«Łuck. Tysiąc lat życia i historii» to nazwa książki poświęconej ukochanemu miastu, którą zaprezentował krajoznawca, kierownik Wydziału Ochrony Dziedzictwa Kulturowego Łuckiej Rady Miejskiej Oleksandr Kotys. Spotkanie z czytelnikami odbyło się 21 sierpnia w łuckiej księgarni «Є».
Jak wspomina Oleksandr Kotys, książka o tysiącletniej historii Łucka ukazała się dzięki współpracy z wydawnictwem «Wichoła». «W 2023 r. «Wichoła» napisała do mnie i zaproponowała taki pomysł. To było coś niezwykłego. Pamiętam jaki byłem podekscytowany, po prostu fruwałem, bo już dawno chciałem o tym napisać. Nawlekając najważniejsze okresy na osi chronologicznej książki, starałem się przedstawić w niej najważniejsze postaci tworzące miasto, przypomnieć najważniejsze wydarzenia, wkomponować je we współczesny Łuck i jego architekturę. Bo moim zdaniem nie ma sensu opowiadać żadnych historii, jeśli nie da się ich powiązać z miejscem, kiedy nie można powiedzieć, że wydarzyła się na konkretnej ulicy, w konkretnym domu, na konkretnym wzgórzu» – powiedział autor.
Książka nie jest suchym zbiorem faktów historycznych przedstawionych w kolejności chronologicznej. Ma na celu oddanie nastroju miasta, tak aby czytelnik, który nigdy wcześniej nie był w Łucku i nie wie o nim prawie nic, czuł go, zapragnął urządzić sobie przechadzkę jego ulicami.
«Publikacja liczy 220 stron. Oczywiście te 220 stron to bardzo mało jak na tysiąc lat. Wiele rzeczy nie zostało tu uwzględnionych. Są to historie, które można opowiedzieć lub nie. Pragnę zapewnić, że 220 stron to za mało Łucka, więc w żaden sposób nie wyczerpują wszystkiego, co można o mieście powiedzieć, tego, co sam chciałbym przytoczyć. Można zawęzić temat, wziąć mniejszy okres chronologiczny, dodać jeszcze coś ciekawego. Jestem pewien, że Łuck ma ogromny potencjał, który można uwidocznić w literaturze. Chciałbym także kontynuować pracę w tym kierunku» – powiedział Oleksandr Kotys.
Moderatorka spotkania, założycielka Platformy Literackiej «Frontera», Ella Jacuta, zaprosiła autora do dyskusji nad kilkoma słowami, które pojawiają się w książce. Są to «cegła», «szlachta», «róża», «pożar», «masoni», «niefiltrowane». Z kolei Oleksandr przywołał pewne fakty historyczne i legendy Łucka, które kojarzy sobie z pewnym słowem. Na przykład mówiąc o cegłach wspomniał, że od dawna zbierał stare cegły, a także opowiadał o pracach restauratorskich na zamku górnym i okolnym.


«Dlaczego zaproponowałam, żebyśmy omówili pewne słowa? Przypomina mi to sposób, w jaki badamy historię swego miasta – fragmentarycznie, jakby wyrywając wątki z różnych artykułów i czyichś opowieści. Nieczęsto się zdarza, aby historia rodzinnego miasta została zebrana w tak skondensowany sposób. Dlatego bardzo ważne jest, aby takie książki pojawiały się, aby w księgarni można było znaleźć książkę z nazwą twojego miasta» – podkreśliła Ella Jacuta.
Czytelnicy obecni na prezentacji również podzielili się swoimi opiniami. Kierownik Wydziału Turystyki i Promocji Miasta Łuckiej Rady Miejskiej Kateryna Telipska zauważyła, że chociaż urodziła się w Łucku, książka ją zaskoczyła i zafascynowała. «Czytając ją strona po stronie, chciałem jak najszybciej pójść i odszukać te szczegóły, o których wspominasz w swojej książce. Ciągle czekało na mnie zaskoczenie – na każdej stronie, mimo że czytam twoje artykuły od wielu lat. Dziękujemy za to, że po raz kolejny Łuck rozbrzmiewa głośno w całej Ukrainie. To ogromny wkład w promocję miasta» – zwróciła się do Oleksandra Kotysa.
Natomiast autor postanowił podziękować swojemu głównemu źródłu inspiracji – ukochanemu miastu: «Myślę, że powinniśmy dziękować Łuckowi za to, że istnieje, za to, że w nim jesteśmy, za to, że inspiruje wielu ludzi do tworzenia niesamowitych projektów nawet w czasie wojny. Łuck to największa sfera, w której żyjemy, dzięki której żyjemy i dla której żyjemy. W nim wciąż trwa pewien potencjał, który inspiruje was, mnie i innych mieszkańców do dalszego rozwoju miasta. Dzięki wielu osobom ten potencjał zostaje zrealizowany, dlatego dziękuję Łuckowi i łucczanom!»
Tekst i zdjęcia: Olga Szerszeń