«Jak się masz, radości, w domu? Czy to jeszcze w «domu»? Czy jesteś tam gospodynią?» – tymi słowami z wiersza Olhy Olchowej można poetycko opisać projekt, którego efektem jest dwujęzyczny wybór wierszy «Nie zabrałam z sobą radości». Zawiera on utwory ukraińskich poetek zmuszonych do szukania schronienia w Polsce po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
11 lutego w Łucku zaprezentowano antologię poezji «Nie zabrałam z sobą radości» wydaną pod koniec 2023 r. przez Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział Warszawa w ramach projektu «Spilnomowa».
Do Przestrzeni Muzealnej «Zamek Okolny» przybyli miłośnicy literatury ukraińskiej i polskiej. Wśród nich znaleźli się pomysłodawcy publikacji: prof. Anna Nasiłowska z Instytutu Badań Literackich PAN, prezes Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, oraz Zbigniew Zbikowski, prezes Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. W wydarzeniu wzięli udział również wicekonsul Mateusz Marszałek z Konsulatu Generalnego RP w Łucku oraz zastępca mera Łucka Iryna Czebeluk.
Teksty poetyckie szęściu ukraińskich poetek: Mariany Sawki, Ołeny Rybki, Dzwinki Matijasz, Jordany Dranczuk, Julii Bereżko-Kamińskiej oraz Olhy Olchowej zostały przełożone na język polski przez pisarzy i tłumaczy Zbigniewa Zbikowskiego i Bogdana Barana. Przekłady można znaleźć obok oryginałów wierszy, są tu także kody QR z linkami do nagrań audio, na których autorki same czytają swoje poezje.
Wszystkie, z wyjątkiem Mariany Sawki, wraz z początkiem pełnoskalowej rosyjskiej inwazji zostały zmuszone do opuszczenia Ukrainy, gdyż mieszkały w Charkowie, Buczy i Kijowie. Po przyjeździe do Polski zaczęły się gromadzić wokół Domu Literatury w Warszawie.
«Geografia bólu» – tak Olena Małanij, docent Katedry Literatury Ukraińskiej na Wołyńskim Uniwersytecie Narodowym im. Łesi Ukrainki, określiła rozmaitą geografię zawartą w książce. Są tu nie tylko miasta, z których pochodzą autorki, ale także inne miejscowości wspominane przez nie w swoich utworach. Brzmi w nich również nadzieja na powrót do domu.
Podczas prezentacji rozmawiano o emocjach poetek i czytelników ich utworów, wspominano wspólne spotkania w Polsce, doświadczenia z emigracji oraz nadzieję. I oczywiście czytano poezję w języku ukraińskim i polskim.
Wiersze zabrzmiały w wykonaniu przybyłych na prezentację Dzwinki Matijasz, Julii Bereżko-Kamińskiej, Mariany Sawki i Olhy Olchowej. Wybrane tłumaczenia ich utworów czytali Anna Nasiłowska i Zbigniew Zbikowski.
Dzwinka Matijasz, która w momencie rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji znajdowała się w odległości 5 tys. km od Kijowa, opowiedziała o swojej długiej drodze do domu.
Od lewej: Anna Nasiłowska, Dzwinka Matijasz oraz Olena Małanij
Julia Bereżko-Kamińska, której udało się uciec z okupowanej Buczy, wspominała swój pobyt w Krakowie i przeżycia związane z pierwszymi rzeczami osobistymi, które przesłano jej do Krakowa po wyzwoleniu Buczy.
Zbigniew Zbikowski, który czytał przekład wiersza Julii o Krakowie, przyznał, że nigdy wcześniej nie tłumaczył z języka ukraińskiego. Po raz pierwszy zrobił to po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Zaznaczył: «Przede wszystkim te wiersze ujęły mnie swoją głębią, emocjami. I to dokładne tłumaczenie było mniej ważne niż przekazanie emocji».
Zbigniew Zbikowski (po lewej) opowiada o tym, jak mu się tłumaczyło poezje Julii Bereżko-Kamińskiej (pośrodku)
Jednym z najtrudniejszych do przetłumaczenia «ze względu na rytmy i rymy» Zbigniew Zbikowski nazwał wiersz «Mój bóg» Mariany Sawki, poetki, wydawcy i malarki. Jako jedyna z sześciu autorek nie opuściła rodzinnego domu. Od pierwszych dni zaangażowała się w działalność wolontariacką we Lwowie, a do Polski w tym okresie przyjeżdżała w ramach projektu «Spilnomowa».
Mariana Sawka przedstawia swoje utwory poetyckie
Swoje wiersze czytała również Olha Olchowa, poetka i manager literacki, dzięki której wszystko się zaczęło. Po przyjeździe do Warszawy natychmiast postanowiła działać i zainicjowała utworzenie «Spilnomowy», projektu promującego literaturę ukraińską oraz budującego mosty zrozumienia i zainteresowania między literaturą polską i ukraińską.
Swoje wiersze czyta Olha Olchowa
«Od razu poszłam do Domu Literatury, żeby czymś się zająć. To był rodzaj terapii – ręce i głowa są zajęte, człowiek czuje się komuś potrzebny. Znalazłam podobnie myślących ludzi, Annę Nasiłowską i Zbigniewa Zbikowskiego, którzy później stali się partnerami w kilku projektach» – powiedziała Olha Olchowa.
To właśnie jej wiersz, zaczynający się od słów «Pewne jest, że nie zabrałam z sobą radości», dał tytuł książce, podkreślając tęsknotę za domem, której doświadczyły wszystkie autorki. «Jak się masz, radości, w domu? Czy to jeszcze w «domu»? Czy jesteś tam gospodynią?» – czytamy w nim.
«Ta antologia zrodziła się w kręgu Domu Literatury w Warszawie, który stał się miejscem działań poetek ukraińskich» – powiedziała prof. Anna Nasiłowska, prezes Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Wspomniała również o wizycie w siedzibie SPP teatru «Harmyder» oraz pracowni teatralnej «DogoryDrygom» z Łucka z przedstawieniem «Przygody króla Maciusia» wg utworu Janusza Korczaka.
Wydanie wyboru wierszy jest podsumowaniem pewnego etapu współpracy polskich i ukraińskich pisarzy. «Większość osób, które były w Warszawie, już wróciła do siebie, do różnych miast Ukrainy. Postanowiliśmy więc zadbać o to, żeby pojawił się trwały efekt naszej współpracy w postaci dwujęzycznej książki» – dodała prof. Anna Nasiłowska.
Tekst i zdjęcia: Natalia Denysiuk