Nigdy, nawet w najczarniejszych wizjach, nie przypuszczałam, że po tak wielu moich artykułach związanych z wojną w Ukrainie, gdzie zawsze, wszelkimi możliwymi środkami wyrazu, wspierałam dzielnych i odważnych ludzi stawiających czoło każdego dnia barbarzyńskim najeźdźcom z moskwy, napiszę słowa, którym będą towarzyszyły złe emocje i wywołają mój smutek.
Stawiając pierwsze litery tego felietonu nadal czuję zażenowanie i ogromny dyskomfort. Ten tekst sprowokował swoim przemówieniem na forum ONZ prezydent Ukrainy, a gdy już moja złość opadła, na nowo emocjonalną burzę i oliwy do ognia dolał artykuł, jaki ukazał się później w największym belgijskim dzienniku «Het Laatste Nieuws».
Autor felietonu użył nawet sformułowania, że prezydent Zełenski «strzelił sobie w stopę» swoim przemówieniem mówiąc o fałszywych przyjaciołach. Prezydent powiedział: «niektórzy nasi przyjaciele w Europie… może się wydawać, że odgrywają własną rolę, ale w rzeczywistości pomagają przygotowywać scenę dla moskiewskiego aktora». Przyznam, że zabolało do żywego.
Dziennikarz z HLN pisze w swoim artykule dalej: «Spośród wszystkich krajów udzielających pomocy Ukrainie Polska, w przeliczeniu na jednego mieszkańca, zajmuje pierwsze miejsce». W komentarzu Belga czytamy o ogromnej skali wymiernej pomocy finansowej, logistycznej, socjalnej i zwyczajnie ludzkiej, jakiej Polska udziela swojemu sąsiadowi.
Podkreślony został również fakt wywierania ogromnej presji na kraje Zachodu, zwłaszcza w pierwszych, decydujących dla przetrwania Ukrainy, tygodniach i miesiącach wojny. «Pod względem pomocy wojskowej na Belgię przypada zaledwie jedna dziesiąta tego, ile wydała Polska» – zwraca uwagę gazeta.
Kraków, Warszawa, Wrocław, cała Polska jest pełna obywateli Ukrainy, dla których stała się nowym domem ze wszelkimi możliwościami, jakimi dysponuje i jakie oferuje swoim obywatelom. W całej zaistniałej sytuacji nikt, włącznie z milionami moich rodaków, nie oczekuje kolejnych podziękowań, ponieważ one już padły wielokrotnie.
Wystarczy. Myślę, że oczekujemy tylko i aż dobrej pamięci. Sądzę, że wielu ludzi, którzy wysłuchali przemówienia prezydenta Zełenskiego w ONZ poczuło smutek i wstyd, ale chyba nie za siebie.
W tym miejscu postawię kropkę, aby w emocjach nie napisać słów, których mogłabym kiedyś żałować. Pozostawię zatem ciszę i miejsce na osobistą refleksję dla każdego.
Dolewać oliwy do ognia, czyli podsycać emocje.
Czarne wizje – oznaczają pesymistyczne postrzeganie rzeczywistości, przyszłości, świata, zachowań ludzkich.
Krótka pamięć oznacza sytuację, w której dany człowiek celowo udaje, że nie pamięta pewnych zdarzeń.
Strzelić sobie w stopę – popełnić ogromny błąd, który prędzej czy później obróci się przeciw temu, kto jest za niego odpowiedzialny.
Gabriela Woźniak-Kowalik,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG