Józef Tarczyński, były policjant, został aresztowany 25 maja 1940 r. we wsi Soszyczno w rejonie koszyrskim na Wołyniu.
Nakaz aresztowania sporządził sierżant Bezpieczeństwa Państwowego Piśjaukow, oficer operacyjny Koszyrskiego Oddziału Rejonowego NKWD w Obwodzie Wołyńskim, który po uzyskaniu zgody prokuratora przeprowadził zatrzymanie i przeszukanie. W decyzji dot. wyboru środków zapobiegawczych czytamy: «Jako policjant brał czynny udział w walce z ruchem rewolucyjnym, to znaczy dopuścił się przestępstwa przewidzianego w art. 54 Kodeksu Karnego Ukraińskiej SRR».

Nakaz aresztowania Tarczyńskiego
Jak wynika z ankiety aresztowanego, wypełnionej w dniu zatrzymania, tj. 25 maja, Józef Tarczyński, s. Józefa, urodził się w 1908 r. we wsi Stara Niedziałka w gminie Mińsk Mazowiecki pod Warszawą. Jego rodzice mieli dziesięcioro dzieci: siedmiu synów i trzy córki. Tarczyńscy byli «rolnikami średniego poziomu zamożności».
Józef ukończył sześć klas gimnazjum w Mińsku Mazowieckim, początkowo pracował jako szewc, nie należał do żadnej partii politycznej. Jak wynika z ankiety, miał konia, dwie krowy, trzypokojowy dom i stodołę. W latach 1931–1932 służył w wojsku w stopniu kaprala, a od 1933 r. do września 1939 r. – w policji. Co ciekawe, fakt służby w Policji Państwowej wpisany jest w kolumnie zatytułowanej «Udział w powstaniach i bandach kontrrewolucyjnych».
W chwili aresztowania Józef Tarczyński mieszkał we wsi Soszyczno w rejonie koszyrskim w obwodzie wołyńskim (wcześniej pisaliśmy o Auguście Koźlakowskim, który w latach 193601501938 był wójtem w gminie Soszyczno – red.). Był żonaty z Jadwigą Tarczyńską, c. Władysława, dzieci nie miał. Wszyscy jego bracia i siostry oraz 67-letnia matka (ojciec zmarł wcześniej) mieszkali na terenach okupowanych przez Niemcy.
25 maja 1940 r., czyli w dniu zatrzymania, funkcjonariusze NKWD przeprowadzili pierwsze przesłuchanie Tarczyńskiego. Zeznał on, że po odbyciu służby wojskowej w 3 Batalionie Strzelców w Rembertowie, dnia 1 grudnia 1932 r. został na własną prośbę przyjęty do służby w żandarmerii w Warszawie. Jednak już 31 grudnia Tarczyński został zwolniony, jak podano w protokole, «z powodu braku doświadczenia». W styczniu 1933 r. został policjantem w Kamieniu Koszyrskim, gdzie służył w stopniu szeregowego przez dwa lata. Od 7 stycznia 1935 r. aż do wkroczenia sowietów służył i mieszkał w Soszycznie.
Podczas tego przesłuchania Piśjaukow nie zadawał żadnych prowokacyjnych pytań. Oprócz danych biograficznych interesowało go jedynie, jaką broń posiadał Tarczyński i gdzie ona aktualnie się znajduje. Zatrzymany odpowiedział, że zostawił rewolwer służbowy na posterunku, natomiast dubeltówkę myśliwską, jak wynika z pokwitowania z dnia 2 września 1939 r., złożył do depozytu starostwa powiatowego. Jego prywatny rewolwer został później skonfiskowany przez milicjantów podczas jednego z przeszukań. Swój karabin bojowy wraz z 35 nabojami Tarczyński zostawił w gmachu posterunku, a klucze przekazał Jakowowi Szpilbergowi, właścicielowi tego domu. Na tym przesłuchanie zakończono, a zatrzymanego umieszczono w więzieniu w Kowlu.
Jak się okazało, śledczemu wystarczyło to jedno przesłuchanie. Już 27 maja oficjalnie oskarżył Józefa Tarczyńskiego, że «jako policjant aktywnie walczył z ruchem rewolucyjnym», oraz skierował odpowiednią decyzję do prokuratora obwodowego.
