Na łamach «Monitora Wołyńskiego» ukazała się niedawno opowieść o niezwykłym losie Romana Gutowskiego, rodzinę którego w 1940 r. deportowano z Równego na Sybir. Spotkaliśmy się z nim w Łucku 12 listopada 2015 r., a następnego dnia, on po raz pierwszy od 75 lat odwiedził miasto, w którym się urodził.
Opowieść o losach Romana Gutowskiego można przeczytać tu: «W ojczyste strony».
***
Ludzkie szczęście składa się czasami z małych rzeczy. Roman Gutowski czuł się szczęśliwy, kiedy w Równem zobaczył ścieżkę, którą, jak mu się wydawało, chodził jeszcze ze swoim ojcem w dalekim 1939 r. Oddychał pełną piersią. To było powietrze jego dzieciństwa, a pamięć o nim człowiek nosi ze sobą przez całe życie.
Razem z krajoznawcą Jarosławem Kowalczukiem czekaliśmy na Romana Gutowskiego 13 listopada 2015 r. Spotkaliśmy się z nim i jego szwagrem Zbigniewem Bagińskim, który towarzyszył mu w tej podróży na Ukrainę, pod Rówieńskim Teatrem Dramatycznym. Stąd wszyscy razem udaliśmy się do dawnych koszar wojskowych, w których Roman Gutowski mieszkał z rodziną przed II wojną światową. Ta część Równego dzisiaj jest prawie całkowicie przebudowana. Mijaliśmy Salę Muzyki Kameralnej i Organowej Filharmonii Rówieńskiej, mieszczącej się w budynku dawnego kościoła Świętego Antoniego. Roman Gutowski pamiętał o tej świątyni z opowieści ojca. Później weszliśmy do koszar, w których do lat 40. XX wieku mieszkali polscy oficerowie. W jednym z tych budynków mieszkała rodzina Gutowskich: ojciec, matka, Roman i dwie jego starsze siostry. Pan Roman miał jedynie pięć lat, kiedy ich deportowano, dlatego nie pamięta, w którym miejscu dokładnie mieszkali. Zaczęliśmy szukać tego budynku. Mamy nadzieję, że pomoże nam w tym jedno z zachowanych zdjęć.
Później Jarosław Kowalczuk zawiózł nas do wsi Tynne na obrzeżach Równego, w kierunku osady Hallerówka, w której kiedyś otrzymał ziemię ojciec i mieszkał dziadek pana Romana. Po rozmowach z mieszkańcami wsi dotarliśmy na miejsce, gdzie mogła znajdować się osada Józefa Gutowskiego. I znowu łzy i wspomnienia. Roman Gutowski stał na polu przy nowej zabudowie usiłując coś przypomnieć i tylko Bóg wiedział, co w tym momencie działo się w jego duszy.
Nasze krótkie spotkanie skończyło się uśmiechami, uściskami, podziękowaniami. Umówiliśmy się, że na początku przyszłego roku zorganizujemy w Rówieńskim Muzeum Krajoznawczym spotkanie nt. «Polscy osadnicy na Wołyniu w latach 1920–1940», na które koniecznie zaprosimy Romana Gutowskiego. Z przyjemnością przystał na taką propozycję.
Walentyna DANILICZEWA,
starszy pracownik naukowy Rówieńskiego Muzeum Krajoznawczego.
Na zdjęciu Jarosława Kowalczuka od lewej:
Zbigniew Bagiński, Roman Gutowski oraz Walentyna Daniliczewa.
P. S.: Przyjazd Romana Gutowskiego do Równego był możliwy dzięki wsparciu prezesa Fundacji Europejskiej Akademii Samorządu Andrzeja Strawy i krajoznawcy Jarosława Kowalczuka.
POLECAMY TAKŻE: