Edmund Malinowski – żołnierz, społecznik і nauczyciel. Urodził się dokładnie 125 lat temu, 8 listopada 1898 r., w Kiwercach. Opuścił rodzinne miasto w latach 30. ubiegłego wieku. Powrócił tu dopiero rok temu.
Rok Malinowskiego
Od 2021 r. Stowarzyszenie Anthill z Lublina realizuje projekt «Rewaloryzacja zabytkowego polskiego cmentarza w Kiwercach na Ukrainie». Podczas prac konserwatorskich natknięto się na nagrobek Hieronima Malinowskiego. Jak później ustalono, był stryjem Edmunda Malinowskiego.

«W 2022 r. postanowiliśmy odnowić ten nagrobek. Zaczęliśmy szukać informacji o Malinowskich. Okazało się, że cała rodzina była zaangażowana w różne formy ruchu oporu, walcząc o wolność. Tak trafiliśmy na Edmunda Malinowskiego, który uczestniczył we wszystkich możliwych konfliktach zbrojnych: w I wojnie światowej, wojnie polsko-bolszewickiej, III Powstaniu Śląskim, Kampanii Wrześniowej, a także w Powstaniu Warszawskim, a w międzyczasie był społecznikiem, aktywistą i nauczycielem. Niespotykana w dziejach sylwetka i historia męstwa, odwagi i poświęcenia, a jednocześnie miłości do drugiego człowieka» – podkreśla Bartosz Niewiadomski, prezes Stowarzyszenia Anthill, które zrealizowało projekt upamiętnienia Edmunda Malinowskiego, przypominając jego sylwetkę m.in. w rodzinnym mieście.
«Edmund Malinowski bardzo dużo robił zarówno jako żołnierz, jak i społecznik czy nauczyciel. Nikt jego osiągnięć specjalnie nie popularyzował, mimo że jest bardzo zasłużony dla Polski» – mówi Bartosz Niewiadomski.
Stowarzyszenie Anthill przygotowało publikację «Gdy serce bije głośniej od bomb. Historia podporucznika Edmunda Malinowskiego «Mundka». Jej autorami są Paweł Skrok i Tomasz Panfil z IPN. Opracowało również wystawę w języku polskim i ukraińskim. Jedna jej część jest obecnie eksponowana w Muzeum w Kiwercach, druga – jeździ po Polsce, m.in. aktualnie trafiła do Szkoły Podstawowej nr 49 dla Dzieci Niedosłyszących, która w dodatku opiekuje się grobem Edmunda Malinowskiego.
Wystawę, publikację, a także instalację artystyczną w postaci głowy Malinowskiego autorstwa rzeźbiarza Stanisława Bracha zaprezentowano w grudniu 2022 r. w Muzeum Krajoznawczym w Kiwercach.


«Dzięki Stowarzyszeniu Anthill imię Malinowskiego zostało bardziej rozpowszechnione na naszych terenach. I dobrze, że wracamy do historii, szczególnie do tych momentów, które nas łączą» – mówi proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa ks. Krzysztof Orlicki.
«Nie wiedzieliśmy nic o rodzinie Malinowskich, zanim Stowarzyszenie Anthill nie rozpoczęło swojego projektu» – zaznacza Oksana Suszczuk, dyrektor Muzeum Krajoznawczego w Kiwercach. «Już prawie przez rok jest u nas eksponowana wystawa, której otwarcie odbyło się w grudniu 2022 r. Ten rok właściwie był w naszej placówce Rokiem Malinowskiego».
Dodaje, że wystawa o Malinowskim jest pokazywana wszystkim odwiedzającym Muzeum. Niedawno była ona również eksponowana w Ekoparku Amila w Radowiczach.
Dodatkowo we wrześniu br. Stowarzyszenie Anthill zorganizowało prelekcję dla Polaków w Kiwercach i wydało katalog wystawowy z najważniejszymi informacjami o Edmundzie Malinowskim. W tej chwili powstaje także film dokumentalny o nim.