12 lipca Piśjaukow przeprowadził dodatkowe przesłuchanie. W protokole zanotował, że Józef Tarczyński miał wśród miejscowej ludności swoich informatorów. Jednym z nich był 24-letni Iwan Szewczuk, który mieszkał w zagrodzie niedaleko wsi Kaczyn. Tarczyński zwerbował go po przyłapaniu na kradzieży w domu mieszkanki Kaczyna. Jak zeznał policjant, konfident ten nie miał pseudonimu, spotykali się w domu Szewczuka wieczorami lub w nocy. Współpraca trwała do 1937 r., czyli do czasu kiedy to informator został powołany do służby wojskowej.
Złodziejem był także drugi informator, Oleksij Syżuk ze wsi Aleksandria, który miał pseudonim Krzywy. W 1929 r. został zwerbowany przez policjanta Bednarskiego, który w 1938 r. «przekazał» Krzywego Tarczyńskiemu. To właśnie dzięki jego doniesieniom Tarczyński skonfiskował nielegalny karabin od Pawła Denejczuka, mieszkańca Aleksandrii.
Według Tarczyńskiego nie miał on więcej informatorów, bo nie gonił za ilością i «przywiązywał większą wagę do doboru takich informatorów, którzy naprawdę pomogliby policji».
Śledczy zadał pytanie, w jaki sposób aresztowany walczył z ruchem rewolucyjnym na terenie byłej Polski oraz w czasie wkroczenia Armii Czerwonej. Tarczyński odpowiedział, że jedynie wykonywał polecenia komendanta posterunku Zdunka, czyli prowadził dochodzenia w sprawach karnych. Policjant nie przyniósł dobrowolnie swojego osobistego rewolweru tylko dlatego, że nie było odpowiedniego nakazu milicji. Na tym przesłuchanie się zakończyło.
13 lipca śledczy przesłuchał świadka w sprawie Tarczyńskiego – Jakowa Szpilberga z Soszyczna, który pracował wówczas w gospodarstwie leśnym. Świadek powiedział, że gdy wkroczyła Armia Czerwona, ukrywał się w lesie w obawie przed niemieckimi bombardowaniami. Twierdził też, że żadnego klucza nie brał, ale kiedy wrócił z lasu, zastał posterunek otwarty. Całą znajdującą się tam broń milicja wywiozła do Kamienia Koszyrskiego.
W ciągu kilku dni sporządzono akt oskarżenia. Józefowi Tarczyńskiemu zarzucono «służbę w byłej polskiej policji i żandarmerii od 1933 do 1939 r., wzmacnianie ustroju państwa polskiego i prowadzenie walki z ludnością pracującą, nakładanie i pobieranie od niej wygórowanych podatków i kar pieniężnych, a także werbowanie i posiadanie konfidentów, dzięki którym wyłaniał osoby o poglądach rewolucyjnych i aktywnie z nimi walczył poprzez represje».
17 sierpnia zastępca naczelnika oddziału NKWD w obwodzie wołyńskim kapitan Sinicyn podpisał uchwałę zatwierdzającą akt oskarżenia. Sprawa została przekazana do Kolegium Specjalnego NKWD ZSRR.
Z wyciągu protokołu nr 17 z dnia 7 maja 1941 r. wynika, że Tarczyński jako «element społecznie niebezpieczny» został umieszczony w poprawczym obozie pracy na okres pięciu lat, licząc od 25 maja 1940 r. Karę odbywał w Siewwostłagu. Jego dalsze losy nie są nam znane.

Wyciąg z protokołu ze sprawy Józefa Tarczyńskiego
Według postanowienia Prokuratury Obwodu Wołyńskiego z dnia 29 maja 1989 r. Józef Tarczyński został zrehabilitowany.
***
Ze sprawami karnymi obywateli Ukraińskiej SRR represjonowanych przez władze sowieckie można zapoznać się na stronie Archiwum Państwowego Obwodu Wołyńskiego.
(Ciąg dalszy nastąpi).
Anatol Olich