Ewa Felińska – patriotka, matka, pisarka
Rozmowy

Grudzień jest czasem dwóch rocznic, szczególnie ważnych dla członków Stowarzyszenia Kultury Polskiej imienia Ewy Felińskiej na Wołyniu. Już 26 grudnia będziemy obchodzić 220 rocznicę urodzin tej niezwykłej kobiety, natomiast nieco wcześniej, 20 grudnia – 154 rocznicę jej śmierci. Z tej okazji porozmawialiśmy z mieszkającym w Lublinie krewnym Ewy Felińskiej – panem Markiem Żelazowskim.

 

– Jest Pan krewnym Ewy Felińskiej, żyjącej w latach 1793 – 1859, patronki Stowarzyszenia Kultury Polskiej na Wołyniu, pisarki, patriotki, prekursorki polskiej literatury syberyjskiej i polskiego pamiętnikarstwa kobiecego, pierwszej Polki zesłanej na Sybir oraz matki kilkorga dzieci, w tym świętego Zygmunta Szczęsnego Felińskiego. Jakiego stopnia jest to pokrewieństwo?

– Jestem pra pra pra wnukiem Ewy Felińskiej, spokrewnionym z nią w prostej linii żeńskiej. Jest to bliskie pokrewieństwo. Wywodzę się od córki Ewy, Wiktorii, żony Wincentego Wydżgi. Z tego związku narodziła się Stefania, żona Augusta Pohoskiego oraz matka mojej babki, Ewy. Babcia wyszła za mąż za Władysława Grażewicza, lekarza, który osiadł w Bełżycach niedaleko Lublina. Z tego związku narodziła się moja matka, Hanna. Została ona poślubiona przez Andrzeja Żelazowskiego, mojego ojca. Potem urodziłem się ja, w 1941 roku, oraz moja siostra, Ewa. Moją żoną jest Maria Ptaszyńska, krewna generała Michała Karaszewicz-Tokarzewskiego, mamy dwóch synów.

 

Felinska4

– Widzę, że Pańska rodzina, oprócz niesamowitej historii, posiada również niezwykłe postacie...

–Oprócz Ewy Felińskiej i Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, spośród moich przodków wyróżnić można: Alojzego Felińskiego, autora hymnu «Boże, coś Polskę...» i dramatu «Barbara Radziwiłłówna», adiutanta Tadeusza Kościuszki ds. korespondencji francuskiej oraz dyrektora słynnego Liceum Krzemienieckiego, Jana Pohoskiego, przed wojną wiceprezydenta Warszawy, Juliusza Poniatowskiego, członka Tymczasowego Rządu Lubelskiego z listopada 1918 roku oraz Ministra Rolnictwa, czy znanego aktora, Krzysztofa Chamca.

 

– Czy wielu ludzi wie o Pańskich słynnych przodkach? Lubi się Pan nimi chwalić?

–Opowiadam o nich tylko wtedy, gdy ktoś mnie zapyta. Niektórzy znajomi dziwią się, dlaczego krewny świętego jest taki skromny. Staram się zachować zdrowy rozsądek. Niewiele osób wie o moich rodzinnych koligacjach.

 

– Czy w Pańskim domu dużo uwagi poświęcano tej niezwykłej postaci, jaką jest Ewa Felińska? Co się o niej mówiło?

–Jeszcze z domu dziadków pamiętam, że na ścianie wisiało tableau przedstawiające fotografie członków mojej rodziny – centralną postacią była Ewa Felińska. Wiedziałem, że była to ważna postać, że była pisarką. Nie wiem, czy toczono rozmowy na jej temat, czy się na nią powoływano – byłem na to za młody. Już w dorosłym życiu większą uwagę przywiązywałem raczej do osoby Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, syna Ewy. Ona sama stała nieco w cieniu, co oczywiście nie znaczyło, że była mniej ważna, wręcz przeciwnie!

 

2 1

– Rozumiem więc, że postać świętego Zygmunta Szczęsnego Felińskiego pchnęła niejako Pana ku odkrywaniu rodzinnych tajemnic?

–Jego kanonizacja, 11 października 2009 roku, wzbudziła moje większe zainteresowanie historią rodziny Felińskich. Wraz z żoną i z pomocą syna Wojciecha przygotowywałem drzewo genealogiczne oraz spisywałem ważne wydarzenia i postacie. Kanonizacja arcybiskupa zmobilizowała nas do zintensyfikowania działań. Pracy było co niemiara, wymagała ona od nas przejrzenia dużej ilości materiałów. Jednak udało się stworzyć drzewo genealogiczne Felińskich od roku 1607. Syn Wojciech opracował jego wersję elektroniczną.

 

– Czy kanonizacja Zygmunta Szczęsnego Felińskiego wpłynęła w jakiś sposób na religijność Pana lub Pańskiej rodziny?

