Autorka książki o klasztorze bernardyńskim w Dubnie: «Zakonnicy przyjęli mnie do swojej rodziny»
Artykuły

Wira Hupało jest archeologiem, doktorem nauk historycznych, starszym pracownikiem naukowym i starszym badaczem Wydziału Archeologii Instytutu Ukrainoznawstwa im. Iwana Krypiakiewicza Narodowej Akademii Nauk Ukrainy. Opowiadamy naszym Czytelnikom o jej monografii poświęconej klasztorowi bernardynów w Dubnie.

Monografia «Klasztor bernardynów w Dubnie a kultura funeralna szlachty wołyńskiej w XVII – pierwszej połowie XIX w. (na podstawie materiałów badań archeologicznych)» to jedno z najnowszych opracowań dr hab. Wiry Hupało. W sumie ma w swoim dorobku ponad 150 prac naukowych.

W monografii pisze o historii powstania klasztoru Zakonu Braci Mniejszych w Dubnie i jego funkcjonowaniu, opisuje zabudowę zespołu klasztornego oraz życie zakonników. Jednak głównym przedmiotem zainteresowania badaczki jest nekropolia na terenie klasztoru i zwyczaje pogrzebowe na Wołyniu. Monografia powstała na podstawie wieloletnich badań archeologicznych i zawiera wiele unikatowych materiałów.

Książka jest dość obszerna, liczy 704 strony formatu A4. Tekst jest wzbogacony o 496 kolorowych ilustracji. Imponujące są: bibliografia (731 pozycji), liczba przypisów (1868) i szczegółowe indeksy. Księga zawiera dane biograficzne i genealogiczne dotyczące 176 osób pochowanych na nekropolii klasztornej w Dubnie.

Ta interdyscyplinarna monografia, oprócz przedstawiania faktów czysto naukowych, przekazuje czytelnikom wiele ciekawych szczegółów z życia szlachty wołyńskiej i mnichów. Autorka szczególną uwagę poświęciła zwyczajom i inwentarzom pogrzebowym, studium ubiorów i dewocjonaliów.

Jak opowiada Wira Hupało, klasztor w Dubnie stał się przedmiotem jej badań nie przez przypadek. W latach 90. obroniła pracę doktorską na temat średniowiecznej ceramiki zachodniej Ukrainy od V do XV wieku, a jej promotorem był wybitny archeolog dr hab. Ihor Swiesznikow. Tego naukowca, choć urodził się w Kijowie, faktycznie można uważać za wołynianina. Dzieciństwo spędził na Dubieńszczyźnie, studiował, ożenił się, mieszkał i zmarł w Dubnie, badał historię Wołynia. Swiesznikow m.in. przez ponad 20 lat prowadził wykopaliska na miejscu bitwy pod Beresteczkiem, których wyniki opublikował w jednej z pierwszych monografii na Ukrainie poświęconych temu tematowi.

Otóż w 1993 r. w Dubnie utworzono Państwowy Rezerwat Historyczny, a wybitnego naukowca zaproszono do przeprowadzenia prac wykopaliskowych na tutejszym zamku. Zgodził się, a na swojego zastępcę mianował Wirę Hupało, która właśnie obroniła pracę doktorską. Pracując na wykopaliskach na Zamku Dubieńskim uczona zainteresowała się podziemiami klasztoru bernardynów, który znajdował się w pobliżu. Zainteresowanie to przerodziło się w badania naukowe, które trwały łącznie prawie 10 lat.

Powoli powstawała baza merytoryczna monografii. Jak powiedziała pani Wira, struktura książki i logika prezentowania materiału wymagały wyeksponowania historii klasztoru bernardynów w Dubnie. «Materiałami archiwalnymi zajmują się historycy, natomiast archeolodzy mają inną bazę źródłową. Było to dla mnie swoiste wyzwanie, gdyż materiały archiwalne dotyczące klasztoru bernardynów są bardzo rozproszone. Musiałam dużo podróżować, szukać. Zrozumiałam jednak, że moja praca byłaby niepełna bez znajomości jego historii» – powiedziała autorka książki.

Niezbędne materiały znajdują się w różnych archiwach – w Równem, Żytomierzu, Tarnopolu, Kijowie. Okazało się, że najstarsze dokumenty zakonnicy po zamknięciu klasztoru wywieźli do Polski. Teraz znajdują się w archiwum Prowincji Matki Bożej Anielskiej Zakonu Braci Mniejszych (tak brzmi oficjalna nazwa zakonu, którego mnisi potocznie w Polsce nazywają się bernardynami – red.) w Krakowie.

