W drugiej części tekstu o Józefie Klemensie Czartoryskim, który ukazał się w «Ziemi Wołyńskiej» w nr. 6–7 z 1938 r., Julian Nieć skupił uwagę na jego planach gospodarczych oraz głównych inicjatywach przez niego realizowanych.
Pierwszą część artykułu Juliana Niecia można przeczytać tu.
***
Plany i idee
W życiu Czartoryskiego, dość długim, bo zmarł w 70 roku, można ustalić cztery okresy. Pierwszy, do r. 1765, to młodość, nauka, zagraniczne wojaże, misje dyplomatyczne – drugi, 1765–1788, najmniej znany, najmniej błyskotliwy, to nieprzerwany pobyt na Wołyniu. Po nim przez lat cztery, do r. 1793 okres burz politycznych i wreszcie czwarty jest kontynuacją wspomnianego dwudziestolecia, które sam Czartoryski tak scharakteryzował: «dwudziestokilkoletnia bezczynność, spokojne życie...»
To wyznanie było wynikiem skromności cechującej księcia stolnika, a może i niedoceniania podjętych przezeń prac. Usuwając się w zacisze wołyńskiego partykularza poszedł za popędem zamiłowań, które częściowo odziedziczył po ojcu, częściowo nabył i skrystalizował w czasie pobytu za granicą. Szły one w kierunku poważnego zajęcia się podniesieniem i planową organizacją gospodarki rolnej i przemysłowej dóbr. W ich rozwoju ekonomicznym widział książę stolnik najlepszy sposób służenia dobru publicznemu.
Już starając się po ojcu o starostwo radoszyckie wyjaśniał królowi Stanisławowi Augustowi, że chodzi mu głównie o utrzymanie i rozwój tamtejszych hut żelaznych. Odwrotnie w swoich dobrach koreckich prace gospodarcze musiał rozpoczynać od podstaw. Sposób ich przeprowadzania jest największą chlubą Czartoryskiego, jest jego najtrwalszą zasługą, gdyż nimi zapoczątkował gospodarcze odrodzenie Wołynia.
Województwo to, zresztą jak i sąsiednie, przedstawiało zwłaszcza po r. 1772 obraz opłakany. Odcięte przez Rosję od portów czarnomorskich, odczuwające jako rejon zbożowy, najdotkliwiej pruskie szykany u ujścia Wisły, nadaremnie borykało się trudnościami. Ciągnąc zyski dotychczas wyłącznie z eksportu zboża, gdy ten został zahamowany «gospodarstwo rolne żadnego prawie nie czyniło dochodu».
Szlachcic wołyński znając się tylko na handlu gdańskim nie umiał znaleźć wyjścia z sytuacji. Pertraktacje o traktaty handlowe szły powoli, projekty masowej produkcji ze zboża «gorzałki» miały słabe widoki z powodu zamknięcia dla tego artykułu rynków tureckich. Doszło do tego, że szlachta cały swój dochód oparła na dzierżawie arend. Jeśli dodać do tego prymitywną gospodarkę na ziemi, stan Wołynia przedstawi się rzeczywiście fatalnie.
Nad poprawą stosunków ekonomicznych rozpoczął pracę i na Wołyniu coraz liczniejszy zastęp obywateli, by wymienić Prota Potockiego, Michała Lubomirskiego, Tadeusza Czackiego, z pomniejszych Kazimierza Józefa Lipińskiego. Józef Klemens Czartoryski zajmuje wśród nich czołowe miejsce, a w perspektywie współczesnych poczynań ekonomicznych jego działalność odgrywa specjalną rolę.
Książę stolnik nie był ekonomistą-teoretykiem. Wykształcony na ówczesnych zasadach był fiziokratą może nieco rodzimego pokroju, był też do pewnego stopnia merkantylistą, na co wywarł wpływ jego dłuższy pobyt w Saksonii i Prusach. Złączył w praktyce dwie zasady: twórczości ekonomicznej uzależnionej od warunków przyrodzonych i jako jej miernika korzyści handlowych. Ale gdy inni prawie niewolniczo szli za przesłankami fizjokratycznymi, traktując wedle nich zjawiska gospodarcze dość abstrakcyjnie, a podstawy szukając w rolnictwie i wolnym handlu – Czartoryski umiał z nauki du Quesnaya wysnuć bardziej realne wskazania, że praca rolna i przemysłowa wiążą się ze sobą bardzo ściśle, i że w ówczesnej konstelacji politycznej należy zwrócić uwagę nie tyle na handel zewnętrzny, ile zapewnić sobie zbyt wewnątrz Rzeczypospolitej.
Nie będąc – jak wspomniano– teoretykiem, Czartoryski nie pozostawił w spuściźnie swych przeglądów ekonomicznych. Niemniej musiał mieć je jasno skrystalizowane, czego dowodzi na początku jego działalności założenie w Korcu w r. 1774 szkoły «ekonomicznej», po roku zaś 1795, ostatnim rozbiorze, ożywione stosunki z dwoma wybitniejszymi polskimi ekonomistami: Walerianem Strynowskim, przemieszkującym w Horochowie na Wołyniu, i Piotrem Maleszewskim.
Nie w teorii też leży zasługa stolnika, lecz w realizowaniu ekonomicznych pomysłów w oparciu o dwie przesłanki zasadnicze: równoczesnego i harmonijnego rozbudowywania gospodarki rolnej i przemysłowej, oraz przeprowadzania ścisłej kalkulacji ich rentowności. Stąd też, gdy takie poczynania Tyzenhauza, Prota Potockiego i innych doprowadziły do bankructwa, i pod nim pogrzebały na lata rozwój gospodarczy dużych połaci Rzeczypospolitej, prace Czartoryskiego ostały się zwycięsko nie tylko krachowi finansowemu w latach 1792–5, katastrofom żywiołowym, ale klęsce ostatniego rozbioru i przetrwały dobę w dziejach nowoczesnych narodu polskiego jedną z najniebezpieczniejszych – dziesięciolecie po trzecim podziale.
Owszem, właśnie ten czwarty etap działalności stolnika nacechowany był zwiększoną inicjatywą, przepojony gorącym pragnieniem nieprzerwanej służby dla dobra narodu. «Mości Panie – wytykał wołyńskim utracjuszom – lepiej by tych marnie rozrzuconych pieniędzy użyć na jakie korzystne dla kraju zakłady lub je schować w tych czasach na ofiary dla niego, gdy do nich może szczęśliwym zbiegiem okoliczności Polacy wezwani zostaną».
Rok 1810 – rok śmierci Czartoryskiego położył kres podjętemu przezeń z taką wytrwałością uprzemysłowieniu Wołynia.

Spodek z obrazem manufaktury porcelany w Korcu, ok. 1793. Muzeum Narodowe w Krakowie. СС0 1.0.
Realizacja
Książe stolnik, przystępując do wcielania w życie swoich planów gospodarczych, zdawał sobie dobrze sprawę, że musi im zapewnić podstawy materialne, oparcie o swoje majątki. Na Wołyniu posiadał rozległe dobra koreckie obejmujące obszary rolnicze i leśne. Przystąpił więc w pierwszym rzędzie do ich uporządkowania kierując się dwoma zasadami: podniesienia kultury rolnej wraz z wprowadzeniem nowych gałęzi produkcji oraz zapewnienia odpowiedniego zbytu.
W Horodnicy, Bereźnikach i Dubnikach założył wzorowe folwarki o obszarze około 2 tysięcy morgów. Na północy, w uroczyskach Trykopeć i Iługa na przestrzeni z górą tysiąca morgów zaprowadził wzorowe kultury leśne według planu specjalnie sprowadzonego z Saksonii nadleśniczego. Przystąpił do masowego osuszania łąk, co było związane z zaprowadzoną przez księcia stolnika hodowlą owiec (w r. 1803 miał ich ponad 4000 sztuk). Zorganizował na większą skalę uprawę tytoniu, tak przedniejszych gatunków jak i bakonu, zaś jego plantacje czerwca (coccus polonicus tinctorius, coccus radicum) budziły duże zainteresowanie za granicą. W dobrach były liczne gorzelnie, duży browar, garbarnia skór. Tytoniu dostarczał przed r. 1793 do rządowego magazynu w Korcu, pod panowaniem zaś rosyjskim myślał o założeniu własnej fabryki. Gospodarka leśna ograniczała się zasadniczo do trzech gałęzi: dostarczała opału dla fabryk koreckich, potażu i drzewa masztowego na eksport.
