Wiele osób porządkujących wołyńskie cmentarze co roku zastanawia się: «Czy nie są to syzyfowe prace, przecież za rok cmentarz znowu zarośnie?»
Uczestnicząc w sprzątaniu jednego z wołyńskich cmentarzy dyskutowaliśmy z organizatorami o tym, czy wycinając zarośla należy usuwać wszystkie duże drzewa. Być może dając cień i rosnąc korzeniami w różne strony spowolnią wzrost nieprzebytych krzaków? «Monitor Wołyński» spróbował znaleźć odpowiedź na to pytanie.
Pogrzebanie zmarłych, jak naucza Katechizm Kościoła Katolickiego, jest jednym z aktów miłosierdzia wobec ciała i obowiązkiem każdego chrześcijanina. W Polsce jako kraju, który można nazwać katolickim, dbanie o cmentarze nie jest tylko tradycją narodową. To bez przesady kult. Goście zagraniczni, bez względu na to zza której granicy przybywają, zachodniej czy wschodniej, pozostają pod niesamowitym wrażeniem polskich nekropolii w pierwszych dniach listopada – w Dniu Wszystkich Świętych i Wspomnienia Wszystkich Wiernych Zmarłych. Oceany płonących zniczy i kwiatów oraz tłumy ludzi nadają im uroczysty wygląd. Podobnie uroczyście w tych dniach wyglądają cmentarze katolickie w tych miejscowościach Ukrainy, gdzie obecnie działają parafie Kościoła rzymskokatolickiego lub polskie towarzystwa.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja na starych polskich nekropoliach w tych wsiach i miasteczkach, gdzie nie ma już Polaków. Dawne cmentarze katolickie w większości porośnięte są gęstymi zaroślami, nikt nie opiekuje się pochówkami, a młodsi mieszkańcy mogą nawet nie wiedzieć, że w ich wsi istnieje polska nekropolia. Polscy wolontariusze co jakiś czas przyjeżdżali sprzątać takie cmentarze. Kiedy jednak w pierwszych miesiącach po otwartej agresji rosji na Ukrainę nie mogli zrobić przedwielkanocnych porządków, misję tę przejęli Ukraińcy. W ten sposób pragnęli podziękować Polakom za to, że przyjęli miliony uchodźców. W «Monitorze Wołyńskim» wielokrotnie relacjonowaliśmy akcje sprzątania przez Ukraińców polskich cmentarzy, m.in. w Hołobach, Szpanowie, Żurawnikach, Rokitnie, Zbarażu, Złoczówce, Kisielinie, Dubnie, Skurczu, Boremelu i wielu innych miejscowościach na Wołyniu i Zachodnim Podolu.
Nasza redakcja postanowiła porozmawiać z osobami, które regularnie, z roku na rok, sprzątają cmentarze. Zdobyte przez nich doświadczenia mogą przydać się tym, którzy dopiero zaczynają opiekować się zaniedbanymi nekropoliami. Zwróciliśmy się również o fachową poradę do specjalisty z Wołyńskiego Obwodowego Zarządu Leśnictwa i Łowiectwa. Proponujemy uwadze naszych Czytelników ich refleksje i rady.

Na cmentarzu w Złoczówce. 2022 r. Anatol Olich
Jarosław Górecki, dyrektor Centrum Dialogu Kostiuchnówka, wraz z harcerzami regularnie opiekuje się kilkunastoma nekropoliami i kwaterami wojskowymi na Wołyniu. «Przyroda jest taka, że wszystko potrafi rosnąć. Walczymy z tym właściwie przez cały czas. Ale ponieważ staramy się sprzątać cmentarze regularnie, są one mniej lub bardziej zadbane. Doświadczenie pokazuje również, że należy pozostawić duże drzewa, które nie tylko zapewniają cień, ale także są ozdobą. Ponadto przy ścinaniu dużych drzew istnieje ryzyko uszkodzenia pomników. Należy wycinać tylko uschłe, martwe drzewa, które mogą się przewrócić».
