Represje wobec wołyńskich Polaków: «Stawiał opór Armii Czerwonej»
Artykuły

W ZSRR było cyniczne przysłowie: «Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie». Plotka głosi, że wyszło z ust samego Ławrentija Berii. Nie wiadomo na pewno, czy to prawda, czy nie, ale funkcjonariusze sowieckich organów ścigania aktywnie stosowali tę zasadę w praktyce.

Po tym, jak zbrodniczy wspólnicy, hitlerowskie Niemcy i stalinowski ZSRR, we wrześniu 1939 r. podzielili między siebie terytorium Polski, NKWD przeprowadziło na Wołyniu serię masowych aresztowań. Przede wszystkim sowieci represjonowali tych, którzy umieli obchodzić się z bronią – żołnierzy i policjantów.

Sierżant Wojska Polskiego Stanisław Sztathauz (w języku rosyjskim nazwisko zapisywane jest jako Штадгауз, Штадгаус, Штатгауз, w polskim – Sztathaus i Stadthaus) został aresztowany 14 marca 1940 r. we wsi Marianówka w rejonie kołkowskim. Nakaz jego zatrzymania podpisał dzień wcześniej funkcjonariusz oddziału rejonowego NKWD w Kołkach Hodowaneć: «Sztathauz Stanisław, s. Jana, jest oficerem polskiej armii i aktywnie walczył z masami rewolucyjnymi. Z zeznań świadków ustalono, że Sztathauz został aresztowany w chwili wkroczenia Armii Czerwonej na terytorium Zachodniej Ukrainy, jednak uciekł z niewoli i obecnie przebywa nielegalnie na terenie rejonu kołkowskiego, co oznacza, że ​​jest winny popełnienia przestępstw przewidzianych w art. 54–13 Kodeksu Karnego Ukraińskiej SRR».

W ankiecie aresztowanego, wypełnionej 14 marca, wskazano, że Stanisław Sztathauz urodził się w 1904 r. w Marianówce. Jego rodzice, Jan Sztathauz, ur. w 1873 r., i Karolina Koksanowicz, ur. w 1876 r., mieli w sumie dziewięcioro dzieci: czterech synów i pięć córek. Brat Jan, który w 1939 r. miał 33 lata, mieszkał i pracował na przystanku kolejowym Armatniów, brat Józef, lat 26, był rolnikiem i mieszkał w Marianówce, brat Dionizy, lat 23, mieszkał z rodzicami. Również dwie najmłodsze córki Wanda (20 lat) i Anna (17 lat) mieszkały z rodzicami. Starsze córki mieszkały osobno. Jadwiga – w Marianówce, pracowała w kołchozie im. Chruszczowa. Córka Józefa, żona Michała Hrybowskiego, mieszkała w pobliskiej wsi Kulikowicze, a córka Bronisława, która wyszła za mąż za osadnika Kozioła w Armatniowie, została wywieziona do obwodu archangielskiego.

W chwili aresztowania Stanisław Sztathauz mieszkał z rodzicami. Przebywała z nimi także rodzina: żona Wira Hordijczuk, c. Wasyla, urodzona w 1917 r., gospodyni domowa, i dwójka dzieci. Córka Halina w chwili aresztowania ojca miała 5 lat, a syn Ryszard 3 lata. Przed wybuchem II wojny światowej rodzina mieszkała w Dubnie, bo właśnie w tym mieście pełnił służbę wojskową bohater naszego eseju.

W dokumencie wskazano także, że Stanisław Sztathauz pochodził ze stanu chłopskiego i posiadał wykształcenie średnie, ukończył 7-klasową szkołę. Ostatnim miejscem jego służby było Dubno, miał stopień sierżanta, był szefem baterii w 2 Dywizjonie Artylerii Konnej.

Podczas zatrzymania funkcjonariusze NKWD przeprowadzili rewizję w obecności świadków: Fedora Kondratiuka i Wasyla Horbowskiego. Nie znaleźli żadnych materiałów kompromitujących. Zarekwirowano wydany przez kościół akt metrykalny i dwa zdjęcia.

