Proponujemy uwadze Czytelników drugą część traktatu Alojzego Felińskiego «Wykład sposobu, jakim dawane być mają lekcyje literatury polskiej w Krzemieńcu».
W tej części opracowania szczególnie interesujące wydaje się porównanie kanonów ówczesnego i współczesnego pisarstwa w kontekście rozwoju literatury. Część autorów wspomnianych przez Felińskiego nadal uchodzą za klasyków, część znanych jest już tylko wąskim specjalistom, a o części z nich nie ma nawet artykułu w Wikipedii. Należy także zwrócić uwagę na głęboko przemyślane podejście autora do zasad tworzenia kursu szkoleniowego.
Kurs literatury polskiej. Przedmowa
Wspomnienie celniejszych pisarzów, którzy traktowali o wymowie i poezyi, z krótkiem wyłożeniem jaki którego dzieła był cel, roskład, sposób, zalety i uchybienia. Arystoteles, Cycero, Kwintylian. Łacińska retoryka i poetyka, szkolna dawna, dzisiejsza. Kondyllak, Laliarp, Bler, Szlegel, Karpiński, Golański, Piramowicz, Słowacki, Stanisław Potocki. Z powyższych rostrząsań wypada: że chociaż autorowie starożytni wyczerpnęli prawie wszystko, cokolwiek w ogólności o wymowie i poezyi najtrafniej powiedzieć można; chociaż nowotni wsparci postrzeżeniami dzisiejszych filozofów, zwłaszcza Bakona i Loka, objaśnili, uporządkowali, skrócili, a razem do czasu i zwyczajów naszych przystosowali dawnych przepisy i oddzielili ważniejsze od mniej ważnych lub wcale nieużytecznych; chociaż nakoniec niektórzy pisarze w tej materyi polscy mają wiele istotnych zalet: jednakże dla użytku uczniów liceum krzemienieckiego nie można, jak mi się zdaje, przestać na wytłómaczeniu którego z dzieł obcych, albo na przyjęciu którego z polskich, lecz należy ułożyć nowe. Myśli Jana Śniadeckiego (w tomie 3 pism rozmaitych) o potrzebie i sposobach ułożenia u nas nowej retoryki, po większej części zdają mi się bardzo trafne.
Celem jest niniejszego dzieła, aby oprócz ogólnych przepisów i uwag o poezyi i wymowie wszystkim dzisiejszym narodom służących, dzieło to było szczególniej użyteczne dla chcących pisać prozą i wierszem po polsku lub sądzić o dziełach polskich.
Co do roskładu tego pisma: nie będę go dzielił (jak Bler) na lekcyje, gdyż ten sposób przyjęty dla tej jednej tylko dogodności, że można dać każdej lekcyi rozciągłość prawie równą, ma tę wielką nieprzyzwoitość: że często łączy razem co powinno być rozdzielone, lub co powinno być połączone rozdziela i przymusza do zaczynania każdej lekcyi od nudnego powtarzania co było w poprzedzającej. Nie będę tem bardziej naśladował mnóstwo działów i podziałów scholastycznych, które próżno obciążając pamięć uczniów ćmią tylko ich pojęcie.
Pewna jednak metoda jest koniecznie potrzebną; lecz prosta, jasna, zastosowana do nauk poprzedniczo dawanych w klasach i zbliżona, ile być może, do naturalnego rzeczy porządku. Czy ta, którą sobie obrałem, jest taką, można będzie osądzić z niżej tu zaraz położonego planu dzieła.
Rozłożywszy całe dzieło tak, aby w krótkości zamknięto wszystko, co o sztuce pisania w wymowie i poezyi najtrafniej powiedziano, a razem aby każdy chcący krytykować lub pisać znalazł bez trudności to, co ma za skazówkę mu służyć, zamiarem jest moim, wziąć przed się samych najlepszych pisarzów polskich, w ich dziełach zbierać postrzeżenia nad językiem ojczystym, nad pięknościami i wadami stylu, ich przykładami wesprzeć i objaśnić prawidła sztuki pisania, okazać w czem nasi wyrównali obcym klasykom, w czem ich nie doszli, jakim sposobem późniejsi dójść ich mogą; pod każdym rodzajem pisma prozą lub wierszem wystawić krótką jego hystoryją i przepisy, wskazać wzory narodowe, naznaczyć ich rzetelną wartość przez porównanie z obcemi, lub w niedostatku krajowych, najlepsze obce przytoczyć; dopełnić nakoniec dzieła wyjaśnieniem niektórych przedmiotów (które się niżej w roskładzie wymienią) najbliższy z literaturą związek mających i wystawieniem w prawdziwem świetle sporów, jakie za naszych czasów uczeni europejscy wszczęli o sposobach wydoskonalenia literatury, lub rozszerzenia ich granic.
