Rok 1940, a potem 1942 dla Huty Stepańskiej był bardzo smutny. Kolejny nawrót epidemii czerwonki spustoszył parafię powodując śmierć ponad 40 dzieci. Wtedy też zmarł młodszy brat mojego Taty, siedmioletni Władzio. Był taki radosny, wydawało się, że zasypia, a On umierał.
Tata mój, Szczepan, bawił się wbijaniem siekierki w pniak. Słyszał bowiem o cieśli, który czynił to dla popisów toporem – wbijał go pomiędzy palce nogi, aż jednego razu rozciął sobie duży palec na pół. Kiedy to samo wydarzyło się mojemu Tacie, nie czekając powiedział, że to Władzio mu zrobił. Władzio został za karę dobrze wybity. Niedługo po tym zmarł. Dla mojego Taty rozpoczęło się pasmo nieszczęść. Losy rodziny były tak burzliwe, jak i czasy, w których żyli. Wojna przyniosła Horoszkiewiczom kilkanaście ofiar, ginęli i umierali w różnych okolicznościach, grobu nikt z Nich nie ma. Ocaloną część kiedyś wielkiej rodziny wichry historii rozwiały po świecie. Nie wiemy do dziś, gdzie są i co się z nimi dzieje. Czy w ogóle przeżyli wojnę? Dla upamiętnienia zmarłych i zamordowanych członków naszej rodziny, postawiliśmy na cmentarzu w Hucie Stepańskiej krzyż. Właściwie trzy krzyże: duży, średni i mały, dla zmarłych dorosłych, młodych i dzieci.
Tata mój, jak wiele dzieci wołyńskich, stał się ofiarą tamtych czasów. Wspomnę w kilku zdaniach Jego życie. Przeżył okrutny mord dokonany na bracie Staszku, atak na Hutę Stepańską, potem straszne dni tułania się w ukryciu po lasach i bagnach. Wyprowadzeni ze śmiertelnej pułapki przez Niemców trafili do miejscowości Schkopau, tam zostali skierowani do pracy w fabryce. Głód to najlepsze określenie czasu pobytu w Niemczech. Kiedy przyszło wyzwolenie, znaleźli się w amerykańskiej strefie okupacyjnej. Potem przesuwano granicę stref, trafili do radzieckiej. Nie zdecydowali się jednak wyjechać za ocean, czekali na dziadka Ludwika i brata Kazika, którzy zaginęli bez wieści. Kazik odnalazł się w 1956 r., a dziadek nigdy.
Babcia Bronisława zajęła najgorsze gospodarstwo w Jabłonowie k. Żagania. Lepsze gospodarstwa zajmowali silni, a z wdową nikt się nie liczył. Sama opiekowała się małymi dziećmi. Miała nadzieję, że powrócą na Wołyń. W domu panował głód, brak było konia, sama nędza i rozpacz. Tata poszedł nawet do szkoły, ale niedługo do niej chodził, musiał zostawić naukę i iść paść krowy w zamian za starą słoninę od «kułaka». Całe Jego życie przepełnione było ciężką pracą. Dziś, u schyłku swego życia, dalej mówi «u nas», tj. na Wołyniu. Tu, gdzie mieszka, zawsze czuł się obcy. Zawsze tęsknił do huciańskiej ziemi, Ziemi Obiecanej. Był i jest dla mnie największym autorytetem.
***
Dziś kończę cykl fotoreportaży «Szlakiem Wołyńskich Krzyży wokół Huty Stepańskiej z Januszem Horoszkiewiczem». Dziękuję wszystkim, którzy dotrwali, wraz ze mną, przy nich do końca. Redakcji «Monitora Wołyńskiego» jestem wdzięczny za udostępnienie swoich stron.
Dziękuję Ukraińcom, którzy pomagali mi stawiać wszystkie te krzyże, nie oczekując wdzięczności. Tu wspomnieć wypada słowa ks. Władysława Łukasiewicza: «Stawianie krzyża jest też dźwiganiem krzyża». Iluż wspaniałych ludzi spotkałem na swej drodze, jak wiele dobroci i pomocy mi okazali. Dla pojednania między naszymi narodami zrobili więcej niż wszyscy politycy, dyplomaci i urzędnicy.
Najwłaściwszym określeniem moich uczuć do spotkanych są słowa Św. Jana Pawła II: «Ilekroć Was wspominam, Bogu dziękuję».

Moja Babcia Bronia. Zdjęcie wykonane w 1945 r. w Żaganiu przez zakład fotograficzny «Foto Film St. Dyliński»

Dzieci przy trumnie Mamy w 1972 r. Wszystkich dzieci Babcia miała 12, ale w 1972 r. kilkoro już nie żyło, a Weronika mieszkała w USA

Ciocia Weronika Łozińska z domu Horoszkiewicz w czerwcu kończy 100 lat, do dziś ma doskonałą pamięć. Na zdjęciu z synami: od lewej Stasio, Roman, Kris

Janusz Horoszkiewicz wykonuje krzyż

Krzyż już ustawiony w Hucie Stepańskiej. Na pierwszym planie śp. pastor Piotr Jurczuk

Krzyż uroczyście poświęcił o. Serhij Zabejda w maju 2008 r.

Krzyż poświęcony rodzinie Horoszkiewiczów w Hucie Stepańskiej
Tekst i zdjęcia: Janusz HOROSZKIEWICZ
P. S.: Zainteresowani mogą uzyskać więcej informacji pod adresem mailowym: janusz-huta-stepanska@wp.pl
***
Tekst ukazał się w cyklu «Szlakiem Wołyńskich Krzyży wokół Huty Stepańskiej z Januszem Horoszkiewiczem».
CZYTAJ TAKŻE:
MIEJSCE KOŚCIOŁA PW. NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA W HUCIE STEPAŃSKIEJ
HUTA STEPAŃSKA – NOWY CMENTARZ
HUTA STEPAŃSKA – KRZYŻ JEZU RATUJ NAS