W Warszawie odbyła się prezentacja drugiej części książki «Zaporoski obóz NKWD dla polskich jeńców wojennych» autorstwa Wiktora Filasa, członka «Związku Polaków w Zaporożu «Polonia». Publikacja opowiada o losach polskich żołnierzy przetrzymywanych w miejscowym obozie podczas II wojny światowej.
24 marca w Domu Polonii im. profesora Andrzeja Stelmachowskiego w Warszawie, siedzibie Stowarzyszenia «Wspólnota Polska», odbyła się prezentacja książki «Zaporoski obóz NKWD dla polskich jeńców wojennych: prozopograficzny portret więźniów». Autor, doktor habilitowany nauk historycznych, prof. Wiktor Filas opisuje w niej losy polskich jeńców wojennych, którzy trafili do obozu nr 100 NKWD ZSRR w Zaporożu.

To już druga część publikacji. Pierwsza «Zaporoski obóz NKWD dla polskich jeńców wojennych: funkcjonowanie i życie codzienne w dokumentach (1939–1940)», która zawiera dokumenty archiwalne dotyczące mechanizmów działania tego konkretnego obozu w systemie stalinowskiej machiny represji, ukazała się w zeszłym roku.
Obie pozycje zapoczątkowały cykl «Stepowa Polonia», który autor wkrótce uzupełni trzecią częścią swojej pracy o obozie zaporoskim. Jak zapowiedział, zostanie ona poświęcona znajdującym się w zaporoskim archiwum Służby Bezpieczeństwa Ukrainy sprawom karnym przeciwko jeńcom – Polakom. W tej serii znajdą się także inne publikacje przybliżające historię Polonii z regionu północnego wybrzeża Morza Czarnego.
Na prezentację w Warszawie przybyli członkowie «Związku Polaków w Zaporożu «Polonia», którzy zostali zmuszeni do opuszczenia ojczystych stron w wyniku rosyjskiej agresji. Prezentacja książki stała się więc jednocześnie okazją do spotkania zaporoskich Polaków, rozproszonych przez wojnę po różnych miastach Polski.
Książkę przedstawił autor, historyk Wiktor Filas. Temat został wybrany nieprzypadkowo, bo sam pan Wiktor jest Polakiem, a jego dziadek był jeńcem podobnego obozu NKWD.

