Początki dziennikarstwa na Wołyniu. Część 1
Artykuły

Z okazji Dnia Dziennikarza, który na Ukrainie obchodzony jest 6 czerwca, oddajemy do rąk czytelników artykuł Marii Pisowicz pt. «Poprzednicy Kraszewskiego na niwie dziennikarskiej Wołynia», który ukazał się w numerze 5 «Ziemi Wołyńskiej» z 1939 r.

Tekst ten przytaczamy w całości, bez ingerowania w oryginał

***

Projekt stworzenia na Wołyniu czasopisma o szerokim widnokręgu, które by swoim zasięgiem obejmowało historyczny obszar Rzeczypospolitej i jednocześnie spełniało doniosłą rolę kulturalną w życiu umysłowym narodu polskiego, pojawiał się w różnych odstępach czasu wieku XIX kilkakrotnie.

Pierwsze pomysły spotykamy już w 1812 r. w prospekcie ogłaszającym wydawanie pisma periodycznego pt. «Dziennik Wołyński». Prospekt ten, którego autorem był Alojzy Feliński – twórca hymnu «Boże coś Polskę», przyszły dyrektor Liceum Krzemienieckiego – obszernie omówiono już w jednym z poprzednich numerów «Ziemi Wołyńskiej» i dlatego dzisiejszy artykuł poprzestaje jedynie na krótkiej wzmiance o nim1. I chociaż tym razem, jak to zresztą zaznaczono w poprzednich rozważaniach, skończyło się tylko na projekcie, ambicje Wołynia nie osłabły ani trochę, by odżyć powtórnie w r. 1820, a więc w osiem lat po ogłoszeniu pierwszego prospektu.

Portret Alojzego Felińskiego, ok. 1837 r. Public domain

Pionierem tego ruchu wydawniczego – jego spiritus movens – pozostanie nadal ten, który zawsze «dobro Wołynia i pamięć Czackiego» miał na myśli – Alojzy Feliński. Przyświecać mu będą w tym przedsięwzięciu te same myśli i ideały, o których pisał w prospekcie, wydanym w r. 1812. «Pamiętnik Krzemieniecki» – tak się bowiem obecnie to pismo miało nazywać – to jakby dalsza kontynuacja projektowanego poprzednio «Dziennika Wołyńskiego», to te same marzenia o stworzeniu pisma, które by stało się krzewicielem oświaty narodowej, siewcą plennych a szlachetnych idei wśród szerokich kręgów społeczeństwa.

Niestety, na przeszkodzie zrealizowania tego projektu stanęła śmierć Felińskiego, która nastąpiła 23 II 1820 r. Śmierć oderwała go od rozwijającej się w pełnym toku pracy nad wydawnictwem dziennika, o czym świadczy wydrukowany dopiero w kilka miesięcy po zgonie Felińskiego prospekt tego czasopisma2.

Zadaniem tego prospektu było poinformowanie ogółu społeczeństwa o mającym powstać piśmie i zjednanie mu szerokiej rzeszy prenumeratorów. Nie poprzestano jednak na tym, pomyślano również o zapewnieniu pismu na dłuższy czas materiałów, prac i artykułów.

W głębokiej trosce o los wydawnictwa opublikowano w kilka miesięcy po zgonie redaktora 5 VIII 1820 «Odezwę do profesorów Liceum Krzemienieckiego i grona Wołyniaków», w której czytamy: «Redakcija o wydawaniu «Pamiętnika» dopóty nie może być zapewniona, dopóki nie zbierze stosowny zapas materiałów na rok cały, ażeby później dla ich braku publiczność żadnego nie doznała zawodu. Dla czego tak Redakcija ma honor upraszać wszystkich pragnących przyczynić się swemi pracami do wzbogacenia «Pamiętnika Krzemienieckiego», aby raczyli piśmiennie przyrzec, że co rok pewną liczbę dostarczą pism, aby «Pamiętnik» nie cierpiał nigdy ich niedostatku»3.

Na apel odpowiedziała spora gromada osób, przyrzekając udzielić jak najdalej idącego poparcia powstającemu «Pamiętnikowi». Nie sposób tu wszystkich nazwisk cytować, wymienię przeto kilka znanych jeszcze dziś osób, a mianowicie: Szymona Konopackiego, który w odpowiedzi na odezwę napisał: «Starać się będę pomagać, aby «Pamiętnik Krzemieniecki» mógł się utrzymać», Antoniego Andrzejowskiego, oświadczającego: «Co szczupła zdolność moia pozwoli, naychętniey przyniosę w ofierze temu dziełu poświadczającemu, iż duch Czackiego ożywia nas jeszcze», Józefa Drzewieckiego: «Z serca całego tak ważnemu ustanowieniu służyć mam za obywatelski obowiązek» i wiele innych.

