Podczas końcowej prezentacji projektu «Sarcewicz: wirtualny powrót łuckiego geniusza sztuki naiwnej» zespół, który go realizował, przedstawił jego rezultaty, podzielił się doświadczeniami z jego wdrażania oraz przemyśleniami na temat innych inicjatyw.
Projekt miał na celu zbadanie twórczości ukraińskiego artysty Stanisława Sarcewicza (1904–1984), który tworzył i wystawiał rzeźby na swoim podwórku przy ulicy Dolnej w Łucku. Zrealizowała go Platforma «Algorytm Działań» przy wsparciu Ukraińskiej Fundacji Kultury. 3 grudnia w Przestrzeni Artystycznej «Angar» w Łucku odbyła się podsumowująca prezentacja i dyskusja na temat podobnych inicjatyw.
W ciągu ostatnich kilku miesięcy zespół projektu przeprowadził szereg publicznych dyskusji, rozmów z artystami, historykami sztuki i rodziną, wywiadów z osobami zaangażowanymi w realizację projektu, zebrał publikacje o rzeźbiarzu i zdjęcia jego prac, z których wiele już nie istnieje, a także zorganizował wizualizację 3D rzeźb Sarcewicza, a nawet przedstawienie teatralne zainspirowane jego życiem i twórczością, które wystawił w Łucku kijowski teatr «Szarż». Dzięki temu Platforma «Algorytm Działań» zapoznała mieszkańców miasta z wyjątkowym artystą oraz przypomniała o nim tym, którzy kiedyś odwiedzali jego ogród rzeźb przy ulicy Dolnej w Łucku.

«Ta historia zaczęła się bardzo dawno temu. Zachowanie nazwisk i pamięci o wybitnych postaciach to moja szczególna misja. Sarcewicz jest jedną z najważniejszych osób w moim życiu» – powiedziała Zoja Nawrocka, historyk sztuki i badaczka naiwizmu. Twórczość Stanisława Sarcewicza zainteresowała ją jeszcze w latach studenckich. Napisała wówczas pracę dyplomową na jego temat. Dzięki temu zachowały się zdjęcia i opisy rzeźb, które dziś możemy obejrzeć na stronie internetowej sartsevych.algorytm.ngo.
Strona poświęcona artyście jest jednym z wielu rezultatów projektu, a jednocześnie platformą do prezentacji tych rezultatów. Opowiada o życiu i twórczości Stanisława Sarcewicza. Można tu obejrzeć między innymi źródła, archiwum zdjęć i filmów oraz wizualizacje 3D rzeźb wykonane przez firmę Skeiron na podstawie prac Sarcewicza zachowanych zdjęć oraz dzieł, które trafiły kiedyś do Muzeum Iwana Honczara w Kijowie.
Zoja Nawrocka i kuratorka projektu Rusłana Porycka zwróciły uwagę na to, że historia Stanisława Sarcewicza jest pouczająca, pokazuje bowiem, że wciąż możemy się opamiętać, zanim będzie za późno, i zachować dzieła artystów reprezentujących sztukę naiwną i ludową.


«Często osoby, które przychodziły na nasze wydarzenia, mówiły, że zaczęły patrzeć na takie dzieła innymi oczami» – zauważyła Rusłana Porycka.
«Po pierwszej dyskusji jeden z jej uczestników powiedział mi: specjalnie pojechałem na wieś, wszedłem na strych naszego starego domu, zabrałem stamtąd hafty mojej babci i stare obrazy. Inna znajoma powiedziała, że znalazła akwarelę swojej mamy i powiesiła ją z powrotem na ścianie. Ta historia nauczyła nas, jak obudzić sumienie i przywrócić do naszego życia artefakty niosące ze sobą pamięć» – powiedziała Zoja Nawrocka.
Oceniając sukces projektu, podkreśliła rolę całego zespołu, który nad nim pracował: «Widać tu wysiłek i energię wielu osób».
Badania obejmowały między innymi kwerendę archiwalną w celu znalezienia dokumentów, dzięki którym udało by się dowiedzieć więcej o pochodzeniu Stanisława Sarcewicza, ponieważ o jego życiu przed przeprowadzką do Łucka jest bardzo mało informacji.
«Niestety na razie nie wiemy, co stało się z jego rodziną, kiedy zmarł ojciec, gdzie podziały się matka i siostry. Możemy jednak mówić o Sarcewiczu jako o mieszkańcu wschodniego Wołynia. Urodził się w pobliżu Zwiahla (dawniej Nowogród Wołyński, obwód żytomierski), w regionie, gdzie było bardzo wielu Polaków. Jego żona Julia Rozbicka (1911–1997) była Polką, jej przodkowie byli Polakami» – powiedział genealog Artur Aloszyn, który przeprowadził kwerendę archiwalną.
Zwrócił uwagę, że nazwisko Sarcewicz jest polskie, polsko-litewskie lub polsko-białoruskie. «W Ukrainie jest bardzo mało osób o takim nazwisku. Jego końcówka wskazuje na to, że pochodzi z okolic Grodna lub dawnej guberni grodzieńskiej» – zauważył Artur Aloszyn.
Udało mu się ustalić, że jedna z sióstr żony artysty, Julii Sarcewicz, przeniosła się do Łucka, prawdopodobnie w okresie tzw. pierwszych sowietów, czyli w latach 1939–1941: «Jak wynika z dokumentów, podczas okupacji niemieckiej już tu mieszkała. Prawdopodobnie właśnie to spowodowało, że reszta rodziny, w tym Sarcewicz z żoną oraz jej braćmi i siostrami, po wojnie przeniosła się do Łucka. Czytamy o tym w jego pamiętnikach, wspominają to wnuki, widać to na zdjęciach. W momencie przeprowadzki do Łucka rodzina Sarcewiczów miała już dzieci: trzy córki i syna. Jednej z ich wnuczek zrobiliśmy test DNA, aby znaleźć podobieństwa w linii Sarcewicza».

«Nie zamykamy tej historii» – powiedziała Rusłana Porycka. Podczas wydarzenia zespół projektu omówił ze zgromadzonymi pomysły na dalszą popularyzację postaci Stanisława Sarcewicza, m.in. wprowadzenie wzmianek o nim do przestrzeni miejskiej.
Zgromadzeni podzielili się również pomysłami na temat tego, którym jeszcze łuckim nazwiskom warto poświęcić więcej uwagi. W szczególności kierownik Wydziału Ochrony Dziedzictwa Kulturowego Łuckiej Rady Miejskiej Oleksandr Kotys zwrócił uwagę na postać architekta i działacza politycznego Sergiusza Tymoszenki, którego spuścizna obejmuje ponad 400 budynków, zespołów architektonicznych i małych form.






Tekst i zdjęcia: Natalia Denysiuk