Do krakowskiego klasztoru, położonego u samych stóp Wawelu, badaczka jeździła przez prawie pięć lat. «Zakonnicy zobaczyli, że dużo pracuję i przyjęli mnie do swojej franciszkańskiej rodziny. Do klasztoru przybywałam jak do własnego domu» – wspomina autorka monografii. Nieocenioną pomoc w pracy zapewnił o. Wiesław Franciszek Murawiec OFM, ówczesny dyrektor archiwum. Obecnie tę współpracę kontynuuje jego następca, profesor o. Aleksander Krzysztof Sitnik OFM.

Jak wspomina autorka, podczas opracowania dokumentów o. Wiesław przedstawił ją młodemu klerykowi z Ukrainy, który studiował w Kalwarii Zebrzydowskiej i pisał pracę magisterską na temat klasztoru bernardynów w Zasławiu. «Mieliśmy wspólne zainteresowania naukowe, komunikowaliśmy się. Następnie zaprosił mnie na święcenia kapłańskie, ale okoliczności nie pozwoliły mi przyjechać. Przez jakiś czas korespondowaliśmy ze sobą, ale z czasem ta korespondencja ustała» – wspomina rozmówczyni.

W 2021 r., gdy książka była już gotowa, Wira Hupało wysłała e-maila do Żytomierza, do zarządu Prowincji Świętego Archanioła Michała Zakonu Braci Mniejszych w Ukrainie: być może jej publikacja zainteresuje ukraińskich franciszkanów? Po kilku dniach odebrała telefon, podczas którego omówiła techniczne szczegóły współpracy. Gdy oświadczyła, że ​​dostarczy niezbędne dokumenty i pisemne potwierdzenie, powiedziano jej, że nie ma takiej potrzeby. Okazało się, że rozmówcą pani Wiry jest nikt inny tylko ten student, z którym się przyjaźniła. Teraz ten były kleryk, o. Daniel Botwina, jest ministrem, czyli zwierzchnikiem prowincji bernardynów na Ukrainie.

«Odnowiliśmy naszą znajomość, o. Daniel odwiedzał mnie kilka razy w domu. Ogólnie chcę powiedzieć, że podczas pracy spotykasz niesamowitych ludzi. Z tego, jak pisałam tę monografię, można stworzyć całą odrębną książkę. Chcę podkreślić: gdyby nie pomoc kolegów, specjalistów z różnych dziedzin nauki, których spotkałam na swojej drodze, ta książka byłaby znacznie uboższa» – dzieli autorka.

Za datę założenia klasztoru bernardynów w Dubnie większość naukowców uważa rok 1617. Praktycznie aż do jego zamknięcia w 1855 r. zmarłych chowano w kościele klasztornym Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny. W czasie okupacji rosyjskiej kościół przebudowano na cerkiew, a od 1909 do 1920 r. funkcjonował tu prawosławny klasztor żeński. W okresie międzywojennym, kiedy Dubno ponownie znalazło się w granicach Rzeczypospolitej Polskiej, kościół i klasztor zwrócono katolikom.

W czasach sowieckich, zarówno na początku II wojny światowej, jak i bezpośrednio po niej, w murach zespołu klasztornego działało więzienie NKWD. Następnie w klasztorze, podobnie jak w wielu innych świątyniach na terenie Związku Radzieckiego, znajdowały się różne magazyny, budynki gospodarcze itp. Obecnie działa tu męski klasztor Świętego Mikołaja Prawosławnej Cerkwi Ukrainy. Wszystkie te etapy odcisnęły swoje piętno na pochówkach badanych przez Wirę Hupało.

Według uczonej, w krypcie pod prezbiterium chowano fundatorów i darczyńców świątyni, m. in. członków rodzin książąt Zasławskich, Ostrogskich, Lubomirskich, Sanguszków, przedstawicieli innych szanowanych rodów. Również niektóre zamożne rodziny miały w kościele swoje mniejsze grobowce, przeznaczone na dwa lub trzy pochówki. Czasem jednak wypełniały się całkowicie, aż po sufit. Na terenie świątyni otwarto cztery takie grobowce.

Oprócz wymienionych pochówków, pod podłogą świątyni, na całej jej długości, znajdowały się groby. Było ich mnóstwo. Otóż w nawie o długości 19 m i szerokości 3 m zrobiono wykop na głębokość 3,5 m. W sumie archeolodzy odkryli ponad 120 podziemnych pochówków. One także zostały zniszczone przez czas, przekopane wcześniej, w zeszłych wiekach, ale mimo to dostarczyły wielu ciekawych materiałów. Najlepiej zachowane, paradoksalnie, są pochówki z końca XVII wieku. Od końca XIX w. pod podłogą świątyni zmarłych już nie chowano.