Widać więc z tego, że myśli i pragnienia Felińskiego były nie tylko jego osobistą tęsknotą i ideą, lecz stały się one już własnością całego kulturalnego Wołynia, skoro pomysł wydawania pisma nie ginie wraz ze śmiercią jego inicjatora, ale nurtuje wśród grona jego najbliższych współpracowników, stanowiących ówczesną elitę kulturalną Krzemieńca i jego okolicy. A do nich oprócz wspomnianych osób należeli: Paweł Jarkowski – bibliotekarz Liceum, Fr. Skarbek Rudzki, Wojciech Jarkowski, ks. Jan Julian Antonowicz, wicegubernator Filip Plater, Ludwik Kropiński, którego Ludgarda znana była w całej Rzeczypospolitej i który był obok Felińskiego drugą dumą Wołynia. Znalazłszy więc zrozumiały oddźwięk w społeczeństwie rozglądnięto się niedługo za drugim redaktorem, który by przejął w spadku realizację projektów Czackiego, Felińskiego i grona ich serdecznych przyjaciół, rekrutujących się przeważnie z profesorów Liceum.

Zgromadzenie nauczycieli zebrane na sesji 7 XI 1820 zamianowało «jeneralnym redaktorem» wychodzić mającego «Pamiętnika Krzemienieckiego» ks. Alojzego Osińskiego, profesora literatury klasycznej i polskiej, który od 1806 r. pełnił w Krzemieńcu obowiązki nauczycielskie. Wybór – przyznać należy – b. trafny, bo rzeczywiście doskonały wychowawca «kwiatów wiośnianych z Czackiego ogrodu», jak o sobie pisał Osiński, zamiłowany bibliograf, filolog, wytrawny znawca języka ojczystego, którego bogactwo i przepych chciał uprzystępnić w 14 tomach słownika – dawał swoją pracą i rozległą erudycją pełną rękojmię, że «pod sterem jego wychodzący «Pamiętnik» stanie się w tym rodzaju wzorowem w Polsce pismem i że czytający go znajdą w nim taką naukę i przyjemność, jaką w dziełach jego znajdują». By nie zawieść pokładanych w nim nadziei – zabrał się kanonik katedry łuckiej żwawo do roboty. Pragnąc zainteresować społeczeństwo polskie, mieszkające poza Wołyniem, zaczyna przygotowywać artykuły, informujące bliżej o czasopiśmie.

Alojzy Osiński (1770–1842). Public domain

W wychodzącej wówczas w Warszawie «Gazecie Literackiej» w nr 15 z dn. 10 IV 1821 pojawia się artykuł pt. «Rzut oka na pisma peryodyczne i o ich potrzebie na Wołyniu», napisany przez pustelnika z zamku królowej Bony», pod którym to pseudem kryje się prawdopodobnie sam redaktor Alojzy Osiński, a w parę dni potem w tej samej «Gazecie Literackiej» w nr 16 z dn. 17 IV 1821 ukazuje się drugi artykuł pt. «Dalszy ciąg i zakończenie uwag pustelnika z zamku królowej Bony nad «Pamiętnikiem Krzemienieckim».

W pierwszym artykule – po nieco przydługim wstępie, w którym pustelnik przedstawił historię rozwoju dziennikarstwa od czasów Fociusza, patriarchy konstantynopolitańskiego – autor zastanawia się: «dlaczego na Wołyniu niema żadnego pisma perjodycznego naukowego?». Najwięcej jego zdaniem winien w tym jest «Krzemieniec, który będąc, że tak powiem, Stolicą nauk tej prowincji, posiadając tylu uczonych rodaków, tylu młodych literatów, nie przystąpił do tak pożądanego dzieła, który w wielu obudzić może talent pięknego pisania i z którego liczne mogą spłynąć korzyści». A przecież warunki po temu są, bo «Kiedy dwie Narodowe Trajedyje przez Wołynianów napisane4 wzbudziły nieznane dotąd uczucia i oklaski na ojczystej scenie, wśród samej stolicy dały się słyszeć chlubne odgłosy mianujące Wołyń siedliskiem polskich gienijuszów».

