W czerwcu 2014 roku Wołyńskie Muzeum Krajoznawcze obchodziło 85-lecie powstania.
Dzisiaj proponujemy Państwu trzecią część (pierwsza i druga zostały zamieszczone w nr 11 i nr 12 «Monitora Wołyńskiego») opowieści o historii i rozwoju muzeum. Jest ona poświęcona okresowi stagnacji muzealnej, czyli latom 1941–1944.
Powróćmy znowu do wspomnień i dokumentów.
Z listu Anatolija Dublańskiego do Anatolija Syluka (26.08.1992, Nowy Ulm, Niemcy):
«Wojna niemiecko-radziecka zaskoczyła nas, mimo że w powietrzu można było wyczuć zagrożenie. To było w niedzielę. Bardzo zasmuciło to nowego dyrektora. [...] W muzeum został jedynie Leski i ochroniarz. Niemcy szybko zajęli Łuck. [...] Po wejściu do muzeum zauważyłem, że ktoś rozbił gablotę z monetami i zginęło kilka bizantyjskich złotych monet. Niemieccy żołnierze nadal przychodzili do muzeum, więc aby znowu nic nie zniknęło na drzwiach do muzeum zawiesiłem sznurek, przybiłem go pieczęcią lakową XVIII wieku z herbem podobnym do niemieckiego. Niemieccy żołnierze przychodzili nadal, ale żaden z nich nie miał odwagi zerwać pieczęci, chociaż pytali, kto ją tam umieścił. Odpowiadałem, że to jacyś urzędnicy pod moją nieobecność. Później za muzeum odpowiedzialny był Urząd Miasta».
Gazeta «Ukraiński Głos» z dnia 6 listopada 1941 roku informowała: «2 listopada b.r. po przeprowadzonej reorganizacji odbyło się otwarcie Wołyńskiego Muzeum Krajoznawczego w Łucku. Na otwarciu byli obecni przedstawiciele władz niemieckich i społeczności ukraińskiej. Muzeum posiada bogate zbiory materiałów archiwalnych, numizmatycznych, historyczno-artystyczne eksponaty, obrazy. Niestety pomieszczenie zajmowane przez muzeum nie daje możliwości pokazania tego wszystkiego społeczności. W przyszłości muzeum powinno starać się o nowy, większy budynek. Ukraińska społeczność powinna przyjść z pomocą muzeum i swoimi darowiznami wesprzeć tę instytucję naukową na Wołyniu. Oprócz tego, każdy kto ma jakieś pamiątki historyczne (materiały archeologiczne), dzieła dawnej sztuki cerkiewnej, stare rękopisy, pamiątki z walki wyzwoleńczej, materiały etnograficzne etc. powinien przekazać je muzeum dla dobra nauki».

Anatolij Dublański. Łuck, 1942 r.
W czasie wojny w Wołyńskim Muzeum Krajoznawczym na etatach byli zatrudnieni sekretarz i ochroniarz. 15 sierpnia 1941 roku na stanowisko dyrektora został powołany Włodzimierz Czubiński. Od 1 września 1942 roku opiekę nad muzeum sprawował Urząd Miasta Łuck.
A. Dublański wspomina (list do A. Syluka z dnia 26.08.1992, Nowy Ulm, Niemcy):
«Po moim podaniu na dyrektora muzeum, został powołany starszy, inteligentny człowiek, pan Czubiński, który miał powiązania rodzinne z Czubińskim, autorem pieśni «Szcze ne wmerła Ukraina…», która stała się później hymnem Ukrainy. To był jego wnuk, a może syn. Nie wiem dokładnie. Już do końca był dyrektorem muzeum, ale jego funkcje sprowadzały się do opieki nad muzeum i oprowadzania wycieczek, jeśli takie były w tych czasach. Wówczas rzadko pojawiałem się w muzeum. Pewnego razu zostałem wezwany do Urzędu Miasta, pod opieką którego znajdowało się muzeum, na posiedzenie komisji zajmującej się zmianą nazw ulic. Tą sprawą zajął się w późniejszym czasie komisarz okręgowy lub ktoś inny z władz niemieckich i wydał rozkaz zmiany nazw niektórych ulic».