–Myślę, że niekoniecznie, gdyż już wcześniej byliśmy ukształtowani religijnie. Nawet dwadzieścia razy uczestniczyłem w pieszych pielgrzymkach z Lublin do Częstochowy, co było niezależne od kanonizacji przodka. Cieszę się, że mogłem wraz z siostrą być w Watykanie tego dnia. Na pewno postać Felińskiego zyskała na znaczeniu, przynajmniej dla mnie, zacząłem się nim bardziej interesować. Co ciekawe, w różnych okresach postać ta budziła różne kontrowersje społeczne ze względu na swą postawę. Feliński, wówczas metropolita warszawski, był realistą i sądził, że nie warto było tracić cennej krwi w czasie powstania styczniowego.

 

– Jakimi słowami mógłby Pan pokrótce opisać Ewę Felińską?

–Na pewno powiedziałbym, że była to wielka patriotka, zesłana za swą działalność w spisku Konarskiego na Syberię. Po drugie – matka, wychowująca samotnie dzieci, gdyż jej mąż, ze względu na pracę, rzadko bywał w domu. Ewa Felińska ukształtowała wszystkie swoje dzieci, nie tylko Zygmunta Szczęsnego Felińskiego. Warto wspomnieć, że późniejszy święty często powoływał się na swoją matkę, wysuwając ją na pierwszy plan za jej zasługi na rzecz rodziny. Po trzecie, określiłbym Ewę Felińską mianem pisarki, o której często wspomina się w różnego typu pracach, np. «Pisarki polskie epok dawnych».

 

– Jak młode pokolenie zaopatruje się na rodzinne historie? Czy pojawia się chęć kultywowania tradycji i stania na straży pamięci po zmarłych?

–Na dzień dzisiejszy różnie z tym bywa, ale mam nadzieję, że moi synowie przejmą schedę po mnie. W młodości też nie byłem bardzo zainteresowany historiami rodzinnymi, choć przed śmiercią rodziców zdążyłem spisać niektóre informacje o naszych przodkach i podpisać część fotografii. Poza tym mam już dwoje kilkuletnich wnucząt, więc rośnie kolejne pokolenie, które mogłoby dokumentować rodzinne losy. Obecnie przymierzamy się do stworzenia drzewa genealogicznego rodziny Żelazowskich. Synowie pomogą mi, gdy ich o to poproszę.

 

Felinska2

– Będzie to pomoc dobrowolna czy przymusowa?

–Dobrowolna, choć liczę, że synowie bardziej zainteresują się tą tematyką.

 

– W jaki sposób dowiedział się Pan o istnieniu Stowarzyszenia Kultury Polskiej imienia Ewy Felińskiej na Wołyniu?

–To też jest bardzo ciekawa historia. Oglądając jeden z programów telewizyjnych kilka lat temu, natrafiłem na kadr przedstawiający tabliczkę, na której widniał napis: «Stowarzyszenie Kultury Polskiej im. Ewy Felińskiej na Wołyniu». Oczywiście zainteresowałem się tą sprawą i zacząłem szukać kontaktu z organizacją. Telefon do stowarzyszenia udało mi się uzyskać od redaktorki owego programu. Niedługo po tym fakcie po raz pierwszy, w lipcu 2004 roku wraz z żoną i synem, odwiedziłem Łuck. Rok później pojechałem tam znowu z drugim synem.

 

– Dobrze wspomina Pan te wizyty w Łucku?

–Były to kameralne, patriotyczne i bardzo miłe spotkania. Zostałem niezwykle serdecznie przyjęty przez członków stowarzyszenia, których podziwiam za krzewienie idei polskości. Jednak czułem się nieco niezręcznie z powodu nagłego zainteresowania moją osobą.

 

– Domyślam się, że niezwykle bogata historia rodzinna pociąga za sobą bogate tradycje i zwyczaje? Na przykład Bożonarodzeniowe?

–Nasze tradycje rodzinne nie odbiegają w jakiś szczególny sposób od zwyczajów innych rodzin. Wigilię staramy się spędzać w gronie rodzinnym dzieląc się opłatkiem, słuchając kolęd i spożywając tradycyjne potrawy. Uważam, że Święta Bożego Narodzenia są najbardziej rodzinne ze wszystkich świąt, co nie jest równoznaczne z tym, że są najważniejsze. Na pewno jedną z istotnych tradycji rodzinnych, przekazywaną z pokolenia na pokolenie, jest wychowanie patriotyczne. Dorastałem w poczuciu kultu Józefa Piłsudskiego, którego uwielbiała moja babcia Ewa. Inną ważną postacią dla naszej rodziny był papież Jan Paweł II, z którym pracowała na KUL-u moja ciocia Teresa Rylska, również z rodziny Felińskich.

 

– Proszę mi powiedzieć, czym w takim razie, jest dla Pana patriotyzm?

