Śledztwo w sprawie Jana Kurowskiego trwało od września 1939 r. do kwietnia 1941 r. Po ponad półtora roku więzienia został zesłany do łagrów w okolicach Workuty.
Jan Kurowski był referentem Starostwa Powiatowego w Łucku. Został aresztowany w miejscu pracy w pierwszych dniach władzy sowieckiej na Wołyniu, 23 września 1939 r. Tego dnia w Łucku aresztowano wielu urzędników administracji państwowej i samorządowej, pracowników sądownictwa i bankowości oraz policjantów.
Z ankiety aresztowanego dowiadujemy się, że Jan Kurowski, s. Feliksa, urodził się 14 grudnia 1905 r. w Lubartowie w województwie lubelskim. Rodzice jego byli chłopami, posiadali trzy morgi ziemi, mieli dom i krowę. W 1934 r. Jan ukończył prawo na Uniwersytecie Warszawskim.
W chwili aresztowania w 1939 r. był kawalerem, mieszkał w Łucku przy ul. Chopina 13. Razem z nim mieszkała jego siostra Władysława Genowefa, która miała 24 lata. Rodzice Feliks i Marianna oraz 44-letni brat Karol mieszkali na terenach okupowanych przez Niemcy.
W protokole zapisano, że Jan Kurowski miał stopień podporucznika rezerwy i pracował jako referent wydziału administracyjno-karnego Starostwa Powiatowego w Łucku. Dodajmy, że podpisał dokument w języku rosyjskim. Zatrzymanego umieszczono w więzieniu w Łucku.
28 września Kurowski został wezwany na pierwsze przesłuchanie. Śledczy zaprotokołował, że aresztowany w latach 1930–1931 służył w wojsku, po 15 miesiącach służby ukończył szkołę podchorążych w Tomaszowie Lubelskim. Kurowski zaprzeczył bezpośredniej współpracy z policją polityczną i oświadczył, że zajmował się jedynie papierkową robotą. Według niego m.in. nakładał kary pieniężne za propagandę proniemiecką.
«Na przykład jesienią 1938 r. było kilka doniesień policji politycznej, że Niemcy zwołują zebrania. Kary nakładane na niemiecką inteligencję i chłopów za zgromadzenia wahały się od 50 do 300 zł. Za rozpowszechnianie gazet kary stanowiły do 50 zł» – czytamy w protokole. Dokument stwierdza, że Kurowski karał także Ukraińców za nielegalne otwarcie spółdzielni w Łucku i Ołyce oraz mleczarni w Rożyszczach i Kniahininku. W Poddębcach i Czarukowie Ukraińcy byli karani za ukraińskie gazety przekazywane ze Lwowa. Śledczy nie sprecyzował, jakie to były gazety.
30 września, na kolejnym przesłuchaniu, Jan Kurowski powiedział, że karał także Polaków za nielegalne zgromadzenia Stronnictwa Narodowego oraz redaktora gazety tej siły politycznej. Na pytanie, czy karał też komunistów, były referent odpowiedział, że w 1936 r. w jakieś święta rewolucyjne odbyło się w Szczurzynie nielegalne zgromadzenie, którego uczestnicy zostali ukarani grzywną po 25 zł, ale ostatecznie skazano ich na zapłacenie tylko 3 zł od osoby. Nie wiedział jednak, czy byli to komuniści, powiedział: «Policja po prostu doniosła w swoich raportach, że trzeba było te osoby ukarać. Ukaraliśmy, nie wiedząc, czy byli to komuniści, czy nie».
Z tym dokumentów i późniejszych protokołów przesłuchań widzimy, że Kurowski starał się nie podawać nazwisk, konkretnych dat i miejsc.
Choć czynności śledcze faktycznie już trwały, Kaładze, funkcjonariusz Wołyńskiego Wydziału Obwodowego NKWD Ukraińskiej SRR, dopiero 3 października wydał decyzję o wszczęciu wstępnego śledztwa. Oskarżenia były standardowe – walka z ruchem rewolucyjnym w Polsce.
