W tygodniku «Przewodnik Katolicki» z 1938 r. natrafiłem na wzmiankę o planach budowy kościoła parafialnego w wołyńskiej wsi Perespa, położonej w połowie drogi między Łuckiem a Kowlem. Opublikowano tam również szkic projektowy planowanej świątyni.
Dotąd nie spotkałem informacji o planach erygowania parafii rzymskokatolickiej w Perespie ani o zamiarze budowy kościoła w tej miejscowości. Światło na tę sprawę rzucił wołyński krajoznawca Serhij Janiszewski, który odnalazł w tygodniku «Życie Katolickie» z 1937 r. reportaż z Perespy autorstwa księdza Władysława Bukowińskiego – zastępcy redaktora czasopisma, wykładowcy katolickiego Wyższego Seminarium Duchownego w Łucku, proboszcza parafii katedralnej Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Łucku w czasie II wojny światowej.
Okazało się, że w 1937 r. proces tworzenia nowej parafii rzymskokatolickiej w Perespie był już w toku. Wieś należała wówczas do parafii katolickiej w Rożyszczach i była oddalona od kościoła parafialnego o kilkanaście kilometrów. Wytyczono już granice przyszłej parafii, do której miały wejść wsie należące dotąd do parafii w Hołobach, Kisielinie, Sokule oraz Rożyszczach. Powołano komitet budowy, a honorowy patronat nad przedsięwzięciem objął prymas Polski, kardynał August Hlond.
Ksiądz Władysław Bukowiński relacjonował, że w Perespie zakupiono już działkę pod budowę, a wkrótce z Łucka miały rozpocząć się dostawy cegły. Gotowy był również projekt kościoła, wykonany nieodpłatnie przez warszawską architektkę Beatę Trylińską – córkę inżyniera Władysława Trylińskiego, który uzyskał patent na sześciokątne betonowe płyty drogowe wzmacniane warstwą kamieni, znane jako «trylinka».

Szkic projektowy kościoła opublikowany w tygodniku «Przewodnik Katolicki» w 1938 r.
Nie wiadomo, czy budowę kościoła ostatecznie rozpoczęto. Świątynia jednak nigdy nie powstała, podobnie jak nie utworzono planowanej parafii.
Dziś możemy jednak zobaczyć, jak autorka projektu wyobrażała sobie nową świątynię. Kościół pod wezwaniem Świętego Piotra Apostoła miał mieć nie tylko jedno z najrzadszych wezwań wśród wołyńskich kościołów, lecz także niezwykle oryginalną i nietypową dla Wołynia formę architektoniczną. Projekt przedstawiał jednonawową świątynię bez transeptu i wieży, z wysokim dwuspadowym dachem, ostrołukowymi oknami, ozdobnymi przyporami oraz niemal całkowicie pozbawioną dekoracji elewacją.
Na Wołyniu projekt takiej świątyni sprawia wrażenie harmonijnego połączenia historyzmu, modernistycznej surowości form i niemal ascetycznej prostoty. Jednocześnie sylwetka budowli przywodzi na myśl typowy prowincjonalny kościół anglikański, któremu brakuje jedynie masywnej wieży na planie kwadratu.
Projekt pozostał jedynie na papierze. Dzięki współczesnym możliwościom wizualizacji możemy jednak przynajmniej wyobrazić sobie, jak mogła wyglądać jedna z najbardziej oryginalnych budowli sakralnych międzywojennego Wołynia.
Trzeba jednak pamiętać, że nawet gdyby kościół został wówczas wzniesiony, szansa, że moglibyśmy oglądać go dzisiaj w takiej postaci, byłaby niemal zerowa.

Wizualizacja stworzona przy wykorzystaniu sztucznej inteligencji
Roman Pawluk