Rówieńskie Obwodowe Muzeum Krajoznawcze zaprezentowało wystawę w ramach projektu «Krótka historia przemocy: II wojna światowa i Holokaust na Zachodnim Wołyniu».
Organizacja pozarządowa «After Silence» wraz z Rówieńskim Obwodowym Muzeum Krajoznawczym i Rówieńskim Obwodowym Instytutem Podyplomowego Kształcenia Pedagogicznego przy wsparciu Fundacji EVZ («Pamięć, Odpowiedzialność, Przyszłość») postanowiła zbadać doświadczenia mieszkańców Zachodniego Wołynia pod władzą sowiecką i hitlerowską. Efekty swojej pracy zaprezentowały na wystawie «Krótka historia przemocy: II wojna światowa i Holokaust na Zachodnim Wołyniu», której otwarcie odbyło się 14 lutego w Równem.
Autorzy wystawy wykorzystali archiwa prywatne oraz historie rodzinne i osobiste ludzi o różnym pochodzeniu etnicznym, społecznym, poglądach politycznych i religijnych w warunkach ekstremalnej przemocy podczas II wojny światowej. Każde świadectwo przedstawiło w wymiarze ludzkim ogrom strat i cierpień.
Aby unaocznić przejawy przemocy i jej skutki, wystawa prezentuje definicje podstawowych pojęć, uzupełnione historiami mieszkańców regionu. Odtworzono je na podstawie wspomnień, zapisów w pamiętnikach, fotografii i innych dokumentów z archiwów ukraińskich i zagranicznych.
Z powodu przebytej traumy, strachu i tradycji przemilczania wiele z tych historii wciąż pozostaje nieopowiedzianych, a zatem nieprzyswojonych dla potomnych. Jest to szczególnie ważne w czasach, gdy słowa «ludobójstwo», «zbrodnie wojenne», «zbrodnie przeciw ludzkości», «deportacje» nie są już jedynie pojęciami z podręczników historii, ale na nowo odzwierciedlają naszą rzeczywistość.
Na wystawie autorzy opowiadają o głównych aspektach historii przemocy, jakiej doświadczyła większość grup etnicznych i społecznych na obszarze Zachodniego Wołynia podczas II wojny światowej. Centralne miejsce zajmują wydarzenia Holokaustu – ludobójstwa, które pochłonęło najwięcej ofiar i doprowadziło do niemal całkowitego zniknięcia Żydów z Wołynia. W świetle tej zbrodni przejawy przemocy wobec innych ofiar stają się coraz wyraźniejsze.
«Staraliśmy się pokazać historię Wołynia przez pryzmat wspomnień różnych ludzi i świadectw różnych grup etnicznych zamieszkujących Wołyń, zwłaszcza wyświetlić skutki Holokaustu. Wystawa nie odkryje w pełni całej prawdy historycznej, pozostawi białe plamy i przestrzenie, w których można opowiadać własne historie» – powiedział Petro Dołhanow, kandydat nauk historycznych, redaktor magazynu «Ukraina Moderna», jeden z autorów wystawy.

Ekspozycja obejmuje cały okres II wojny światowej: agresji hitlerowskich Niemiec i ZSRR na Polskę we wrześniu 1939 r., ustanowienia reżimu «pierwszych sowietów» w regionie, wojny niemiecko-sowieckiej 1941–1945, okupacji hitlerowskiej Zachodniego Wołynia i powrotu sowietów. Główne etapy narracji nawiązują do cech polityki represyjnej i ludobójczej prowadzonej przez reżimy sowiecki i nazistowski.
Wśród polskich losów znalazła się m.in. historia Stefanii Kurzweil, Polki z Dubna, działaczki polskiego podziemia, rozstrzelanej przez NKWD w Bykowni. Jej historię na łamach «Monitora Wołyńskiego» w 2015 r. opisała Tetiana Samsoniuk. Dzięki tej publikacji bliscy Stefanii w końcu dowiedzieli się, co się z nią stało.
Na wystawie znalazła się także opowieść o Meri Stolar, Żydówce, której podczas zniszczenia getta w Równem udało się uratować dzięki temu, że udawała Polkę.
W ogóle, zdaniem Petra Dołhanowa, projektu nie da się ująć wyłącznie z punktu widzenia polskiego, ukraińskiego czy żydowskiego. «Wręcz przeciwnie, chcieliśmy uniknąć tych wyraźnie jednostronnych perspektyw i zwrócić większą uwagę na ludzi, którzy zachowali się w ten czy inny sposób nie tylko dlatego, że są Ukraińcami, Żydami czy Polakami» – powiedział.
«Historia II wojny światowej to dzieje naszych dziadków i często z różnych powodów nie możemy usłyszeć tych historii. Komunikowanie się z przedstawicielami pokolenia, które przeżyło II wojnę światową, to zbieranie okruchów informacji o tym, czego doświadczyli. Ci ludzie byli naocznymi świadkami nie z własnej woli. Często spotykali się z represjami i przemocą» – powiedział historyk Andrij Usacz z organizacji pozarządowej «After Silence», podkreślając, że dzisiaj te relacje muszą być obowiązkowo zapisywane.

Zaznaczył, że geografia projektu obejmuje Zachodni Wołyń. Członkowie organizacji pozarządowej «After Silence» rozmawiali z osobami, które dziś ukończyły 90. rok życia i które przeżywają wojnę po raz drugi.
«Na wystawie opowiadamy m.in. historię Hanny Honczaruk z Tuczyna, której rodzice uratowali w kryjówce rodzinę żydowską. Jej bliscy zostali uznani za Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Władze sowieckie aresztowały ojca pani Hanny za współpracę z OUN. Zeznania ocalonej Żydówki pomogły w uratowaniu ojca – zmniejszono mu karę z 25 do 10 lat. Całą rodzinę deportowano i zwolniono z zesłania dopiero w 1960 r., a w 1968 r. władze sowieckie pozwoliły im osiedlić się w rodzinnej wsi. A podobnych historii jest wiele» – zauważył Andrij Usacz.
«Bardzo ważne jest zachowanie tej historii, która jest wciąż obecna w świadectwach ludzi, ponieważ na Wołyniu jest wiele rodzin Polaków, Żydów, Ukraińców i Romów, którzy byli prześladowani i mordowani. Jednocześnie wciąż żyją potomkowie tych rodzin, które ratowały ludzi w czasie wojny, oni pamiętają opowieści swoich rodziców. Dziś ważne jest utrwalanie zeznań naocznych świadków» – dodała Ałła Czernij, kandydatka nauk politycznych, dyrektorka Rówieńskiego Obwodowego Instytutu Podyplomowego Kształcenia Pedagogicznego.




Anton Szynkaruk
Fot. Centrum Historii Cyfrowej