Ta historia pochłonęła nas w ostatnich dniach. Znaleźliśmy wnuka Jana Bulika – policjanta z Tymbarku.
We wrześniu 1939 r. posterunkowy Jan Bulik, otrzymując nakaz wycofania na wschód, opuścił miasto, w którym pracował. Wkrótce znalazł się w Równem na Wołyniu. Tu 18 września 1939 r. został aresztowany przez gwardię robotniczą. Następnie były więzienie NKWD, przesłuchania i wyrok: pięć lat łagrów.
Jego historię na podstawie dokumentów archiwalnych dla rubryki «Ocaleni od zapomnienia» opisała dr Tetiana Samsoniuk.
Przygotowując ten tekst do druku, znaleźliśmy w Internecie wzmianki o co najmniej dwóch osobach o tym samym imieniu i nazwisku, które zginęły na początku II wojny światowej. Natomiast nasz Jan Bulik w tym czasie, kiedy one już nie żyły, przebywał w więzieniu NKWD w Równem, a następnie – w Kirowohradzie. Czy może przez pomyłkę był uważany za zmarłego?
Przed nami było wiele zagadek, wysłaliśmy więc maila do Ireny Wilczek-Sowy, redaktor naczelnej czasopisma «Głos Tymbarku» (Tymbark.in), na łamach którego znaleźliśmy króciutką wzmiankę o poległym Janie Buliku.
Przedstawione przez nas informacje z akt sprawy karnej pozwoliły jej na przypuszczenie, o której rodzinie z Tymbarku może być mowa. Dobę później wysłała nam namiary na Witolda Wargockiego – wnuka Jana Bulika.
W mailu do nas napisał, że wołyński ślad to nowość w historii poszukiwań dziadka, z którym rodzina straciła kontakt we wrześniu 1939 r. Babcia szukała męża, wysyłając listy m.in. do Czerwonego Krzyża oraz Towarzystwa Pomocy Polakom w Londynie. Odpowiedzi nie dawały jednak pewności, czy rzeczywiście są w nich zawarte informacje o nim, m.in. dlatego że różniła się data urodzenia.
Już jutro na łamach «Monitora Wołyńskiego» ukaże się historia Jana Bulika, napisana na podstawie:
– akt sprawy karnej, przechowywanych w Państwowym Archiwum Obwodu Rówieńskiego;
– dokumentów z rodzinnego archiwum;
– informacji, którymi z redakcją podzielił się wnuk.

List Jana Bulika do rodziny. Kopia została przekazana redakcji przez Witolda Wargockiego
Natalia Denysiuk