W kolejnym liście Pan Anatolij kontynuował ten temat, prawdopodobnie w odpowiedzi na pytania A. Syluka (list z 28 czerwca 1994 roku, Nowy Ulm):
«Czubińskiego znałem osobiście. Ożenił się z Kondracką, moją koleżanką z gimnazjum. [...] Kiedy zaczęła się okupacja niemiecka i musiałem odejść z muzeum, poleciłem go na stanowisko dyrektora placówki ówczesnemu burmistrzowi Łucka panu Tyrawskiemu. Jego działalność wówczas, ograniczała się do opieki nad muzeum i wpuszczania do niego bardzo nielicznych zwiedzających. Jak się dowiedziałem, pochodził on prawdopodobnie z rodziny Pawła Czubińskiego».
Fakt uzupełniania zbiorów muzealnych w okresie wojny praktycznie nie istnieje, z jednym wyjątkiem. Anatolij Dublański emigrując w roku 1944, pozostawił w muzeum autografy Olgi Kosacz-Krywyniuk z lat 1942-1943. Znajdowały się one m.in. w listach siostry poetki (Olga Kosacz-Krywyniuk to siostra Łesi Ukrainki – red.) do niego, jako redaktora gazety «Ukraiński Głos», która ukazywała się w Łucku w okresie okupacji i w której drukowano jej wspomnienia o Łesi Ukraince. Do wspomnień Pani Olga dodała plany lokali, w których mieszkali Kosaczowie w Łucku w latach 1879-1881 i 1890-1891. Te materiały, chociaż nie zostały opublikowane wcześniej, pozostały w muzeum (jednak nie w pełnym zakresie, z czym wiąże się zupełnie inna historia) do naszych dni. Na prośbę A. Dublańskiego O. Kosacz-Krywyniuk wysłała do niego rękopis własnych wspomnień «Pobyt Łesi Ukrainki w Łucku» (ukazał się w «Ukraińskim Głosie» z 11, 18 i 25 grudnia 1942 roku). Los tego rękopisu jest nieznany.
Muzealne straty w okresie II wojny światowej zostały zarejestrowane w Protokole kontroli i inwentaryzacji zbiorów muzealnych z dnia 30 lipca 1943 roku:

List Olgi Kosacz-Krywyniuk do Anatolija Dublańskiego, 1942
«W dniu 30 lipca 1943 roku został przesłuchany dyrektor muzeum krajoznawczego w Łucku Włodzimierz CZUBIŃSKI, który zeznał: jestem dyrektorem wspomnianego muzeum od 15 sierpnia 1941 roku. Ochroniarz LECH był człowiekiem niekulturalnym, nie wywiązywał się ze swoich obowiązków, ponieważ często przebywał na podwórku lub na ulicy, zamiast pilnować zwiedzających. W muzeum było
Trzy krzesła zostały zabezpieczone cienkimi sznurkami, tak aby nikt na nie nie siadał. Ochroniarz Lech widocznie nie dopilnował tego, bo ktoś zerwał dwa sznury. Kiedy sekretarka poinformowała mnie o tym, schowałem trzeci sznurek do szuflady mojego biurka.
Po bolszewikach zostały zbite z desek tablice, na których wisiały sowieckie agitacyjne plakaty. Zimą 1941 roku, kiedy nie mieliśmy czym palić w piecu, deski zostały pocięte i zużyte jako opał, a około 4 metrów starego płótna, które składało się z kilku części, zużyto jako szmaty.
W muzeum przy tylnym wejściu zostały powieszone ogromne jelenie rogi. Powieszono je tak, że nic się nie dało przenieść przez tylne drzwi. Te rogi zawiesiłem z drugiej strony, a w miejscu, gdzie one były wcześniej, umieściłem małą gipsową główkę małpy.
Muszę powiedzieć, że kiedy Lecha już nie było w muzeum, w jego pokoju widziałem nieduży kawałek spalonego jeleniego rogu.