Odpowiadając na pytanie, czy harcerze używają herbicydów w trakcie sprzątania cmentarzy, Jarosław Górecki powiedział: «Część nagrobków, którymi się opiekujemy, to nagrobki zabytkowe, z czasów przedwojennych. «Roundup» powoduje osłabienie starego betonu, dlatego staramy się go nie używać, tylko w ostateczności korzystaliśmy z niego, gdy byliśmy do tego zmuszeni».

Na cmentarzu w Złoczówce. 2021 r. Oleksij Złatohorski
Swoimi refleksjami podzielił się z nami również archeolog Oleksij Złatohorski. Jego zainteresowania zawodowe obejmują m.in. badanie pochówków z czasów I i II wojny światowej oraz utrwalanie pamięci o ofiarach wojen i represji politycznych, dlatego też cmentarzami zajmuje się od dawna. Jednak w związku ze skandaliczną decyzją ukraińskiego IPN kilka lat temu zabroniono mu prowadzenia prac poszukiwawczych.
«Pochówki są bardzo ważne nie tylko dla ludzkiej pamięci, ale także dla historii, antropologii i archeologii. Jako specjalista chciałbym przypomnieć, że sprzątając cmentarze, a zwłaszcza mając do czynienia z wysokimi drzewami, należy uważać, aby nie uszkodzić pomników. Co roku biorę udział w sprzątaniu nekropolii i z własnych doświadczeń mogę powiedzieć, że warto zawrzeć umowę z miejscową hromadą terytorialną, aby ktoś od czasu do czasu opiekował się cmentarzem. W tym przypadku utrzymanie porządku będzie znacznie łatwiejsze. Sprzątanie starych cmentarzy to inicjatywa pozytywna i godna pochwały» – uważa Oleksij Złatohorski.

Na cmentarzu w Złoczówce. 2022 r. Anatol Olich
«Wraz z przyjaciółmi i kolegami zacząłem od 2008 r. sprzątać polskie nekropolie na Ukrainie, m.in. na Wołyniu i Podolu. Aktualnie porządkujemy również porzucone prawosławne cmentarze w Polsce. Jesteśmy winni to zmarłym, bo w końcu cmentarz jest wizytówką żywych, jego stan świadczy o nas» – powiedział Jacek Bury, komendant jednego z hufców pracy Lubelskiej Wojewódzkiej Komendy OHP.
Zapytany, czy warto wycinać całą roślinność, odpowiedział: «Czasami, gdy przyjeżdżaliśmy na jakiś wołyński cmentarz po raz pierwszy, trzeba było przedzierać się jak przez dżunglę. Później to wyglądało trochę lepiej. Muszę powiedzieć, że po każdym wycięciu te drzewka wyrastają z nową siłą. Ale tak naprawdę mnie i moich przyjaciół kompletnie nie interesuje, co rośnie na tym cmentarzu. Ta nasza obecność, zapalony znicz, nasza modlitwa jest tysiąc razy ważniejsza niż wycięcie drzewek».
Jacek Bury podkreślił, że, jeśli chodzi o stare cmentarze, ważny jest przede wszystkim chrześcijański obowiązek oraz relacje międzyludzkie: «Najważniejsze – przyjechać, zaznaczyć naszą obecność, spotkać się z Ukraińcami, pokazać im, że tu jest polski cmentarz. Bo wielokrotnie na tych nekropoliach były śmieci, ale odkąd zaczęliśmy się pojawiać, odkąd przyszliśmy do przewodniczącego rady wiejskiej, porozmawialiśmy, tam już nigdy więcej śmieci nie było. Co więcej – pomagali nam miejscowi mieszkańcy. To jest najważniejsze!»

