Cyganka przyjechała do Huty Stepańskiej z taborem. Chodząc po wsi nosiła na rękach małe dziecko. Korkus był zapracowany przy budowie nowego domu i nie chciał słyszeć o wróżbach. Cyganka nalegała, a on niepotrzebnie ją odpędzał. Nie był biedny, mógł za kilka groszy wysłuchać wróżby, ale nie chciał.
Na odchodnym powiedziała: «Powróżę ci za darmo» – i wypowiedziała prorocze słowa: «Jak skończysz budowę, to wszystko ci się spali».
Władysław Korkus wyjechał do USA za chlebem. W Holloyoke poznał Marię, pobrali się, potem urodził im się syn Bolesław. Jako ludzie pobożni i pracowici szybko znaleźli swoje miejsce w Nowym Świecie. Wydawało się, że los jest łaskawy dla rodziny, jednak Wielki Kryzys z 1929 r. dosięgnął i ich. Po zamknięciu fabryki i zwolnieniu wszystkich pracowników, Władysław ruszył do poszukiwania pracy na fermach, ale takich jak on było za dużo. Wtedy zrozumiał, że będą niedługo skazani na wegetację, jak tysiące ich sąsiadów. Mieli zaoszczędzone pieniądze, wielką jak na tamte czasy sumę, aż 3000 dolarów, za które w Polsce mogli dostatnio przeżyć. Wszyscy kupowali akcje, ale Władysław nie ufał bankierom i nie dał się namówić na ich zakup. Jako jeden z nielicznych miał gotówkę, inni potracili wszystko.
Władysław Korkus
Maria Korkus z domu Hałas, ur. w 1900 r.
Władysław Korkus z żoną i dziećmi. 1949 r.
Janina, córka Władysława Korkusa, po mężu Ciepła
Janina Ciepła i jej mama Maria Korkus
Adam Korkus, brat Władysława. 1946 r.
Nie było innego wyjścia. W 1931 r. postanowili wrócić. Ku wielkiej rozpaczy Marii za bezcen sprzedali dopiero co wybudowany, przytulny domek ze skromnym wyposażeniem. Przyjechali do Dobrzechowa k. Strzyżowa na Podkarpaciu, do rodzinnej wsi żony. Mieli tam budować dom, ale Władysław nie czuł się w tym środowisku dobrze, tęsknił za Wołyniem. Rozmyślał, pisał listy do braci, nie spał po nocach, krył się z myślami o rodzinnych stronach. Żona i jej rodzina rozumieli jego tęsknotę i za wszelką cenę starali się, żeby się u nich zadomowił. To jakby wilka oswajać do spokojnego życia i chcieć, żeby zapomniał o kniei.
I nagle przyszedł list od brata Adama z Omelanki. Informował w nim, że jeden z gospodarzy sprzedaje zrujnowane gospodarstwo w Hucie Stepańskiej, ale z piękną ziemią w chutorze Hrada. Władysław stwierdził: «Muszę pojechać w odwiedziny». Na nic zdały się błagalne prośby żony, żeby jeszcze nie jechał, a zaczął budowę. Ona wiedziała, gdzie zostało serce męża i po co tam jedzie. Nie było w jego postanowieniu żadnej wątpliwości ani zawahania, w Hucie dał zaliczkę za gospodarstwo. Powrócił po żonę i syna, spakowali kufer i wyruszyli na Wołyń. Żona całą drogę płakała.
Kiedy pociąg zatrzymał się na stacji w Rafałówce, wysiadającym przyjezdnym przyglądali się obdarci chłopi w postołach. Maria nie chciała wysiadać z pociągu, dopiero ponaglania konduktora zmusiły ją do wyjścia na peron. «Tu będzie nasz koniec» – zrozpaczona powiedziała do męża. Obawiając się obrabowania w drodze Korkus dla uspokojenia żony poszedł do komendanta policji, poprosił o eskortę. Wiezieni przez Bałagułę (Żyd wożący podróżnych) dotarli do Omelanki, rodzinnej wsi Władysława.
W tym miejscu stał kiedyś dom Kacpra Wiatra. Droga prowadziła do gospodarstwa Anieli Sawickiej
Gospodarstwo Anieli Sawickiej
Miejsce, gdzie mieszkał Felicjan Sawicki
Paweł Libera: «Tu był nasz dom». Zdjęcie zrobione ok. 1978 r.
