W dniach 16–25 kwietnia wolontariusze pod przewodnictwem Oleksija Złatohorskiego z Wołyńskiego Regionalnego Muzeum Armii Ukraińskiej i Sprzętu Wojskowego uporządkowali pięć cmentarzy katolickich na Wołyniu, w tym zapomniany cmentarz w Trochenbrodzie, który odnaleźli w lesie.
«Moi przodkowie, jak prawdopodobnie zdecydowana większość ówczesnych polskich rodzin, mieli ciężki los» – rozpoczyna swoją rodzinną historię Aleksander Radica ze Zdołbunowa. Opowiada «Monitorowi Wołyńskiemu» o Wielkim Głodzie w obwodzie chmielnickim, deportacji krewnych w głąb ZSRR, Pierwszej Komunii matki z rąk ojca Serafina Kaszuby i harcerstwie.
Byłam w kinie. No tak, to nie jest wiadomość, po usłyszeniu której świat wstrzyma oddech, a co wrażliwsi dostaną wypieków. Czynność dość powszechna, a oglądanie filmu jej towarzyszące traktowane jako rozrywka także niczyjego zdziwienia raczej nie wzbudzi.
W Pałacu Kultury Miasta Łucka odbył się wieczór w ramach charytatywnego projektu «W jedności nasza siła!» Na scenie wystąpiły zespoły kilku wołyńskich stowarzyszeń mniejszości narodowych.
W ZSRR było cyniczne przysłowie: «Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie». Plotka głosi, że wyszło z ust samego Ławrentija Berii. Nie wiadomo na pewno, czy to prawda, czy nie, ale funkcjonariusze sowieckich organów ścigania aktywnie stosowali tę zasadę w praktyce.
Proponujemy uwadze Czytelników ostatnią część traktatu Alojzego Felińskiego «Wykład sposobu, jakim dawane być mają lekcyje literatury polskiej w Krzemieńcu».
Witalij Dmytrenko urodził się i mieszka w Łucku. W latach szkolnych, przed zamknięciem kaplicy na dawnym cmentarzu katolickim, pełnił funkcję ministranta. Dziś opowiada swoją rodzinną historię – o przodkach z obwodu chmielnickiego, których los rozrzucił po świecie, poszukiwaniu krewnych za granicą i dzieciństwie w Łucku.
«Wydawało się, że on był, jest i będzie» – mówi Jarosław Górecki z Centrum Dialogu «Kostiuchnówka» o Anatolu Suliku – Kustoszu Pamięci Narodowej, znawcy Wołynia, historyku i publicyście, nazywanym przez przyjaciół Duchem Polesia. Mija właśnie 10 lat od dnia jego śmierci.
Już we wczesnym wieku pacholęcym słyszałam, powtarzany często ku lepszemu zrozumieniu tudzież utrwaleniu, krótki wierszyk. Recytowali go wszyscy dorośli, a ja i moi rówieśnicy mogliśmy go w nocy o północy z zamkniętymi oczyma wygłosić.
Wielką popularność wśród polskich widzów przyniósł mu serial «Królowa Bona» oraz film «Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny», a jego niezapomnianym hitem filmowym była komedia «C. K. Dezerterzy», która opowiada w stylu szwejkowskim historię żołnierzy różnej narodowości planujących ucieczkę z armii austro-węgierskiej. Obejrzało ją w kinie ponad 7 mln widzów.