W sprawie zachował się ciekawy dokument sporządzony w Radzie Wiejskiej. Przytaczamy tutaj jego rekonstrukcję, ponieważ tłumaczenie nie jest możliwe – w każdym słowie owego dokumentu występuje co najmniej jeden błąd, a jeżeli przez przypadek jakieś słowo zostało napisane prawidłowo, to już następne «nadrabia przeoczenie» od razu kilkoma lapsusami:

«Zaświadczenie wydane przez Radę Wiejską Marianówki obywatelowi Staszkowi Sztathauzowi, że jego rodzina pochodzi z kułaków i ma 20 ha gruntu. Syn Staszek Sztathauz służył w Wojsku Polskim od 26 r. do porażki Wojska Polskiego służył jako Sierżant polski podoficer i po powrocie z Wojska Polskiego mieszkał w Marianówce o czym zaświadcza Rada Wiejska Marianówki. 2/4/40 r. Prezes Bubeła. Sekretarz Jakymuk»

Zaświadczenie sporządzone w Radzie Wiejskiej

W tym samym dniu 14 marca naczelnik oddziału rejonowego NKWD w Kołkach Wołochow przeprowadził przesłuchanie zatrzymanego, z czego został sporządzony protokół. Stanisław Sztadhauz zeznał, że służbę wojskową rozpoczął w 1926 r. w Dubnie w szkole podoficerskiej, gdzie uczył się przez pół roku i otrzymał stopień kaprala. Po ukończeniu szkoły służył w 2 Dywizjonie Artylerii, po czym został w wojsku. Pełnił służbę do początku wojny polsko-niemieckiej w stopniu sierżanta. Dwóch jego braci, kapral Józef Sztadhauz i szeregowiec Dionizy Sztadhauz, uczestniczyło w walkach przeciwko Niemcom.

Na oskarżenie o aresztowanie i ucieczkę przed przedstawicielami władz sowieckich Stanisław Sztadhauz odpowiedział, że po porażce wojsk polskich pod Tomaszowem Lubelskim część żołnierzy trafiła do niewoli, udało mu się jednak uciec. W drodze do Marianówki kilkakrotnie natykał się na oddziały Armii Czerwonej. Podczas pierwszego takiego spotkania odebrano mu rewolwer systemu «Mauser», jednak nikt go nie aresztował. Według niego, nikt też nie sprawdzał dokumentów, których zresztą nie miał. Na pytanie, dlaczego nie był w mundurze sierżanta, tylko w mundurze żołnierskim, Sztadhauz odpowiedział, że na początku wojny do jednostki przyszedł rozkaz, aby wszyscy oficerowie założyli mundury żołnierskie, więc po prostu go wykonał.

Podczas drugiego przesłuchania w dniu 18 marca Stanisław potwierdził, że rzeczywiście służył w polskiej armii ponad 13 lat, co pozwoliło śledczemu na wpisanie do protokołu słów: «stał z bronią w rękach jako stróż byłego polskiego rządu burżuazyjnego, który opierając się na armii, wyzyskiwał masy».

Formalnym powodem aresztowania, jak wynika z dokumentów, były zeznania Borysa Bubeły, który we wrześniu stał na czele komitetu tymczasowego rady wiejskiej. Zeznał, że pod koniec września lub na początku października wraz z naczelnikiem straży wiejskiej Wasylem Hordowskim, po usłyszeniu, że syn Stanisław Sztadhauz wrócił do domu ojca, udali się tam, aby sprawdzić dokumenty. W protokole zapisano, że Stanisław Sztadhauz rzekomo osobiście im powiedział, że został zatrzymany przez Armię Czerwoną w Maniewiczach i że uciekł z niewoli na stacji Rożyszcze, skąd dotarł do Kołek.

