Kontynuujemy opowieść Wiktora Pawłowskiego o dziejach zamku we Włodzimierzu, opublikowaną w nr. 3 «Ziemi Wołyńskiej» z 1939 r.
Zbigniew Herbert to jeden z najwybitniejszych poetów polskich XX wieku. Jego twórczość stała się moralnym kompasem i ironicznym komentarzem do rzeczywistości XX wieku, a wiersze są pełne napięcia między etyką a estetyką, historią a codziennością oraz heroizmem a ludzką słabością. Ale Herbert to nie tylko poeta – to także człowiek z krwi i kości, z wielkim poczuciem humoru, pasją do podróżowania i własnymi słabostkami.
Kiedy harcerz z Włodzimierza Wołyńskiego, Józef Tadeusz Jachimek, trafił do katowni NKWD, miał zaledwie 17 lat. Przeszedł przez więzienie i Workutłag, a następnie zaciągnął się do Armii Andersa.
Jest taki wiersz Marii Konopnickiej «A jak poszedł król na wojnę…», którego treść, mimo że wiele wody upłynęło od czasu, gdy został napisany, wydaje się być niestety niezwykle aktualna.
Franka Wołoszczuk jest najstarszą mieszkanką Hromady Husiatyn w rejonie czortkowskim na Tarnopolszczyźnie oraz najstarszą członkinią miejscowego Nadzbruczańskiego Stowarzyszenia Kultury i Języka Polskiego. 5 października będzie obchodziła swoje 101. urodziny.
O dawnym zamku we Włodzimierzu możemy przeczytać w artykule «Zamek Włodzimierski (Królewski)» autorstwa Wiktora Pawłowskiego z Łucka, umieszczonym w numerze 3 «Ziemi Wołyńskiej» z 1939 r. Publikujemy go w całości.
W lipcu ukazała się kolejna monografia poświęcona Józefowi Łobodowskiemu, jednemu z najwybitniejszych i najważniejszych przedstawicieli kultury polskiej XX wieku. Autorką jest znana badaczka, profesor Switłana Grela-Krawczenko.
Podglądanie innych ludzi jest rzeczą absolutnie naganną, którą karać powinno się z całą stanowczością. Podobnie rzecz się ma ze słuchaniem tego, co do obcych a niepowołanych i nazbyt ciekawych uszu nie powinno dotrzeć.
Bohater naszego eseju zgłosił się na ochotnika do Legionów Piłsudskiego, brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, a następnie służył w policji. Ponad półtora roku spędził za kratami i przeżył egzekucję w więzieniu w Łucku.
«W latach II wojny światowej, uciekając przed wojną, moi krewni przenieśli się z Modryńca k. Hrubieszowa do Kostopola. Po krótkim czasie dziadek został zabrany na front. Potem trafił do łagru na Syberii» – mówi Tetiana Fedotowa.