Archiwum Państwowe Obwodu Wołyńskiego (ДАВО) udostępniło kolejne sprawy karne z wcześniej utajnionego zespołu archiwalnego. Są wśród nich także sprawy wszczęte przeciwko mieszkańcom Wołynia narodowości polskiej.
Przez wiele lat dostęp do zespołu archiwalnego 4666 pt. «Komitet Bezpieczeństwa Państwowego (KGB) przy Radzie Ministrów Ukraińskiej SRR w obwodzie wołyńskim, m. Łuck, obwodu wołyńskiego» był ze znanych powodów prawie niemożliwy. Okres datowania dokumentów tego zespołu obejmuje lata 1939–1989. Aby zapoznać się z zawartymi w nim sprawami, wcześniej konieczne było uzyskanie zezwolenia władz bezpieczeństwa państwa, co wcale nie było łatwe. Od czasu wejścia w życie Ustawy Ukrainy z dnia 9 kwietnia 2015 r. «W sprawie dostępu do archiwów organów represyjnych totalitarnego reżimu komunistycznego z lat 1917–1991» sprawy z tego zespołu stały się dostępne dla wszystkich.
W maju 2020 r. Archiwum Państwowe Obwodu Wołyńskiego opublikowało na swojej stronie internetowej pierwsze zdigitalizowane sprawy z zespołu 4666. Prace nad digitalizacją trwają, zwiększa się liczba dokumentów udostępnianych w domenie publicznej. Są wśród nich także te, które dotyczą Polaków. Przedstawiamy kilka z nich.
Kazimierz Sołdrzyński, s. Mateusza, mieszkaniec Kiwerc, został aresztowany 5 lutego 1945 r. Pracował jako monter wodociągów na miejscowej stacji kolejowej. Zarzucano mu, że «miał bliskie powiązania z funkcjonariuszami żandarmerii niemieckiej, z którymi urządzał w swoim mieszkaniu podwieczorki z alkoholem, a obecnie prowadzi wśród ludności antyradziecką propagandę nacjonalistyczną o charakterze oszczerczym». Po wstępnym śledztwie Sołdrzyński został wysłany do poprawczych obozów pracy w Komi ASRR. NKWD zakończyło śledztwo w maju 1945 r., a wyrok datowany jest na 11 grudnia 1946 r. Sołdrzyński został za swoje «zbrodnie» skazany na cztery lata ciężkich robót. Jego dalsze losy nie są nam znane.

W 1989 r. Kazimierz Sołdrzyński został zrehabilitowany. Zgodnie z prawem należało o tym poinformować krewnych, jednak z dokumentów wynika, że żona Kazimierza Sołdrzyńskiego, Stefania oraz córki Leonarda i Danuta, nie dowiedziały się o rehabilitacji. Nie odnaleziono ich w miejscu zamieszkania, którym w 1939 r. był Zdołbunów.
Należy zaznaczyć, że ponieważ sprawy prowadzili w większości Rosjanie, dla których język polski był całkowicie obcy, w nazwiskach skazanych mogą występować błędy.
Z nazwiskiem naszego bohatera też nie jest wszystko jasne. W części dokumentów sprawy jest ono zapisane po rosyjsku jako «Соложынский» – Solożyński, dlatego śledczy, starszy lejtnant Popow, już na miejscu zesłania w Uchtkombinacie w Komi ASRR sporządził w sprawie specjalną notatkę, z której wynika, że za prawidłową pisownię należy uznać «Солджынский» – Sołdrzyński, a miejscem urodzenia jest «Пресуха» – miasto Presucha. Wydaje się jednak, że to doprecyzowanie nie wyklucza, że prawdziwym nazwiskiem mogło być Sołdziński, Słodziński, Sołodziński lub Smołdziński. A ta «Presucha» to miejscowość Przysuсha koło Radomia.
Marian Pilecki, s. Stanisława, ur. w 1895 r. we wsi Kumanówka (obecnie rejon chmielnicki obwodu winnickiego, – red.), pracujący jako maszynista pociągu, wpadł w ręce NKWD 2 lutego 1945 r. W akcie oskarżenia czytamy: «Podczas okupacji niemieckiej stacji Salsk w obwodzie stalingradzkim dobrowolnie pozostał na okupowanym terytorium i pracował dla Niemców jako maszynista pociągu (…) Po ucieczce Niemców z Salska Pilecki dobrowolnie udał się na tyły niemieckie i pracował jako maszynista w zajezdni w Kiwercach, gdzie prowadził antyradziecką agitację defetystyczną wśród pracowników zajezdni».
W maju 1945 r. Pilecki został zesłany do Uchtkombinatu. Na miejscu śledztwo zostało zakończone. Funkcjonariusze NKWD sugerowali skazanie oskarżonego na osiem lat poprawczych obozów pracy. Jednak w 1946 r. sprawa została przekazana do Kolegium Specjalnego NKWD (ros. ОСО НКВД). Zgodnie z decyzją tej pozasądowej instytucji, wobec braku możliwości udowodnienia kolaboracji, Pileсki otrzymał jedynie trzy lata obozów i wkrótce został amnestionowany. W wyciągu z protokołu z 25 lipca 1946 r. jako datę postanowienia Prezydium Rady Najwyższej ZSRR o amnestii wskazano dzień 7 lipca 1945 r. Czyli od amnestionowania do uwolnienia Pileckiego minął cały rok. Nie wiemy, co się z nim stało po amnestii.