«Był moim stryjem»
«Znałem go z dzieciństwa. Był moim stryjem i chrzestnym. Do Powstania Warszawskiego wszyscy mieszkaliśmy w Warszawie. Po wojnie ja mieszkałem w Łodzi, a on – w Gdańsku Oliwie. Często jeździłem do niego na wakacje. Z kontaktów z nim mam dużo wspomnień» – mówi w Mieczysław Malinowski, bratanek Edmunda Malinowskiego, syn Mariana Malinowskiego, mieszkający obecnie w Krakowie.
Wołyńskim, a szczególnie łuckim, katolikom pan Mieczysław jest znany jako osoba, która na przełomie lat 80 i 90. pomagała miejscowym Polakom w odzyskiwaniu kościołów.
«Przez kilka lat to była jedna z moich największych prac społecznych. Napisałem dwie książki na temat odzyskania katedry w Łucku. Kręciłem także filmy dokumentalne, m.in. z odzyskania katedry, z pierwszej mszy w kaplicy, potem w samej katedrze, a także z innych wołyńskich kościołów. Napisałem ok. 100 artykułów o Wołyniu, w tym o wołyńskich kościołach» – wspomina Mieczysław Malinowski.
W rozmowie ze mną opowiada także o Edmundzie Malinowskim: «Dbał o mnie, jak o własnego syna. Jak ze studentami wybieraliśmy się z namiotami w tamte strony, to codziennie raniutko przynosił nam chrupiące bułeczki i stawiał je w torebkach przed namiotem. Zawsze wspierał finansowo mnie jako studenta. Był bardzo otwarty, kontaktowy i towarzyski. O jednej rzeczy tylko nie chciał wspominać – o wojnie. Za czasów komunistycznych było niebezpieczne mówienie o tym, że się było w Armii Krajowej, że w 1920 r. walczyło się z bolszewikami. Mój drugi stryj był marynarzem, pływał w konwojach atlantyckich, również był bardzo zasłużony podczas II wojny światowej, ale też nie chciał o niej wspominać».
Mówi, że o wojennych historiach stryja więcej dowiedział się od rodziny niż od niego: «Dlatego dla mnie to było wielkie zaskoczenie, że IPN odnalazł jego życiorysy pisane odręcznie jeszcze przed II wojną światową. Te historie były mi ogólnie znane, ale nie tak szczegółowo».
«W 1989 r. udało mi się pojechać na Wołyń. Tam zatrzymałem się u rodziny we wsi Jeziórko, skąd pochodziła moja babcia Helena Malinowska z domu Dąbrowska. Jeziórko to jest gniazdo rodowe Dąbrowskich» – mówi Mieczysław Malinowski.
Podczas przyjazdów na Wołyń szukał grobu babci, która zmarła w Kiwercach w 1932 r., ale nie udało się mu odnaleźć jego śladu nawet w dokumentach. Nie wiadomo też, gdzie został pochowany dziadek Ludwik Malinowski, kolejarz, którego we wrześniu 1920 wraz z innymi kolejarzami zamordowali w Kowlu bolszewicy.
«Wszyscy Malinowscy – moja rodzina i inne pokrewne rodziny – wywodzą się z Żabki niedaleko Kiwerc. W latach 80–90. chodziłem po tej Żabce, pytałem tamtejszych Ukraińców, czy wiedzą, gdzie mieszkali Malinowscy. Dużo miejsc mi wskazali, ale jedyna pamiątka, jaka w Żabce została, to przedwojenny krzyż postawiony przez katolików. Jak jeździłem na Wołyń, to zawsze jechałem do Żabki, do tego krzyża, żeby tam pomodlić się o wszystkich moich krewnych Malinowskich, którzy stąd pochodzili» – wspomina Mieczysław Malinowski.