Łącznie prace wykopaliskowe trwały z przerwami od 1994 do 2007 r. Według badaczki wszystkie krypty uległy zniszczeniu. Ponadto w krypcie pod ołtarzem, oprócz starych pochówków, znajdowało się wiele szczątków ofiar represji stalinowskich. Jak wspomniano powyżej, w latach 1939–1941 klasztor zamieniono na więzienie, a następnie, po zakończeniu II wojny światowej, NKWD ponownie torturowało tu ludzi. Szczątki pomordowanych na rozkaz władz sowieckich w latach 1960–1970 wywieziono na wysypisko śmieci. Wiadomo to z opowieści miejscowych starszych ludzi, nie udało się jednak odnaleźć na ten temat dokumentów.

«Pod oknami wychodzącymi z piwnic znajdowały się góry śmieci. Były tam łuski do karabinów maszynowych, guziki od strojów wojskowych, knoty ze smarami, a wśród nich pozostałości rozbitych trumien, kości i ubrań. Przedmioty z różnych epok były po prostu niesamowicie przemieszane. A my to wszystko zbieraliśmy i sortowaliśmy. Niewiele z tego ocalało» – stwierdza badaczka.

Na tempo prac wpływ miał także fakt, że znaleziska – zarówno odkryte wśród śmieci, jak i odkopane – trzeba było oddać do konserwacji. Najwięcej czasu zajęła konserwacja ubrań. Ponieważ była to wówczas na Ukrainie usługa bardzo rzadka i kosztowna, wykonywano ją w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Mieści się w nim jedno z najlepszych laboratoriów konserwacji tkanin w Polsce. Prace prowadziła prof. dr hab. Anna Drążkowska.

Wśród znalezisk, oprócz oczywiście kości i pozostałości trumien, były także dewocjonalia (krzyżyki, medaliki, różańce, szkaplerze), guziki oraz resztki ubrań i butów. Znaleziono też inne przedmioty – monety, szablę czy szklankę.

«Kiedy badasz pochówki tej epoki, nigdy nie wiesz, co może się w nich znajdować. Było tam sporo wyjątkowych rzeczy» – mówi Wira Hupało.

Wielką niespodzianką były dobrze zachowane jedwabne tkaniny haftowane złotymi i srebrnymi nićmi, a zwłaszcza szkaplerze. W jednym z nich wszyto obrączkę, na której tarczy przedstawiono dłonie w geście uścisku. Swego czasu takie obrączki były popularne w Europie, zakładano je podczas zaręczyn lub ślubu. Wewnątrz widniał napis «Miłość wieczna i stateczna». Archeolodzy przyjęli, że najprawdopodobniej jeden z małżonków umierając zabrał obrączkę ze sobą do grobu.

Po publikacji monografii Wira Hupało nie zaprzestaje swojej działalności naukowej. Obecnie wraz z kolegą zajmuje się identyfikacją i badaniem medalików religijnych. «Medaliki katolickie, dewocjonalia to moja pasja» – przyznaje. W 2020 r. pani profesor brała udział w wykopaliskach w kryptach kościoła Narodzenia Najświętszej Marii Panny fundacji Lanckorońskich w Komarnem w obwodzie lwowskim. «Jest wiele interesujących znalezisk, ale potrzeba jeszcze dużo pracy, aby je właściwie opisać. Zatem warto oczekiwać następnej publikacji» – dzieli się swoimi planami.

Kolejnym obszarem zainteresowań naukowych Wiry Hupało jest historia znanego z kronik Księstwa Zwienigorodzkiego. Zwieńczeniem tego kierunku badań była rozprawa habilitacyjna, która ukazała się w 2014 r. w postaci książki «Zwienigorod i Ziemia Zwienigorodzka w XI–XIII w. (rekonstrukcja społeczno-historyczna)». Jednak słowo «zwieńczenie» nie jest chyba do końca tutaj trafne, gdyż uczona podkreśla, że ​​nie wszystko zostało jeszcze opisane i przed nią jest jeszcze dużo pracy. «Jest tam mnóstwo materiałów i artefaktów wykopanych na przestrzeni ostatnich dwustu lat. Ten kierunek wciąż na mnie czeka» – kontynuuje badaczka.

Jak wojna wpłynęła na pracę i plany na przyszłość? Jak powiedziała pani Wira, wieczorem 23 lutego 2022 r. była pochłonięta pracą, przygotowując publikację, żeby oddać ją do składania w wydawnictwie. A następnego ranka zatrzymał ją na progu telefon od znajomej: «Wojna!» «Niektóre osoby odradzały mi publikowanie monografii, twierdząc, że to nie jest właściwy czas, że wydawnictwa i drukarnie nie działają. Miałam wątpliwości... Ale po kilku miesiącach jeden z kolegów mnie namówił, więc zdecydowałam się» – wspomina.

«Te książki, które są obecnie publikowane, są jak dzieci wojny. Odgrywają ogromną rolę, bo pokazują całemu światu, że ukraińska nauka żyje. Niszczymy pychę wroga, pokazujemy, że się rozwijamy, nie boimy się» – uważa autorka monografii.