–Według mnie patriotyzm to umiłowanie Ojczyzny, praca w Polsce i na jej rzecz, rozwój rodzimej gospodarki, znajomość historii oraz trzeźwa ocena polityków i wydarzeń politycznych – nie tylko przez pryzmat mediów, które często nie są obiektywne.

 

– Dziękuję bardzo za rozmowę!

 

Agnieszka BĄDER
Zdjęcia udostępnione przez Marka Żelazowskiego

 

Powiązane publikacje
Ukazał się nr 5 «Monitora Wołyńskiego»
Wydarzenia
W dzisiejszym numerze «Monitora Wołyńskiego» piszemy o tablicy upamiętniającej zniszczony kościół w Kowlu, rodzinnych historiach Czesława Chytrego z Równego, Nagrodzie Prezydenta Miasta Bolesławiec dla Piotra Bajdeckiego ze Zbaraża, pamiątkach po Józefie Ignacym Kraszewskim, które w okresie międzywojennym zostały zgromadzone w Muzeum Wołyńskim.
12 marca 2026
Ukazał się nr 4 «Monitora Wołyńskiego»
Wydarzenia
​​​​​​​W dzisiejszym numerze «Monitora Wołyńskiego»: wsparcie od europejskich bractw strzeleckich, rodzinne historie Oleksandra Kisia z Łucka, wystawa poświęcona pamięci Pawła Didenki z Dubna, wspomnienie Walentyny Łukomskiej z Równego, recitale skrzypcowe Ostapa Kozyry z Tarnopola, pączkowanie 2026.
26 lutego 2026
Ukazał się nr 3 «Monitora Wołyńskiego»
Wydarzenia
Zapraszamy Państwa na łamy dzisiejszego numeru «Monitora Wołyńskiego». Wśród jego tematów są: rodzinne historie Anatola Olicha, wystawa o obywatelach Ukrainy polskiego pochodzenia, którzy zginęli na wojnie, bezpieczna przestrzeń dla młodzieży szkolnej wsi Werbka, Dzień Patrona w TKP im. Tadeusza Kościuszki.
12 lutego 2026
Ukazał się nr 2 «Monitora Wołyńskiego»
Wydarzenia
W dzisiejszym numerze «Monitora Wołyńskiego» piszemy o działalności Centrum Dialogu Kostiuchnówka w 2025 r., cieple z Polski dla Ukrainy, rodzinnych historiach Andrzeja Końka, rówieńskiej telewizji «Polska poza Polską», projekcie poświęconym Gabrieli Zapolskiej oraz festiwalu kolęd w Tarnopolu.
29 stycznia 2026
Ukazał się nr 1 «Monitora Wołyńskiego»
Wydarzenia
Na łamach dzisiejszego numeru «Monitora Wołyńskiego»: Święta Bożego Narodzenia w polskich organizacjach, czytanie opowiadania Renaty Piątkowskiej i Polskie Gwiazdowisko, losy pracownika Banku Rolnego w Łucku Maksymiliana Korycińskiego oraz nauczyciela Jerzego Kmity, wspomnienia Ignacego Radlińskiego urodzonego w Dubnie.
15 stycznia 2026
Ukazał się nr 24 «Monitora Wołyńskiego»
Wydarzenia
W dzisiejszym numerze «Monitora Wołyńskiego» piszemy m.in. o Andrzeju Maszłaju z Równego poległym na wojnie z Rosją, pouczającej historii o Stanisławie Sarcewiczu z Łucka, wizytach Świętego Mikołaja w polskich organizacjach, spotkaniu rodzin muzykujących w Winnicy i pub quizie wiedzy o Polsce.
18 grudnia 2025
Ukazał się nr 23 «Monitora Wołyńskiego»
Wydarzenia
W dzisiejszym numerze «Monitora Wołyńskiego» piszemy o konferencji historycznej w Łucku, prezentacji książki o polskiej konspiracji w Równem, intelektualnej grze o Polsce, dubieńskich obchodach 110-lecia pilota Stanisława Skalskiego oraz wizycie Piłsudskiego w Dubnie.
04 grudnia 2025
Ukazał się nr 22 «Monitora Wołyńskiego»
Wydarzenia
W dzisiejszym numerze «Monitora Wołyńskiego»: obchody Dnia Niepodległości Polski, rodzinne historie Ludmiły Wysockiej ze Zdołbunowa, festiwale kultury polskiej w Równem i Łucku, 25-lecie kapłaństwa ks. Jarosława Rudego, oświecicielka z Korca oraz książę celuloidu z Kowla.
20 listopada 2025
Ukazał się nr 21 «Monitora Wołyńskiego»
Wydarzenia
W dzisiejszym numerze «Monitora Wołyńskiego» piszemy o wizytach na cmentarzach, «Wołyńskim światełku pamięci», losach rodziny Walentego Wysockiego ze Zdołbunowa oraz dyrektora szkoły rolniczej w Trościańcu Piotra Malinowskiego, a także o biegającym dyktandzie z języka polskiego w Równem.
06 listopada 2025