Nauczyciel i żołnierz
Wiadomości o Edmundzie Malinowskim oraz zdjęcia z archiwum rodzinnego można znaleźć m.in. we wspomnianej wyżej publikacji «Gdy serce bije głośniej od bomb. Historia podporucznika Edmunda Malinowskiego «Mundka». Zachęcam do sięgnięcia po tę lekturę. Można ją pobrać ze strony internetowej Stowarzyszenia Anthill. Jest także dostępna po ukraińsku i polsku w Muzeum Krajoznawczym w Kiwercach oraz w Stowarzyszeniu Anthill w Lublinie.
O rodzinie Malinowskich pisał na łamach «Kresowej Atlantydy» Stanisław Nicieja (tom VIII). Biogramy braci Malinowskich zamieszczono również na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego.
Edmund Malinowski urodził się 8 listopada w 1898 w Kiwercach w rodzinie Ludwika i Heleny Malinowskich. Miał siostrę Wacławę і trzech braci: Mariana, Stanisława i Piotra.
Uczył się w szkole początkowej w Kiwercach oraz w potajemnej szkółce polskiej. Następnie kształcił się w Łucku, a także w Humaniu, gdzie rodzina przeniosła się uciekając przed I wojną światową.
W 1919 r. Edmund Malinowski zaciągnął się do Wojska Polskiego. Wspólnie z bratem Stanisławem służył w plutonie pancernym. Po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej wziął udział w III Powstaniu Śląskim.
Potem powrócił na Wołyń, gdzie pracował w szkołach powszechnych: w Hubinie, Rudni, Sokolu i Kiwercach. Był aktywnym działaczem Związku Nauczycielstwa Polskiego. Po 10 latach pracy nauczycielskiej przeniósł się do Równego, gdzie przez ponad rok pracował w Urzędzie Skarbowym, a potem – do Warszawy.
W stolicy Polski pracował w kilku miejscach, najdłużej związany był z Instytutem Głuchoniemych i Ociemniałych jako nauczyciel i wychowawca uczniów głuchoniemych. W 1933 r. wziął ślub z Marią z domu Gądzyńską oraz przysposobił jej syna Ludwika z poprzedniego związku.
Wraz z początkiem II wojny światowej Edmund Malinowski został zmobilizowany. Wspólnie z bratem Stanisławem trafił do plutonu w kolumnie samochodowej wodza naczelnego Edwarda Rydza-Śmigłego. Obaj bracia nie skorzystali z możliwości przekroczenia granicy rumuńskiej i emigracji.
Edmund Malinowski powrócił do Warszawy, gdzie zaangażował się w działalność podziemną przyjmując pseudonim «Mundek». Szkolił m.in. swoich głuchoniemych wychowanków, którzy otrzymywali różne konspiracyjne zadania. Później, podczas Powstania Warszawskiego, dowodził różnymi jednostkami, w tym plutonem głuchoniemych.
Po upadku powstania Malinowski razem ze swymi podopiecznymi trafił do stalagu Oberlangen. Po wojnie osiadł w Gdańsku Oliwie. Prowadził tu gospodarstwo ogrodnicze, był zarządcą cmentarza. Zmarł w 1980 r., został pochowany na cmentarzu w Gdyni Witomino.
Edmund Malinowski został odznaczony Krzyżem Walecznych, Medalem za Zwycięstwo, Odznaką Grunwaldzką, Medalem za Warszawę oraz Medalem za Zwycięstwo i Wolność.
Jak zaznaczają autorzy w publikacji «Gdy serce bije głośniej od bomb»: «Dowodzony przez niego w Powstaniu Warszawskim Pluton Głuchoniemych nie miał odpowiednika na żadnym froncie II wojny światowej. Mimo niepełnosprawności członkowie oddziału stanęli dzielnie do walki z niemieckim okupantem, «Mundek» zaś był dla nich najlepszym dowódcą i opiekunem».
Natalia Denysiuk
Zdjęcia udostępnione przez Oksanę Suszczuk i ks. Krzysztofa Orlickiego