Ideologia ZSRR sugerowała, że wszyscy obywatele powinni być równi (właściwie równie biedni), a ziemia powinna należeć do ludzi (właściwie państwa). Planując więc utworzenie kołchozów, sowieci odebrali ziemię właścicielom, a samych właścicieli wysłali do obozów.
20 września 1939 r., czyli w pierwszych dniach okupacji Wołynia, nowe władze aresztowały jednego z najważniejszych tutejszych ziemian – hrabiego Augusta Ledóchowskiego, przedstawiciela słynnego wołyńskiego rodu szlacheckiego.
W sprawie karnej nazwisko bohatera naszego eseju jest błędnie zapisane jako Ледоховский, czyli Ledochowski. Czasami rosyjscy śledczy używali także wariantu Лядоховский – Ladochowski. Należy od razu zauważyć, że dane zapisane w aktach sprawy często są ze sobą sprzeczne i obecnie nie mamy możliwości ustalenia pełnej prawdy. Można jedynie stwierdzić, że nowych władz nie interesowały szczegóły biografii oskarżonego, tylko cel, czyli maksymalnie wysoki wymiar kary.
Jednym z pierwszych dokumentów sprawy nr 793 jest protokół aresztowania, sporządzony przez przewodniczącego komitetu wiejskiego w Czarukowie, Najczuka. Można się z niego dowiedzieć, że August Ledóchowski, s. Władysława, urodził się 29 lutego 1879 r. we wsi Wołoczysk w powiecie starokonstantynowskim w guberni wołyńskiej. Był wdowcem i nie miał dzieci. Mieszkał we wsi Falemicze w powiecie włodzimierskim we własnym majątku, posiadał 1800 ha ziemi i młyn parowy oraz własną stadninę dla 82 koni.
Protokół kończy się słowami: «Zatrzymany 20 września przez oddział specjalny jednostki Armii Czerwonej, nie wiem jakiej, i przywieziony do wsi Czaruków». Dokument jest poświadczony osobistym podpisem Ledóchowskiego. Tego samego dnia zatrzymany został umieszczony w więzieniu w Łucku.
Nakaz aresztowania, wydany pół miesiąca później, 4 października 1939 r., mówi o powodach zatrzymania: «Ledóchowski jako właściciel ziemski prowadził aktywną działalność kontrrewolucyjną skierowaną przeciwko Związkowi Sowieckiemu i ruchowi rewolucyjnemu na zachodniej Ukrainie, utrzymując kontakt z przedstawicielami władz państwowych w Polsce i donosząc na osoby o poglądach rewolucyjnych».

Nakaz aresztowania Augusta Ledóchowskiego
Dane udokumentowane przez Najczuka uzupełnia (a zarazem wnosi zamęt) ankieta aresztowanego, wypełniona 6 października w Łucku. Podano w niej, że miejscem zamieszkania Augusta Ledóchowskiego jest jego własny majątek w Ostrożcu w Gminie Malin w powiecie dubieńskim, jest on ziemianinem oraz że «przybył do Polski w latach 1920–1921, kiedy Petlura i Niemcy byli w Kijowie». Z dokumentu wynika, że Ledóchowski nie należał do żadnej partii, nie służył w wojsku, a także, ze względu na swój wiek, nie był wpisany w rejestrze wojskowym.
7 października sierżant Razuwajew, pracownik operacyjnej grupy nr 3 NKWD w Łucku, przeprowadził pierwsze przesłuchanie aresztowanego. W protokole zapisano godzinę rozpoczęcia przesłuchania – 22:00.
Zanotowano wówczas, że August Ledóchowski jest żonaty, jego żoną jest 35-letnia Wilma Łesyk (choć z przytoczonego wyżej dokumentu wynika, że był wdowcem), mieszka we wsi Ostrożec. Własność opisano następująco: «Ziemianin, 85 koni, 40 krów, 40 cieląt, 1600 ha ziemi, młyn». Z wykształcenia Ledóchowski był agronomem, od 1923 r. należał do Związku Ziemian Wołynia.
