Proponujemy uwadze Czytelników przedruk opublikowanego w numerze 1 z 1938 r. «Ziemi Wołyńskiej» artykułu Mieczysława Małuszyńskiego poświęconego handlowi w Łucku w okresie średniowiecza.
W połowie lat 1930. Zarząd Łuckiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego zamówił u dr. Mieczysława Małuszyńskiego z Warszawy monografię o średniowiecznym Łucku. Badacz napisał tę pracę, lecz nigdy nie została opublikowana. Natomiast fragmenty tej monografii opublikowano w «Ziemi Wołyńskiej». Jeden z nich, «Z dziejów zamku łuckiego» (patrz nr 16 z 29.08.2024 r.), został już przedrukowany w «Monitorze Wołyńskim»,
Esej «Handel Łucka w wiekach średnich» autor poprzedził takim wstępem: «Artykuł niniejszy jest tylko próbą charakterystyki handlu Łucka do połowy XVI wieku, opartą na materiałach, które zbieram do monografii Lucka średniowiecznego». Przytaczamy więc go w całości.
***
Pierwszą wzmiankę o Łucku w roli pewnego centrum handlowego znajdujemy u pisarza arabskiego Edrisiego w połowie XII wieku. Między 18 miastami na Rusi wspomina on także Łudżaga – Łuczesk, dzisiejszy Łuck. Edrisi swe wiadomości zbierał przede wszystkim od kupców arabskich, którzy po Rusi wędrowali. Wątpliwości nie ulega, że znali oni właściwie tylko swoje szlaki handlowe i miasta, położone na nich. Bliższych wiadomości o roli Łucka w handlu tych czasów nie mamy.
Najazd tatarski w 1240 r. wywołał przewrót w stosunkach handlowych. Otworzyły się nowe drogi w handlu wschodnim. Przez Wołyń pociągnęli kupcy z państwa krzyżackiego i Polski. Włodzimierz stał się ważnym ogniskiem handlowym. Tu przywożono z zachodu sukna, a ze wschodu jedwab, korzenie, wosk i futra. Nie długo utrzymał on swe przodujące stanowisko. Już w drugiej połowie XIV wieku Lwów góruje nad nim. Wtedy też występuje i Łuck. Książę Dymitr w 1379 r. stwierdza, że składy dla towarów, przewożonych przez obcych kupców, pozostaną jak dawniej we Lwowie, Włodzimierzu i Łucku. Poza te miasta nie będzie puszczać kupców niemieckich i polskich do krajów pogańskich. Wynika jasno z tego dokumentu, że Łuck odgrywał wtedy dość znaczną rolę w handlu wschodnim.
Na początku XV wieku rwą się stosunki z Krzyżakami, ale handel na tym nie traci. W Łucku zjawiają się kupcy śląscy, moskiewscy, tureccy, włoscy i inni, nie licząc polskich. Przy końcu XV wieku dzierżawcy myta łuckiego płacą 1500 kóp groszy rocznie, a przecież jeszcze na tym zarabiali. Wymowne świadectwo położenia Łucka na ożywionym szlaku handlowym. Miasto posiadało ważnicę do ważenia towarów i woskobojnię.
Ale już wtedy natrafia swobodny rozwój handlu na pewne przeszkody. Stawia je rosnąca w siły szlachta. Król Kazimierz Jagiellończyk po wysłuchaniu skargi mieszczan łuckich, że ustanowiono wiele myt nowych po śmierci księcia Witolda, polecił nie pobierać myt bezprawnych, których szlachta domagała się od przejeżdżających przez jej posiadłości. Polecenie skutku nie odniosło; w późniejszych czasach wzrosła nawet ilość prywatnych myt. Rosły też prywatne miasteczka, zakładane przez kniaziów i panów. Zbiegała do nich ludność z miast królewskich, nęcona przez różne wolności i skuteczną opiekę możnych panów. W połowie XVI wieku mieszczanie łuccy w swoich wędrówkach po kraju prócz królewskiego płacili jeszcze myto w 57 miejscowościach będących własnością prywatną. Taki ucisk doprowadził miasto do głębokiego upadku. Skarży się burmistrz w roku 1545, że urzędnicy starościńscy myto pobierają kilka razy, więc kupcy omijają Łuck, nawet żywność muszą mieszkańcy kupować w innych miasteczkach. Klęski dopełnił pożar, który w 1540 r. miasto, cale drewniane, straszliwie spustoszył.
Takiego stanu rzeczy nie dało się dłużej utrzymać. Zygmunt August w 1552 r. uwolnił mieszczan łuckich od myta starego, lądowego i wodnego w całym Wielkim Księstwie Litewskim. Choć musieli nowe myto opłacać, ale upadły wszystkie myta prywatne, co było wielką ulgą dla tychże. Tenże król w 1558 r. postanawia, że obcy kupcy przywiezione do Łucka towary mają sprzedawać tylko «wzdojmem», a nie na «rozdrób». Od tego czasu znów wzrasta znaczenie Łucka aż do buntu Chmielnickiego, który mu zadał taką klęskę, że już nie mógł się podnieść aż do upadku Rzeczypospolitej.
Mieszczanie łuccy nie odegrali wielkiej roli w rozwoju handlu swego miasta. Nie można o nich powiedzieć, żeby odznaczali się energią i rozmachem. Z wielkich miast ówczesnych widzimy ich tylko w Lublinie w pierwszej połowie XVI wieku. Lublin słynął wtedy z jarmarków. Przeważnie udawali się do tego miasta Żydzi. Handlują oni tam suknem, jedwabiem, imbirem, woskiem i futrami. Dalej w głąb Polski nawet żydzi nie sięgali. Długą drogę odbywali też mieszczanie łuccy po sól, którą sprowadzali z Doliny, a następnie spławiali Styrem, Prypecią i Dnieprem do Kijowa. Stamtąd przywozili ryby. Jeździli też do Brześcia, handlowali również z Ostrogiem, Równem i innymi miastami wołyńskimi. Dokładniejszych wiadomości o tym handlu nie mamy, ale zdaje się, że Żydzi nie odgrywali w nim większej roli.
Dosyć korzystne położenie Łucka na ważnym szlaku handlowym potrafił w pełni ocenić i wyzyskać skarb królewski. Z myta miał duże dochody. Sądzić należy, że i dzierżawcom tego myta też powodziło się niezgorzej. Mieszkańcy nie zdobyli się na tyle wysiłku, aby dorównać obcym kupcom i nawiązać bezpośrednie stosunki ze źródłami wschodnich korzeni, jedwabiu, futer i dostarczać za to wzamian zachodnich sukien. Nie znamy nazwiska jednego choćby większego kupca łuckiego do połowy XVI wieku włącznie. Występuje tylko paru bogatych Żydów, trudniących się dzierżawą myt. Zbyt silnie nad Luckiem zaciężyła przewaga początkowo Włodzimierza, a później Lwowa. Ale mieszkańcy jego cieszyli się dobrobytem, póki ich nie zgnębiła konkurencja miast prywatnych i ucisk administracji. W nieszczęściu swym sami też dużo zawinili przez brak rządności i solidarności. Dopiero opieka króla Zygmunta Augusta wydźwignęła ich z upadku.
***
Inne teksty z cyklu «Ziemia Wołyńska» można przeczytać tu.
(Ciąg dalszy nastąpi).
Opracował Anatol Olich
Na zdjęciu: Miniatura ze średniowiecznego rękopisu z XIV w.