«Niestety moja mama nie doczekała ukazania się drukiem tej książki. Jej pomoc była nieoceniona, wszystkie sprawy domowe spoczywały na jej barkach, była pierwszą czytelniczką i recenzentką. A to, że ludzie zwracają się do mnie w sprawie monografii i ją czytają, oznacza, że ​cała praca nie poszła na marne» – mówi uczona.

Książkę można nabyć kontaktując się z autorką Wirą Hupało za pośrednictwem jej profilu na Facebooku.

Anatol Olich

Powiązane publikacje
Rówieński chór «Serafin» we wspomnieniach Czesława Chytrego
Artykuły
W Równem ukazała się książka krajoznawcy Czesława Chytrego «Serafin» wyśpiewał wielki sukces» poświęcona chórowi «Serafin», który od ponad 30 lat działa przy katolickiej parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Równem.
11 lutego 2026
W Łucku zaprezentowano książkę poświęconą spuściźnie architekta Sergiusza Tymoszenki
Wydarzenia
20 listopada w Łucku odbyła się prezentacja książki-albumu «Sergiusz Tymoszenko. Powrót». Publikacja ukazała się w 2021 r. z okazji 140. rocznicy urodzin wybitnego ukraińskiego architekta.
22 listopada 2025
Paweł Reszka zaprezentuje w Łucku swoją książkę «Stolik z widokiem na Kreml»
Wydarzenia
17 listopada w Łucku odbędzie się prezentacja książki polskiego reportera i korespondenta wojennego Pawła Reszki «Stolik z widokiem na Kreml» z udziałem autora oraz tłumacza książki Ołeksandra Bojczenki, który będzie moderował spotkanie – podaje organizator wydarzenia, Platforma Literacka «Frontera».
07 listopada 2025
«Wszystkie ofiary są nasze»: w Łucku zaprezentowano książkę z serii o konflikcie polsko-ukraińskim
Wydarzenia
8 października w Przestrzeni Muzealnej «Zamek Okolny» w Lucku zaprezentowano nową książkę z serii poświęconej ofiarom konfliktu polsko-ukraińskiego «Ukraińskie ofiary polskich mordów podczas wojny niemiecko-polskiej 1939 r. (wrzesień-październik)».
10 października 2025
«Siedem spojrzeń na wojnę» Jarosława Poliszczuka
Wydarzenia
Znany literaturoznawca, kulturoznawca, poeta, profesor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu Jarosław Poliszczuk zaprezentował w Łucku swoją nową książkę «Siedem spojrzeń na wojnę» o wizjach wojny rosyjsko-ukraińskiej we współczesnej literaturze ukraińskiej.
09 września 2025
Drogowskaz dla intelektualistów. Ukazała się monografia o publicystyce Łobodowskiego
Artykuły
W lipcu ukazała się kolejna monografia poświęcona Józefowi Łobodowskiemu, jednemu z najwybitniejszych i najważniejszych przedstawicieli kultury polskiej XX wieku. Autorką jest znana badaczka, profesor Switłana Grela-Krawczenko.
22 sierpnia 2025
Fronteroterapia, czyli Ziarno myśli i sensów zostało zasiane
Artykuły
«Jeszcze kilka lat temu trudno było sobie wyobrazić dyskusję na taki temat na festiwalu literackim. Jest to sesja publicznej terapii» – powiedział pisarz i wojskowy Bohdan Kołomijczuk podczas dyskusji pt. «Utrata». Utrata, podobnie jak miłość, nadzieja i wspólnota, to jedne z kluczowych tematów V Międzynarodowego Festiwalu Literackiego «Frontera», który w dniach 2–3 sierpnia ponownie zgromadził miłośników literatury w Przestrzeni Muzealnej «Zamek Okolny» w Łucku.
05 sierpnia 2025
W Ostrogu zaprezentowano książkę wspomnień o ks. Andrzeju Kwiczali
Wydarzenia
W kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz w Muzeum Książki i Drukarstwa w Ostrogu odbyły się prezentacje książki wspomnień o ks. Andrzeju Kwiczali (1967–2022), wieloletnim proboszczu parafii Ducha Świętego w Maniewiczach oraz parafii Świętych Cyryla i Metodego w Lubieszowie. W trzecią rocznicę śmierci księdza autor zamierza zaprezentować tę publikację w Manewiczach.
03 czerwca 2025
W Ostrogu odbędą się prezentacje książki o ks. Andrzeju Kwiczali
Wydarzenia
29 i 30 maja w Ostrogu odbędą się spotkania z Pawłem Swyszczem, autorem książki wspomnień o księdzu Andrzeju Kwiczali (1967–2022) – polskim duszpasterzu, który całą swoją posługę kapłańską poświęcił Wołyniowi.
28 maja 2025