Ocaleni od zapomnienia: Henryk Markowski
Artykuły

Pod koniec 2016 r. ukazała się książka «Jeńcy września 1939». Zawiera ona szkice biograficzne żołnierzy Wojska Polskiego, którzy trafili do niewoli radzieckiej, opublikowane wcześniej w rubryce «Ocaleni od zapomnienia». Po tym, jak ukazała się książka, natrafiliśmy jeszcze w archiwum na akta kilku jeńców, przebywających w obozie pracy Budowy nr 1 NKWD.

W tym numerze MW proponujemy Czytelnikom szkic biograficzny o Henryku Markowskim, który przed II wojną światową był policjantem w Gródku w powiecie białostockim (obecnie wieś w województwie podlaskim).

Henryk Markowski urodził się w 1912 r. w Warszawie. Później rodzina przeprowadziła się do Gródka, gdzie ojciec Henryka, Konstanty Markowski, pracował jako kierownik miejskiego Urzędu Pocztowego. Kiedy chłopiec miał siedem lat, jego matka Janina Markowska zmarła. Ojciec ożenił się po raz drugi z Magdaleną (nazwisko panieńskie jest nam nieznane), ale wkrótce, w 1923 r., również zmarł (według innych danych żył i został aresztowany przez władze sowieckie po ich wkroczeniu na Białostocczyznę w 1939 r.). Henryk nie miał rodzeństwa. W Gródku skończył szkołę powszechną.

Od 1926 do 1935 r. chłopiec pracował jako robotnik w tartaku na stacji Waliły w powiecie białostockim. W 1935 r. otrzymał wezwanie do Wojska Polskiego, w którym służbę zakończył w 1937 r. Wtedy też ukończył szkołę wojskową i został awansowany do stopnia kaprala. Po demobilizacji młody człowiek zatrudnił się najpierw w mieście Dukla (obecnie województwo podkarpackie), a później został przeniesiony do wsi Koszlaki w województwie tarnopolskim (obecnie obwód tarnopolski). Nie był żonaty.

Najwyraźniej Henryka Markowskiego nie zmobilizowano na front, ponieważ część policjantów pozostała na straży utrzymania porządku. W czasie okupacji Polski przez Armię Czerwoną przebywał on w miejscu służby, a we wrześniu 1939 r. trafił do niewoli sowieckiej. Najpierw jeńca zabrano do obozu dla wojskowych koło Dniepropietrowska, gdzie pracował w kopalni «Bolszewik». W 1940 r. przeniesiono go do placówki obozowej nr 4 we wsi Warkowicze w rejonie dubieńskim na Rówieńszczyźnie.

W obozie aresztowano Henryka Markowskiego za «prowadzenie kontrrewolucyjnej działalności nacjonalistycznej» wśród jeńców wojennych. Stało się to 4 września 1940 r. Podczas aresztowania zabrano mu 14 kartek korespondencji z różnymi ludźmi, adresy spisane na trzech kartkach, kilka pokwitowań, trzy pocztówki, kilka artykułów wyciętych z gazet i napisany przez niego ironiczny wiersz o niewoli. Jednak biorąc pod uwagę to, że te rzeczy nie miały żadnej wartości dla śledztwa, starszy śledczy specjalnego oddziału NKWD obozu nr 1, podporucznik bezpieczeństwa państwowego Głuchman postanowił je spalić. Tutaj należałoby podkreślić: za każdym razem, kiedy czytamy o takich postanowieniach, oburzamy się, ponieważ funkcjonariusze NKWD niszczyli albumy ze zdjęciami gromadzonymi przez ludzi w ciągu prawie całego życia, palili książki oraz korespondencję – rzeczy bardzo drogie dla aresztantów. I niszczyli to, zwykle nie po ogłoszeniu wyroku, ale od razu po aresztowaniu, kiedy więźniom jeszcze nawet nie zarzucono popełnienia przestępstwa. To po raz kolejny pokazuje, że aresztowani Polacy, Ukraińcy czy Żydzi jeszcze przed procesem stawali się winnymi w oczach reżimu bolszewickiego, który był obojętny na ich osobiste dramaty, a śledztwo wyglądało tak, jak pewnego rodzaju gra sowieckich karno-represyjnych organów tworzących mit o wyjątkowości i ważności tej struktury.

Nie ma lepiej jak w niewoli,
Człowiek nigdy się nie goli.

Mróz jak diabeł nie doskwiera,
a kożucha brak, cholera.
Myć się także nie potrzeba,
Bo z raju pójdziesz wprost do nieba.

