W przestrzeni artystycznej «Kulturowy schron» w Łucku odbyło się spotkanie poetyckie w ramach projektu «Ciepły wieczór z wojskowym», którego głównymi bohaterami byli poeci Jurij Matewoszczuk i Jurij Zawadski.
Poeta, tłumacz i żołnierz Jurij Matewoszczuk zaprezentował tomik swoich wierszy «Księga skarg». Jurij Zawadski, poeta, tłumacz i wydawca, przeczytał wiersze ze swojej na razie niepublikowanej książki «Pies biegnie». Spotkanie moderowała menedżerka kultury i wolontariuszka Ella Jacuta.
«Księga skarg» zawiera wiersze napisane w okresie od 2009 r. do dnia dzisiejszego. Jurij Matewoszczuk jest obecnie operatorem dronów w Siłach Zbrojnych Ukrainy. Przyznał, że wojna tylko wzmocniła jego miłość do kultury. «Do 2022 r. żyłem z festiwali i tłumaczeń. Zorganizowałem około 500 wydarzeń kulturalnych w ciągu 2,5 roku, ale wszystko się zmieniło wraz z rozpoczęciem pełnoskalowej inwazji. To mnie wzmocniło, zacząłem doceniać czas i jeszcze bardziej pokochałem literaturę» – powiedział żołnierz.


Jak zaznaczył Jurij Matewoszczuk, jeden z jego wierszy – o tzw. bombiłach (czyli taksówkarzach, którzy pracują nielegalnie) i swoistym więziennym disco polo, które rozbrzmiewała niegdyś w taksówkach – wydaje się teraz dziwnym przypomnieniem dawnych czasów. «Wreszcie wiele osób zdało sobie sprawę, że kultura odgrywa ważną rolę i bardzo się z tego cieszę» – powiedział poeta.
Jurij Zawadski również mówił o transformacji, która nastąpiła po 24 lutego i zmieniła go jako autora. Nastąpiły zmiany w pisaniu, obrazach i tempie tekstu. Dla niego tekst zawsze był sposobem na samopoznanie. Zauważył to podczas pracy nad książką w 2015 r. To, jak mówi, było najciekawsze, ale też najbardziej przerażające doświadczenie.
«Samotność, która była we mnie, nagle stała się bardzo odczuwalna, jak odczuwalne stały się brak komunikacji czy problemy z pisaniem. Ważne jest także to, że jednocześnie uwidoczniły się niektóre dobre rzeczy, mimo że okropności, które za mną podążały, również stały się całkiem realne. To wszystko jest bardzo dziwne, ale faktem jest, że był to punkt zwrotny» – powiedział poeta.
Jego wiersz «Schron», przetłumaczony na język polski przez Janusza Radwańskiego, stał się jednym z najbardziej znanych ukraińskich utworów w Polsce. Był również wystawiany w Rumunii, o czym autor dowiedział się z fragmentu wideo przesłanego mu przez przyjaciół. Zawadski przyznał: «Słuchałem go w wykonaniu profesjonalnych aktorów i doznałem objawienia. To tak naprawdę nie jest wiersz, to sztuka teatralna».
Obaj artyści mówili o tym, jak wojna obnażyła to, co prawdziwe – w ludziach, w ideach, w sztuce. Jak współpraca kulturalna z innymi krajami, pomimo chaosu, pozostała aktywna dzięki konkretnym ludziom, a nie systemom.
«Udział w jury Nagrody im. Wisławy Szymborskiej to dla mnie terapia, która pomaga mi nie zapomnieć, kim jestem» – przyznał Jurij Zawadski.

Jurij Matewoszczuk z kolei, ze względu na służbę w wojsku, zrezygnował ze swojego marzenia – udziału w stypendium «Gaude Polonia», prosząc o przekazanie innemu Ukraińcowi, który na to zasługuje.
Wieczór zakończył się ważnymi refleksjami. Obaj autorzy mówili o jednoczeniu się wokół wartości, o wspieraniu się nawzajem – nawet wtedy, gdy nie mamy racji.
«Bardzo często potrafimy przerzucać się niepotrzebnymi słowami, relacjami, przyjaciółmi i uczuciami, ale potem trudno to wszystko pozbierać. Musimy zjednoczyć się wokół czegoś dobrego, co się rozwija, funkcjonuje i przynosi dobre rezultaty. Musimy wspierać się nawzajem, pomimo popełnianych przez nas błędów. Jeśli ktoś ma o wiele więcej pozytywnych rzeczy, powinien się na tym skupić» – powiedział Jurij Matewoszczuk.
«Robię wszystko tak, jakbym zostawał na zawsze» – podzielił się swoim sposobem na przetrwanie Jurij Zawadski.
Na zakończenie każdy mógł kupić «Księgę skarg» Jurija Matewoszczuka. Część pieniędzy z jej sprzedaży zostanie przekazana na rzecz fundacji charytatywnej «Angar. Ukraina».
Wydarzenie zostało zorganizowane przez Platformę Literacką «Frontera» we współpracy z Teatrem «Harmyder» i Platformą «Algorytm NGO».


Tekst i zdjęcia: Anastasija Jaciuk