Losy polskich jeńców wojennych i realia ich pobytu w obozach NKWD to temat mało zbadany we współczesnej historiografii ukraińskiej. Autor zajmuje się nim dość długo i los chciał, że swoją książkę wydał w czasie pełnoskalowej wojny rosyjsko-ukraińskiej. Jednak jego zdaniem to dodatkowo podkreśla znaczenie badań, ponieważ paralele z działaniami ZSRR w czasie II wojny światowej są bardzo oczywiste. Naukowiec zaprezentował pierwszą część swojej pracy na webinarium w 206. dniu otwartej rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Historia obozu zaporoskiego zaczyna się 17 września 1939 r., kiedy to Armia Czerwona zdradziecko uderzyła w plecy broniącej się przed nazistowskimi Niemcami Polski. Jak powiedział autor, sowieccy sojusznicy Hitlera wzięli do niewoli ponad 254 tys. polskich żołnierzy. Po przefiltrowaniu, 125 tys. z nich wysłano do specjalnie utworzonej sieci obozów. Tempo, w jakim powstawały te obozy, dosłownie w ciągu kilku dni, jest porażające.
Być może tłumaczy je fakt, że plany zostały przygotowane wcześniej. Nawiasem mówiąc, strona radziecka przekazała swoim niemieckim przyjaciołom ponad 42 tys. jeńców wojennych, pochodzących z centralnych i zachodnich województw Polski. Oficerów, pracowników wywiadu i służb mundurowych funkcjonariusze NKWD umieścili w oddzielnych obozach, m.in. w Starobielsku, a innych więźniów skierowano do «pracy w gospodarce narodowej» ZSRR.
Dobrą ilustracją takiego tempa sowieckiej machiny represyjnej jest rozkaz ludowego komisarza spraw wewnętrznych Berii z dnia 25 września 1939 r. o budowie drogi Nowogród-Wołyński – Lwów. Na jego podstawie w ramach budowy NKWD nr 1 utworzono sieć obozów dla 25 tys. pracujących tam więźniów. Losy polskich jeńców wojennych, którzy pracowali na tej budowie, stały się tematem badań Tetiany Samsoniuk, doktor nauk historycznych z Równego. Od 2014 r. nasza gazeta prowadzi rubrykę «Ocaleni od zapomnienia», w której publikowane są jej szkice. «Monitor Wołyński» wydał je w dwujęzycznej książce «Jeńcy września 1939». W 2018 r. ukazało się drugie wydanie, uzupełnione o informacje otrzymane od rodzin bohaterów publikacji. Książkę «Jeńcy września 1939» można bezpłatnie pobrać ze strony internetowej «Monitora Wołyńskiego» w dziale «Biblioteka MW».
Zaporoski obóz nr 100 NKWD ZSRR powstał na podstawie porozumienia podpisanego 14 października 1939 r. pomiędzy NKWD ZSRR a Ludowym Komisariatem Czarnej Metalurgii o «zatrudnieniu» ponad 10 tys. jeńców wojennych. Z tej liczby 1604 osoby umieszczono w obozie nr 100, który według dokumentów należał do fabryki metalurgicznej imienia Ordżonikidze. Obóz znajdował się w strefie przemysłowej Zaporoża, obecnie jest to teren wyrobisk żużlowych zakładu «Zaporiżstal». Ruiny obozu są jeszcze częściowo zachowane, ale wkrótce nie będzie po nich śladu, bo góra odpadów wciąż rośnie.
Ogółem na wschodzie Ukrainy istniały trzy obozy pracy: oprócz zaporoskiego był też największy w Krzywym Rogu, w skład którego wchodziło sześć łagrów, przy każdym zarządzie kopalni, oraz w Ołeniwce. Tak, to ten sam obóz w Ołeniwce, który obecnie nazywa się 120. kolonia i w którym Rosjanie przetrzymywali już ukraińskich jeńców wojennych – część z nich została demonstracyjnie spalona żywcem w nocy 29 lipca 2022 r. Wspomnieć należy, że międzynarodowej komisji, która powinna zbadać masakrę, Rosjanie wciąż nie wpuszczają.
Podczas wspomnianego wyżej webinaru Wiktor Filas powiedział, że ZSRR nie podpisał międzynarodowych konwencji o prawach jeńców, zamiast tego przyjął niemal podobne normy we własnym prawie. W rzeczywistości zrobiono to dla manipulacji, ponieważ w ten sposób więźniowie nie podlegali prawu międzynarodowemu, ale prawu sowieckiemu. Tak naprawdę nie chroniło ono żadnych praw jeńców wojennych, byli oni traktowani jak przestępcy i więźniowie polityczni. Jeńcy zaporoskiego obozu nr 100 NKWD ZSRR żyli w ciasnocie, głodowali, nie mieli opieki medycznej, byli okradani przez administrację obozu. Cztery osoby zmarły podczas pobytu w obozie, choć możliwe jest, że liczba ta jest niepełna.
Siedem miesięcy później obóz rozwiązano jako nieopłacalny ekonomicznie, a więźniów przekazano do systemu GUŁag-u, do obozu «Siewżełdorłag» (Obozy Kolei Północnej). Polacy budowali tam kolej Kotłas–Workuta. Na tej budowie zmarło kolejnych 179 osób spośród «zaporoskich» jeńców wojennych. Ci, którzy mieli szczęście przeżyć, wstąpili do Armii Polskiej na Wschodzie, czyli Armii Andersa, dzięki czemu wyrwali się ze szponów stalinowskiego systemu represyjnego.
Miejscowa Polonia upamiętniła polskich jeńców wojennych z obozu nr 100, wznosząc im w 2016 r. pomnik na skwerku przy sanktuarium Boga Ojca Miłosiernego. Pomnik został wzniesiony z kamieni, z których zbudowane były baraki jenieckie.

Anatol Olich
Fot. Stowarzyszenie «Wspólnota Polska»