Dzieje życia mojego dziadka Stanisława Stefańskiego
Artykuły

«Na stronie internetowej «Monitora Wołyńskiego» przeglądałem z zainteresowaniem pracę Pani Tetiany Samsoniuk «Jeńcy września 1939». Jednocześnie w ostatnim czasie zająłem się spisywaniem (…) dziejów życia mojego dziadka śp. Stanisława Stefańskiego» – napisał do nas Zbigniew Wosik z Polski.

W mailu załączył tekst opracowany na podstawie zapamiętanej relacji dziadka oraz jego odręcznych notatek. Jest w nim epizod korespondujący z książką Tetiany Samsoniuk, gdyż Stanisław Stefański również był jeńcem wojennym. Do niewoli sowieckiej trafił w Mizoczu na Rówieńszczyźnie.

Poniżej polecamy Państwa uwadze tekst Zbigniewa Wosika.

***

Stanisław Stefański urodził się 30 kwietnia 1898 r. w Radomiu w rodzinie Franciszka (ur. 8 października 1859 r. we Włocławku) i Stanisławy Rozalii z domu Królikowskiej (ur. 14 stycznia 1870 r. w Suwałkach). Miał pięcioro rodzeństwa.

W latach 1900–1915 rodzina mieszkała w Suwałkach, gdzie dziadek chodził do szkół, wtedy rosyjskich. W 1915 r. przeniosła się do Kijowa «w interesach», które prowadził ojciec dziadka.

W czasach kijowskich Stanisław Stefański należał do Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego «Sokół». Służył w wojsku carskim: pracował w laboratorium wojskowym i latał samolotem. Zdobył wówczas uprawnienia do prowadzenia samolotów, czołgów, samochodów i motocykli.

Rewolucję bolszewicką przeżył w Kijowie. Następnie dołączył do Wojska Polskiego, prawdopodobnie wtedy, kiedy Józef Piłsudski był z wojskiem w tym mieście na wiosnę 1920 r. Rodzice i rodzeństwo zostali w sowieckim Kijowie.

W Wojsku Polskim służył w latach 1920–1922. Został zdemobilizowany w stopniu sierżanta podchorążego z kadry kolumny zapasowej, która wchodziła w skład dywizjonów wojsk samochodowych (jeździł motocyklem).

W Warszawie zamieszkał od wiosny 1922 r., gdzie m.in. był właścicielem dwóch taksówek Ford T i sam jeździł jedną z nich. W latach 1929–1939 pracował w Warszawie w komunikacji miejskiej jako kierowca autobusu francuskiej marki Somua.

Na przełomie sierpnia i września 1939 r. został zmobilizowany i w stopniu sierżanta podchorążego znalazł się w Modlinie, w «Dywizjonie pancernym».

Stefanski Stanislaw 01

Stefanski Stanislaw 02

Stanisław Stefański w mundurze Wojska Polskiego we wrześniu 1939 r.

W rodzinie zachowały się jego notatki. Jedna z kartek dotyczy pierwszych dwóch tygodni września 1939 r. Wymienia na niej miejscowości, przez które się przemieszczali, ale bliższych szczegółów nie znam. Był to raczej szlak bez walk, a czołgi były wiezione pociągiem na wagonach-platformach, co wynika z przytoczonej dalej relacji dziadka. Pod datą 15 września widnieje wpis: «Pod Mizoczem tor do cukrowni». Było to odgałęzienie linii Lwów–Zdołbunów, które kończyło się blisko wschodniej granicy II RP.

Stefanski Stanislaw 06

Stefanski Stanislaw 07

Lista miejscowości, przez które przemieszczali się żołnierze, a później jeńcy, sporządzona przez Stanisława Stefańskiego

O następnych dniach, 15–17 września 1939 r., dziadek później wspominał. Przytoczę tu jego opowieść tak, jak ją zapamiętałem.

Wojsko przyjechało pociągiem z czołgami na wagonach. Nie zdążyli ich nawet rozładować, gdy 17 września od wschodu podeszły oddziały sowieckie. Dowódcy mówili, że przyszli «z pomocą, razem bić Niemców». Wieczorem sowieci otoczyli i rozbroili Polaków, a następnie wzięli ich do niewoli. Wtedy rozpoczęła się wędrówka jeńców – częściowo koleją, częściowo pieszo – przez wymienione w notatce miasta i obozy.

Do Kijowa zostali przywiezieni pociągiem, a postój, chyba na stacji, trwał około pół godziny. Dziadek napisał na karteczce adres swojej matki, która mieszkała w Kijowie, i krótką wiadomość dla niej. Przywołał jakiegoś człowieka, dał mu srebrną polską monetę i poprosił o dostarczenie wiadomości. Czy ten człowiek zaniósł karteczkę, nie wiadomo.

Tu mała dygresja – powrót do okresu międzywojennego. Otóż pamiętam relację, gdy dziadek pisywał listy z Warszawy do swojej rodziny w Kijowie, matka prosiła go, żeby ich nie wysyłał, bo listy z Polski mogły być dla Polaków na sowieckiej Ukrainie przyczyną kłopotów.

