W numerze 1 «Ziemi Wołyńskiej» z roku 1938 ukazał się artykuł pt. «Nad Słuczą» autorstwa członka komitetu redakcyjnego tego pisma, Jana Józefa Fitzkego. Wybitny archeolog opowiedział o pradawnych grodziskach nad tą wołyńską rzeką.
***
Zapewne mało który zakątek na obszarze rozległego województwa wołyńskiego poszczycić się może tak wspaniałymi bogactwami krajobrazu, jakie posiada dolina Słuczy między Ujściem a Hubkowem w pow. kostopolskim.
Budowę geologiczną doliny tej zw. «Nadsłuczańską Szwajcarią», stanowi przedłużenie czarnomorskiej płyty granitowej, która ciągnąc się zwartym pasem z północy na południe obejmuje wschodnią część powiatów kostopolskiego i rówieńskiego, tworząc w okolicy Korca i Ludwipola powierzchniowe odkrywki. Od południa dochodzi pod Bielczakami do samej Słuczy szeroki płat lessowej wyżyny wołyńskiej, od północnego zachodu wkracza w nasz odcinek wąski jakby język piaszczystej niziny wołyńskiego Polesia. Sama zaś dolina tworzy typowy niezbyt szeroki przełom górski, przez który szerokimi serpentynami wiją się wody Słuczy. Po obu stronach koryta, dochodzącego miejscami do 80 m szerokości, wznoszą się w części wschodniej doliny niższe, w części zachodniej wyższe, skaliste, o stromych zboczach wysokie wzniesienia. Różnorodność krajobrazu wzbogacają wciskające się gdzieniegdzie niewielkie skrawki łąk, i rosnące tu i ówdzie nad brzegami mieszane lasy, z których las grabowy między Maryninem a Hubkowem zasługuje na szczególniejsze wyróżnienie.
Drugi, nie mniej ważny czynnik, który zdecydowanie wpływa na charakter doliny Słuczy – to zabytki archeologiczne i historyczne. Okazało się bowiem, że przełom Słuczy od dawien dawna, bo już około 3 tys. przed Chr. stanowił jedyne zapewnie w tej okolicy dogodne przejście z zachodu na wschód, i na odwrót. Tędy przesuwały się kultury epok przedhistorycznych pozostawiając pierwszorzędne swoje ślady, tędy zapewne w historycznych już czasach, jak głosi podanie, przeciągały dzikie hordy tatarskie, niszcząc po drodze, między innymi w XIII w. monastyr w Maryninie. Że okolica ta była niebezpieczną, a przełom stanowił jedyne dogodne miejsce, którego należało za wszelką cenę bronić, wskazują rozsiane tu i ówdzie wczesnohistoryczne grodziska, sięgające swymi początkami w głąb bytowania przedhistorycznego człowieka. Przy tym zaznaczyć należy, że wspomniane grodziska z reguły zakładano na takich miejscach w terenie, które z jednej strony były już z natury obronnymi, z drugiej ze względu na swe dominujące położenie dawały doskonały wgląd w okolicę.
I tak, posuwając się ze wschodu natrafiamy w miejscowości Ujście na lewym brzegu Słuczy, na ślady niewielkiego grodziska, w historycznych czasach bardzo zniekształtnego, na którym dzisiaj znajdują się zabudowania dworskie majątku p. Załęskiego.
Grodzisko drugie, daleko lepiej zachowane, znajduje się w sąsiednich Bielczakach. Owalnego kształtu forteca ta, założona na prawym brzegu Słuczy, dzieli się na właściwe grodzisko z wałami i kurhanem pośrodku i na przylegające doń od strony wschodniej niewielkie podgrodzie. Z grodziska roztacza się daleki widok w dolinę rzeki. Dojście do wnętrza utrudniają bardzo stromo opadające zbocza wzmocnione tu i ówdzie ziemnymi wałami. Dwa następne grodziska napotykamy w Maryninie. Mniejsze zwane przez ludność miejscową «Zamkiem», zostało założone na wysokim kopulastym wzniesieniu o stromych skalistych zboczach. Większe, właściwy gród, (gdy grodzisko «Zamek» robi wrażenie strażnicy) lekko w głąb cofnięte, owalne, dużych rozmiarów, z wałami na szczycie, otoczone w części korytem rzeki w części głębokimi lessowatymi jarami. Na miejscu tym, według podania, miał stać warowny monastyr, zniszczony, jak wyżej wspomniałem przez Tatarów. Wreszcie dwa dalsze grodziska, tym razem na prawym brzegu Słuczy (grodziska marynińskie leżą na lewym) znajdują się w Hubkowie.
Jedno, niewielkich rozmiarów, uległo całkowitemu prawie zniszczeniu, na drugim, stożkowatej wysokiej górze o trudnym dostępie, wznoszą się malownicze ruiny zamku Siemaszków, zburzonego przez Szwedów 1709 r. Hubkowski zamek, należący do najdawniejszych grodów na Wołyniu, sięga swymi początkami XV w. Obecnie z całych kiedyś wspaniałych zabudowań zachowały się resztki murów obwodowych ze strzelniczymi otworami i fragmenty baszt narożnych, z których roztacza się rozległy, imponujący widok.
W bezpośrednim związku z omawianymi wyżej wczesnohistorycznymi grodziskami pozostają niewielkie kurhany, które, zwłaszcza w Ujściu na skraju lasów p. Załęskiego, występują w wielkiej ilości (około 50). Widzimy je albo pojedynczo, albo grupami usypane na niewielkiej przestrzeni. Przeprowadzone latem 1937 r. naukowe badania tychże z ramienia Wołyńskiego T-wa Przyjaciół Nauk w Łucku wykazały, że zawierają one na dnie dobrze zachowane szkielety ludzkie, ułożone w pozycji wyciągniętej, sięgające najprawdopodobniej XI w., a należące do ludu zw. Drewlanami. Inwentarz grobowy poszczególnych kurhanów b. ubogi stanowią gdzieniegdzie obok szkieletów znalezione srebrne pierścienie i paciorki szklane.
W niedalekim sąsiedztwie kurhanów znajdują się powalone lub od starości pochylone 2 m wysokie łacińskie krzyże, wykute z granitu z ramionami rozszerzającymi się ku końcom. W jakim stosunku pozostają one do kurhanów, względnie z jakiego pochodzą czasu, nie podobna na razie ustalić. Wykonane w dwóch miejscach przekopy wykazały, że po prostu wstawiono je do ziemi. Podkreślić przy tym należy, że na jednym z krzyży zauważono wyryty prawidłowo mały jednoramienny krzyż. W zbiorach Muzeum Wołyńskiego znajduje się niewielka płaska płyta kamienna, na której z podobnym krzyżem mamy do czynienia, z tą tylko różnicą, że obok niego znajdują się jakieś o charakterze runicznym napisy, których nie podobna odczytać*. Bliższe badania tejże, uzupełnione w terenie, mogą wyświetlić niejedną bardzo ciekawą zagadkę, odnośnie do pewnych wydarzeń głębokiego średniowiecza, z którym moim zdaniem te i tym podobne pamiątki należy wiązać.
* Płyta ta została znaleziona na podgrodziu zamku w Hubkowie.
***
Inne teksty z cyklu «Ziemia Wołyńska» można przeczytać tu.
(Ciąg dalszy nastąpi).
Opracował Anatol Olich
Na zdjęciu: Ruiny zamku Siemaszków w Hubkowie. Autor: Roman Pawluk.