Byłam w kinie. No tak, to nie jest wiadomość, po usłyszeniu której świat wstrzyma oddech, a co wrażliwsi dostaną wypieków. Czynność dość powszechna, a oglądanie filmu jej towarzyszące traktowane jako rozrywka także niczyjego zdziwienia raczej nie wzbudzi.
Zatem przechodząc do sedna dodam, że film jaki obejrzałam to oscarowa produkcja w reżyserii Jonathana Glazera, czyli «Strefa interesów». Po wyjściu z seansu, na zadawane mi przez wielu krótkie pytanie: «Jak film?» nie potrafiłam udzielić żadnej sensownej odpowiedzi. W głowie była pustka. To, co zobaczyłam i usłyszałam, musiało mi się zwyczajnie uleżeć.
Pewne doznania oraz projekcje powstające nieco poza świadomością i obrazami, jakie przyswojone zostały przez zmysły, musiały z biegiem czasu nabrać realności w taki sposób, aby można było je także zwerbalizować. Ścieżka dźwiękowa, czyli wszystkie odgłosy słyszane poza kadrem, a także muzyka podsuwała mojej wyobraźni, podpieranej wiedzą nabytą od dziecka, najbardziej dramatyczne i przerażające obrazy, jakie tylko mogą dotyczyć obozu zagłady, jakim był Auschwitz-Birkenau.
Ledwo słyszalne pojedyncze krzyki, odgłosy strzałów, charakterystyczny szum płomieni, popiół w nurcie płynącej rzeki i wśród ukwieconych rabat, jak okruszki na ścieżce prowadziły do jednej wielkiej i przerażającej układanki, w której były komory gazowe, piece krematoryjne, głód, wszy, szczury, egzekucje, wszechobecna śmierć.
Tak, to moje wrażenia po filmie. Zadałam sobie jednak pytanie, czy na podstawie obejrzanego dzieła pojawią się takie same odczucia u przeciętnego widza z Francji, Hiszpanii, Portugalii czy USA? Czy Rudolf Hӧss, który był bestią w ludzkiej skórze, bez mrugnięcia okiem mordującą miliony ludzi z całej Europy, będzie właśnie tak postrzegany?
A może pozostanie w pamięci jako wzorowy mąż, ojciec i biznesmen realizujący w perfekcyjny sposób wytyczne swoich nazistowskich przełożonych? Czy w synu komendanta obozu, kilkunastoletnim chłopcu odbywającym w towarzystwie swego ojca sielskie, konne przejażdżki, widz dostrzeże tylko dziecko? Czy też dowie się, że ten sam młodzieniec dla własnej zabawy i przyjemności tratował bezbronne i wycieńczone więźniarki?
Mam nieodparte wrażenie, że w umyśle mało przygotowanego historycznie widza może dojść do niebezpiecznej manipulacji. Zbrodnia nazistowska nie mieszcząca się w ramach żadnego człowieczego postrzegania zostanie spłycona, zatarta.
Chcę mieć tylko nadzieję, że się mylę i nie będziemy płakać nad historią syna komendanta obozu zagłady w kompletnie odrealnionym filmie «Chłopiec w pasiastej piżamie», zapominając przy tym, kto był prawdziwą ofiarą bandytów w esesmańskich mundurach.
Dostać wypieków, czyli reagować na jakąś wiadomość bardzo emocjonalnie, spontanicznie.
Wstrzymać oddech, a więc bardzo przeżywać określone sytuacje.
Mieć pustkę w głowie oznacza, że nie potrafimy w danej chwili udzielić żadnej merytorycznej odpowiedzi na zadane pytanie.
Coś musi się uleżeć, a więc pewne informacje wymagają czasu, aby zostały w pełni zrozumiane, przeanalizowane i przyswojone.
Bez mrugnięcia okiem, czyli bez zastanowienia.
Gabriela Woźniak-Kowalik,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG