Radość, wzruszenie i żal – tak krótko mogę powiedzieć o moich odczuciach po ponownych odwiedzinach miejsc związanych z życiem mojej prapraprababki Ewy Felińskiej znanej pisarki, patriotki i matki Świętego – arcybiskupa Zygmunta Szczęsnego Felińskiego.
Trasa odwiedzin prowadziła przez Torczyn, gdzie w miejscowym Muzeum zgromadzono pamiątki po Ewie, Wojutyn, gdzie mieszkała po wyjściu za mąż za Gerarda, i do miejsca Jej pochówku na cmentarzu w Skurczu.
Wzruszenie – bo mogłam być w miejscach związanych z moją rodziną.
Żal – bo cmentarz w Skurczu zastałam w opłakanym stanie. Dokładne miejsce, w którym znajdował się grobowiec Ewy Felińskiej nie jest znane, ale na pewno był to ten cmentarz. W 2010 roku byłam na pielgrzymce śladami Świętego i widziałam nieliczne groby, które zostały w Skurczu, krzyż upamiętniający miejsce, gdzie znajdował się Kościół i cmentarz. Można było podejść do Krzyża i przejść wśród nagrobków. Dziś było to prawie niemożliwe. Chwasty i pokrzywy prawie wysokości człowieka. A te nieliczne nagrobki zostały zdewastowane.
Odniosłam wrażenie, że na Ukrainie Ewa Felińska jest bardziej znana niż w Polsce. Świadczy o tym chociażby to, że w Łucku (i nie tylko) istnieje bardzo prężnie działające Stowarzyszenie Kultury Polskiej im. Ewy Felińskiej. Miałam przyjemność poznać ludzi w nim działających. Składam im podziękowanie za umożliwienie odwiedzenia miejsc mi bliskich.
Hanna de Sas Stupnicka