Jak wynika z protokołu, folwark ostrożecki August Ledóchowski odziedziczył po ojcu, właśnie tam przebywał podczas wojny polsko-bolszewickiej. Ciekawie brzmi odpowiedź na pytanie o poglądy polityczne: «Przede wszystkim jestem właścicielem ziemskim, wyzyskiwaczem pracy najemnej. Jestem i będę zwolennikiem władzy burżuazji, gdyż po rewolucji październikowej odebrano mi 1900 ha ziemi na terytorium ZSRR». Oczywiste jest, że śledczy spisał zeznania nie w takiej formie, w jakiej były one wypowiadane przez przesłuchiwanego, lecz w sposób korzystny dla śledztwa.
Ledóchowski zaprzeczył oskarżeniom o współpracę z policją i oświadczył, że nie prowadził w Polsce żadnej działalności antysowieckiej. Zapytany, kogo osobiście zna z byłego kierownictwa Polski, odpowiedział: «Osobiście byłem znajomy z wojewodą Józewskim, spotkałem się z nim w pomieszczeniu urzędowym i rozstrzygnąłem kwestię wycięcia lasu na swoim folwarku. Nie miałem innych znajomości».
Łącznie w ciągu kolejnych dni śledczy przeprowadzili cztery przesłuchania. Chciano na nich udowodnić, że mimo przynoszenia przez majątek 20–30 tys. złotych rocznego zysku, jego właściciel rzekomo opóźniał wypłaty pracownikom. Ledóchowski temu zaprzeczył. Nadal upierał się, że nigdy nie podjął żadnej działalności przeciwko władzom sowieckim, mimo odebrania mu majątku pod Odessą. Ledóchowski stanowczo odrzucił także oskarżenia o zwalczanie ruchu komunistycznego.
Śledczy, starszy lejtnant bezpieczeństwa państwowego N. Kaładze, przesłuchał także czterech świadków w sprawie, mieszkańców Ostrożca: Ludwika Stangreczuka, Piotra Wąsika, Iwana Lucera i Mychajła Biłyka. Wszyscy oświadczyli, że «hrabia Ledóchowski dobrze traktował robotników, nie kłócił się z nimi, nie podawał ich do sądu, nie wydawał policji», ale rzekomo wstrzymywał część wynagrodzenia, powołując się na to, że «aktualnie teraz nie ma pieniędzy». Według nich hrabia był po prostu wyzyskiwaczem, ponieważ dzień roboczy trwał «od 3 po północy do 11 wieczorem».
Więc w toku śledztwa ustalono, że «obywatel Ledóchowski August, s. Władysława […], będąc posiadaczem dużego majątku ziemskiego, miał kilka rodzin robotników, wyzyskiwał ich wszelkimi sposobami i sprzeciwiał się ich żądaniom».
14 października 1939 r. Ledóchowski został oskarżony o «wszelaki wyzysk pracy ludności chłopskiej, wspieranie polskiej polityki i struktury polskich władz, tj. w zbrodniach przewidzianych w art. 54–13 Kodeksu Karnego Ukraińskiej SRR».

Akt oskarżenia
Sprawę przekazano prokuratorowi miasta Łucka. Postanowienie o zakończeniu śledztwa zostało podpisane przez zastępcę prokuratora, prawnika wojskowego III stopnia Malarowa i skierowane do Trybunału Wojskowego 5. Armii Frontu Ukraińskiego. Na posiedzeniu w dniu 13 listopada 1939 r. Trybunał uznał, że «zebranego materiału dowodowego nie wystarczy, aby skazać Ledóchowskiego» i zwrócił sprawę z powrotem łuckim enkawudzistom.
Jak wynika z dokumentów, 10 stycznia 1940 r. okres śledztwa przedłużono o miesiąc, a 25 stycznia następnego roku sprawę aresztowanego przekazano śledczej jednostce Zarządu NKWD w Obwodzie Rówieńskim. Wśród dokumentów zachował się nakaz z 10 kwietnia 1940 r. o przeniesieniu Ledóchowskiego do więzienia w Dubnie.

Akt o przeniesieniu Ledóchowskiego do więzienia w Dubnie
9 maja 1940 r. śledczy z Równego ponownie przesłuchali robotnika Piotra Wąsika. Zeznał, że pracował dla hrabiego Ledóchowskiego od 1911 r. Według niego Ledóchowski miał 2400 ha ziemi i 1200 ha lasów, gdzie pracowało wielu robotników. Płacił im «sześć złotych i osiem pudów zboża miesięcznie», przy czym zboże dawał, natomiast pieniędzy nie płacił przez kilka lat. Wąsikowi nie płacił przez dwa lata. Podobnie hrabia rzekomo nie zapłacił swemu kucharzowi Ludwikowi Stangreczukowi 3700 złotych. «Osoby, na które był zły, nazywał komunistami, uważając komunistę za najgorszego człowieka» – podał w protokole świadek. Ponieważ Wąsik był analfabetą, zamiast niego podpisała się inna osoba.