Prawdopodobnie jeńcy z jego grupy-konwoju wiedzieli, że są przeznaczeni do planowanej, w porozumieniu z dowództwem niemieckim, akcji obustronnej wymiany wziętych do niewoli z uwzględnieniem przedwojennego miejsca ich zamieszkania. Czyli że ze strony sowieckiej wymianie podlegały osoby pochodzące z terenów znajdujących się w czasie wojny pod okupacją niemiecką.

Ze źródeł NKWD wynika, że w Brześciu Litewskim przekazywano jeńców w dniach 1–19 listopada 1939 r. Niektórzy żołnierze starali się zmienić mundury na cywilne ubrania. Zwłaszcza przedwojenni granatowi policjanci, którzy wiedzieli lub przeczuwali, że czeka ich gorszy los niż zwykłych żołnierzy. Dziadek, który miał duże zdolności manualne w różnych dziedzinach, przenicował i przerobił swój zielony płaszcz wojskowy tak, że bardziej przypominał cywilny.

Linią kolejową ze Smoleńska przez Orszę do Brześcia transport wjechał na tereny polskich Kresów Wschodnich, a z opracowań wynika, że wymiana jeńców następowała w Brześciu. Dziadek widział w miejscu swego przetrzymywania, jak Polacy byli wyprowadzani z tego «obozu» w celu przekazania Niemcom. Prowadzono ich wąskim przejściem, pojedynczo, a funkcjonariusz sowiecki liczył ich przy pomocy kija i popędzał, żeby szybciej szli.

W tym czasie dziadek rozmawiał z jednym z jeńców, który powiedział mu tak: «Albo wrócisz do domu niedługo i wtedy zastaniesz tam wszystkich bliskich, albo wrócisz później, a wtedy jednej osoby już nie będzie».

W niedzielę rano (z obliczeń wynika, że było to 5 listopada) dziadek mył się przy studni. Wtedy usłyszał głos: «Ogol się!». Rozejrzał się, kto to mówi, ale nikogo w pobliżu nie było. Dalej się mył i znów usłyszał: «Ogol się!». Postanowił tak zrobić. Miał maszynkę do golenia z tępą żyletką, którą z trudem zdrapał z twarzy wielodniowy zarost. Ogolony odróżniał się od innych, w większości zarośniętych.

W tę niedzielę sowieccy nadzorcy wpuścili do obozu rodziny odwiedzające jeńców. W jednej z grup było dwóch mężczyzn, jedna kobieta i dwójka małych dzieci. Dziadek dowiedział się, że mają przepustkę dla trzech osób. Pomyślał, żeby to wykorzystać, blefując przed strażnikami, że przepustka jest wystawiona dla trzech mężczyzn bez uwzględnienia kobiety i dzieci.

Gdy wychodzili, dołączył do nich. Dwóch mężczyzn i kobieta szli przodem, a dziadek wziął dwójkę dzieci za ręce i szedł za nimi. Dzieci, zdziwione tym, że prowadzi je obcy, zaczęły marudzić, co mogłoby zniweczyć akcję. Wtedy dziadek puszczał ręce dzieci, odwracał się w stronę jeńców w obozie i machał ręką, tak jakby kogoś pozdrawiał i żegnał. Tak było kilka razy, aż doszli do bramy i po sprawdzeniu przepustki wyszli z obozu.

Następnie jakimś sposobem (przypuszczam, że pociągiem) dostał się do Warszawy. Ze spisanej listy miejscowości wynika, że wrócił 8 listopada. Z relacji rodziny pamiętam, że na pewno przed Świętami Bożego Narodzenia. Wtedy jeszcze była z rodziną teściowa dziadka, Antonina Koroś z domu Hajwos, która mieszkała przy ul. Hetmańskiej 9 i często odwiedzała mieszkającą obok, pod nr. 7, córkę i troje wnucząt. Antonina zmarła 18 stycznia 1940 r., tak więc przepowiednia się spełniła, bo gdyby dziadek nie uciekł z niewoli i wrócił do domu później, już by jej żywej nie zastał. Po powrocie nieomal nie został przez rodzinę rozpoznany, tak był wymęczony i wychudzony (schudł ok. 30 kg).

Stefanski Stanislaw 04

Stanisław Stefański przed II wojną światową

Stefanski Stanislaw 05

Stanisław Stefański po ucieczce z niewoli

Już po wojnie dziadek sporządził listę 100 nazwisk i imion żołnierzy, których zapamiętał, że byli razem z nim w niewoli. Nie wiem, jakie były ich dalsze losy. Pamiętam jedynie, że odzyskał wolność Feliks Karaszewski, z którym dziadek był szczególnie zaprzyjaźniony w niewoli. Miał on w tamtym czasie gospodarstwo rolne tuż za granicami Warszawy. Wtedy była to wieś Grabów, obecnie ul. Taneczna 61. Z relacji pamiętam, że w czasie okupacji przywoził kilka razy wozem konnym produkty rolne dla dziadka i rodziny, mieszkających na warszawskim Grochowie.

