznych i politycznych konfliktów, często masowych wystąpień sporych odłamów społeczeństwa. O znaczeniu wydarzeń sprzed 55 lat pisze Piotr Zaremba.

Trzy z nich (Październik ’56, Grudzień ’70 i Sierpień ’80) oznaczały rocznicę personalnych roszad na szczytach władzy (wymiana pierwszego sekretarza partii komunistycznej), powiązanych z pewnymi zmianami stylu rządzenia. Marzec ’68 (masowe demonstracje studentów i bunt części intelektualistów) i Czerwiec ’76 (strajki robotnicze związane z podwyżkami cen) to pamiątki jedynie pacyfikacji oporu.

Wszystkie te miesiące były jednak w późnym PRL ważnymi znakami dla tej części społeczeństwa, która kontestowała komunistyczne władze. Wymieniano je najczęściej jednym tchem – jako symbol powtarzających się patologii nieakceptowanej władzy i coraz większego upodmiotowienia społeczeństwa.

Z kolei dla Zachodu Marzec ’68 miał inne znaczenie. Akcentowano przede wszystkim grozę propagandowej kampanii skierowanej przeciw Żydom, prowadzącej do emigracji tysięcy osób. Z tym kojarzy się ta rocznica samym środowiskom żydowskim.

Przypominała ona o rozlicznych fenomenach. Październik ’56 to połowiczne odcięcie się komunistycznej władzy od okrucieństw i społecznych eksperymentów epoki stalinizmu. Przywództwo należało do lewicowej inteligencji, często członków PZPR, chociaż próbowano się także odwoływać do robotników. Masowe wystąpienia, nawiązujące do spacyfikowanego krwawo kilka miesięcy wcześniej, w czerwcu 1956 r., powstania robotniczego w Poznaniu, stały się za to ruchem ogólnonarodowym. Tyle że ta aktywność została dość szybko rozładowana, kiedy partia komunistyczna, PZPR, powierzyła funkcję pierwszego sekretarza Władysławowi Gomułce, więzionemu w szczytowym okresie stalinizmu. Polacy cofnęli się – także z obawy przed sowiecką interwencją.

Gomułka zrezygnował z kolektywizacji rolnictwa, z mocniejszej presji na Kościół (choć nie z konfliktów z nim) i z masowych represji. Ale postawił na podtrzymanie systemu nakazowo-rozdzielczego w gospodarce i na kontrolę partii nad wszystkimi dziedzinami życia, łącznie z nauką i kulturą. To ostatnie prowadziło do konfliktu z październikową inteligencją. Znaczna jej część uczestniczyła wcześniej w budowaniu stalinowskiego komunizmu. Teraz jej dzieci burzyły się na uniwersytetach.

Kiedy w styczniu 1968 r. władze zdjęły wielki polski dramat patriotyczny «Dziady» Adama Mickiewicza, bo dopatrzyły się w inscenizacji akcentów antyrosyjskich, demonstrację zorganizowali tak zwani Komandosi, elitarna grupa lewicowych dysydentów chcących poprawiać socjalizm. Był w tym symboliczny paradoks – to oni, niedawno od tego dalecy, opowiedzieli się za polskim romantycznym patriotyzmem. Zdjęcie «Dziadów» wywołało protesty innych środowisk, choćby literatów.

Odpowiedzią władz było wydalenie kilku studentów z Uniwersytetu Warszawskiego. Z kolei 8 marca 1968 r. społeczność studencka zorganizowała wiec na tymże uniwersytecie, brutalnie spacyfikowany wewnątrz uczelni przez tak zwany aktyw robotniczy, a na ulicach Warszawy przez milicję.

Ale strajki studenckie rozlały się na wiele uczelni – w Warszawie i w innych miastach. Choć wiece organizowali rewizjoniści, czyli zwolennicy reformowania socjalizmu, jak wykazał w swojej fundamentalnej pracy o Marcu ’68 najwybitniejszy badacz tego okresu Jerzy Eisler, przyłączały się tysiące studentów apolitycznych i o nielewicowych poglądach. W demonstracjach uczestniczyli także uczniowie szkół średnich, a niekiedy i robotnicy.