Inny robotnik, Antoni Żurawski, który pracował u Ledóchowskiego od 1905 r., opowiadał, że hrabia dawał im jedynie zboże i żywność, a pieniądze wypłacał pod koniec roku. Jednak przy kalkulacji nie oddawał części pieniędzy (płacił tylko 100 z 300 złotych), a robotników nazywał «psiakrew». Na niego pracowały łącznie 32 rodziny. Miał sześć majątków, ale sprzedał pięć, czyli wcześniej robotników rolnych było znacznie więcej. Żurawski także był analfabetą i podpisał się za niego kto inny. Na wniosek śledczych wójt rady wiejskiej Ostrożca Denysiuk wydał zaświadczenie, w którym niemal dosłownie powtórzono zeznania Żurawskiego. Jak można się dowiedzieć, Ledóchowski «wyjeżdżał za granicę do Niemiec, gdzie ma krewnego ze strony żony. Poza tym często opuszczał wieś Ostrożec, udając się nie wiadomo dokąd, i wracał po dwóch, trzech miesiącach. W 1916 r. podczas wojny otrzymał stanowisko kierownika ośrodka dla uchodźców w mieście Żytomierz i posiadał stopień pułkownika».
Choć śledztwo prowadzili rówieńscy enkawudziści, z dokumentów, m.in. z uchwały o skierowaniu sprawy śledczej do I Wydziału Specjalnego Zarządu NKWD w Obwodzie Wołyńskim z dnia 13 sierpnia 1940 r., wynika, że przez cały ten czas Ledóchowski przebywał w więzieniu w Łucku.
Po powrocie sprawy do Łucka 30 września 1940 r. Augusta Ledóchowskiego ponownie zabrano na przesłuchanie. Tym razem śledztwo prowadził Simonow, sierżant bezpieczeństwa państwowego. Podczas przesłuchania Ledóchowski przyznał, że «pracownicy najemni dziennie otrzymywali około dwóch złotych, a robotnicy stali około 120 pudów chleba rocznie oraz 120–300 złotych w zależności od zarobku», ale zdarzało się, że nie płacił swoim robotnikom we właściwym terminie.
W protokole kolejnego przesłuchania, które rozpoczęło się 2 października 1940 r. o godzinie 23:45, śledczy uzyskali wreszcie to, czego potrzebowali. Przesłuchiwany częściowo potwierdził zeznania Żurawskiego i po raz pierwszy oświadczył, że uzyskiwał dochody z wyzysku cudzej pracy. Jednocześnie Ledóchowski oświadczył, że wyrzucił Żurawskiego z pracy za lenistwo.
Wreszcie śledczy Simonow sporządził akt oskarżenia, w którym dosłownie powtórzono formułowania sprzed roku, ale tym razem były «poparte» zeznaniami świadków.
26 lutego 1941 r. dokument został zatwierdzony przez tymczasowo pełniącego obowiązki prokuratora wydziału specjalnego Tatarinowa. Widzimy, że sprawa została przekazana do rozpatrzenia przez Kolegium Specjalne NKWD ZSRR półtora roku po aresztowaniu.
Jak wynika z wyciągu protokołu nr 25 z dnia 1 marca 1941 r., August Ledóchowski jako «element społecznie niebezpieczny» został zesłany do Uzbekistanu na okres pięciu lat, licząc od 20 września 1939 r. Jego dalsze losy nie są nam znane.

Wyciąg z protokołu z wyrokiem na Augusta Ledóchowskiego
Według postanowienia Prokuratury Obwodu Wołyńskiego z dnia 4 kwietnia 1989 r. August Ledóchowski został zrehabilitowany.
***
Ze sprawami karnymi obywateli Ukraińskiej SRR represjonowanych przez władze sowieckie można zapoznać się na stronie Archiwum Państwowego Obwodu Wołyńskiego.
(Ciąg dalszy nastąpi).
Anatol Olich