Zrozumiałą więc jest rzeczą, że tak zganiony i równocześnie pochwalony Krzemieniec stara się nadal usilnie o wydawanie «Pamiętnika» ogłaszając w «Gazecie Liter.» drugi artykuł poświęcony tej samej sprawie, w którym pustelnik określa już wyraźnie charakter i oblicze ideowe pisma tymi słowy: «Pamiętnik Krzemieniecki» ma być powszechnym (Uniwersel) poświęcony wszystkim naukom i sztukom wyzwolonym, a zatem może być przydatnym dla różnych klas mieszkańców, a przynajmniej większej ich daleko liczbie służący». A zaś nieco dalej mówiąc o roli dzienników dodaje, że «dzienniki, do których liczby należeć będzie i «Pamiętnik Krzemieniecki» są to w pewny sposób nasi nauczyciele, są to nasi milczący mistrze, mający wiele wpływu, a może jedyni do rozkrzewienia ducha czasu, w którym żyjemy lub sprostowania błędnych mniemań i przesądów, które tylko dzielnym oporem i jasnem poznaniem rzeczy idą na wzgardę i nikną bez powrotu».

Ale to jeszcze nie wszystko, bo «Pamiętnik Krzem.» miał spełnić jeszcze pewną misję na Wołyniu, o której pustelnik w ten sposób informował czytelników: «Nie wiem czy jaka Prowincyia w Polszcze iest tak zapełniona guwernerstwem francuzkiem i tak zfrancuziała iak Wołyń: niezadługo zapomniemy oddawać dzień dobry po polsku, ach! w cóż się obróci nasza nieszczęśliwa polszczyzna?... Sądzimy, że «Pamiętnik Krzemieniecki» poczyta sobie za ważną powinność, przesądne w tey mierze wielu mniemania na dobrą skierować drogę, zaślepionym otworzyć oczy, a dobrze myślących utwierdzić w tem przekonaniu, że pierwsze wrażenia w młodości są niestarte, że młodzi wychowani po polsku dobrymi potem będą Polakami. Te są ważne prócz wielu innych korzyści, które «Pamiętnik Krzemieniecki» przynieść może i powinien. Należy się też spodziewać, że on wprawi w pewną czynność młodych naszych literatów, że się obudzą uśpione pióra. Może też wśród tego milczenia wzniesie głos iaki drugi Feliński, lub nowy Jakób Russo powstanie».

Jak bardzo zaś pustelnik wziął sobie do serca sprawę «Pamiętnika», jak ukochał zamierzone dzieło, jak cieszył się ogromnie z jego bliskich narodzin, a jednocześnie lękał się o jego przyszłe losy, mówi nam o tym zakończenie artykułu: «Jeżeli który z dobrych moich przyjaciół przyniesie mi do mey pustyni «Pamiętnik Krzemieniecki», pocieszę się w sercu, jeżeli w nim postrzegę wspomniane dobrego pisma peryodycznego zalety: jeżeli zaś nie uyrzę w nim tego co rad iestem widzieć, albo ieżeli go wcale oglądać nie będę, westchnę nad tymi co uczynili zawodnemi ziomków nadzieie i łza moia zrosi ten kamień, na którym czasem w mem schronieniu lubię kilka słów napisać, gdy wdzięczność podaie pióro do ręki». Niestety i tym razem los nie sprzyjał wydawnictwu i chociaż redaktor przygotował już materiały do pierwszego zeszytu i nie szczędził trudów, zmierzających do opublikowania nadesłanych prac oczekiwany i wymarzony «Pamiętnik Krzemieniecki» nigdy nie wyszedł z druku, bo natrafiono na nieprzewidziane trudności, przekreślające od razu obmyślane plany.

Tak więc po raz drugi ambicje kulturalne Wołynia nie zostały spełnione: po raz drugi życie przekreśliło marzenia Czackiego, Felińskiego, Osińskiego i tylu innych!

***

1. Vide artykuł: «Ziemi Wołyńskiej» do pamiętnika – Nr 3 r. 1939.

2. Oryginał prospektu znajduje się w zbiorach Bibl. Nar. w W-wie.

3. Autograf odezwy do dziś dnia znajduje się w zbiorach pozostałych po J. I. Kraszewskim (Bibl. Narod.).

4. «Barbara Radziwiłłówna» – Alojzego Felińskiego, wystawiona na scenie Teatru Narodowego w 1817 r. i «Ludgarda» – generała poety Ludwika Kropińskiego.

