7 lutego zmarła 91-letnia Walentyna Łukomska, członkini Towarzystwa Kultury Polskiej im. Władysława Reymonta i parafianka kościoła Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Równem, o którego zwrot katolikom walczyła na przełomie lat 80.–90. wraz z mężem Mirosławem Łukomskim i innymi wiernymi z Równego.
Walentyna Łukomska pochodziła ze wsi Kamionka w obwodzie chmielnickim (obecnie Hromada Płużne w rejonie szepetowskim). Urodziła się w 1934 r. w rodzinie Stanisława i Heleny Bernackich. W 1936 r. cała rodzina jej matki została wysiedlona do Kazachstanu. Helena, która już mieszkała osobno od rodziców, została wówczas na Ukrainie.
Po drugiej stronie Wilii, nad którą położona jest Kamionka i po której przebiegała granica pomiędzy II Rzeczpospolitą a Ukraińską SRR, mieszkali krewni Heleny Bernackiej. Kiedy po wkroczeniu sowietów do Polski granica faktycznie zniknęła, rodzina namówiła ją, by przeszła Wilię i ochrzciła córkę w kościele w Ostrogu. «Miałam sześć lat. Był rok 1940. Most rozebrano, ale miejscowi wiedzieli, gdzie był i gdzie zostały podpory. Mama umówiła się z wujkiem, wzięła mnie na plecy. Powiedzieli mi: «Trzymaj się mamy, nie ruszaj się, patrz prosto». Kiedy dotarłyśmy do środka rzeki, mama się potknęła i wpadłyśmy do wody. Na szczęście wujkowi udało się nas wydostać» – wspominała w rozmowie z «Monitorem Wołyńskim» pani Walentyna, kiedy w 2024 r. nagrywaliśmy jej rodzinne historie.
W 1955 roku Walentyna Bernacka wyszła za mąż za Polaka Mirosława Łukomskiego. Ślubu udzielił im w kościele w Ostrogu o. Serafin Kaszuba.
Mirosław Łukomski również pochodził z Kamionki. Jego ojca w 1937 r. rozstrzelali sowieci, a część rodziny wysłali do Kazachstanu. W poszukiwaniu lepszego życia jego mama z dziećmi pojechała do siostry do Kazachstanu, a później mieszkała w rosyjskim Czelabińsku.
«Nasze matki pochodzą z tej samej wsi. Jako dzieci razem się bawiły, siedziały na ciepłym piecu. Teściowa odwiedziła nas w 1954 r. Wpadłam jej w oko. Rok później do Kamionki przyjechał Mirosław. Miałam 20 lat, a on – 27. Na początku odmówiłam mu, bo był siedem lat starszy ode mnie… A mama bardzo chciała, żebym za niego wyszła, bo był Polakiem» – wspominała pani Walentyna.
Początkowo małżonkowie mieszkali w Czelabińsku, gdzie urodziło się ich dwoje dzieci, a po kilku latach przenieśli się do Równego. Tutaj Mirosław pracował w zakładzie urządzeń wysokiego napięcia, a Walentyna zajmowała się dziećmi. Następnie do przejścia na emeryturę oboje pracowali w zakładzie elektroniki. Z mężem przeżyli prawie 50 lat. Mirosław Łukomski zmarł w 2004 r.
Walentyna i Mirosław Łukomscy należeli do grona najaktywniejszych katolików w Równem, którzy od końca lat 80. walczyli o przywrócenie kościołów. Weszli do rady parafialnej, czyli tzw. dwudziestki. Wierni pisali listy do Moskwy, Kijowa, zwracali się do urzędników w Równem z żądaniem, by zwrócono im świątynie – kościoły Świętego Antoniego oraz Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Grupa inicjatywna pod przewodnictwem Mirosława Łukomskiego wydeptywała progi instytucji państwowych w Kijowie i Równem.
Pod koniec lat 80. rówieńskim katolikom pozwolono zbierać się na msze w Domu Nauczyciela. Później wspólnocie został zwrócony kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła. W 1991 r. proboszczem parafii został ks. Władysław Czajka. Wierni zaczęli odbudowywać kościół.
«Zawsze byliśmy w kościele. Robiliśmy wszystko, co należało… I nasze wnuki zawsze były przy nas» – opowiadała Walentyna Łukomska.
W 2024 r. jeden z jej wnuków, Andrzej Maszłaj, zginął w obwodzie donieckim, broniąc Ukrainy przed rosyjskim agresorem.
Walentyna Łukomska została pożegnana przez bliskich i parafian we wtorek, 10 lutego, w kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Msza żałobna została odprawiona przez ks. Władysława Czajkę. Pani Walentyna została pochowana obok męża, Mirosława Łukomskiego.


***
Redakcja «Monitora Wołyńskiego» składa najszczersze kondolencje Rodzinie i Bliskim Walentyny Łukomskiej.
MW
Zdjęcia udostępnione przez Ludmiłę Maszłaj, córkę Walentyny Łukomskiej