Ostatnia noc Wolności
Artykuły

Świętej Pamięci Ryszarda Siewierskiego z folderu «Mój Wołyński Dzień»

Nazywam się Ryszard Siewierski. Poniżej jest krótki wycinek z mojego 11-letniego życia na Wołyniu w Kowlu nad Turią.

Ta tragicznie smutna noc zaczęła się już 4 lata wcześniej, 12 maja 1935 roku. Powód: śmierć Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego. Kraj okrył się żałobą. Miasto Kowel smutne od żałoby i kiru. Miałem wtedy 10 lat; byłem uczniem siedmioklasowej szkoły powszechnej im. Tadeusza Kościuszki w Kowlu. Byłem zuchem w gradacji: zuch, harcerz, orlęta i strzelec.

Na akademii żałobnej w szkole powszechnej im. prof. Ignacego Mościckiego, zadałem pytanie prelegentowi:

– Druhu, kto nas obroni przed bolszewikami?

Pada odpowiedź: 50 Pułk Strzelców Kresowych z generałem Juliuszem Drapellą. Taka jednostka stacjonowała w Kowlu.

Na zakończenie akademii zabrzmiał marsz żałobny:

«To nieprawda, że Ciebie już nie ma.

To nieprawda, że jesteś już w grobie.

Chociaż płacze dziś cała polska ziemia,

Cała Polska ziemia dziś w żałobie».

Miałem starszego brata Tadeusza, który był działaczem Związku Strzeleckiego w Kowlu, a później był żołnierzem kowelskiej jednostki. On to po raz pierwszy zabrał mnie na strzelecką, patriotyczna akademię, gdzie chór śpiewał pieśni z których trzy mnie urzekło:

Pierwsza:

«Uli-duli,

A jeżeli padnę od kuli,

Pokłońcie się mojej matuli,

Pokłońcie się tacie i ziemi,

Powiedzcie, żem tęsknił za nimi».

Druga:

«Nie dbam jaka spadnie kara,

Mina, Sybir czy kajdany

Zawsze ja wierny poddany

Pracować będę dla cara».

Trzecia:

«Naprzód, drużyno strzelecka,

Sztandar do góry swój wznieś!

Żadna nas siła zdradziecka

Zniszczyć nie zdoła, ni zgnieść».

ostatnia noc 2

Czas szybko leci; akademie, defilady trzecio-majowe, a szczególnie wielkie, błękitne manewry wojska, z defiladą w Łucku dają przekonanie, że nie oddamy «ani guzika».

Zbliża się rok 1939. Mieszkamy blisko dworca PKP przy ulicy Dąbrowskiego. Jest to ośrodek kolejowy; pięć budynków murowanych i dwa baraki.

Ciekawa stacja kolejowa w Kowlu. Widziała ona wiele wojen, transporty żołnierzy do niewoli, cywili na Syberię żołnierzy sowieckich na fińską wojnę w latach trzydziestych.

Ulica biegnie równolegle z torami. Jest tam także noclegownia obsługi transportu PKP. W sierpniu nasilają się niepokojące informacje w gazecie «Dzień dobry» i Polskim Radiu, o zagrożeniu wojennym. Jedyne radio jest w naszym posiadaniu; słuchający ludzie nie mieszczą się w mieszkaniu. Ojciec wystawia radio na parapecie okiennym. Słuchacze zbierają się w ogródku, jest piękna pogoda. Niepokój budzi zwiększony ruch na stacji PKP w Kowlu. Jest to stacja węzłowa, dwustronne perony, wejście na stację tunelem. Na bocznicach kolejowych zatrzymuje się wiele transportów kolejowych. W końcu sierpnia kolega woła:

– Rysiek, chodź, na rampie ładuje się Wojsko Polskie.

Jestem na rampie:

– Panowie – gdzie jedziecie?

– Na wojenkę, bić Hitlera!

Zaglądamy do niektórych wagonów kolejowych; przegania nas żandarmeria.

Na drugi dzień idziemy na sąsiednią ulicę Kołodnicką: tam starsi kopią zygzakowate rowy przeciwbombowe. Wieczorem ojciec poucza, że jak będą naloty, to żeby nie wchodzić razem do jednego rowu, aby bomba nie zabiła nas wszystkich; było nas 7 osób.

Są już uciekinierzy z Poznania, Bydgoszczy, Śląska. Zmęczeni idziemy spać.

 

Pierwszy wrzesień 1939 rok. Budzi mnie wielki huk. Jest godzina 6 rano. Wybiegam w majteczkach na podwórko, gdzie jest sporo ludzi. Krzyczą: Wojna !!