(Drugą część artykułu można przeczytać tu)

Opracował Anatol Olich

***

Inne teksty z cyklu «Ziemia Wołyńska» można przeczytać tu.

Powiązane publikacje
Kraszewski w Muzeum Wołyńskim
Artykuły
19 marca przypada kolejna rocznica śmierci Józefa Ignacego Kraszewskiego, wybitnego polskiego pisarza, który spędził znaczną część swojego życia na Wołyniu. Zachęcamy do zapoznania się z artykułem archeologa, muzealnika i krajoznawcy Jana Józefa Fitzkego pt. «Pamiątki po Józefie Ignacym Kraszewskim w Muzeum Wołyńskim», opublikowanym w nr. 5 «Ziemi Wołyńskiej» z 1939 r.
19 marca 2026
Twórca przemysłu wołyńskiego. Część 3
Artykuły
Pod koniec swojego artykułu o Józefie Klemensie Czartoryskim, umieszczonym w «Ziemi Wołyńskiej» w 1938 r., Julian Nieć wymienia osiągnięcia księcia i podaje liczby, które pokazują efektywność przedsiębiorstw przez niego zbudowanych.
04 marca 2026
Twórca przemysłu wołyńskiego. Część 2
Artykuły
W drugiej części tekstu o Józefie Klemensie Czartoryskim, który ukazał się w «Ziemi Wołyńskiej» w nr. 6–7 z 1938 r., Julian Nieć skupił uwagę na jego planach gospodarczych oraz głównych inicjatywach przez niego realizowanych.
18 lutego 2026
Twórca przemysłu wołyńskiego. Część 1
Artykuły
Książę Józef Klemens Czartoryski jest postacią obecnie niemal zapomnianą. W swych czasach był dość znanym politykiem, ale mimo to pozostał w historii Wołynia jako budowniczy pierwszych dużych przedsiębiorstw przemysłowych na tym terenie.
05 lutego 2026
Ignacy Radliński na łamach «Ziemi Wołyńskiej»
Artykuły
Nazwisko Ignacego Radlińskiego (1843–1920), pochodzącego z Dubna, znane jest jedynie wąskiemu kręgowi badaczy zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie. Jest on jednak autorem kilkudziesięciu prac, które wniosły znaczący wkład do nauki. Zajmował się historią, filologią, religioznawstwem i studiami biblijnymi.
16 stycznia 2026
Wizyta Piłsudskiego w Dubnie
Artykuły
Proponujemy dziś uwadze Czytelników ciekawy dokument – artykuł «Pobyt Józefa Piłsudskiego w Dubnie» w roku 1921», opublikowany w nr 3 «Ziemi Wołyńskiej» za 1939 r., autorstwa miejscowego badacza Mieczysława Lubicza Szułmińskiego. Całość zachowujemy bez zmian, nawet duże litery, aby nie zniekształcać ducha tamtej epoki współczesnym pojmowaniem historii.
05 grudnia 2025
Wkład jezuitów w rozwój oświaty na Wołyniu. Część 2
Artykuły
W drugiej części artykułu o szkolnictwie jezuickim, który ukazał się w nr. 12 «Ziemi Wołyńskiej» z 1938 r., Herman Rappaport pisze o procesie edukacyjnym w szkołach jezuickich oraz ocenia działalność jezuitów na Wołyniu.
13 listopada 2025
Wkład jezuitów w rozwój oświaty na Wołyniu. Część 1
Artykuły
O powstaniu i rozwoju ośrodków edukacyjnych opowiada artykuł «Przyczynek do historii szkolnictwa jezuickiego na Wołyniu», który ukazał się w nr. 12 «Ziemi Wołyńskiej» z 1938 r. Jego autor, historyk i archiwista Herman Rappaport, w latach międzywojennych pracował jako nauczyciel na Polesiu Wołyńskim, m.in. w Kowlu, Ratnie oraz Zabłociu.
24 października 2025
O konserwacji zamku Lubarta w Łucku
Artykuły
Proponujemy uwadze naszych Czytelników tekst pt. «O konserwacji zamku Lubarta w Łucku», opublikowany w nr. 2 «Ziemi Wołyńskiej» z 1938 r.
17 października 2025