Borys Babelas
Fachowych porad dotyczących porządkowania cmentarzy udzielił Borys Babelas, kierownik Wydziału Gospodarki Leśnej Wołyńskiego Obwodowego Zarządu Leśnictwa i Łowiectwa: «Ludzie często sadzą na cmentarzach dość duże drzewa: jesiony, wiśnie, dęby. Moim zdaniem nie powinno się tego robić: trudno je później usunąć. Przewracają się, niszczą krzyże, pomniki i ogrodzenia. Radziłbym sadzić krzewy, zwłaszcza kaliny lub bzy, tradycyjne dla Ukrainy. Są bezpretensjonalne, podatne na kształtowanie, nie rosną nadmiernie i mają estetyczny wygląd. To idealna opcja, takie krzewy nie pozwalają rosnąć innym gatunkom».
Zapytaliśmy leśnika, czy powinniśmy wycinać całą roślinność na starym cmentarzu. Odpowiedział, że oczywiście teren cmentarza należy uporządkować, ale drzewa, które na nim wyrosły i nie sprawiają problemów, trzeba pozostawić. Zapewnią cień, a w cieniu wyrośnie mniej chwastów oraz niechcianych krzewów i drzew.
Specjalista wyraził dezaprobatę co do stosowania herbicydów. «Niszczą wszelką roślinność, zostawiają za sobą pustynię. Moja osobista opinia jako leśniczego jest taka, że każda zieleń tworzy zupełnie inną aurę, cieszy oko, więc polecam, jeśli taka potrzeba już zaistniała, zastosować jednorazowo herbicydy, a potem posadzić drzewa i krzewy i po prostu utrzymywać porządek na cmentarzu w przyszłości. Ważne jest, aby regularnie dbać o cmentarz» – podkreślił Borys Babelas.
Leśnik zalecił też, aby sadząc rośliny na cmentarzu pomyśleć od razu o tym, co tu będzie za 10–20 lat. Najlepiej sadzić drzewa niskie, bez dużej korony, należące do gatunków ozdobnych. Do nekropolii bardzo dobrze pasują m.in. tuja i jałowiec. Jak powiedział ekspert, ziemia na Wołyniu jest żyzna, prawie wszystko może urosnąć. Gleby piaszczyste występują tylko na Polesiu, na przykład w okolicach Maniewicz czy Kamienia Koszyrskiego. Może tam rosnąć tylko sosna, ale takich terenów na Wołyniu jest niewiele. Najbardziej polecane do sadzenia na cmentarzach, zdaniem kierownika Wydziału Gospodarki Leśnej, są krzewy i iglaki.
Borys Babelas zaznaczył, że jego organizacja ma doświadczenie we współpracy z polskimi partnerami, m.in. przy odnowieniu i uprządkowaniu cmentarza w Ostrówkach, czy z Centrum Dialogu Kostiuchnówka.
Ponieważ stare nekropolie znajdują się na terenach określonych miejscowości i hromad terytorialnych, logiczne jest, że powinni zaopiekować się nimi miejscowi mieszkańcy. Zapytany, czy hromady terytorialne zwracały się do leśników z jakąś inicjatywą lub prosiły o jakąkolwiek pomoc, rozmówca zauważył: «Inicjatywy współpracy pochodzą w tym czasie głównie od nas, bo hromady terytorialne powstały stosunkowo niedawno, nadal są bierne, nie do końca rozumieją, co mogą robić. Entuzjastów jest niewielu, poza tym wojna trwa – więc trudno ludzi osądzać. Ale nasza organizacja jest reprezentowana w prawie każdej wsi, w każdej hromadzie terytorialnej, ponieważ jest tam albo leśnictwo, albo leśniczy. Każda hromada może skontaktować się z nami zwracając się bezpośrednio do leśniczego na miejscu lub korzystając z danych kontaktowych podanych na naszej oficjalnej stronie internetowej».
«Mimo wojny kontynuujemy swoją działalność. Jesteśmy zawsze gotowi pomagać, służyć radą i przekazywać materiał nasadzeniowy» – podsumował Borys Babelas.
Tekst i zdjęcia: Anatol Olich