Na wołowej skórze by nie spisał, ile to już razy, na wszelkie możliwe sposoby, omawiane były wakacyjne tematy. Czyli wszystkie, które z miłym czasem wypoczynku wiążemy. Dobrze byłoby, gdybyż ten niczym nieskrępowany potok myśli i słów tylko i wyłącznie z pięknymi wspomnieniami się łączył. Niestety, takie marzenie jawi się jedynie jako nieosiągalny w rzeczywistości cel, do którego dążą wszyscy śmiertelnicy rewelacyjnych wspomnień urlopowych spragnieni.
Jak bumerang wracają tematy, które w ten czas, wydawać by się mogło totalnej beztroski, dokładają łyżkę dziegciu do przysłowiowej beczki miodu. Wielokrotne i coroczne powtarzanie tych samych uwag, próśb, zaklęć i pouczeń wobec ludności, która z wielkim zaangażowaniem doprowadza do szewskiej pasji współodpoczywaczy, wydaje się takim trochę rzucaniem grochem o ścianę.
Ponieważ jednak nadzieja umiera ostatnia, przeto spróbujmy po raz kolejny przypomnieć grzechy główne popełniane nagminnie w każdym zakątku, w którym stopa ludzka spragniona wypoczynku stanęła. Wprawdzie w tym roku będzie to już trochę musztarda po obiedzie, ale na przyszły jak znalazł. Może tak zdarzy się szczęśliwie, że choćby jeden grzeszek nie zostanie popełniony. A to już sukces wielki będzie.
Zatem, szanowni Państwo, jeśli to tylko możliwe opiekujcie się swoimi bardzo nieletnimi dziećmi w sposób odpowiedzialny, a uważny. Naprawdę, uwierzcie na słowo, nie każdy dorosły marzy o tym, aby w restauracji hotelowej wysłuchiwać wrzasków rozkapryszonej dziatwy oraz uczestniczyć w fascynującej zabawie polegającej na byciu ręcznikiem, w który biegające bez opamiętania i jakiejkolwiek uwagi ze strony rodziców dzieci wycierają w przelocie upaprane czym popadnie dłonie.
Muzyka łagodzi obyczaje. Niewątpliwie, ale nie wtedy, gdy siedząc czy leżąc na plaży nagle jesteśmy zmuszeni do wysłuchania całego koncertu, częstokroć niskiego lotu, wylewającego się z rozkręconych na cały regulator głośników. Jegomość, do którego sprzęt grający należy, nie słyszał w swoim zagmatwanym życiu o słuchawkach, a ponieważ muzykę kocha ponad wszystko, postanowił więc uraczyć nią wszystkich bez wyjątku.
Absolutnym mistrzostwem świata są naburmuszone tudzież posępne miny podróżnych, którzy na zasłużony urlop się udają. Nieważne czy to autobus, pociąg czy samolot, jakże często na owych twarzach, które ku radosnej przygodzie zmierzają, miast uśmiechu pogodnego a życzliwego tylko i wyłącznie nadętą minę uświadczymy.
Wygląda to nieco tak, jakby za jakąś karę ci ludzie na wakacje wyjeżdżali, a całemu światu dają przy tym do zrozumienia, że oto z jaśnie oświeconym oraz zamożnym ogromnie majestatem ma do czynienia i jakiekolwiek uprzejmości czy sympatyczne gesty nie wchodzą w grę. Może więc, aby następne wakacje dla wielu były tylko i wyłącznie pasmem radości, postarajmy się o miły uśmiech, życzliwość i nieco więcej wyobraźni.
Wszak sami na tej plaży, w restauracji czy w samolocie nie jesteśmy.
Na wołowej skórze by nie spisał, czyli jest czegoś tak dużo, że nie sposób wszystkiego wymienić.
Coś wraca jak bumerang – temat, który jest wciąż aktualny, bez przerwy powraca.
Musztarda po obiedzie znaczy, że na coś jest już zdecydowanie za późno.
Rzucać grochem o ścianę, a więc robić coś bez większego sensu.
Koncert niskiego lotu, czyli słaby, mierny.
Gabriela Woźniak-Kowalik,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG