Represje wobec wołyńskich Polaków: Sprawa o przekroczenie granicy
Artykuły

Wśród licznych spraw karnych przeciwko Polakom oskarżonym o działalność kontrrewolucyjną, której w większości przypadków nie prowadzono, zdarzają się również inne przestępstwa. Jedna z takich spraw dotyczy mieszkańców Kowla, którzy zostali zatrzymani podczas nielegalnego przekraczania granicy.

Z akt sprawy wynika, że ​​28 stycznia 1940 r. Włodzimiersko-Wołyński Oddział Graniczny NKWD ujął trzech sprawców podczas próby przekroczenia granicy z Niemiec do ZSRR. Stało się to w chutorze Równe i jak wskazano w notatce naczelnika i oficera politycznego placówki, w zatrzymaniu funkcjonariuszom NKWD pomógł miejscowy mieszkaniec, nauczyciel Jakiw Łeś.

Wszyscy sprawcy byli Polakami, mieszkańcami Kowla: Stanisław Zemka, s. Jana, urodzony w 1899 r. we wsi Wysokie Koło (obecnie województwo mazowieckie), Adam Torczyński, s. Stanisława, urodzony w 1906 r. w Radomiu i Władysław Żelichowski, s. Romana, urodzony w 1908 r. w Sarnach.

W powyższej notatce wskazano, że przekroczenie miało miejsce w pobliżu wsi Świerzowskie Holendry. «Celem przekroczenia, jak wyjaśnili sprawcy, było pójście na zakupy do Niemiec i z powrotem do ZSRR» – czytamy w dokumencie.

Schemat naruszenia granicy państwowej ze sprawy

Sprawy przeciwko każdemu ze sprawców toczyły się odrębnie. Dwie z nich, przeciwko Zemce i Żelichowskiemu, zostały już upublicznione na stronie internetowej Archiwum Państwowego Obwodu Wołyńskiego, trzecia nie jest na razie dostępna w Internecie.

Władysław Żelichowski pracował jako konduktor na kolei w Kowlu. Według niego granicę III Rzeszy i ZSRR przekroczył 6 grudnia 1939 r. 28 stycznia 1940 r., w drodze powrotnej, został zatrzymany. Z protokołu przeszukania osobistego wynika, że ​​oprócz dokumentów znaleziono przy nim zegarek kieszonkowy «Cyma», nóż składany, notatnik, 25 kopiejek «pieniędzy sowieckich», jedną dużą i trzy małe paczki sacharyny.

Podczas przesłuchania Żelichowski oświadczył, że przeszedł na terytorium Niemiec, aby dostać się do Dęblina, gdzie mieszkała jego siostra. Powiedział, że zmarła i pozostawiła dziecko, którym chciał się zaopiekować. Do tego czasu dzieckiem w Dęblinie rzekomo opiekował się znajomy siostry Stanisław Pawłowski, ponieważ jej ojciec zmarł w 1938 r. Ostatecznie Żelichowski nie odważył się zabrać trzyletniego dziecka, więc zostawił Pawłowskiemu 238 złotych, które miał przy sobie, i wrócił do ZSRR.

Wkrótce Żelichowski został uwięziony w Chersoniu, a sprawa została przekazana do Kolegium Specjalnego NKWD. Śledczy nie stwierdzili żadnych okoliczności obciążających, dlatego też kara okazała się dość łagodna. Wyciąg z protokołu nr 70 z 19 lipca 1940 r. stwierdza: «Władysław Żelichowski za nielegalne przekroczenie granicy państwowej ma zostać umieszczony w poprawczym obozie pracy na okres trzech lat, licząc od 28 stycznia 1940 r.».

Postanowienie o aresztowaniu Władysława Żelichowskiego

Władysław Żelichowski odbywał karę w Siewżełdorłagu w Komi ASSR. 1 września 1941 r., zgodnie z dekretem Prezydium Rady Najwyższej ZSRR, Żelichowski został amnestiowany jako obywatel polski. Osoby objęte amnestią miały «prawo do swobodnego zamieszkania na terytorium ZSRR, z wyjątkiem stref zakazanych, miejscowości, w których ogłoszono stan wojenny oraz miast reżimowych I i II kategorii». Z dokumentów wynika, że ​​Żelichowski udał się do Karagandy w Kazachskiej SRR.

Według postanowienia Prokuratury Obwodu Wołyńskiego z dnia 21 grudnia 1989 r. Władysław Żelichowski został zrehabilitowany. W sprawie karnej nie ma o nim więcej informacji.

Ale nasza historia na tym się nie kończy. Na stronie zapisyterroru.pl znaleźliśmy osobiste świadectwa Władysława Żelichowskiego, zapisane 6 marca 1943 r., które rzucają światło na jego życiorys do 1941 r.

Po raz pierwszy nasz bohater został aresztowany w pociągu 18 września 1939 r., podczas rozbrojenia Wojska Polskiego. Przez miesiąc przebywał w więzieniu w Równem, po czym został zwolniony. Władysław Żelichowski zmuszony był do podjęcia pracy na kolei u okupantów, gdyż musiał utrzymywać rodzinę. Po kilkunastu dniach pracy pokłócił się z politrukiem i dyspozytorem na temat ustroju państwowego ZSRR. «Doszło do awantury, w czasie której chwyciłem kałamarz, uderzając nim w pusty łeb i rozbiłem» – czytamy w dokumencie.

Żelichowski zaczął się chować przed milicją i wreszcie 5 grudnia 1939 r. przeszedł przez zieloną granicę dostając się do Warszawy, gdzie mieszkała siostra żony ze swoim mężem. Po naradzie postanowili, że Władysław wróci do ZSRR, żeby ściągnąć żonę i dziecko z «raju bolszewickiego». W drodze powrotnej schwytano go i wrzucono do piwnic Szkoły powiatowej we Włodzimierzu Wołyńskim.

«W tych piwnicach działy się straszne rzeczy. W małych celach siedziało po 150 osób. [Przez] spływające ściany wody, czyli ludzkiego potu, rozmnożyło się robactwo, tj. wszy, pluskwy i inne. Każdy tłukł na paznokciach do tysiąca sztuk dziennie. Wyżywienie było raz na dzień – owies lub pszenica ze zgniłą rybą i 300 g chleba» – wspominał.

29 marca, w wigilię Wielkanocy, Żelichowski w grupie 240 więźniów został wywieziony do Chersonia. Po drodze karmiono ich słoną rybą, nie dając wody. 31 marca nowoprzybyłych ogolono i poddano prowizorycznym badaniom lekarskim. Jak wspominał, przez tydzień odpoczywali w celi, nikt ich nie niepokoił.

Tydzień później zaczęły się przesłuchania. Więźniów wywoływano według alfabetu: «Kto jest tutaj na literę A, B, C, wychodzić» i prowadzono do śledczych. Według Władysława, przesłuchiwano go około dziesięciu razy. «Zarzucano mi szpiegostwo i bycie w organizacji, że idę przeciw władzy sowieckiej itp. Po biciu karano ciemnicą, wrzucając [do niej więźnia] gołego, oraz szufladą, kaftanem i innymi środkami […] Z ciemnicy trafiali do szpitala» – zapisano we wspomnieniach.

Władysław Żelichowski nie przyznawał się do zarzutów, bojąc się, żeby nie wyszła na jaw historia z politrukiem.

Warunki w więzieniu były nieludzkie: przeludnienie, złe odżywianie, pasożyty, brak wody i opieki medycznej.

Około 25 sierpnia jeńców wywieziono do Kotłasu w obwodzie archangielskim. Podróż trwała dwadzieścia dni. Nie podawano im też wody, karmiono śmierdzącymi śledziami i chlebem. Ponadto sowieccy kryminaliści kradli rzeczy polskim więźniom. Żelichowski uważał, że Polaków specjalnie mieszano z «worami», aby ich bardziej dręczyć.

W Kotłasie Władysław miał szczęście – przeszedł operację (nie wspomina jaką), a wkrótce dostał pracę w szpitalu pieriesylnego punktu, kierując sprawami gospodarczymi. Szpital ten miał sześć pałatek, na których na pryczach leżało do 80 pacjentów. Zdarzało się, że pacjenci w gorączce spadali z górnych pryczy, zabijając się. Panował tyfus, czerwonka i róża. Ogółem dziennie na tamten świat przechodziło od 10 do 20 nieszczęśników.

«Chowano nagich, a rzeczy i pieniądze zmarłych [szły] na skarb państwa – wszelkie formalności sam załatwiałem i miałem możność napatrzeć się, co się działo w tymże Kotłasie. Życie ludzkie nie przedstawiało żadnej wartości» – stwierdził w swoich wspomnieniach.

W marcu 1941 r. Żelichowski został wywieziony dalej na północ, do Komi ASRR, na budowę linii kolejowej, gdzie pracował jako pomocnik maszynisty. Został przydzielony do łagru w Kniażpogoście, łagpunkt (pododdział obozu, – tłum.) Kiłtowo w Siewżełdorłagu. Warunki obozowe były całkiem dobre, więc Władysław czasami pomagał swoim rodakom i innym towarzyszom w nieszczęściu, dostarczając cenne w więzieniu jedzenie, mydło i tytoń, które udało mu się ukraść.

29 sierpnia 1941 r. Władysław Żelichowski został amnestiowany jako obywatel polski. Kierownictwo obozu namawiało go do pozostania, obiecując pokaźne wynagrodzenie – dwa tysiące rubli, lecz Władysław odmówił. Otrzymawszy 215 rubli udał się do Tockoje, gdzie formowały się oddziały Armii Andersa. 13 września został przyjęty do polskiej armii, do 6 Batalionu Pancernego.

Wkrótce Żelichowski dołączył do 11 Batalionu Saperów Kolejowych, który sformowano z byłych pracowników PKP. Ta jednostka wojskowa, która w różnych okresach nosiła też nazwy «Grupa Kolejowa» i «Batalion Kolejowy», w 1942 r. udała się do Iranu, a następnie do Palestyny, gdzie zbudowała linię kolejową łączącą Hajfę z Bejrutem. Dalszy szlak bojowy jednostki wiódł przez Irak, Egipt i Włochy. W 1946 r. jednostka została przetransportowana do Wielkiej Brytanii. Przestała istnieć w 1947 r. Niestety nie mamy żadnych informacji o drodze życiowej Władysława Żelichowskiego po 1941 r.

Kolejnym zatrzymanym podczas przekroczenia granicy 28 stycznia 1940 r. był Stanisław Zemka, który również mieszkał w Kowlu i podobnie jak Żelichowski pracował na PKP.

Dochodzenie wykazało: Zemka, otrzymawszy wiadomość, że w pierwszych dniach II wojny światowej Niemcy dotkliwie zbombardowali Końskie, w którym mieszkali jego rodzice, postanowił się tam dostać. 6 stycznia 1940 r. przekroczył granicę i odnalazł krewnych, którym na szczęście nic się nie stało. 28 stycznia, kiedy wracał do ZSRR, został zatrzymany.

Jak wynika z protokołu przeszukania, oprócz dokumentów Zemka miał przy sobie dwie pary trzewików damskich, dwie pary butów, 15 par rajstop, sweter, nóż i «2 złote papierkiem». Stanisław miał w Kowlu żonę Bronisławę Zemkę, więc można przypuszczać, że przynajmniej część z tych rzeczy była przeznaczona dla niej.

Podczas przesłuchań śledczy ustalili, że w międzywojennej Polsce zatrzymany miał kłopoty z prawem. Z protokołu wynika, że ​​był dwukrotnie aresztowany: «Pierwszy raz za powiedzenie w restauracji, że polska policja bije i aresztuje chłopów, drugi raz za pijaństwo». Ponieważ Zemka za pierwszym razem wynajął prawnika i uniknął więzienia, sowieccy śledczy doszli do wniosku, że współpracował z policją, czyli stał się konfidentem. Tę swoją teorię starali się potwierdzić w trakcie przesłuchań, usiłując wszelkimi sposobami wydobyć od podejrzanego potrzebne im dowody. Stanisław stanowczo zaprzeczył wszelkim oskarżeniom.

Kilka tygodni później, w celu kontynuacji śledztwa, Stanisław Zemka, już w statusie oskarżonego, został odesłany do dyspozycji III oddziału UGB NKWD w obwodzie dniepropietrowskim. Wydawało się, że podobnie jak Żelichowski może spodziewać się stosunkowo łagodnej kary za naruszenie granicy, jednak jego współwięźniowie okazali się seksotami (od ros. siekrietnyj sotrudnik, czyli tajny współpracownik). To na podstawie ich zeznań śledczy sfabrykowali akt oskarżenia.

Czytamy w nim: «Przesłuchania świadków wykazały, że Stanisław Zemka prowadzi w celi aktywną kontrrewolucyjną agitację nacjonalistyczną wśród aresztowanych, mającą na celu dyskredytację rządu sowieckiego». Zgodnie z protokołem nr 129 z 11 października 1940 r. Zemka został skazany na osiem lat łagrów za nielegalne przekraczanie granicy i wypowiedzi antyradzieckie.

