O powstaniu i rozwoju ośrodków edukacyjnych opowiada artykuł «Przyczynek do historii szkolnictwa jezuickiego na Wołyniu», który ukazał się w nr. 12 «Ziemi Wołyńskiej» z 1938 r. Jego autor, historyk i archiwista Herman Rappaport, w latach międzywojennych pracował jako nauczyciel na Polesiu Wołyńskim, m.in. w Kowlu, Ratnie oraz Zabłociu.
Autor podaje w swoim artykule źródła do dziejów szkolnictwa jezuickiego oraz pisze o prowadzonej przez jezuitów szkółce ruskiej i kolegium jezuickim w Łucku, a także kolegiach i szkołach w Ostrogu i Krzemieńcu.
Poniżej publikujemy pierwszą część tekstu Hermana Rappaporta.
***
Źródła do dziejów szkolnictwa jezuickiego w Polsce podaje nam szczegółowo ks. St. Bednarski T. J.1. Te same mniej więcej źródła odnoszą się też do szkolnictwa jezuickiego na Wołyniu. Wylicza więc ks. Bednarski ustawy szkolne, programy, podręczniki, wykłady profesorów, notatniki uczniów, korespondencję, z której jednak «zachowały się ledwie strzępy», dalej katalogi, formularze i t. d. Większa część tych materiałów znajduje się w diariuszach i historiach kolegiów, «niestety – jak podaje ks. Bednarski – zachowanych tylko w drobnym fragmencie», dalej w katalogach osób i zajęć oraz tzw. katalogach trzechletnich (wysyłanych co trzy lata do Rzymu z każdej prowincji).
Wiele też materiału do wymienionego zagadnienia znaleźć można w gazetach i czasopismach owych czasów, a w szczególności takich jak «Kurier Polski», «Kurier Warszawski», «Wiadomości Literackie Wileńskie» i inne.
Szczegółowe opracowanie historii szkolnictwa jezuickiego na Wołyniu nie jest rzeczą łatwą, skoro ważniejsze doń źródła zachowały się ledwie «w strzępach» i «drobnym tylko fragmencie». Od siebie dodam, że i te wspomniane strzępy i fragmenty też nie są tak łatwo dostępne. Cały szereg np. katalogów kolegiów jezuickich jest rozrzucony po takich bibliotekach, jak Ossolineum, Bibl. Krasińskich, APMP. Z tych najwięcej pozycyj ma Ossolineum, lecz niestety dla Wołynia nie ma tam niczego; Biblioteka Krasińskich ma tylko jedną pozycję, której nie badałem. W APMP znajduje się kronika Kolegium Ostrogskiego, lecz według słów Bednarskiego – urywa się na roku 1731. W rękach miałem rkp. Muzeum XX Czartoryskich Nr 1709, lecz poza wiadomością o tym, gdzie były szkoły jezuickie na Wołyniu, niczego więcej tam me znalazłem. Wiele materiału – lecz raczej do strony zewnętrzno-materialnej – zawierają «Raporty Generalnych Wizytatorów Kom. Ed. Nar.», które wykorzystałem. Szczególnie ważnym źródłem są tu wreszcie pamiętniki, jako że odzwierciadlają życie szkoły od strony uczniów.
Idąc za wskazaniami ks. Bednarskiego należałoby uzyskać dostęp i przejrzeć bibliotekę diecezjalną w Łucku, bibliotekę seminarium prawosławnego w Krzemieńcu; ponadto należałoby też, moim zdaniem, przejrzeć archiwum względnie bibliotekę parafialną i muzeum w Ostrogu, wreszcie bibliotekę parafii surażskiej.
O dostępie do centralnego archiwum jezuickiego (AJ) oczywiście nawet marzyć nie można.
Szkoła daje nie tylko obraz życia kulturalnego danej epoki, lecz tez obraz rozwoju społecznego narodu, obraz jego dynamiki społecznej lub też odwrotnie obraz jego wstecznictwa społecznego. Te momenty należałoby z większym, niż dotąd, podkreślić naciskiem w historii szkolnictwa; dzięki temu bowiem zająć ona winna równie ważne miejsce obok historii społeczno-gospodarczej i politycznej.