Ekipa Gomułki szybko te strajki studenckie spacyfikowała aresztowaniami liderów, czasem wcielaniem ich do wojska. Represje poszerzono na wybranych profesorów usuwanych z uczelni. Równocześnie rozpętano kampanię «antysyjonistyczną», w prasie, radiu i telewizji. Rozmaite żydowskie środowiska zaczęto obwiniać o to, że po wojnie Izraela ze światem arabskim w roku 1967 nie zachowywały lojalności wobec polskiego państwa, które wspierało Arabów. Apogeum tej wrzawy było głośne wystąpienie Gomułki w Sali Kongresowej 19 marca 1968 roku. Zachęcał «syjonistów» (czyli tak naprawdę Żydów) do wyjazdu z kraju, zachęcany do jeszcze większej brutalności okrzykami aktywistów.

Partia próbowała w ten sposób skompromitować niezależny ruch studencki. Wskazywano, że Komandosi to przeważnie synowie i córki komunistów żydowskiego pochodzenia. Próbowano ich alienować w ten sposób od kolegów. Używano nawet aluzyjnie antystalinowskich argumentów, choć większość członków kierownictwa partii i partyjnego aparatu zrobiła w stalinizmie kariery. Równocześnie wykorzystano tę kampanię do czystki, wyrzucając setki osób żydowskiej narodowości ze stanowisk. Nawet w prowincjonalnych miasteczkach czy niewielkich zakładach pracy szukano kogoś, kto odpowiadałby kryterium «syjonisty». Czystki objęły także aparat bezpieczeństwa i wojsko. Łamano kariery naukowcom i artystom.

Sprawa miała wiele aspektów. Można powiedzieć, że ta operacja służyła wymianie kadr, otwarciu dróg do karier młodszym PZPR-owcom, wychowanym już w PRL. Za tym wszystkim stało przeświadczenie, że frakcja «partyzantów» w partii, posługująca się patriotycznym, ba, nacjonalistycznym frazesem, zmierza do stopniowej eliminacji Gomułki. Jej przywódca, minister spraw wewnętrznych Mieczysław Moczar, sam miał ambicję bycia szefem PZPR. Niektórzy uważali, że rzecz cała została wręcz sprowokowana przez Moczara, że to on stał za zdjęciem «Dziadów». Jego aspiracje rozbiły się o stanowisko Moskwy wobec polskiego «nacjonalisty». Gomułka wygasił kampanię antysyjonistyczną, a w listopadzie 1968 roku na kolejnym zjeździe został namaszczony przez Leonida Breżniewa na «pierwszego».

Wyjeżdżający z Polski Żydzi (czujący się w wielu wypadkach Polakami, a czasem po prostu komunistami) mieli często żal do polskiego społeczeństwa – za bierne przyjmowanie kampanii, czasem o gesty wrogości. Takie incydenty miały miejsce, zwłaszcza że pokaźna liczba osób zyskiwała w następstwie czystek posady czy mieszkania – dodajmy jednak, że z poręki partii komunistycznej.

Warto zarazem podkreślić, że wszystko to działo się w warunkach porwania więzi społecznych poza oficjalnymi. W antysyjonistycznym wiecach zwoływanych przez różne instancje władzy tłumy pracowników brały udział kompletnie biernie.

Ze wspomnień wynika, że wielu prostych ludzi nie rozumiało ani oficjalnej kampanii PZPR, ani racji zbuntowanych studentów czy w szerszym sensie inteligencji. Konflikt odbierano jako «rozgrywkę na górze» czy grę różnych frakcji w obozie władzy.

arazem wśród zwalnianych ze stanowisk i wyjeżdżających na emigrację obok ewidentnie skrzywdzonych ludzi widziano twarze niezreformowanych stalinowców, dawnych wojskowych sędziów czy funkcjonariuszy bezpieczeństwa. To jeszcze wzmagało dezorientację.

