Listy do domu. Muzeum Kisielina zaprasza na wystawę on-line
Artykuły

«Moja najukochańsza Sianiu!!! Dzisiaj napisałem list do Rodziny (do Was) i nie mogłem się powstrzymać od powiedzenia chociaż kilku słów do Ciebie, Sianiu. Jestem Ci bardzo wdzięczny za to, że o mnie nie zapominasz» – napisał do żony w październiku 1943 r. ostarbeiter Jakiw Koroluk ze wsi Serniczki na Wołyniu. Ponad 80 lat później ten i prawie tysiąc innych listów zostały przeczytane i opracowane przez krajoznawcę i genealoga Artura Aloszyna.

Wystawa on-line «Listy ostarbeiterów z okolic Kisielina» będzie otwarta na stronie internetowej Muzeum Kisielina do 18 marca. «Opublikowane listy, a jest ich około 200, należą do osób, które kiedyś mieszkały w miejscowościach położonych w pobliżu Kisielina. Niestety nie ma wśród nich listów od mieszkańców samego Kisielina» – mówi Artur Aloszyn, który pracuje nad ekspozycją Muzeum Kisielina oraz bada historię wsi i okolic. To właśnie on opracował korespondencję ostarbeiterów, czyli osób wywiezionych podczas II wojny światowej do pracy w Niemczech, która obecnie znajduje się w zbiorach Archiwum Państwowego Obwodu Wołyńskiego w Łucku, i zaprezentował ją na wystawie on-line.

Widzimy na niej listy wysłane do adresatów z Bereska, Wierzbiczna, Woronczyna, Zapustu, Zaturzec, Zubilna, Mańkowa, Marynkowa, Michałówki, Aleksandrówki, Pawłowicz, Swojczowa, Semereniek, Serniczek, Twerdyń, Chorochorynia, Czernijowa i Szelwowa.

«Są to listy wysyłane do domu na Wołyń przez ostarbeiterów. Większość z nich pochodzi z lat 1942–1943. Jest też korespondencja żołnierza Wojska Polskiego, który dostał się do niewoli niemieckiej i pisał do rodziny w latach 1940–1941, oraz listy z obwodu połtawskiego do Swojczowa» – mówi Artur Aloszyn.

Zauważa, że takie listy od ostarbeiterów znajdują się w zbiorach wszystkich archiwów obwodowych w Ukrainie, a nawet niektórych centralnych. «Wszystkie są podpisane jak takie, które nigdy nie dotarły do adresatów. Myślę jednak, że zdecydowana większość z nich dotarła. Najprawdopodobniej zostały one skonfiskowane podczas zakładania spraw filtracyjnych lub w trakcie przeszukań» – zauważa historyk.

Artur Aloszyn dodaje, że w rodzinach prawie nie zachowały się takie listy, natomiast są ich setki w archiwach: «W Archiwum w Łucku, w zespole R 409, jest ich około 1 tys. Większość z nich dotyczy obwodu wołyńskiego, kolejnych kilkadziesiąt – innych obwodów Ukrainy czy Białorusi. Zazwyczaj jedna jednostka to jeden lub dwa listy. Trafiłem jednak na teczkę, która zawiera aż 73 listy od jednej osoby wysłane do wsi Obłapy» – zaznacza genealog.

Wystawę on-line otworzył 18 stycznia, kiedy w Ukrainie obchodzony jest Dzień Pamięci Ostarbeiterów. Stopniowo opublikował wszystkie opracowane listy i otrzymał już pierwsze reakcje od potomków nadawców. Ma nadzieję, że dzięki nim uda mu się uzyskać więcej informacji: «Czasami są to dzieci, ale najczęściej – wnuki i prawnuki. Na przykład w Serniczkach mieszka córka Jakowa Koroluka, ostarbeitera, który pozostawił po sobie bardzo ciekawą korespondencję. Na jej podstawie można nakręcić film. W Archiwum znajduje się 13 jego listów do żony i rodziców oraz sześć listów od jego siostry, która również była ostarbeiterką».

«Moja najukochańsza Sianiu!!! Dzisiaj napisałem list do Rodziny (do Was) i nie mogłem się powstrzymać od powiedzenia chociaż kilku słów do Ciebie, Sianiu. Po pierwsze, chciałbym Cię poinformować, że dzięki Wszechmogącemu nadal żyję w dobrym zdrowiu, czego z całego serca życzę również Tobie. U mnie wszystko po staremu. Bardzo się ucieszyłem, gdy napisałaś, że Twoje zdrowie poprawiło się i czujesz się coraz lepiej. Jestem Ci bardzo wdzięczny za to, że o mnie nie zapominasz. (...) Sianiu! Nigdy o Tobie nie zapomnę, tylko żyj nadzieją i nie zapominaj o mnie. Nadejdzie jeszcze czas na nasze długo oczekiwane spotkanie, a wtedy będziemy szczęśliwsi niż kiedykolwiek. Nawet jeśli nie ma listów, nie zasmucaj się i czekaj na mnie. Nie słuchaj ludzkiej nieprawdy (...)» – napisał Jakiw Koroluk do swojej żony Ołeksandry w październiku 1943 r.