Kolejarze proszą o włączenie radia, mama to robi, bo nie ma ojca. Radio potwierdza, że Niemcy napadli na Polskę i bombardują cały kraj – podaje komunikaty i «uwaga nadchodzi». Jedna bomba spadła przy ulicy Kołodnickiej, inne podobnie na «drugi Kowel» i miejscowość Koszary. Niemcy mieli stare mapy, wg. których były tam składy amunicji.

Rano przyjeżdża mamy brat z Radomia. W Kowlu robi się tłok. Ludzie otwierają wagony, kradną szynki, obuwie i spirytus z cystern. Nikt na to nie reaguje. Są informacje, że drugi silny opór Wojska Polskiego przeciwko Niemcom, będzie na rzece Bug.

W obawie przed bombami, uciekamy trzy kilometry od Kowla, do lasu. W lesie jest sporo ludzi, zatrzymują się rozproszone, małe oddziały wojska z bronią i bez broni. Są to oddziały stacjonujące bliżej sowieckiej granicy.

Wieczorami wracamy do miejsca zamieszkania; nalotów niemieckich już nie ma. Ojciec z transportem pojechał do Lwowa. W mieście bezprawie, tysiące uciekinierów przed Niemcami z całej Polski. Wielu ludzi rabuje transporty kolejowe. Na ulicach miasta cywilne grupy Ukraińców i Żydów z czerwonymi opaskami zatrzymują polskich żołnierzy, zabierają broń, pasy, plecaki, niektórym buty saperki.

Na stacji PKP spotykam uciekinierki: lekarkę i dwie pielęgniarki z kolejowego szpitala w Brześciu nad Bugiem. Przyprowadzam je do domu, gdzie matka udziela im pomocy w dalszej podróży do Rumunii. Są to współpracowniczki doktorów: Leble, Turowskiego i Dąbrowskiego, kowelskich lekarzy. W domu przewija się wielu polskich żołnierzy, którzy przebierają się w cywilne ubrania. Matka piecze kury, ja na rowerze odwożę na podane adresy. Nie wiem, kto tym kierował; podejrzewam, że to ci, którzy w późniejszym czasie pomagali nam w ucieczce przed NKWD.

Ojciec powraca ze Zdołbunowa. Był tam jako konduktor transportu kolejowego. Odwiedza go zasłużony legionista pan Nieckula. Zaczęli niszczyć posiadane fotografie i dokumenty. Ojciec należał do Federacji Kolejowców Polskich. Zaczęli od orła haftowanego złotymi nićmi, który otrzymał jako nagrodę i wisiał na ścianie. Został owinięty ceratą i włożony do słoja, który wieczorem matka zakopała w ogródku przed oknem. Wszystkie zdjęcia i pisma, za wyjątkiem metryk mamy, ojca i dzieci, zostały spalone.

16 września 1939 roku, ojciec uciekł z Kowla. Mama powiedziała, że żyje, ale daleko wyjechał.

Rano 17 września 1939 roku, zobaczyłem trzy samoloty, które leciały nisko. Na skrzydłach miały sowieckie gwiazdy i zrzucały ulotki nawołujące do buntu przeciw oficerom Wojska Polskiego i polskich panów. To jeszcze nie była ostatnia noc wolności.

Kiedy znalazłem się na ulicy Kołodnickiej, zobaczyłem masę sowieckiego wojska. Przez połowę dnia szli żołnierze, którzy byli podobni do band. Różne czapki ze szpicami i gwiazdami, płaszcze na dole postrzępione, na plecach wiszące worki na sznurkach, nietypowe wielkie karabiny typu «Libela», różne buty; brezentowe, walonki i kamasze.

Co jakiś czas na koniu jechał oficer. Na ulicy siedziałem około czterech godzin i nie widziałem żadnego samochodu.

Oficerowie byli bez dystynkcji, tylko na klapach płaszczy i marynarek posiadali kubiki, prostokąty, kwadraciki czerwonego koloru. Szło tysiące żołnierzy. Zrozumiałem, że bolszewicy napadli na Polskę, ale cieszyłem się, że to taka armia, z którą da sobie rade polski żołnierz.

Późnym wieczorem, przy naszych domach zatrzymał się jakiś oddział sowieckiego wojska; zagrała harmoszka i usłyszałem śpiew:

«Jeśli zawtra wajna

Jeśli zawtra pachod

My siewodnia pachodu gatow

Pomniał psy atamany

Pomniał polskije pany

Pomniał ruskije naszi sztyki».

Zrozumiałem wtedy, że noc z siedemnastego na osiemnastego września 1939 roku, będzie moim «Ostatnim dniem Wolności».

Napisał w marcu 2011 roku
Ryszard SIEWIERSKI, Radom

Na zdjęciach: 1. Kowel, dworzec kolejowy. 2. Autor niniejszego wspomnienia w Kowlu 1939 roku. «Proszę zwrócić uwagę na szkolny mundurek, a szczególnie na czapkę, gdzie udało mi się nosić orła i biało-czerwony pasek do roku 1942» – tak skomentował to zdjęcie w 2011 roku Ryszard Siewierski.

 

Powiązane publikacje
W Boratynie startuje projekt poświęcony polskiej kulturze ludowej
Wydarzenia
W Boratynie rozpoczyna się realizacja projektu artystyczno-edukacyjnego «Wizerunki różnych regionów Polski», którego celem jest przybliżenie dzieciom i młodzieży bogactwa polskiej kultury ludowej.
01 września 2026
Młodzież z Równego poznawała sztukę ogrodową Wołynia
Wydarzenia
Młodzież z Równego uczyła się języka polskiego, poznawała historię oraz zwiedzała zabytki sztuki ogrodowej w ramach «Szkoły architektury. Zabytki sztuki ogrodowej Wołynia». Półkolonie, w których wzięło udział ponad 20 uczniów polskiego pochodzenia, przez 10 dni pomagały w odkrywaniu ciekawych obiektów w regionie.
31 sierpnia 2026
Makrokosmos Duncana
Artykuły
30 sierpnia, w Międzynarodowym Dniu Pamięci Osób Zaginionych, w Wołyńskiej Obwodowej Bibliotece dla Młodzieży w Łucku otwarto wystawę fotograficzną «Makrokosmos pola bitwy», na której prezentowane są zdjęcia żołnierza Oleksandra Kraiły, który zaginął na początku 2025 r.
31 sierpnia 2026
W Ostrówkach odbył się pogrzeb 55 ofiar Zbrodni Wołyńskiej
Wydarzenia
30 sierpnia na cmentarzu parafialnym w Ostrówkach, nieistniejącej obecnie wsi (teren współczesnego rejonu kowelskiego, dawniej powiatu lubomelskiego) odbyły się uroczystości pogrzebowe ofiar Zbrodni Wołyńskiej w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej ekshumowanych latem br.
31 sierpnia 2026
Msza święta w Dniu Pamięci Obrońców Ukrainy
Wydarzenia
29 sierpnia obchodzony jest Dzień Pamięci Obrońców Ukrainy poległych w walce o wolność i niepodległość państwa. Kojarzony jest przede wszystkim w kotłem iłowajskim z 2014 r., kiedy to podczas wycofywania się tzw. zielonym korytarzem ukraińskie wojsko zostało ostrzelane przez wroga.
29 sierpnia 2026
Trzy ukraińskie zespoły wystąpiły w Łucku podczas 19. edycji Festiwalu ART JAZZ
Wydarzenia
Hyphen Dash, Usein Bekirov Quartet feat. Rafał Sarnecki oraz Yevhenii Dubovyk Project & Kateryna Avdysh zagrały w Łucku podczas 19. Międzynarodowego Festiwalu Jazzowego ART JAZZ. Ten tradycyjny dla Wołynia festiwal jazzowy odbył się 27 sierpnia w Łuckim Centrum Biznesowym.
28 sierpnia 2026
W Równem odbył się koncert pieśni polskiej
Wydarzenia
W ramach projektu «Polskie Głosy Wołynia» w Równem odbył się koncert pieśni polskiej, który zgromadził przedstawicieli Polonii, osoby polskiego pochodzenia oraz mieszkańców zainteresowanych polską kulturą.
28 sierpnia 2026
Po Polsce z Wiesławem: Na Przełęczy Łupkowskiej – między historią, naturą i legendą
Artykuły
Na południowo wschodnich krańcach Polski, gdzie Beskid Niski łagodnie opada ku granicy ze Słowacją, znajduje się miejsce szczególne. Przełęcz Łupkowska i okoliczne doliny to przestrzeń, w której historia, przyroda i pamięć dawnych mieszkańców splatają się z lokalnymi legendami. To właśnie one nadają temu regionowi niezwykły, niemal metafizyczny charakter.
28 sierpnia 2026
Młodzież polonijna z ośmiu krajów spotkała się w Warszawie, by rozwijać umiejętności przywódcze
Wydarzenia
W dniach 15–24 sierpnia w ramach projektu «Akademia Aktywnych Liderów Polonii – Europa Wschodnia» w Warszawie odbył się program szkoleniowy, który zgromadził młodzież z Ukrainy, Czech, Estonii, Mołdawii, Litwy, Łotwy, Słowacji i Węgier.
27 sierpnia 2026