W ogóle wstępne śledztwo trwało niepełny tydzień – od 14 do 20 marca 1940 r. Aresztowany został wysłany z Kołek do więzienia w Łucku.

Po zapoznaniu się z dokumentami więźnia kapitan Sinicyn, zastępca naczelnika Zarządu NKWD w Obwodzie Wołyńskim, najwyraźniej pozostał niezadowolony, gdyż zwrócił sprawę Wołochowowi, szefowi oddziału rejonowego NKWD w Kołkach. Nakazał przeprowadzenie szeregu czynności dochodzeniowych i zwrócenie sprawy najpóźniej do 5 kwietnia do jednostki śledczej NKWD w obwodzie wołyńskim.

1 kwietnia w Kołkach przesłuchano świadka Henryka Grinberga, którego Stanisław Sztadhauz podczas dochodzenia wymienił jako znajomego, a 2 kwietnia – Wasyla Hordowskiego. Lecz nie powiedzieli nic nowego. Dokumenty załączono do sprawy i przesłano do Łucka.

23 kwietnia kapitan Sinicyn po raz drugi zwrócił sprawę do Kołek. W dołączonym dokumencie wskazał, jakie braki powinni uzupełnić śledczy, a w ostatnim zdaniu podkreślił, że sprawę należy niezwłocznie przesłać z powrotem.

W Kołkach ponownie przesłuchano Bubełę. Jego zeznania nie wniosły nic nowego do sprawy. Na konfrontacji w dniu 8 maja z Bubełą i Hordowskim Sztadhauz zaprzeczył ich zeznaniom, twierdząc, że nic takiego nie powiedział i nie był zatrzymywany przez Armię Czerwoną.

Wszystko zostało zaprotokołowane. 8 maja 1940 r. wspomniany wyżej Hodowaneć sporządził protokół (już trzeci) z zakończenia wstępnego śledztwa i wysłał dokumenty do Łucka.

3 sierpnia kapitan Sinicyn zwrócił sprawę po raz trzeci. W okólniku nakazał naczelnikowi oddziału rejonowego NKWD w Kołkach Wołochowowi usunięcie uchybień, m.in.: przeprowadzenie przesłuchania żony, dokładne scharakteryzowanie wszystkich członków rodziny, zwłaszcza ojca i braci, pod kątem ich stosunku do władz sowieckich, wyjaśnienie, dlaczego uważają się za średnio zamożnych, skoro posiadają 20 ha i czy korzystali z pracy najemnej. Podkreślił także: «Należy wziąć pod uwagę, że rodzina oskarżonego Sztadhauza 13 kwietnia 1940 r. została wysiedlona na teren wschodni».

Okólnik kapitana Sinicyna

Hodowaneć ponownie zabrał się do pracy. Pierwszą rzeczą, którą zrobił, było przesłuchanie ojca aresztowanego, Jana Sztadhauza. Z protokołu z dnia 22 sierpnia dowiadujemy się, że do Marianówki przyjechał 50 lat temu wraz z ojcem i trzema braćmi. Pracowali w lasach księcia Radziwiłła. Kupili ziemię na raty, a ponieważ nie mieli czym płacić, wszyscy czterej bracia udali się na zarobek do Ameryki. Michał i Antoni pozostali w Nowym Świecie, natomiast Jan i jego brat Józef wrócili w 1913 r.

W 1939 r. Jan Sztadhauz miał 20 hektarów ziemi, parę koni i dwie krowy, wcześniej, według niego, trzymał ich nawet pięć. Zapytany o pracowników najemnych, odpowiedział, że sam uprawia ziemię i nigdy nie zatrudniał nikogo, z wyjątkiem pasterza.

W sumie enkawudzista przesłuchał jeszcze czterech świadków wypytując, czy słyszeli jakieś antysowieckie wypowiedzi od Stanisława Sztadhauza lub kogokolwiek z rodziny. Żaden ze świadków nie przedstawił dowodów, które mogłyby obciążyć aresztowanego, ale śledczy znalazł to, czego szukał.

M.in. Mykyta Łaszczewski, członek kołchozu imienia Chruszczowa, potwierdził, że ojciec Stanisława, Jan, zatrudniał czasami 2–3 osoby do żniw i koszenia. Według niego brat Stanisława, Józef, rzekomo oświadczył, że Polska ożyje i pokona Armię Czerwoną.

21 sierpnia świadek Iwan Buhajczuk zeznał, że ojciec aresztowanego zatrudniał do 5 pracowników sezonowych, a w latach 1925–1929 i 1936–1937 był sołtysem Marianówki. Wspomniał, że Stanisław przed służbą wojskową, podobnie jak jego bracia, byli członkami Związku Strzeleckiego. Poinformował także, że nasz bohater rzekomo powiedział mu, że został zatrzymany przez oddziały Armii Czerwonej, jednak uprosił dowództwo i został zwolniony. Od członków rodziny Sztadhauzów nie słyszał nic antysowieckiego, ale podkreślił, że «nie mają zamiaru wstępować do kołchozu».

31 sierpnia świadek Zygmunt Pawłowski potwierdził, że sam pracował u Jana Sztadhauza przez pięć lat i że ten zatrudniał pracowników do prac sezonowych, a także przez cały czas miał pasterza. Zapytany o agitację antysowiecką Stepan Hordowski odpowiedział: «Nic o tym nie wiem. Zachowują się bardzo skrycie, bo doskonale wiedzą, że za Polski karano za propagandę przeciwko rządowi».

Enkawudziści z Kołek udokumentowali swoje osiągnięcia i ponownie wysłali sprawę do Łucka. Nie wiadomo, czy protokoły te usatysfakcjonowały już Sinicyna, czy też miał on po prostu dość sprawy, ale 17 października pracownicy wydziału śledczego NKWD w Łucku Hiscew i Dworkin wreszcie zmajstrowali akt oskarżenia. I choć znów nie ma w nim wzmianki o agitacji i działalności antysowieckiej, Stanisławowi Sztadhauzowi zarzucono, że: «od roku 1925 do dnia ustanowienia władzy sowieckiej na terytorium Zachodniej Ukrainy służył w byłej armii polskiej jako sierżant i stawiał opór Armii Czerwonej podczas jej wkraczania na terytorium Zachodniej Ukrainy, czyli jest oskarżony o popełnienie zbrodni przewidzianych w art. 54–13 Kodeksu Karnego Ukraińskiej SRR».

W uchwale zastępcy prokuratora obwodu wołyńskiego Makarenki, który niemal dosłownie powtarza wnioski swoich kolegów, pojawiło się tylko jedno słowo, ale jakie! Teraz Stanisław Sztadhauz już «stawiał ZBROJNY opór oddziałom Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej podczas ich wkraczania na zachodnią Ukrainę».

W uchwale z 4 listopada 1940 r., wydanej w Kijowie, a więc na najwyższym, republikańskim szczeblu, jest napisane wprost: «Brał udział w walkach z Armią Czerwoną, sam jest synem kułaka. Został schwytany przez Armię Czerwoną, uciekł z niewoli».

Sprawę skierowano do Kolegium Specjalnego NKWD ZSRR.

Z wyciągu z protokołu nr 37 z dnia 7 kwietnia 1941 r. wynika, że ​​Stanisław Sztadhauz został umieszczony w poprawczym obozie pracy na okres pięciu lat, licząc od 13 marca 1940 r.

Wyciąg z protokołu z wyrokiem na Stanisława Sztadhauza

Karę więzień odbywał w obozach Siewpieczłagu. Według postanowienia Prokuratury Obwodu Wołyńskiego z dnia 31 maja 1989 r. Stanisław Sztadhauz został zrehabilitowany.

Szukając informacji o dalszych losach bohatera tego tekstu znaleźliśmy na stronie wolynskie.pl wzmiankę o tym, że służył w Armii Andersa, a po wojnie mieszkał w Anglii. Zmarł w 1998 r.  

