Wraz z wiekiem i upływającymi latami dają się zauważyć pewne zmiany, które wolniej lub szybciej odciskają swoje piętno na naszej cielesności oraz stanie umysłu. Pojawiający się szron na włosach, jeśli je kto posiada, nie jest żadnym zabiegiem fryzjerskim, a bezwzględną działalnością bezlitosnej biologii.
Chciałoby się rzec, że kasztany wybuchły z całą mocą swych niezwykłych kwiatów, że słońce świeci cudnym majowym światłem. I zaraz dodać, że odziani dostojnie w granat i biel abiturienci podążają radośnie do swych szkół średnich, aby zasiąść do jednego z najważniejszych egzaminów w życiu.
Jakiś czas temu na antenie jednej z najpopularniejszych w Polsce rozgłośni radiowych została przeprowadzona rozmowa z super ważną, wpływową i ogólnie rzecz biorąc nadzwyczajną osobą, od której decyzji zależało bardzo dużo w obszarze tzw. kultury.
W przeróżnych mediach społecznościowych, kolorowych pisemkach dla gospodyń domowych oraz mniej lub bardziej dziwnych portalach tzw. celebryci z wielkim upodobaniem pokazują się z rondlem w jednej, a patelnią w drugiej ręce.
Było to jeszcze w czasach studenckich. Wtedy, gdy niewyobrażalnie przeładowanymi pociągami, które musiały być z gumy, albowiem ilość przewożonych jednorazowo pasażerów zdecydowanie przekraczała wszelkie dopuszczalne w cywilizowanym świecie normy, przemieszczałam się z jednego krańca Polski na drugi.
Niedawno w kolorowej prasie całego świata, we wszystkich mniej ważnych, a co gorsza tych poważniejszych mediach oraz portalach internetowych również, ukazała się informacja, że oto Meghan Markle i jej książęcy małżonek Harry udzielili wywiadu Oprah Winfrey.
Bez owijania w bawełnę, prosto z mostu trzeba jasno powiedzieć, że wszelkie zakazy i ograniczenia posiadają jakąś tajemną moc wyzwalania kreatywnego myślenia tudzież niestandardowego działania u przeciętnego Kowalskiego.
W czasach, dla niektórych już dawno minionych, kiedy zieloność w głowie była stanem permanentnym, a głupota i lekkie szaleństwo towarzyszyły nam na każdym kroku, samodzielny wyjazd pod tzw. namiot, na obóz czy inną wyprawę, w której kochani rodzice nie uczestniczyli, był darem niebios.
Gdy w trudnym i żmudnym procesie dorastania udało nam się wreszcie osiągnąć wiek na tyle dojrzały, że zaczęliśmy już co nieco rozumieć z otaczającej rzeczywistości i odróżniać ziarno od plew, wówczas ci, którzy podjęli niezwykle trudne zadanie wychowania i edukacji swoich dzieci, poczęli wkładać nam do głów kapuścianych różne prawdy objawione, zasady fundamentalne i prawa niepodważalne.
To już taka, cytując klasykę, świecka tradycja, że wraz z nadchodzącym Nowym Rokiem ludzkość, a przynajmniej jej spora część, podejmuje różnorodne wyzwania, postanowienia tudzież inne mniej lub bardziej rozsądne decyzje.