Nasze kresy wschodnie były od dawien dawna upośledzone pod względem oświatowym; najlepszym tego dowodem jest zresztą stan dzisiejszy. Rzecz jasna, że wpływy kulturalniejszego zachodu przychodziły tu z wielkim opóźnieniem lub czasami wcale tu nie dosięgły. Dotarli tu jednak jezuici, gdyż «gorliwy zakon baczne zwracał oko po całym obszarze ziem polskich, chcąc je zagarnąć w swoje ramiona i zjednoczyć w jednym kościele»2. Wielką to więc jest zasługą jezuitów bez względu na ocenę ich działalności ogólnej (…).
Jak w całej Polsce, tak i na Wołyniu, zakładają jezuici kolegia, choć na początkach działają tu bardzo ostrożnie; jeszcze w r. 1614 zakładają jezuici w Łucku szkółkę ruską, w której uczyli czytać i pisać po rusku i rachować. Dopiero około r. 1624 powstaje kolegium jezuickie w Łucku z kursem teologii i filozofii. Ufundować je miał Marcin Szyszkowski, biskup łucki; w porozumieniu i za pozwoleniem kapituły przeznaczył on na tę fundację dobra biskupie: Błoty, Stryków (Stryjów) i Łysiec.
Szyszkowski sam jednak nie dokończył dzieło, w międzyczasie bowiem został przeniesiony na katedrę płocką; pracę kontynuował jego następca Wołucki, który podobno nawet i wiele własnych funduszów przyłożył na dokończenie tego dzieła. Zygmunt III nadaje jezuitom w Łucku przywilej dozwalający im skupić w dolnym zamku wiele placów i domów «na przyszłe kolegium, wyjmując to kolegium spod wszelkich władz rządowych i miejskich i uwalniając od ciężarów krajowych i miejskich.
Wnet posypały się hojne ofiary na wznoszące się kościół i kolegium łuckie. Książę Jerzy Wiśniowiecki, kasztelan kijowski, darował im w 1614 roku obok leżącą kamienicę swoją wraz z obszernym placem. Książęta zaś Jerzy i syn jego Mikołaj, wojewoda wołyński, Czartoryscy, nadali im na kolegium dworzec i place swoje w dolnym zamku, tudzież znaczną przestrzeń gruntu na przedmieściu na ogród, nareszcie książę Jerzy Czetwertyński, rotmistrz królewski, w 1678 roku zapisał kolegium łuckiemu 3500 złotych na dobrach swoich na wsi Czercach. Szlachta nawet okoliczna śpieszyła z ofiarami na to kolegium: Wojciech Staniszewski darował mu około 1643 r. część jakiejś wsi swojej, tuż przy Łucku leżącej, a Stanisław Piotrowski wieś całą Koczkorowiec w tymże powiecie»3.
Trosk materialnych więc już chyba nie mieli jezuici łuccy. Takie uposażenie mogło już z łatwością pokrywać wszystkie wydatki na szkoły wyższe, podobno jedne z pierwszych w kraju. Kolegium łuckie zaliczano do najzamożniejszych, ta zaś zamożność zapewniła mu wysoki poziom. Naukę w szkołach łuckich mieli rozpocząć jezuici ze 150 uczniami, w późniejszych zaś czasach liczba ich dochodziła do 300 i więcej. «W roku 1752 szkołom łuckim przybył konwikt szlachecki kawalerów, którzy jednak dla języków, fechtunku i tańców mieli osobnych mistrzów»4. Ta zmiana wprowadzona została zapewne w związku z odrodzeniem szkół jezuickich, o którym szeroko pisał ostatnio – w cytowanym już wyżej dziele – ks. Bednarski. Miało to jednak znaczenie tylko dla bogatej szlachty, gdyż opłata wynosiła tu kilkadziesiąt dukatów rocznie.


W gmachu kolegium jezuickiego w Łucku aktualnie mieści się Wołyńskie Kolegium Zawodowe Narodowego Uniwersytetu Technologii Spożywczych. Fot. Anatol Olich
Następnym etapem pracy jezuitów na Wołyniu jest Ostróg; w tym samym prawie czasie powstaje tu kolegium jezuickie z konwiktem dla młodzieży szlacheckiej. Tu również były szkoły wyższe, gdzie nauczano filozofii i teologii.