Wyciąg z protokołu ze sprawy Stanisława Zemki

Więzień odbywał karę w Uchtiżemłagu. 6 sierpnia 1941 r., zgodnie z dekretem Prezydium Rady Najwyższej ZSRR, Zemka został amnestiowany jako obywatel polski. Po zwolnieniu udał się do miasta Buzułuk w obwodzie czkałowskim. Jak wiadomo, formowano tam oddziały Armii Andersa.

Dokument o amnestii Stanisława Zemki

Zgodnie z wnioskiem prokuratury obwodu wołyńskiego z dnia 30 maja 1989 r. Stanisław Zemka został zrehabilitowany. Jego dalsze losy nie są nam znane.

***

Ze sprawami karnymi obywateli Ukraińskiej SRR represjonowanych przez władze sowieckie można zapoznać się na stronie Archiwum Państwowego Obwodu Wołyńskiego.

(Ciąg dalszy nastąpi).

Anatol Olich

Powiązane publikacje
Represje wobec wołyńskich Polaków: Policjant Antoni Witczak
Wydarzenia
Dla sowieckiego «wymiaru sprawiedliwości» zwykła działalność zawodowa mogła być powodem uwięzienia. Na przykład Antoni Witczak został skazany na osiem lat łagrów tylko za to, że był policjantem.
16 marca 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Jerzy Urbański z Chotiaczowa
Wydarzenia
Jerzy Urbański został zatrzymany 23 stycznia 1940 r. na obszarze Włodzimierskiego Oddziału Pogranicznego podczas próby nielegalnego przekroczenia granicy między terenami okupowanymi przez Niemcy oraz ZSRR.
05 marca 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Aktor z Warszawy Wiesław Batorski
Artykuły
O ile w większości spraw karnych aresztowanych Polaków śledczy NKWD fabrykowali zarzuty, o tyle w przypadku Wiesława Batorskiego śledztwo przez długi okres obywało się w ogóle bez nich. W państwie prawa jest to nie do pomyślenia, ale w ZSRR przepisy, jeśli zachodziła taka potrzeba, nie miały najwyższej mocy prawnej.
16 lutego 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Jeńcy Melchior Bała i Stanisław Fijoł
Artykuły
Melchior Bała i Stanisław Fijoł zostali zatrzymani przez żołnierzy Armii Czerwonej podczas próby przekroczenia granicy sowiecko-niemieckiej. Po ucieczce z obozu koncentracyjnego dla jeńców wojennych trafili do sowieckiego więzienia.
03 lutego 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Pracownik banku w Łucku Maksymilian Koryciński
Artykuły
Maksymilian Koryciński, pracownik banku w Łucku, został oskarżony przez NKWD o udział w antysowieckiej organizacji podziemnej. Zbudowawszy własną linię obrony, przetrwał prawie półtoraroczne śledztwo i otrzymał stosunkowo łagodny wyrok: «tylko» pięć lat zesłania.
20 stycznia 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Kolejarz z Kowla Michał Marian Skuła
Artykuły
Funkcjonariusze NKWD próbowali oskarżyć kowelskiego kolejarza Michała Mariana Skułę o współpracę z polskim wywiadem. Choć nie udało się im tego udowodnić, jednak bohater naszego eseju został skazany na osiem lat łagrów.
06 stycznia 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Kolejarze z Lubomla Leonard Dewald i Kazimierz Sieczka
Artykuły
Funkcjonariusze NKWD wszczęli wspólną sprawę karną przeciwko kolejarzom Leonardowi Dewaldowi i Kazimierzowi Sieczce, ponieważ obaj byli członkami partii OZN w Lubomlu. Pomimo faktu, że sprawa była szyta grubymi nićmi, obaj zostali skazani na osiem lat łagrów.
10 grudnia 2025
«Ta książka jest o mieszkańcach Równego». Zaprezentowano publikację poświęconą polskiej konspiracji
Artykuły
W Centrum Historii Cyfrowej w Równem odbyła się prezentacja książki dr Tetiany Samsoniuk «Związek Walki Zbrojnej – 1 w Równem. 1939–1941» zawierającej szkice biograficzne działaczy polskiej konspiracji w mieście w okresie «pierwszych sowietów».
29 listopada 2025
Represje wobec wołyńskich Polaków: Piotr Malinowski, dyrektor szkoły w Trościańcu
Artykuły
Piotr Malinowski, dyrektor szkoły rolniczej w Trościańcu pod Łuckiem, został «standardowo» oskarżony o działalność kontrrewolucyjną i skazany na osiem lat łagrów.
25 listopada 2025