Możliwości zbytu na poszczególne produkty kształtowały się w latach 1765–1810 różnie. Do pierwszego rozbioru eksport zboża i to przez Gdańsk był zapewniony. Po r. 1772, gdy zboże coraz trudniej było wywozić – zwłaszcza że Czartoryski przez ostrożność przeprowadzał transakcje nim wyłącznie w złotej walucie – punkt ciężkości przeniósł się na lasy. Książę uruchomił na Słuczy aż sześć portów, czyli bindiug dla spławiania drzewa, które kierował do portu ryskiego. Ze jednak transport w górę Dniepru był bardzo uciążliwy, zdecydował się przerzucić go częściowo i do morza Czarnego. W tym celu w r. 1787 wysłał Michała Mezera, brata dyrektora fabryki porcelany, z partią drzewa okrętowego do Chersonu «dla doświadczenia gatunków ich żegludze francuskiej». Mezer sporządził mapę biegu rzek, którymi płynął i ustalił możliwości spławu.
Od tej chwili Czartoryski dokładał wszelkich starań, by skierować ku portom czarnomorskim gros swego wywozu, głównie drzewa i potażu. Największe ich nasilenie przypadło na czas po ostatnim rozbiorze; wtedy prowadził wytężone pertraktacje z kupcami marsylskimi za pośrednictwem Piotra Maleszewskiego. Naogół udawało się stolnikowi utrzymywać odpowiedni obrót produktami zarówno rolnymi jak i leśnymi, a czerpane z tego źródła stałe dochody były podstawowym kapitałem jego przedsiębiorstw przemysłowych.
Majątki księcia spełniały nie tylko ową rolę bankiera, zwłaszcza w okresie początkowym, dużych, ale jeszcze nierentownych inwestycji, – stanowiły przy tym znakomity rezerwoar siły roboczej dzięki mądrej polityce Czartoryskiego. Szeroko znany był jego przychylny stosunek do poddanych, którym ograniczył pańszczyznę i traktował zgoła jak wolnych. Dbając o ich dobrobyt na roli, wciągał ich powoli i do pracy fabrycznej tak, że n. p. w wytwórni porcelany pracowała z pocz. XIX w., prócz specjalistów, wyłącznie ludność miejscowa. Powodowało to znaczne potanienie robocizny, a co za tym idzie obniżenie kosztów produkcji.
Wreszcie ostatni najważniejszy bodaj moment to ten, że Czartoryski oparł swój przemysł fabryczny o te bogactwa naturalne, w które były zasobne jego majątki, związał go z własnymi surowcami. Na tych podstawach opracował cały, dokładny plan gospodarczy, w którym dla swej rezydencji – Korca wyznaczył główną rolę jako centrum handlowego i przemysłowego. Położenie miasteczka na granicy Wołynia właściwego i Polesia wołyńskiego, na styku województwa wołyńskiego z ukrainnymi przyczyniło się do szybkiego rozwoju Korca, który ok. r. 1788, a więc jeszcze przed pełnym uprzemysłowieniem – już liczył 272 dymów tj. do 2 tysięcy mieszkańców, w tym 364 Żydów. W ich ręku spoczął handel zbożowy, częściowo i drzewny. Obok Żydów, drugim obcym, napływowym elementem byli Niemcy – sprowadzani początkowo dość licznie do tworzonych fabryk. Z nich książę stolnik zorganizował stan miejski, zaś samo miasteczko zabudował planowo (do dziś dotrwał rynek) i wystarał się dlań w latach 1778 i 1784 o dwa tygodniowe jarmarki. Rozpoczynając budowę fabryk miał grunt zupełnie przygotowany.
Opracował Anatol Olich