List Jakowa Koroluka do żony

Ciekawe, że inna osoba związana z Serniczkami poinformowała historyka, że ma takie listy w domu. «Byłoby świetnie, gdyby listy z rodzinnych archiwów również trafiały na takie wystawy» – mówi krajoznawca.

Większość listów opracowanych przez Arthura Aloszyna jest napisana w języku ukraińskim. Tylko kilkadziesiąt jest w języku polskim, niektóre z nich można obejrzeć na wystawie. «I to też może być dowód na to, że te listy zostały skonfiskowane po wojnie, kiedy praktycznie nie było tu już Polaków, czyli nie było komu ich konfiskować. Chociaż wśród Polaków też było wielu ostarbeiterów» – mówi badacz. Znalazł również jeden list napisany w dwóch językach – polskim i ukraińskim, jeszcze jeden – w języku niemieckim, a także listy od Czechów ze wsi Kopcze Czeskie niedaleko Poddębiec. Dodaje, że obcokrajowcy zazwyczaj nie wiedzą, że takie listy są przechowywane w ukraińskich archiwach.

List Ołeksandra Leszczuka z Twerdyń, napisany w języku polskim i ukraińskim

Jak mówi Artur Aloszyn, część korespondencji ostarbeiterów jest niezidentyfikowana, jeśli chodzi o miejscowość, lub błędnie zidentyfikowana, co można zrozumieć po ich przeczytaniu. Dodać należy, że, aby ułatwić osobom zainteresowanym wystawą zapoznanie się z listami, historyk nie tylko je zdigitalizował, ale także uzupełnił większość tych rękopisów wersją drukowaną. Ponadto polskojęzyczne przetłumaczył na język ukraiński.

Listy te są cennym źródłem informacji, mimo że nadawcy często wysyłali tylko krótkie wieści o sobie: że żyją i są zdrowi, że otrzymują listy lub paczki od swoich krewnych i czekają na wieść, czy wszystko u nich dobrze. Według Artura Aloszyna taka zwięzłość może świadczyć m.in. o cenzurze, ze względu na którą nie mogli pisać o wszystkim. Istnieją również dłuższe listy, jak te, pisane przez Jakowa Koroluka.

Dla badaczy cenne mogą być wymieniane przez nadawców nazwiska mieszkańców wsi, krewnych, przyjaciół i osób, z którymi razem pracowali, a także podane na listach daty. Są też informacje o życiu i warunkach pracy w Niemczech, opisy niemieckich gospodarstw, wzmianki o obchodach świąt na obczyźnie, wydarzeniach w rodzinach ostarbeiterów i wsiach, z których pochodzili. Nadawcy pisali o paczkach, zwracając uwagę na to, co najlepiej wysłać, a czego nie potrzebują. Jeden z listów prezentowanych na wystawie zawiera nawet zdjęcie ostarbeitera.

Ponadto listy pozwalają na weryfikację faktów podawanych przez historyków. «Na przykład na stronie zbrodniawolynska.pl (baza danych stworzona i prowadzona przez Instytut Pamięci Narodowej) jako zamordowany przez Ukraińców wymieniony jest Polak z Zaturzec Władysław Jączkowski. Jednocześnie kilka miesięcy przed rzekomym zamordowaniem Władysław pisał z Niemiec do ojca, że nie przyjedzie na urlop do wsi, bo on go po prostu nie ma. Jak mógł zostać zamordowany w Zaturcach, skoro go tam nie było?» – pyta Artur Aloszyn.

List Władysława Jączkowskiego do ojca

Listy ostarbeiterów opracowuje z przerwami od 2020 r. Natknął się na ten zespół jeszcze wcześniej, szukając dokumentów dotyczących swojej rodziny, ponieważ jego pradziadkowie również zostali wywiezieni do pracy w Niemczech. Do dziś zachowały się tylko trzy listy napisane do nich w trakcie ich pobytu w Niemczech, które przywieźli ze sobą wracając na Wołyń.

Następnie zaczął kopiować, czytać i analizować wszystkie listy. Po otwarciu Muzeum Kisielina wpadł na pomysł, by zaprezentować je na wystawie. Początkowo planował zrobić to w Muzeum, ale potem zdecydował się jednak na wystawę on-line pozwalającą na dotarcie do większej liczby osób, które mogą być zainteresowane tym tematem.

Mimo to nie zrezygnował z pomysłu wystawy off-line w Kisielinie. «Znajdą się na niej listy, życiorysy ostarbeiterów, informacje o tym, jak trafili do Niemiec, gdzie pracowali, czy wrócili na Wołyń, czy zginęli. Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć ich zdjęcia. Szukam w tej chwili informacji w niemieckich archiwach, Archiwum w Łucku i nie tylko» – mówi o swoich planach Artur Aloszyn.

Pewnym wzorcem jest dla niego projekt «NieprOSTe Listy» poświęcony listom ostarbeiterów z innych obwodów Ukrainy, który jest realizowany od 2018 r. przez Muzeum Historii i Krajoznawstwa w Makarowie, Archiwum Państwowe Obwodu Kijowskiego oraz inicjatywę «Pamięć Narodu».