Równocześnie kampania 1968 roku miała naturę antyinteligencką. Gomułka atakował takich ludzi, jak związany ze środowiskami katolickimi publicysta Stefan Kisielewski, pisarz Paweł Jasienica czy satyryk Janusz Szpotański – oni nie byli Żydami, ale krytykami polityki władz. W obronę studentów włączyło się katolickie koło poselskie Znak w zdominowanym przez PZPR i jej sojuszników Sejmie. Kazanie krytykujące władze wygłosił Prymas Polski Stefan Wyszyński. Ograniczono restrykcyjną ustawą autonomie uczelni, zaostrzono przepisy wymierzone w niezależną działalność stowarzyszeń. Podkopano podstawy kilku dyscyplin nauki, zwłaszcza socjologii, filozofii i ekonomii.

Tradycja Marca ’68 była potem silnie akcentowana przez demokratyczną opozycję w latach 70., a jeszcze później przez «Solidarność». Nic dziwnego, przecież ruch studencki organizowali ludzie, którzy tę opozycję będą potem tworzyć.

Równocześnie Marzec ’68 to zapowiedź stopniowego zbliżenia między dysydentami wywodzącymi się z PZPR a środowiskami tradycyjnie antykomunistycznymi. Jeden z Komandosów, Adam Michnik, napisze w latach 70. książkę nawołującą do kompromisu między lewicą i Kościołem traktowanym jako sprzymierzeniec w walce o upodmiotowienie Polaków.

Od lat 90. prawica zaczęła się jednak od tej tradycji dystansować. Głównie z powodu nowych konfliktów z dawnymi Komandosami, po części ideowych, po części związanych z pytaniem, jak mocno rozliczać komunizm. Po obu stronach zaczęła się zacierać świadomość, że – wynika to z książki Eislera – marcowy zryw nie był kreacją garstki lewicowców, lecz czymś dużo szerszym. W wiecu na Uniwersytecie Warszawskim uczestniczyli tacy ludzie, jak Jarosław i Lech Kaczyńscy czy Jadwiga Staniszkis, będący wtedy studentami. Obecny polityk narodowo-katolicki Antoni Macierewicz został wtedy aresztowany, podobnie jak Adam Michnik.

Część prawicy uwierzyła niemal w spiskowe teorie tamtej władzy, sprowadzające bunt studentów do intrygi dawnych stalinowców. Z kolei część lewicy wierzy, że jest to jedynie ich tradycja. Wynika z tego pewien dystans obecnej władzy PiS wobec obchodów 50-lecia Marca ’68, ale też takie incydenty, jak niezaproszenie do marcowego panelu przez komitet organizacyjny z Uniwersytetu Warszawskiego Ireny Lasoty, jednej z aktywnych Komandosek, skłóconej jednak później z Adamem Michnikiem.

Szkoda, bo Marzec ’68 to jeden z istotnych kroków ku upodmiotowieniu społeczeństwa. Można zaryzykować twierdzenie, że bez niego nie powstałaby «Solidarność», a w każdym razie byłaby słabsza, gorzej zorganizowana, mniej świadoma swoich celów. U jej podstaw widać przecież wielu ludzi Marca ’68, którzy tworzyli później opozycję, zwłaszcza KOR, docierający do robotników. Warunkiem powrotu do normalnej debaty o tych wydarzeniach musiałaby być jednak ogólna pacyfikacja relacji między różnymi politycznymi i ideowymi środowiskami. A na to się na razie nie zanosi.

Piotr Zaremba,
publicysta, historyk, dziennikarz
Tekst pierwotnie ukazał się w magazynie «Wszystko co Najważniejsze»
Źródło: dlapolonii.pl