Józef Narusz, s. Kazimierza, ur. w 1898 r. w Białymstoku, pracował jako robotnik budowlany w 50. pułku w Kowlu. Postawiono mu bardzo poważne zarzuty: «Był związany z polskim wywiadem i aktywnie walczył z ruchem rewolucyjnym na Zachodniej Ukrainie».
Narusz trafił do więzienia 31 października 1939 r. Przeciwko niemu prowadzono intensywne śledztwo: w sprawie zachowało się 19 protokołów przesłuchań. Odrzucał wszelkie oskarżenia, w tym wniesione podczas konfrontacji ze świadkami. «Nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. Oskarżono go na podstawie zeznań świadków. Sprawę należy skierować do Kolegium Specjalnego NKWD ZSRR» – napisano w uchwale z 11 czerwca 1941 r.

Kolejny dokument sprawy karnej, wyciąg z protokołu Kolegium Specjalnego nr 64 z dnia 1 lipca 1941 r., stwierdza, że Józef Narusz, jako element społecznie niebezpieczny, został umieszczony w poprawczym obozie pracy na okres ośmiu lat, licząc od 31 października 1939 r. Ta data świadczy, że mimo wybuchu 22 czerwca tego roku wojny niemiecko-radzieckiej, biurokratyczny mechanizm machiny represji nadal działał.
Lecz z zaświadczenia z dnia 31 stycznia 1942 r. wynika, że «decyzja Kolegium Specjalnego NKWD ZSRR z dnia 1 lipca 1941 r. w sprawie Narusza Józefa, s. Kazimierza, nie została wykonana, gdyż nie ma informacji o miejscu pobytu aresztowanego, który został ewakuowany z powodu wojennych okoliczności ze strefy przyfrontowej».
Znany jest ten fakt, że w pierwszych dniach tej wojny w 1941 r. enkawudziści, nie mogąc ewakuować więźniów z terenów przygranicznych, po prostu ich mordowali. Do egzekucji doszło w wielu więzieniach, w których zginęło od 20 do 50 tys. osób. M.in. w dniach 23–24 czerwca podczas eksterminacji więźniów w Łucku zginęło od 2 do 4 tys. osób. Można przypuszczać, że był wśród nich także nasz bohater.
Warto zaznaczyć, że uwaga o możliwej błędnej pisowni polskich nazwisk będzie aktualna także w tym przypadku. Nazwisko Józefa Narusza zostało zapisane w aktach sprawy także jako «Наруж» – Naruż i «Нарош» – Narosz.
***
Ze sprawami karnymi obywateli Ukraińskiej SRR represjonowanych przez władze sowieckie można zapoznać się na stronie Archiwum Państwowego Obwodu Wołyńskiego.
(Ciąg dalszy nastąpi).
Anatol Olich