O opracowanych przez siebie listach mieszkańców obwodu wołyńskiego mówi: «Dobrze byłoby opublikować je w książce w ramach jakiegoś projektu. Byłoby to ciekawe źródło historyczne, genealogiczne i filologiczne. I byłoby wspaniale, gdyby taka książka trafiła przynajmniej do bibliotek w tych miejscowościach, z których w Archiwum znajduje się wiele listów (na przykład z Szacka – około 50, Pawłowicz – 30, Serniczek – 30). Dałoby to szansę na to, że te listy zdążyłyby przeczytać dzieci ostarbeiterów, a nie tylko historycy.

Natalia Denysiuk

Fot. Artur Aloszyn

Na głównym zdjęciu: Listy od ostarbeiterów ze zbiorów Archiwum Państwowego Obwodu Wołyńskiego

Powiązane publikacje
Rodzinne Warsztaty Wielkanocne w Towarzystwie im. Tadeusza Kościuszki
Wydarzenia
W ramach przygotowań do Wielkanocy Towarzystwo Kultury Polskiej im. Tadeusza Kościuszki, działające w Łucku, zorganizowało dla uczniów szkoły sobotnio-niedzielnej oraz członków ich rodzin Warsztaty Wielkanocne.
20 marca 2026
Uczniowie Łuckiej Hromady recytowali polską poezję. Na najlepszych czeka obwodowy konkurs
Wydarzenia
W Łucku odbył się etap miejski XXXI Konkursu Recytatorskiego im. Juliusza Słowackiego. Jego uczestnicy recytowali utwory polskich poetów, w tym patrona konkursu oraz Antoniego Słonimskiego, Danuty Wawiłow, Czesława Kuriaty i ks. Jana Twardowskiego.
20 marca 2026
«LEGIO Wołyń»: w Łucku po raz trzeci odbędzie się festiwal historii popularnej
Wydarzenia
Organizacja społeczna «Idealiści» we współpracy z agencją eventową «Różowy Taboret» oraz Wydziałem Historii, Politologii i Bezpieczeństwa Narodowego Wołyńskiego Uniwersytetu Narodowego im. Łesi Ukrainki zapraszają na trzecią edycję festiwalu historii popularnej «LEGIO Wołyń».
20 marca 2026
W obwodzie tarnopolskim zneutralizowano szczątki pocisku Ch-101 znalezione w polu
Wydarzenia
Fragmenty wrogiego pocisku na terenie między miejscowościami Kamianka (do 1955 r. Słobódka Strusowska) a Romanówka w rejonie tarnopolskim odkrył podczas prac polowych lokalny mieszkaniec. Mężczyzna zawiadomił o niebezpiecznym znalezisku policjantów.
19 marca 2026
Kraszewski w Muzeum Wołyńskim
Artykuły
19 marca przypada kolejna rocznica śmierci Józefa Ignacego Kraszewskiego, wybitnego polskiego pisarza, który spędził znaczną część swojego życia na Wołyniu. Zachęcamy do zapoznania się z artykułem archeologa, muzealnika i krajoznawcy Jana Józefa Fitzkego pt. «Pamiątki po Józefie Ignacym Kraszewskim w Muzeum Wołyńskim», opublikowanym w nr. 5 «Ziemi Wołyńskiej» z 1939 r.
19 marca 2026
Nowowołyńsk: kolejny atak na obiekt energetyczny w hromadzie
Wydarzenia
18 marca, podczas wieczornego alarmu powietrznego, odnotowano uderzenie w obiekt energetyczny w pobliżu Nowowołyńska. Poinformował o tym mer Nowowołyńska Borys Karpus.
18 marca 2026
Studium Europy Wschodniej UW przybliża ukraińskim studentom historię Polski
Wydarzenia
16–18 marca wykładowcy Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadzili na Wołyńskim Uniwersytecie Narodowym im. Łesi Ukrainki gościnny cykl wykładów pt. «Historia i kultura Polski – dawna i współczesna».
18 marca 2026
W obwodzie rówieńskim znaleziono niewybuchy rosyjskich pocisków rakietowych
Wydarzenia
Podczas prac polowych w obwodzie rówieńskim znaleziono niewybuchy głowic bojowych wrogich pocisków rakietowych. Zostały one zneutralizowane przez saperów policji.
18 marca 2026
Związki frazeologiczne: Patriotyzm, jak kij w mrowisku
Artykuły
Patriotyzm jest pojęciem ciężkim jak stary, trochę pęknięty dzwon, który rozbrzmiewa tylko wtedy, gdy ktoś naprawdę ma odwagę go poruszyć. W teorii to miłość do Ojczyzny, troska o wspólnotę, gotowość do poświęceń. W praktyce coraz częściej przypomina starannie wyreżyserowany spektakl, w którym więcej jest gestów niż treści, więcej deklaracji niż czynów, więcej pustych słów niż konkretów.
18 marca 2026