Chociaż to dzieło nie powinno być (jak są niektóre szkolne retoryki) samym skieletem suchych prawideł, owszem powinno rzecz swoję należycie rozwinąć i uczynić ją ile możności interesującą; jednak i podział godzin z innemi naukami, i zamiar czasu kursowi zakreślony, nie pozwalają mu zbytecznej rościągłości. Dlatego naprzód, nie będzie się w niem obszernie powtarzać to, co acz jest zasadą sztuki pisania, wszelako należy szczególniej do nauczycielów moralności i logiki a nawet matematyki, jako wprawującej do ścisłego rozumowania. Powtóre, opuści się, lub lekko tylko się dotknie to, czego się uczniowie od profesorów literatury łacińskiej, greckiej, francuskiej i innych, nauczyć mają. Potrzecie, nie będą w niem wciąż wypisyw ane długie wzory (gdyż książki będą pod ręką); lecz tylko wyjątki do objaśnienia prawideł potrzebne, lub pod rozbiór szczegółowy poddane. Poczwarte, przepisy gustu, przyzwoitości i wszelkie inne, które łatwiej w przystosowaniu uczuć się dadzą, niż wyłożyć w teoryi, zostawia się ustnym uwagom nauczyciela. Popiąte, dla dopełnienia a razem skrócenia dzieła, będą tłómaczone w klasie wybrane miejsca z Cycerona, Kwintyliana, Blera i innych; takoż artykuły dobrze i obszernie po polsku traktowane, szczególniej przez Piramowicza i Stanisława Potockiego, czytane będą z uwagami nad rzeczą i stylem.
Podług takowego rysu ułożyć się mające dzieło, ponieważ do tego najwięcej ma dążyć aby przy pomocach w górze wytkniętych przyniosło jak największą i dla największej liczby uczniów korzyść, i ponieważ ze swego założenia powinno mieścić wiele uwag nowych, osobliwie nad językiem, stylem i dziełami polskiemi; sam więc chyba czas, doświadczenie i pomnożenie w różnych rodzajach wzorów ojczystych, będą je mogły udoskonalić.
Roskład dzieła. Oddział pierwszy. Sztuka pisania
Wstęp. Czy sztuka pisania obejmuje i sztukę mówienia, i dlaczego tu się używa raczej pierwszego niż drugiego wyrażenia? Użyteczność sztuki pisania we wszystkich rodzajach sztuk, nauk i umiejętności, oraz dla wszystkich klas ludzi prócz gminu. Dla wyższych talentów otwiera ona pole do ważnych posług dla ojczyzny, a zatem do rzetelnej chwały. Wspierać się zawsze powinna na prawdzie i cnocie.
Żeby dobrze pisać (prócz darów przyrodzenia, to jest: gieniuszu, imaginacyi i czułości) trzeba gruntownej nauki, nie z książek tylko, lecz z używania świata i doświadczenia; nadto trzeba głębokiej znajomości i jasnego objęcia rzeczy, o której się pisze. Mając jednak to wszystko, jeszcze można źle pisać. Przykłady tego. Nauka pisania jest sztuką, i trudniejszą od innych, nie ucząc się więc nie można jej umieć. Do wprawy trzeba łączyć przepisy.
Jakie przepisy być mogą, i istotnie bywały szkodliwe? Naganiać dobre przepisy jestto twierdzić, że talent lub gieniusz może być w sprzeczności z rozsądkiem. Trzeba przezwyciężyć tęskność jaka jest nieuchronną przy uczeniu się szczegółowych prawideł języka i stylu, które są logiką przystosowaną do mowy naszej. Uwagi w tej mierze Loka są głębsze, niż wszystkich gramatyków. Pilna baczność na nie dla poczynającego pisać jest konieczną. Przy niej wprawiamy się do szczęśliwej łatwości czyli naturalności, bez niej wpadamy tylko w nałóg złego pisania. Przykłady Rasyna, Popa, Alfijerego, Czackiego, Ignacego Potockiego i Kołłątaja.
Dobry autor już wprawiony, choćby nawet zapomniał szczegółowych prawideł, nie przestanie dobrze pisać; lecz dobry krytyk, chcący przekonać swoich słuchaczów, powinien je mieć zawsze w pamięci przytomne. Przykład Adysona i Woltera.
Anatol Olich
Na zdjęciu: Strona tytułowa drugiego tomu dzieł Alojzego Felińskiego, 1840 r.