Z ręką na sercu przyznać muszę, że mam dość mocno krytyczny stosunek do rodaków, a zatem i do samej siebie. Z byle powodu nie zachwycam się współplemieńcami, a i do długiej oraz ciekawej historii własnego kraju mam zdroworozsądkowe, jak mi się wydaje, chłodne i wyważone podejście.
Unikając przesadnej, tudzież nieznośnej egzaltacji nie gloryfikuję wszystkich poczynań rodaków i w swojej ocenie nie czynię z nich chodzących kryształów. Również działalności Polaków na przestrzeni dziejów nie postrzegam jako pozbawionej jakichkolwiek wad, jedynie słusznej a sprawiedliwej drogi, którą kroczy z podniesioną przyłbicą naród wybrany.
Mówiąc krótko: nie wszystkie bitwy rozegrane zostały w słusznej sprawie i nie wszystkie przyniosły nam chwałę. Na pewno nie należę także do grona zagorzałych krytykantów, potępiających w czambuł wszystko, co w ojczyźnie kochanej zostało zrobione, powiedziane czy zaplanowane. Marzy mi się to, abym nigdy nie zatraciła umiejętności odnajdywania tego cudownego złotego środka, który generalnie wszystkim najlepiej służy.
Czasem jednak emocje, zarówno złe jak i dobre, biorą górę i w żaden sposób nie można się od nich uwolnić. Bywa, że sprawę jakąś błahą lub ważną ogromnie oceniamy przez ich pryzmat. Tak też stało się w moim przypadku 15 października 2023 r., czyli w dzień wyborów do wyższej i niższej izby polskiego parlamentu. Z wypiekami na twarzy i bijącym mocno sercem oczekiwałam wyników głosowania. Jednak nie o statystyce procentowej poszczególnych, startujących w wyborach ugrupowań politycznych chcę napisać. Chociaż stan radości sprawia, że język mnie świerzbi.
Chcę natomiast dać świadectwo ogromnemu zadowoleniu, satysfakcji, a także dumy, jakie towarzyszyły mi, gdy usłyszałam, że w ostatnich wyborach wzięło udział w mojej ojczyźnie ponad 74% Polaków uprawnionych do głosowania. Pękam z dumy na myśl o obywatelskiej postawie moich rodaków. Wzruszenie ściska gardło, kiedy patrzę na zdjęcia kilometrowych kolejek do urn wyborczych.
Cieszę się jak dziecko myśląc o tym, jak wielką, patriotyczną postawą wykazali się obywatele znad Wisły stojący w wielogodzinnych ogonkach, aby oddać swój głos. Taka frekwencja w każdym kraju to święto demokracji, święto świadomości obywatelskiej. Taki mądry, dojrzały patriotyzm to dowód, że dla ludzi mających polski paszport nie jest obojętna przyszłość ich państwa.
Wrzucając do urny swój głos nie wzruszamy obojętnie ramionami i nie uciekamy od odpowiedzialności za przyszłość. Wyrażamy opinię, sąd, wolę i gotowość do pracy na rzecz tego kraju, który nazywamy Ojczyzną. Frekwencyjny rekord, jaki padł podczas wyborów 15 października 2023 r. w Polsce sprawia, że pękam z dumy myśląc o moich rodakach.
Potępiać w czambuł, czyli potępiać w całości, szybko i bez wyjątku.
Pękać z dumy oznacza wielką dumę z czegoś lub kogoś.
Mówić lub robić coś z wypiekami na twarzy, czyli z towarzyszącymi temu wielkimi emocjami.
Kogoś język świerzbi – oznacza to, że dana osoba bardzo pragnie coś powiedzieć, coś wyjawić, tylko z jakichś powodów nie może tego uczynić.
Cieszyć się jak dziecko, czyli bardzo, bez żadnych ograniczeń.
Chodzący kryształ to człowiek bez wad, ideał.
Z ręką na sercu, czyli honorowo, bez cienia kłamstwa.
Gabriela Woźniak-Kowalik,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG