Oździutycze – obecnie mała i prawie zapomniana wołyńska wieś, będąca niegdyś miastem na prawie magdeburskim. Urodzona tam badaczka Wołynia Halina Marczuk-Futała napisała książkę «Oździutycze: szkice historyczne». Prezentacja publikacji odbyła się 7 czerwca w Wołyńskiej Obwodowej Bibliotece dla Młodzieży.
«Dzisiaj Rosjanie, którzy wysadzili zaporę w Kachowce, zniszczyli wiele wsi, które pójdą w zapomnienie. A zanim powstał ten Zbiornik Kachowski, również zostały zniszczone wsie. Musimy udokumentować, uratować, co się da. Wróg chce nas zostawić bez historii, bez tradycji, a my powinniśmy mu się tu, na miejscu, przeciwstawić. Gdybym była młodsza, na pewno poszłabym na wojnę. Ale na wszystko jest swój czas. Dlatego zdecydowałam się w ten sposób dołożyć swoją cegiełkę – wydać książkę» – wyjaśnia autorka Halina Marczuk-Futała.


Jak powiedziała, praca nad książką trwała około 15 lat. Badaczka zbierała materiały o swojej rodzinnej wsi dosłownie kawałek po kawałku. Wieś Oździutycze w rejonie włodzimierskim nie może pochwalić się żadnymi wyjątkowymi postaciami historycznymi ani udziałem w wielkich wydarzeniach. Nie oznacza to jednak, że jej historii, podobnie jak historii innych podobnych osad, nie trzeba zgłębiać. Wręcz przeciwnie, często okazuje się, że w przeszłości tych malutkich wsi kryje się wiele interesujących i nieznanych szczegółów, które pomagają wyjaśnić ważne globalne procesy historyczne. Teraz Oździutycze to mała i prawie zapomniana wołyńska wieś, ale kiedyś było to miasto na prawie magdeburskim. Większość ludności stanowili Żydzi, którzy zajmowali się handlem bydłem i zbożem oraz rękodziełem.
Jednym z najważniejszych źródeł w odkrywaniu historii Oździutyczów dla badaczki były wspomnienia starszych mieszkańców wsi. Pani Halina również poświęciła wiele czasu i wysiłku na opracowanie dokumentów w archiwach, m.in. w Horochowie, Włodzimierzu, Łucku, Tarnopolu, Żytomierzu, Chmielnickim i Kijowie. W pracy wspomagali ją koledzy i przyjaciele. Jest wśród nich Iraida Majdaniec, która zajmuje się badaniem historii Żydyczyna, o. Ołeksandr Tkaczuk, lwowski historyk Andrij Zajeć i wielu innych.




«Zarzucano mi, że dzisiaj nie czas na pisanie tej książki. Ja jednak myślę inaczej: nasi chłopcy bronią teraz naszej ziemi, a my, ci którzy mają siłę i możliwość, musimy bronić naszej historii, naszego dziedzictwa kulturowego, naszego języka, naszych tradycji. Konieczne jest uratowanie i opisanie historii każdej takiej małej wioski, ponieważ wiele z nich już zniknęło» – uważa Halina Marczuk-Futała.


Wynikiem jej wieloletniej pracy jest 540-stronicowa publikacja. Ujęta w książce historia wsi obejmuje okres od czasów najdawniejszych do dzisiejszej wojny rosyjsko-ukraińskiej. Wśród opisanych wydarzeń z XX wieku – eksterminacja przez Niemców miejscowej społeczności żydowskiej 25 czerwca 1941 r., czyli już w pierwszych dniach wojny niemiecko-sowieckiej, krwawa konfrontacja polsko-ukraińska, bitwa w 1944 r. między oddziałami Ukraińskiej Powstańczej Armii i 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej, prawie niezbadany proces przywrócenia i funkcjonowania na Wołyniu, w tym w Oździutyczach, Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej w okresie międzywojennym, parcelacja tutejszych majątków ziemskich.
Jeden z rozdziałów przedstawia czytelnikowi krótki esej historyczny o mniejszościach narodowych zamieszkujących Wołyń, m.in. o Żydach, Polakach, Niemcach, Czechach i Rosjanach. Kolejna część książki poświęcona jest pobliskim wioskom, takim jak: Twerdynie, Rudnia, Żurawiec, Zapust i Mołczanów. Nawiasem mówiąc, Mołczanów też był kiedyś miastem. Niestety większość kolonii i chutorów opisanych w książce zniknęła już z map Wołynia.
Na okładce książki wykorzystano zdjęcie Serhija Palki, wołyńskiego podróżnika i znanego mistrza fotografii pejzażowej. Publikacja jest bogato ilustrowana nie tylko zdjęciami z archiwów domowych i starych wydawnictw, ale także unikalnym materiałem kartograficznym.
Halina Marczuk-Futała urodziła się w Oździutyczach, ale prawie całe życie związana jest z Łuckiem. Jej bogata biografia, zdaniem miejscowego historyka Anatolija Syluka, który przybył na prezentację, by pogratulować pani Halinie wydania książki, również zasługuje na uznanie. Od 1986 r. była pracownikiem naukowym Łuckiego Państwowego Rezerwatu Historycznego. Tutaj zainteresowała się historią dzwonów i odlewnictwa. Jej dorobek stanowi ponad 50 artykułów na ten temat w publikacjach naukowych i prasie. Pani Halina stała się inicjatorką powstania jedynego w Ukrainie muzeum dzwonów na Zamku Łuckim i założycielką festiwalu sztuki dzwonienia «Błahowist Wołynia». Stworzyła Ośrodek Naukowo-Metodologiczny Sztuki Dzwonienia, zajmujący się studiami nad odlewnictwem i dzwonami. Zorganizowała wiele międzynarodowych, ogólnoukraińskich i regionalnych sympozjów i konferencji naukowych, seminariów oraz wypraw archeologicznych.
Od 1995 r. była zastępcą, a od 2012 prezesem Wołyńskiego Oddziału Stowarzyszenia «Ukraina – Świat». Później pracowała jako dyrektor Domu Kultury dzielnicy Weresnewe w Łucku. W latach 2003–2009 zdobyła kolejne wykształcenie wyższe na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II, gdzie uzyskała tytuł magistra teologii i nauk o rodzinie.

Halina Marczuk-Futała ma tytuł honorowego krajoznawcy Ukrainy. Za znaczący wkład w badania i popularyzację historii i kultury Wołynia była wielokrotnie odznaczana licznymi nagrodami. Jest m.in. laureatką regionalnej Nagrody imienia Aleksandra Cynkałowskiego oraz Nagrody imienia Mykoły Kudeli.
Tekst i zdjęcia: Anatol Olich