Lecz już 4 października, czyli następnego dnia, ten sam starszy lejtnant Kaładze zakończył (!) wstępne śledztwo i przekazał sprawę do prokuratury wojskowej.
Posiedzenie Trybunału Wojskowego 5 Armii odbyło się 15 października 1939 r. Członkowie trybunału uznali, że nie ma wystarczających dowodów winy i zwrócili sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Wyciąg z protokołu posiedzenia Trybunału Wojskowego 5 Armii
Sprawa, która została «zakończona» w ciągu dwóch dni, utknęła w martwym punkcie. Najprawdopodobniej dlatego, że śledczy nie mogli sobie poradzić z natłokiem pracy. Kolejny dokument datowany jest na 29 kwietnia 1940 r. Stwierdza, że nakaz śledztwa nie został wykonany, w związku z czym sprawa wróciła do Wołyńskiego Wydziału Obwodowego z propozycją rozpatrzenia jej w terminie dziesięciu dni. Sprawę przyjęto jednak do realizacji dopiero 5 września 1940 r.

Uchwała o przyjęciu sprawy do realizacji
Seria przesłuchań Kurowskiego nie przyniosła nic nowego. Aresztowany zapewniał, że nie walczył z komunistami i nie składał żadnych konkretnych zeznań, które można by wykorzystać przeciwko niemu. Śledczy Giscew przesłuchał świadków Ukraińca Pawła Skorobagatowa i Żyda Leizera Lernera, których podejrzany kiedyś ukarał grzywną, a także kolegów z pracy, urzędników Edmunda Kretowicza i Marię Annę Puchalską. Koledzy zaznaczyli, że nie znali Kurowskiego dostatecznie blisko, więc Giscew oparł się o zeznania dwóch pierwszych świadków. I chociaż Kurowski zaprzeczył wszystkim oskarżeniom podczas konfrontacji z Skorobagatowem, 17 września 1940 r. sprawa została zakończona i skierowana do rozpatrzenia przez Kolegium Specjalne NKWD ZSRR.
Według wyciągu z protokołu nr 37 z 7 kwietnia 1941 r. Jan Kurowski został umieszczony w poprawczym obozie pracy na okres ośmiu lat, licząc od 28 września 1939 r.

Wyciąg z protokołu z wyrokiem w sprawie Jana Kurowskiego
Z trzystronicowego kwestionariusza znajdującego się na stronie zapisyterroru.pl, wypełnionego przez Jana Kurowskiego 15 stycznia 1943 r., dowiadujemy się o dalszych losach bohatera naszego eseju. W połowie kwietnia 1941 r. został zesłany do Siewpieczłagu, trafiając po drodze do szeregu więzień we Lwowie, Kijowie, Charkowie i Dniepropietrowsku. Jego obóz znajdował się nad rzeką Usą, 160 km od Workuty. Więźniów nękał mróz, a podczas krótkiego ciepłego sezonu komary, gdyż baraki stały na bagnach. Więźniowie pracowali po 12 godzin, nie licząc czasu na dojście do miejsca pracy i z powrotem. Praca polegała na ułożeniu toru kolejowego. Normy pracy były wysokie, więc prawie nigdy nie otrzymywali pełnej racji żywnościowej. Więźniowie nie mieli ciepłej odzieży i obuwia, byli niemal pozbawieni opieki medycznej.
21 września 1941 na mocy układu Sikorski-Majski Kurowski został zwolniony. Przez kilka miesięcy pracował w kołchozie w Turtkul (Karakalpacka ASRR) i niedaleko Samarkandy w Uzbekistanie. 2 lutego w mieście Kermine wstąpił do 7 Dywizji Piechoty w Armii Andersa. Dalsze jego losy nie są nam znane.
Według postanowienia Prokuratury Obwodu Wołyńskiego z dnia 31 maja 1989 r. Jan Kurowski został zrehabilitowany.
***
Ze sprawami karnymi obywateli Ukraińskiej SRR represjonowanych przez władze sowieckie można zapoznać się na stronie Archiwum Państwowego Obwodu Wołyńskiego.
(Ciąg dalszy nastąpi).
Anatol Olich