Kościół w Hucie Stepańskiej. Zdjęcie jest własnością śp. Edwarda Kwiatkowskiego
Korkus, mając pieniądze, szybko przywracał nowoczesny wygląd zapuszczonemu gospodarstwu. Pomiędzy starymi budynkami powstawały nowe, pełne rozmachu w stylu zamorskim. Budowa kończyła się, pozostało jedynie porozbierać stare zabudowania i uporządkować obejście. Wojna przerwała jednak te prace. Za sowietów trzeba było udawać biednego, na podwórku celowo panował bezład i bałagan. Za Niemców też niewiele można było zrobić, czasy były niepewne, lepiej było dalej «biedować», żeby nie zwracać na siebie uwagi.
Napad banderowski na Hutę Stepańską rozpoczął się 16 lipca 1943 r. z nastaniem nocy. Rodzina uciekła do centrum wsi, tam siedzieli w schronach przy szkole. Władysław został włączony do samoobrony, ciągle patrzył się w kierunku swojego domu, obserwował w ciemnościach zarysy budynków. Nagle zobaczył pocisk lecący w tamtą stronę. Obrońcy, dla oświetlenia terenu, podpalili zapalającymi pociskami krytą słomą stodołę, która zaczęła się palić jako pierwsza w Hucie. Tak spełniła się wróżba Cyganki.
Za dwa dni uciekający z Huty zobaczyli jak Korkus kopie głęboki dołek przy bramie, zakopał w nim ostatnie 360 dolarów, które włożył do butelki. Żona prosiła, żeby je zabrał, to było dużo pieniędzy. W Niemczech za te dolary mogliby kupić sporo jedzenia, a zmuszeni byli głodować. «Po co to robisz?» – pytała. «Jak wrócimy, to odbuduję gospodarstwo» – odpowiedział.
Kiedy po wojnie prawie wszyscy obejmowali gospodarstwa poniemieckie, Władysław zadecydował, że wracają do Dobrzechowa, skąd, jak tylko nadarzy się sposobność, zaraz wyruszą do Huty. Nigdy tam jednak nie dotarł. Kiedy zmarł w 1972 r., ludzie mówili, że z tęsknoty, której nie ukrywał.
Dom Korkusa w Dobrzechowie
Jego syn Bolesław prosił mnie wiele razy, żebym zabrał go do Huty. Tym razem w rozpaczy była siostra Janina mówiąca: «Januszku, on umrze w drodze, ja mu to mówię, a on ciągle, że chce jechać». Bolesław jej odpowiadał: «Wszystko opłacę i tak się ubezpieczę, że nie będzie miał żadnych kłopotów, jedynie zadzwoni i powie. A niech mnie w Hucie pochowają, przy dziadkach, pamiętaj».
Edward Kwiatkowski, Helena Janicka z USA i Irena Żarczyńska z USA. Zdjęcie zrobione ok. 1996 r.
O. Stepan Szomonka i Edward Kwiatkowski podczas poświęcenia cmentarza w Hucie Stepańskiej. 1996 r.
Aleja topolowa w Hucie. Obecnie nie istnieje. Zdjęcie zrobione ok. 1976 r.
Tablica przed mostkiem w Hucie. Obecnie nie istnieje. Zdjęcie zrobione ok. 1983 r.
Tekst i zdjęcia Janusz HOROSZKIEWICZ
CZYTAJ TAKŻE:
HUCIAŃSKIE OPOWIEŚCI: WOJNA, WOJSKO I NIESZCZĘSNE PIENIĄDZE
HUCIAŃSKIE OPOWIEŚCI: PRZYJECHALI PO NICH W NOCY
HUCIAŃSKIE OPOWIEŚCI: UZDROWISKO SŁONE BŁOTO, DRUGA, CIEMNA STRONA MEDALU
HUCIAŃSKIE OPOWIEŚCI: PRZEDNÓWEK I WOŁYŃSKA BIEDA
HUCIAŃSKIE OPOWIEŚCI: BAL SZKOLNY W WYRCE
HUCIAŃSKIE OPOWIEŚCI: WIARA MOJŻESZOWA PEŁNA TAJEMNIC
HUCIAŃSKIE OPOWIEŚCI: PRZEKLĘTA GORZELNIA W HORODŹCU
HUCIAŃSKIE OPOWIEŚCI: OBÓRKI TRUSIEWICZOWSKIE W GMINIE KOŁKI