Stefanski Stanislaw 03a

Lista jeńców, których zapamiętał Stanisław Stefański

Dziadek brał udział w Powstaniu Warszawskim, miał pseudonim «Stefan». Walczył w Grupie Armii Krajowej «Północ», na odcinku «Kuba» – «Sosna» w batalionie «Chrobry I» – sanitariat, później w Centralnym Szpitalu Chirurgicznym nr 1, ul. Długa 7. Na Starym Mieście był do 2 września 1944 r., wyszedł z ludnością cywilną.

Dziadek zmarł 24 grudnia 1975 r. w Warszawie. Do końca życia był zdeklarowanym antybolszewikiem-antykomunistą. Jest to zrozumiałe zważywszy na to, co widział w czasie rewolucji bolszewickiej i w latach 1918–1920 oraz na jego przeżycia w sowieckiej niewoli.

Zbigniew WOSIK
Zdjęcia pochodzą z rodzinnego archiwum autora

CZYTAJ TAKŻE:

WANDA ZAREMBA-MEDYCKA Z UKRAIŃSKIEJ LISTY KATYŃSKIEJ

JEST PAMIĘĆ O LUDZIACH

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: JEŃCY WOJENNI

 

Powiązane publikacje
Represje wobec wołyńskich Polaków: Policjant Antoni Witczak
Wydarzenia
Dla sowieckiego «wymiaru sprawiedliwości» zwykła działalność zawodowa mogła być powodem uwięzienia. Na przykład Antoni Witczak został skazany na osiem lat łagrów tylko za to, że był policjantem.
16 marca 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Jerzy Urbański z Chotiaczowa
Wydarzenia
Jerzy Urbański został zatrzymany 23 stycznia 1940 r. na obszarze Włodzimierskiego Oddziału Pogranicznego podczas próby nielegalnego przekroczenia granicy między terenami okupowanymi przez Niemcy oraz ZSRR.
05 marca 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Aktor z Warszawy Wiesław Batorski
Artykuły
O ile w większości spraw karnych aresztowanych Polaków śledczy NKWD fabrykowali zarzuty, o tyle w przypadku Wiesława Batorskiego śledztwo przez długi okres obywało się w ogóle bez nich. W państwie prawa jest to nie do pomyślenia, ale w ZSRR przepisy, jeśli zachodziła taka potrzeba, nie miały najwyższej mocy prawnej.
16 lutego 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Jeńcy Melchior Bała i Stanisław Fijoł
Artykuły
Melchior Bała i Stanisław Fijoł zostali zatrzymani przez żołnierzy Armii Czerwonej podczas próby przekroczenia granicy sowiecko-niemieckiej. Po ucieczce z obozu koncentracyjnego dla jeńców wojennych trafili do sowieckiego więzienia.
03 lutego 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Pracownik banku w Łucku Maksymilian Koryciński
Artykuły
Maksymilian Koryciński, pracownik banku w Łucku, został oskarżony przez NKWD o udział w antysowieckiej organizacji podziemnej. Zbudowawszy własną linię obrony, przetrwał prawie półtoraroczne śledztwo i otrzymał stosunkowo łagodny wyrok: «tylko» pięć lat zesłania.
20 stycznia 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Kolejarz z Kowla Michał Marian Skuła
Artykuły
Funkcjonariusze NKWD próbowali oskarżyć kowelskiego kolejarza Michała Mariana Skułę o współpracę z polskim wywiadem. Choć nie udało się im tego udowodnić, jednak bohater naszego eseju został skazany na osiem lat łagrów.
06 stycznia 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Kolejarze z Lubomla Leonard Dewald i Kazimierz Sieczka
Artykuły
Funkcjonariusze NKWD wszczęli wspólną sprawę karną przeciwko kolejarzom Leonardowi Dewaldowi i Kazimierzowi Sieczce, ponieważ obaj byli członkami partii OZN w Lubomlu. Pomimo faktu, że sprawa była szyta grubymi nićmi, obaj zostali skazani na osiem lat łagrów.
10 grudnia 2025
«Ta książka jest o mieszkańcach Równego». Zaprezentowano publikację poświęconą polskiej konspiracji
Artykuły
W Centrum Historii Cyfrowej w Równem odbyła się prezentacja książki dr Tetiany Samsoniuk «Związek Walki Zbrojnej – 1 w Równem. 1939–1941» zawierającej szkice biograficzne działaczy polskiej konspiracji w mieście w okresie «pierwszych sowietów».
29 listopada 2025
Represje wobec wołyńskich Polaków: Piotr Malinowski, dyrektor szkoły w Trościańcu
Artykuły
Piotr Malinowski, dyrektor szkoły rolniczej w Trościańcu pod Łuckiem, został «standardowo» oskarżony o działalność kontrrewolucyjną i skazany na osiem lat łagrów.
25 listopada 2025