Kolegium Ostrogskie ufundowała Anna z Ostrogskich Chodkiewiczowa wdowa po Janie Karolu Chodkiewiczu, która pragnęła gorąco zjednoczyć innowierców zamieszkałych w Ostrogu z kościołem katolickim. Dlatego też postanowiła powierzyć wychowanie młodych pokoleń jezuitom. Postanowiła więc ufundować kolegium. Na ten cel darowała na wieczne czasy plac w mieście Ostrogu pomiędzy ulicami, tzw. Zgniłą i Zwiahelską czyli Wodną, a na wymurowanie kolegium i kościoła zapisała 30.000 złp. Chcąc, aby oo. jezuici mieli dostateczne utrzymanie i żeby prędzej mogły by być otwarte dla edukacji młodzieży szkoły, na wieczne czasy darowała i zapisała z dóbr swoich klucz Kniahyniński, wsie Martynowszczyznę, Białobrzeg, Zarudzie, Bodiaki, Narajów, Szawarki, Ostróg, Wiaz, wieś Spasów z folwarkiem, Zamłyn i Wolice ze wszystkimi przynależnościami, budynkami, pożytkami i dochodami. Nadto na ogród dla kolegium, plac w mieście Ostrogu nad Stawem, pomiędzy Nowym miastem a pasieka zwaną Naliwajkowską»5.
Na tym nie zakończyła się jeszcze hojność ks. Ostrogskiej; na fundusz jezuicki poczyniła jeszcze i później cały szereg zapisów. Jezuici wzięli się szybko do pracy, bo w nieukończonych jeszcze budowlach otworzyli szkoły publiczne. I tu, podobnie jak w Łucku, liczba uczniów stale się powiększała; śpieszyła bowiem tu młodzież nie tylko z Wołynia, ale też i z dalszych okolic, jak Polesia, Podlasia, Podola, a nawet z zadnieprzańskiej Ukrainy. W roku 1636 otwarto przy tym kolegium kursa filozoficzne i seminarium dla nowicjatu, przygotowującego do stanu kapłańskiego w zakonie jezuickim. W r. 1640 zbudowała jeszcze Chodkiewiczowa konwikt dla ubogiej młodzieży szlacheckiej, szczególnie województwa wołyńskiego.
Na utrzymanie tego konwiktu zapisała jezuitom majątek Suraż, położony w pow. krzemienieckim, nakładając na nich wyraźny obowiązek stałego utrzymywania bezpłatnie 20 uczniów z ubogiej szlachty. W myśl tego zapisu nie mieli sukcesorowie prawa mieszać się do tego funduszu. W czasach wojen kozackich kolegium jezuickie w Ostrogu, niedokończone jeszcze, zostało zrujnowane i spalone. Za to Chodkiewiczowa pomnożyła jeszcze swe dary w pozostawionym przez siebie testamencie. Zrobiła zapis w gotowiźnie, podarowała dalej złoto, srebro, klejnoty, drogie kamienie, perły, drogie naczynia i inne kosztowności, cały inwentarz żywy i martwy folwarków itd.
Dość ciekawy i nawet charakterystyczny szczegół o kolegium w Ostrogu podaje ks. Bednarski:
«Kolegium posiadało fundację na bursę dla ubogiej szlachty, bursa otrzymała własny dom, jezuici jednak, mając dość miejsca w kolegium, przenieśli ją dla wygody do budynków szkolnych, jako bliższych, a stary konwikt stał pustką. Książę Paweł Sanguszko, widząc dom przeznaczony na bursę stojący pustką, postanowił odebrać go jezuitom wraz z fundacją i oddać pijarom. Jezuici przerażeni, nie chcąc mieć w małej mieścinie rywala, odnowili skwapliwie konwikt i przeprowadzili do niego chłopców. Ten to konwikt przemieniono w r. 1731/2 na kolegium szlacheckie; o jego dziejach nie wiemy nic więcej prócz nazwisk rektorów i nauczycieli; zachowana w APMP obszerna kronika tego kolegium urywa się na roku 1731»6.