Powiązane publikacje
Czym był przedwojenny Korpus Ochrony Pogranicza?
Artykuły
Sto lat temu, 17 września 1924 r. powstał Korpus Ochrony Pogranicza (KOP). Przez dokładnie piętnaście lat, do agresji ZSRR na Polskę w 1939 r., strzegł polskiej wschodniej granicy.
30 września 2024
Cuda Polski: Dunajec, czyli mały Dunaj
Artykuły
Według jednej z legend ujście Dunajcowi miał osobiście wyrąbać mieczem król Bolesław Chrobry. Przed wiekami opowiadano sobie także o Ferkowiczu, który ścigał króla węży a ten, uciekając, wytyczył drogę rzece wywracając wąwóz. Dunajec, na swej liczącej 247 km długości oferuje nam wiele wspaniałych miejsc i widoków, jednak pierwszeństwo należy się przełomowi rozpoczynającemu się pod Trzema Koronami.
28 sierpnia 2024
Cuda Polski: Jezioro Śniardwy – królestwo Króla Sielaw
Artykuły
Mówi się o nim «mazurskie morze». Nic dziwnego, jest największym jeziorem w Polsce, ostoją ryb i ptaków, miejscem uwielbianym przez plażowiczów i żeglarzy, w znacznej części jeszcze niezadeptanym i zarośniętym sitowiem. Jezioro Śniardwy uznawane jest za jeden z najpiękniejszych przyrodniczo terenów naszego kraju.
14 sierpnia 2024
Cuda Polski: Morskie Oko – najpiękniejsze jezioro w polskich górach
Artykuły
Być w Tatrach i nie zobaczyć Morskiego Oka? To największe górskie jezioro w Polsce zna chyba każdy. Choć, żeby się do niego dostać, trzeba wykonać kilkukilometrowy spacer lub dojechać bardzo ostatnio krytykowanymi konnymi bryczkami, nie ma chyba osoby, która nie chciałaby zobaczyć jego koloru i zapierającej dech panoramy Tatr Wysokich.
05 sierpnia 2024
Cuda Polski: Malbork – najpotężniejsza twierdza średniowiecznej Europy
Artykuły
Był symbolem potęgi Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. Przez półtora wieku mieszkał w nim wielki mistrz krzyżacki i najwyższe władze zakonu. Był także siedzibą niemieckich cesarzy i polskich królów. Wielokrotnie niszczony i odbudowywany, od wieków jest wspaniałym przykładem myśli konstruktorskiej i bohaterem chlubnych i niechlubnych wydarzeń z polskiej historii.
25 lipca 2024
Czas rocznic Marii Skłodowskiej-Curie
Artykuły
Świat podziwia Marię Skłodowską-Curie, jednak zamiast łączyć ją z Polską, rodzinnym krajem, najczęściej łączy z Francją, gdzie spędziła większość życia. O wielkiej Polce, warszawiance, człowieku wyjątkowej osobowości i o tym, co każdy z nas powinien robić dla odświeżania pamięci o noblistce w przypadającą 4 lipca 90. rocznicę jej śmierci opowiada Miłka Skalska – zastępczyni dyrektorki Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.
04 lipca 2024
Aleksander Fredro – krytyczny entuzjasta dawnej Polski
Artykuły
W swoich komediach ośmieszał tych, którzy do zgody się nie garną, a siebie uważają za pępek świata. Z ustanowienia Sejmu rok 2023 jest w Polsce Rokiem Aleksandra Fredry – najwybitniejszego polskiego komediopisarza, a także żołnierza kampanii napoleońskich.
11 sierpnia 2023
Kornel Makuszyński – pisarz ze słońcem w herbie
Artykuły
Przekonywał swoich czytelników, że nie ma ludzi złych, są tylko nieszczęśliwi: «Uśmiechnij się do bliźniego, a bliźni serce wyjmie z piersi i ofiaruje ci je na dłoni». I dodawał: «Uśmiech wyrównuje wszystkie sprawy». 70 lat temu, 31 lipca 1953 r., zmarł twórca «Koziołka Matołka» – Kornel Makuszyński.
31 lipca 2023
«Bądź wierny. Idź». 25 lat temu zmarł Zbigniew Herbert
Artykuły
«Czym jest historia, w której tkwimy? To orgia panoszącej się nieprawości. A przecież zawsze znajdzie się garstka sprawiedliwych, którzy w tej zawierusze przechowają podstawowe wartości. Chodzi o to, by znaleźć się w tym gronie» – powtarzał Zbigniew Herbert, jeden z największych poetów polskich i europejskich. 28 lipca mija 25 lat od jego śmierci.
28 lipca 2023