Wiersz Henryka Markowskiego skonfiskowany podczas aresztowania

Na jednym z przesłuchań, kiedy śledczy pytał Henryka o rodzinę i przyjaciół mieszkających w ZSRR, ten wymienił kilku mieszkańców miasteczka Dubowa Balka w rejonie krzyworoskim obwodu dniepropietrowskiego, którzy pracowali razem z nim w kopalni «Bolszewik». To właśnie tam trafił Henryk do pracy przymusowej, jako jeniec wojenny. Wśród wymienionych znaleźli się Ukraińcy Szura Hrinyczenko, Hryhorij Turczyński i Babenko (imię nie jest znane) oraz Rosjanin Wasyl Życki. Więzień twierdził, że wszyscy ci ludzie byli jego bliskimi znajomymi, z którymi spotykał się codziennie w pracy i w czasie wolnym. Ciepłe wspomnienia o tych ludziach były wywołane tym, że wspierali oni polskiego jeńca nie tylko moralnie. W trudnej sytuacji materialnej i żywnościowej jeńców wojennych oni zaopiekowali się Henrykiem.

Więźniowi nie udało się ukryć też faktu, że w stołówce w Dubowej Balce poznał on pracownicę kasy ubezpieczeniowej działającej przy poczcie – Wierę Miszczenkową. Oczywiste, że między młodymi ludźmi zrodziło się uczucie, ponieważ w czasie pobytu w niewoli Henryk stale korespondował z Wierą. Być może, to właśnie te listy, a także inne dokumenty zostały tak bezwzględnie zniszczone przez śledczego.

Razem z Henrykiem do placówki obozowej nr 4 trafili Borys Bobryk, Włodzimierz Dojlid, Eugeniusz Szwed, Jan Zawadzki i Jan Piszek.

Na budowie drogi Henryk poznał Ukraińca Iwana Wasiuka, który był dziesiętnikiem ich ekipy. Ze słów Henryka wiadomo, że Wasiuk niejednokrotnie prowadził rozmowy o charakterze antysowieckim. Miał nadzieję, że Polacy i Ukraińcy niezadowoleni z reżimu bolszewickiego wkrótce rozprawią się z Sowietami. Podczas przesłuchania Henryk nie krył, że popierał stanowisko Iwana Wasiuka. Widząc to wsparcie, ten uważał Henryka za swojego zwolennika. Tak się złożyło, że pomimo przynależności do różnych narodowości mężczyźni połączyli swoją działalność, która polegała na antysowieckiej propagandzie. Jako miejscowy, Iwan Wasiuk wiedział, że mieszkańcy pobliskich wiosek mieli dużo broni ukrytej z czasów wycofywania się Wojska Polskiego pod naciskiem Armii Czerwonej. Właśnie z tej broni, według Ukraińca, można byłoby skorzystać w momencie powstania zbrojnego przeciwko sowieckiemu reżimowi. Z kolei Henryk mówił jeńcom wojennym o tym, że prawdziwi ukraińscy nacjonaliści nigdy nie zgodzą się na rządy bolszewików. Ze względu na to 18 października 1940 r. oskarżono go o przynależność do ukraińskiej organizacji nacjonalistycznej. On kategorycznie temu zaprzeczał. Przesłuchanie, w ciągu którego aresztowanemu zadano 10 pytań, trwało sześć godzin. Wreszcie śledczy powiedział: «Pan kłamie (zawsze wątpię, że śledczy NKWD zwracali się w sposób oficjalny do więźniów – autor). Przeniesiemy przesłuchanie na jutro. Proponuję, aby Pan mówił tylko prawdę i przyznał się do popełnionego przestępstwa. Proszę zastanowić się nad swoim zachowaniem».

Iwan Wasiuk również został aresztowany. W trakcie przesłuchania stwierdził, że Henryk wcześniej mówił: «Obalić władze sowieckie da się tylko drogą walki zbrojnej. Dotychczas stosunki między Polakami, Ukraińcami i Białorusinami nie były pokojowe, ale teraz muszą oni się zjednoczyć i wspólnie walczyć przeciw władzom sowieckim». Zdając sobie sprawę, że przyznając się do takiego oświadczenia można było otrzymać wysoki wyrok w sowieckich obozach pracy, albo zostać skazanym na śmierć, Henryk kategorycznie zaprzeczał autorstwu takich słów. Widocznie śledczym bardzo zależało na zeznaniach jeńca, ponieważ jego przesłuchania trwały po kilka godzin. Na przykład 26 listopada 1940 r. przesłuchiwano go od godz. 8.00 do 16.00. W czasie tego przesłuchania śledczy zadali tylko sześć pytań; było to praktycznie jedno pytanie, ale w pięciu wersjach.

To, że Henryk prowadził otwartą propagandę antysowiecką nazywając Związek Sowiecki krajem barbarzyńskim, gdzie jest eksploatowana klasa robotnicza, potwierdzili świadkowie. Wśród nich byli jeńcy wojenni Georgij Sak, Borys Bobryk i Wasyl Stankiewicz. Te zeznania jeszcze bardziej pogorszyły sytuację Henryka.

6–7 stycznia 1941 r. trybunał wojskowy Wojsk NKWD USRR rozpatrzył sprawę Henryka Markowskiego i skazał go na karę śmierci przez rozstrzelanie. 16 stycznia 1941 r. Henryk wystąpił o kasację wyroku do Kolegium Wojskowym Sądu Najwyższego ZSRR. Organ ten zdecydował się zamienić mu karę śmierci na siedem lat ciężkich robót.