Ruiny kolegium jezuickiego w Ostrogu. Rysunek Napoleona Ordy. Public domain
O wiele później, bo aż około r. 1720, powstaje niższa szkoła jezuicka w Krzemieńcu. Ufundowali ją bracia Wiśniowieccy, Janusz Antoni, kasztelan krakowski i brat jego Michał. Wybudowali oni dla zakonu kościół i wspaniałe gmachy, istniejące do dnia dzisiejszego. W Krzemieńcu były aż dwa konwikty: jeden dla synów niezamożnej szlachty, drugi dla neofitów. Należy w tym miejscu zaznaczyć, że «kolegia to były odrębne jednostki administracyjne z własnym rektorem na czele, posiadały swoje własne grono nauczycielskie, młodzież pobierała naukę oddzielnie, a nie razem z młodzieżą szkoły publicznej. W konwiktach zaś szlacheckich chłopcy uczęszczali na wykłady do gimnazjum, niektórych dodatkowych przedmiotów uczono w konwikcie, konwikt zaś nie był samodzielną jednostką administracyjną, ale tylko częścią kolegium, kierowaną przez osobnego regensa»7. Szkoły i konwikty krzemienieckie podlegały kolegium jezuickiemu w Ostrogu.
Innych szkół na Wołyniu jezuici me utrzymywali, choć spotykamy jeszcze tu i owdzie kilka ich kościołów i misyj, jak np. we Włodzimierzu, Kniahininie itd. Te też tylko szkoły wspomina «Projekt... Czartoryskiego Generała Ziem Podolskich»:
«W województwie Wołyńskim są te: w Łucku, Ostrogu y Krzemieńcu ex Jezuickie... Z tych mogą bydz wojewódzkie w Łucku przeniósłszy Bazylianów z Monasteru do Collegium, a w Monasterze konwikt Wojewódzki. Powiatowe w Krzemieńcu przeniósłszy Bazylianów do Collegium. Drugie w Włodzimierzu przeniósłszy Bazylianów z szkołami do Rezydencyi ex Jezuickiej. Trzecie w Ostrogu przeniósłszy Bazylianów z Hoszczy z szkołami do Collegium Ostrogskiego ex Jezuickiego»8.
Uposażenie szkół jezuickich na Wołyniu było wcale dobre, o to zresztą dobrze umieli zabiegać jezuici. Umieli «trafiać do serc» swoich dobrodziejów. Darowiznę ks. Aloizy z Ostrogskich Chodkiewiczowej nazywa ks. St. Bednarski hojnością magnacką. I dla kolegium łuckiego nie brakło dobrodziejów, o których już wyżej wspomnieliśmy. O bogatym uposażeniu kolegiów jezuickich na Wołyniu pisze też Załęski, nazywając między innymi kolegium w Ostrogu «jednym z najbogatszych i najwspanialszych w Polsce»9.

Budynki dawnego kolegium jezuickiego w Krzemieńcu. Autorka: Iryna Kanahejewa
Przypisy:
1. Ks. St. Bednarski T.J., Upadek i odrodzenie szkół jezuickich w Polsce. Kraków 1933. Wyd. Księży Jezuitów.
2. St. Kardaszewicz, Dzieje dawniejsze miasta Ostroga. Warszawa–Kraków 1913, str. 184.
3. Tad. Jerzy Stecki. Łuck starożytny i dzisiejszy, Kraków 1876, str. 192.
4. Dr. Adam Wojnicz, Łuck na Wołyniu, Łuck 1922, str. 52.
5. St. Kardaszewicz, Dzieje dawniejsze miasta Ostroga. Warszawa–Kraków 1913, str. 85–87.
6. Ks. St. Bednarski T.J., Upadek i odrodzenie szkół jezuickich w Polsce. Kraków 1933. Wyd. Księży Jezuitów, str. 452.
7. Ks. St. Bednarski, j. w., str. 441.
8. Muzeum XX Czartoryskich Nr 1709. Akta 1770–1793, 5233-5. Projekt o szkołach... na roskaz J. O. Xięcia Imci Czartoryskiego Generała Ziem Podolskich dany.
9. Ks. St. Załęski T. J., Jezuici w Polsce, t, III. cz. I, str. 23, Lwów 1902.
Opracował Anatol Olich
***
Inne teksty z cyklu «Ziemia Wołyńska» można przeczytać tu.