Zapewne można pokusić się o postawienie tezy, iż «Cztery pory roku» Antonio Vivaldiego to niewątpliwie jeden z najpopularniejszych i najbardziej rozpoznawalnych utworów wszechczasów. Ten cykl czterech koncertów skrzypcowych wpada w ucho i zapada w pamięć z niezwykłą łatwością.
Można by rzec, że w tę muzykę nawet niezbyt wyrafinowany i wyrobiony meloman wchodzi jak w masło i nawet po wielu latach słysząc jedną z części mówi: znam to, znam, to przecież jest…? No i czasami, a może dla części społeczeństwa dość często, w tym miejscu zaczną się schody i łamanie głowy nad tytułem tudzież nazwiskiem kompozytora.
Jeśli żadna myśl złota nie rozświetli człowieczego czoła i żadne imię nagle a niespodziewanie w pamięci nie rozbłyśnie i nie przyjdzie do głowy, wzruszą tylko ramionami niektórzy nad brakiem swej wiedzy ogólnej i żyć będą nadal w stanie bezkresnej ignorancji. Rozgrzeszamy się bowiem dość łatwo ze swej niewiedzy, także muzyki poważnej dotyczącej, mając ją za mało przydatną i nie wartą jakiejkolwiek uwagi z naszej strony.
Bo i po co komu taka wiedza nieżyciowa bardzo, zbędna wręcz i niepotrzebna człowiekowi twardo stąpającemu po matce Ziemi. Zatem dzieła Mozarta, Bacha, Verdiego, Bizeta, Moniuszki, Wieniawskiego i…. można tak jeszcze bardzo bardzo długo wymieniać, będą dla wielu funkcjonować w przestrzeni publicznej jako bezimienne utwory żywcem wyjęte z czasów bardzo zamierzchłych i odległych, kiedy jeszcze Facebooka nie było.
Jakże więc to, co robi Andre Rieu w popularyzowaniu muzyki klasycznej, na pozór wydaje się błahe, trywialne i banalne, a tak naprawdę jest tytaniczną pracą nad zmianą świadomości tzw. szerokich mas w obszarze muzyki nieco poważniejszego formatu.
Czapki z głów więc mili państwo za wspaniałe, wzruszające i bawiące częstokroć do łez koncerty, za oprawę sceniczną trochę barokową i czasem nawet kiczowatą, tonącą w feerii barw krynolin, za muzykę wielką i troszkę podkasaną, która dziarskim i pewnym krokiem wkracza pod strzechy.
Coś łatwo wpada w ucho powiemy wówczas, gdy jakaś fraza, słowo lub muzyka jest łatwa do zapamiętania.
Wchodzić jak w masło, czyli niezwykle łatwo, bez oporów, bez problemów.
Zaczynają się schody – z takim wyrażeniem możemy się spotkać, gdy zaczynają się kłopoty i napotykamy jakieś duże trudności.
Łamać sobie głowę – oznacza zastanawiać się nad czymś, rozmyślać.
Złota myśl to cenne spostrzeżenie, zwykle mądre i łatwo zapadające w pamięć.
Coś przychodzi komuś do głowy, czyli po prostu sobie o czymś przypomina, wpada na jakiś pomysł.
Tytaniczna praca to ogromny i wyczerpujący trud.
Czapki z głów powiemy wówczas, gdy wobec czegoś lub kogoś wyrażamy szacunek i podziw.
Gabriela WOŹNIAK-KOWALIK,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG
CZYTAJ TAKŻE:
ZWIĄZKI FRAZEOLOGICZNE: MĘŻCZYŹNI I KWIATY
ZWIĄZKI FRAZEOLOGICZNE: CO PRZY DRODZE STOI?
ZWIĄZKI FRAZEOLOGICZNE: O KOBIETACH
ZWIĄZKI FRAZEOLOGICZNE: STEREOTYPY
ZWIĄZKI FRAZEOLOGICZNE: MŁODSZE RODZEŃSTWO
ZWIĄZKI FRAZEOLOGICZNE: ZA PIĘĆ DWUNASTA
ZWIĄZKI FRAZEOLOGICZNE: KRÓL JEST NAGI, CZYLI RZECZ O UDAWANIU
ZWIĄZKI FRAZEOLOGICZNE: DROGOWY MORALITET
ZWIĄZKI FRAZEOLOGICZNE: RODZINNE SPOTKANIA, CZYLI U CIOCI NA IMIENINACH