Według postanowienia Prokuratury Obwodu Rówieńskiego z dnia 17 października 1991 r. sprawa Henryka Markowskiego podlega pod art. І Dekretu Prezydenta ZSRR z dnia 13 sierpnia 1991 r. «O przywróceniu praw wszystkim ofiarom represji politycznych w latach 20–50». Z powodu niesprawiedliwego pociągnięcia do odpowiedzialności karnej Henryk Markowski został zrehabilitowany. Dalszy jego los jest nam nieznany.

Tetiana SAMSONIUK

P. S.: Tetiana Samsoniuk jest głównym specjalistą Działu Udostępniania Informacji z Dokumentów Państwowego Archiwum Obwodu Rówieńskiego. Materiały rubryki «Ocaleni od zapomnienia» zostały opracowane według akt radzieckich organów ścigania, przechowywanych w Państwowym Archiwum Obwodu Rówieńskiego, w zbiorach Zarządu KGB Ukraińskiej SRR w Obwodzie Rówieńskim (1919–1957) oraz w Archiwum Zarządu Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Będziemy wdzięczni, jeżeli odezwą się Czytelnicy, krewni lub bliscy bohaterów naszej rubryki, którzy posiadają o nich dodatkowe informacje.

Markowski 2

Wiersz Henryka Markowskiego skonfiskowany podczas aresztowania

Powiązane publikacje
Represje wobec wołyńskich Polaków: Policjant Antoni Witczak
Wydarzenia
Dla sowieckiego «wymiaru sprawiedliwości» zwykła działalność zawodowa mogła być powodem uwięzienia. Na przykład Antoni Witczak został skazany na osiem lat łagrów tylko za to, że był policjantem.
16 marca 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Jerzy Urbański z Chotiaczowa
Wydarzenia
Jerzy Urbański został zatrzymany 23 stycznia 1940 r. na obszarze Włodzimierskiego Oddziału Pogranicznego podczas próby nielegalnego przekroczenia granicy między terenami okupowanymi przez Niemcy oraz ZSRR.
05 marca 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Aktor z Warszawy Wiesław Batorski
Artykuły
O ile w większości spraw karnych aresztowanych Polaków śledczy NKWD fabrykowali zarzuty, o tyle w przypadku Wiesława Batorskiego śledztwo przez długi okres obywało się w ogóle bez nich. W państwie prawa jest to nie do pomyślenia, ale w ZSRR przepisy, jeśli zachodziła taka potrzeba, nie miały najwyższej mocy prawnej.
16 lutego 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Jeńcy Melchior Bała i Stanisław Fijoł
Artykuły
Melchior Bała i Stanisław Fijoł zostali zatrzymani przez żołnierzy Armii Czerwonej podczas próby przekroczenia granicy sowiecko-niemieckiej. Po ucieczce z obozu koncentracyjnego dla jeńców wojennych trafili do sowieckiego więzienia.
03 lutego 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Pracownik banku w Łucku Maksymilian Koryciński
Artykuły
Maksymilian Koryciński, pracownik banku w Łucku, został oskarżony przez NKWD o udział w antysowieckiej organizacji podziemnej. Zbudowawszy własną linię obrony, przetrwał prawie półtoraroczne śledztwo i otrzymał stosunkowo łagodny wyrok: «tylko» pięć lat zesłania.
20 stycznia 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Kolejarz z Kowla Michał Marian Skuła
Artykuły
Funkcjonariusze NKWD próbowali oskarżyć kowelskiego kolejarza Michała Mariana Skułę o współpracę z polskim wywiadem. Choć nie udało się im tego udowodnić, jednak bohater naszego eseju został skazany na osiem lat łagrów.
06 stycznia 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Kolejarze z Lubomla Leonard Dewald i Kazimierz Sieczka
Artykuły
Funkcjonariusze NKWD wszczęli wspólną sprawę karną przeciwko kolejarzom Leonardowi Dewaldowi i Kazimierzowi Sieczce, ponieważ obaj byli członkami partii OZN w Lubomlu. Pomimo faktu, że sprawa była szyta grubymi nićmi, obaj zostali skazani na osiem lat łagrów.
10 grudnia 2025
«Ta książka jest o mieszkańcach Równego». Zaprezentowano publikację poświęconą polskiej konspiracji
Artykuły
W Centrum Historii Cyfrowej w Równem odbyła się prezentacja książki dr Tetiany Samsoniuk «Związek Walki Zbrojnej – 1 w Równem. 1939–1941» zawierającej szkice biograficzne działaczy polskiej konspiracji w mieście w okresie «pierwszych sowietów».
29 listopada 2025
Represje wobec wołyńskich Polaków: Piotr Malinowski, dyrektor szkoły w Trościańcu
Artykuły
Piotr Malinowski, dyrektor szkoły rolniczej w Trościańcu pod Łuckiem, został «standardowo» oskarżony o działalność kontrrewolucyjną i skazany na osiem lat łagrów.
25 listopada 2025