Na jednym malutkim stoliku w muzeum leżała mała serwetka, ozdobiona na rogach haftem. Ta serwetka nie była żadnym eksponatem, leżała tam jako ozdoba. Z powodu niedbalstwa ochroniarza Lecha, serwetkę ktoś ukradł, o czym nie sporządziłem aktu, ponieważ nie zaznaczono jej w inwentarzach.
W muzeum jest 21 złotych monet. Te monety pokazuję Państwu (załączono). W 1941 roku było 23 monety, ale 2 z nich, widocznie znowu z powodu niedbalstwa Lecha, zostały skradzione. To było jeszcze zanim zostałem dyrektorem. W tym samym czasie zginęły dwa brązowe pierścionki, fragment srebrnego paska, srebrna tabakierka, brązowy krzyżyk, z powodu czego w roku 1942 pan Skorobogatow, wówczas inspektor majątkowy, prowadził dochodzenie. Ja natomiast 13 września 1942 roku sporządziłem akt z moim podpisem oraz podpisami sekretarki Choroszyłowej i kasjerki Żukowskiej. Podaję ten akt.

List Olgi Kosacz-Krywyniuk do Anatolija Dublańskiego, 1943
W marcu 1942 roku przeprowadzono kontrolę inwentarza i eksponatów. Według ksiąg inwentarzowych brakowało wspomnianych rzeczy. W pomieszczeniu muzeum jest malutki pokoik, gdzie mieści się archiwum i wiele innych rzeczy, które były tu dużo wcześniej i nie zostały sprawdzone, ponieważ ta praca wymagała wiele czasu i ludzi.
W księdze inwentarzowej z historii (t. 1) naprzeciwko nr 156 «Pierścień brązowy zwykły z owalną pieczątką (srebrną) z herbem oraz inicjałami «J. K.» czerwonym tuszem zostawiono zapis nie podbity pieczątką lub podpisem: «Zamieniono na brązowy krzyż zgodnie z aktem z dnia 13 czerwca 1942 r.»
W tej samej księdze naprzeciwko inwentarzowych numerów 158 (Pierścień brązowy), 161 (Pierścień brązowy), 179 (Fragment srebrnego paska), 248 (Tabakierka srebrna XVII wieku) czerwonym tuszem zapisano «Wykreśla się z księgi zgodnie z aktem z dnia 13 marca 1942 r.», wpis nie jest podpisany, ani opieczętowany, nie podano też powodu «skreślenia»; podobne wpisy znajdujemy w t. 2 – nr 1104 Krzyż – enkolpionz ХІІ – ХІІІ wieku, nr 1105 – Krzyż – enkolpion z ХІ – ХІІ wieku.
Podobne wpisy znajdujemy w księgach (t. 1 i 2) z późniejszymi datami: «Skreśla się zgodnie z aktem z dnia 9.VII.1945 r.»
Nr 959 – Medal rosyjski «Swobodna Rosja», 1917 r., miedź;
Nr 960 – Żeton rosyjski «Wojownikom o wolność», 1917 r.; brąz;
Nr 961 – Żeton rosyjski «Wielkiemu wyzwolonemu ludowi 27 lutego 1917 r.»; brąz;
Nr 964 – Żeton rosyjski «Niech żyje Demokratyczna Republika», 1917 r.;
Nr 989 – Medal «Oswald Balzer», 1927 r.
W roku 1944 po wyzwoleniu, w czasie procedury przejęcia muzeum przez nowego dyrektora W. P. Zasiadczuka, zawarto kilka aktów, w których opisano «utraty, spowodowane przez niemieckich faszystowskich okupantów w obwodowym muzeum». Zgodnie z tymi aktami (które wymagają rzetelnego i krytycznego sprawdzenia) liczba utraconych przedmiotów muzealnych jest setki razy większa.
W latach 1941-44 Muzeum Wołyńskie działało w tym samym budynku, co przed wojną. Z gazety «Ukraiński Głos» z dnia 6 listopada 1941 roku: «Adres Muzeum: Łuck, ul. Łesi Ukrainki (dawna Sienkiewicza), cz. 31».
Natalia PUSZKAR, Ilona NESTORUK
Na zdjęciu głównym: Olga Kosacz-Krywyniuk. Kijów, 1941 r.