***

Ze sprawami karnymi obywateli Ukraińskiej SRR represjonowanych przez władze sowieckie można zapoznać się na stronie Archiwum Państwowego Obwodu Wołyńskiego.

(Ciąg dalszy nastąpi).

Anatol Olich

Powiązane publikacje
Represje wobec wołyńskich Polaków: Policjant Antoni Witczak
Wydarzenia
Dla sowieckiego «wymiaru sprawiedliwości» zwykła działalność zawodowa mogła być powodem uwięzienia. Na przykład Antoni Witczak został skazany na osiem lat łagrów tylko za to, że był policjantem.
16 marca 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Jerzy Urbański z Chotiaczowa
Wydarzenia
Jerzy Urbański został zatrzymany 23 stycznia 1940 r. na obszarze Włodzimierskiego Oddziału Pogranicznego podczas próby nielegalnego przekroczenia granicy między terenami okupowanymi przez Niemcy oraz ZSRR.
05 marca 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Aktor z Warszawy Wiesław Batorski
Artykuły
O ile w większości spraw karnych aresztowanych Polaków śledczy NKWD fabrykowali zarzuty, o tyle w przypadku Wiesława Batorskiego śledztwo przez długi okres obywało się w ogóle bez nich. W państwie prawa jest to nie do pomyślenia, ale w ZSRR przepisy, jeśli zachodziła taka potrzeba, nie miały najwyższej mocy prawnej.
16 lutego 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Jeńcy Melchior Bała i Stanisław Fijoł
Artykuły
Melchior Bała i Stanisław Fijoł zostali zatrzymani przez żołnierzy Armii Czerwonej podczas próby przekroczenia granicy sowiecko-niemieckiej. Po ucieczce z obozu koncentracyjnego dla jeńców wojennych trafili do sowieckiego więzienia.
03 lutego 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Pracownik banku w Łucku Maksymilian Koryciński
Artykuły
Maksymilian Koryciński, pracownik banku w Łucku, został oskarżony przez NKWD o udział w antysowieckiej organizacji podziemnej. Zbudowawszy własną linię obrony, przetrwał prawie półtoraroczne śledztwo i otrzymał stosunkowo łagodny wyrok: «tylko» pięć lat zesłania.
20 stycznia 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Kolejarz z Kowla Michał Marian Skuła
Artykuły
Funkcjonariusze NKWD próbowali oskarżyć kowelskiego kolejarza Michała Mariana Skułę o współpracę z polskim wywiadem. Choć nie udało się im tego udowodnić, jednak bohater naszego eseju został skazany na osiem lat łagrów.
06 stycznia 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Kolejarze z Lubomla Leonard Dewald i Kazimierz Sieczka
Artykuły
Funkcjonariusze NKWD wszczęli wspólną sprawę karną przeciwko kolejarzom Leonardowi Dewaldowi i Kazimierzowi Sieczce, ponieważ obaj byli członkami partii OZN w Lubomlu. Pomimo faktu, że sprawa była szyta grubymi nićmi, obaj zostali skazani na osiem lat łagrów.
10 grudnia 2025
«Ta książka jest o mieszkańcach Równego». Zaprezentowano publikację poświęconą polskiej konspiracji
Artykuły
W Centrum Historii Cyfrowej w Równem odbyła się prezentacja książki dr Tetiany Samsoniuk «Związek Walki Zbrojnej – 1 w Równem. 1939–1941» zawierającej szkice biograficzne działaczy polskiej konspiracji w mieście w okresie «pierwszych sowietów».
29 listopada 2025
Represje wobec wołyńskich Polaków: Piotr Malinowski, dyrektor szkoły w Trościańcu
Artykuły
Piotr Malinowski, dyrektor szkoły rolniczej w Trościańcu pod Łuckiem, został «standardowo» oskarżony o działalność kontrrewolucyjną i skazany na osiem lat łagrów.
25 listopada 2025