Jak stare przysłowie mówi: «Każda myszka swój ogonek chwali», tak i my postanowiliśmy choć troszkę ten ogon zareklamować. Uczyć i zachęcać do nauki można na wiele sposobów.
Można i prośbą i groźbą. Można przez zabawę, a także poprzez mądre tłumaczenie, jak zdobyta wiedza w życiu przydać się może. Czasem jednak wszelkie działania na niewiele się zdają, albowiem opór materii uczniowskiej jest duży i żadną miarą pokonać go nie można.
Szukanie więc wszelkich sposobów, aby księgi uczone i przedmioty różnorodne przyjaznymi się dla wszystkich stały, jest nader chwalebne. Język polski nie należy niewątpliwie do najłatwiejszych na świecie. Nauka słówek, gramatyki i całej literatury przysporzyć może niejednemu zmarszczek na czole.
Trudne szeleszczące głoski, jakieś «ć», «ś», «ę», «ą» i jeszcze «om». Masakra. Można się zniechęcić. Jednakże i na to w Stowarzyszeniu Kultury Polskiej im. Ewy Felińskiej na Wołyniu znalazł się sposób. Oto na ścianie sąsiadującej z siedzibą Stowarzyszenia powstał wspaniały mural. Nie sposób przejść obok i nie uśmiechnąć się od ucha do ucha.
Jest wyjątkowy, a być może jedyny na Wołyniu z takim przesłaniem. Patrząc na to małe dzieło sztuki czujemy, że nauka języka polskiego wydaje się tylko radosną i miłą przygodą. Pomysłodawcom, dyrektorowi szkoły Aleksandrowi Świcy i prezesowi Stowarzyszenia Wiktorowi Jaruczykowi, wielkie brawa.
Prywatnie zachęcam do zrobienia sobie pod muralem pamiątkowego zdjęcia. Niejeden po takie fotki jeździ do Krakowa, Wiednia lub Berlina, a tu wszystko jest pod nosem. Jeszcze raz brawo.
Gabriela Woźniak-Kowalik,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG
Zdjęcie udostępniła autorka