Historia i mity związane z Klasztorem Szarytek w Łucku
Artykuły

Historia jest dyscypliną dynamiczną. Dziś wiele faktów, które w świetle niedostępnych wcześniej źródeł wydawały się jednoznaczne i niepodważalne, wygląda zupełnie inaczej, niż jeszcze wczoraj. Tezę tę ilustrują m.in. dzieje budowli znanej w Łucku jako Klasztor Szarytek oraz fakty z biografii dobrodziejki Józefy Polanowskiej.

Nasza gazeta niedawno przypominała, że w budynku przy ulicy Katedralnej 17–19 w Łucku uczył się Święty Zygmunt Szczęsny Feliński. Wołyńscy historycy już wielokrotnie pisali o budynku, zwanym Klasztorem Szarytek, jednak w ostatnich dziesięcioleciach suma wiedzy o nim znacznie się poszerzyła, co pozwala spojrzeć na niektóre momenty jego historii z innej perspektywy.

Tak o budynku wspomina książka «Ulice i place Łucka» Waldemara Piaseckiego i Feodosija Mandziuka, wydana w 2005 r.: «Na ulicy [Katedralnej] znajduje się najstarszy budynek mieszkalny z XVI wieku. – kolegium jezuickie [...] Naprzeciwko kolegium znajdują się zabudowania wokół dawnej – pierwszej w Łucku – katedry Trójcy Przenajświętszej. Od końca XVIII w. budynki te służyły jako schronisko dla schorowanych szlachciców w podeszłym wieku. A w domu za zabudowaniami kościelnymi, zwanym «Angeliką», znajdował się sierociniec dla dziewcząt, który z własnych środków wybudowała szlachcianka Józefa Polanowska. Po śmierci Polanowskiej w 1831 r. do opieki nad schroniskiem zostały zaproszone Siostry Miłosierdzia Szarytki. W północnej części zabudowań katedralnych mieściła się powiatowa szkoła szlachecka, przez pewien czas gimnazjum, a od 1860 r. szkoła powszechna […] Gościł tu Tadeusz Czacki, przyszły malarz Mykoła Samokysz […] W gimnazjum jako nauczyciel pracował pisarz Pantełejmon Kulisz» (str. 45–47).

Zobaczmy, co nowego można dodać do tego opisu czy może go poprawić. Pewne informacje o historii budowli można znaleźć w roczniku «Dzieje dobroczynności krajowej i zagranicznej z wiadomościami ku wydoskonaleniu jey służącemi». Wydawany był w pierwszej połowie XIX w. Interesuje nas numer z podtytułem «Rok trzeci», który ujrzał światło dzienne w 1822 r.

W części «Dobroczynność spółczesna. Szpital i dom miłosierdzia przy kościele katedralnym w Łucku mieście powiatowem i rezydencyonalnem biskupa» przedstawiono krótki zarys historii budowli katedralnych. Zaczyna się tak: «Od dawnych lat przy tey katedrze był szpital pod tytułem ś. Łazarza, lecz żadnego stałego nie miał funduszu, oprócz czterdziestu złotych, które z zapisu Goyskiego roku 1620 na anniwersarz (corocznie – makaronizm) udzielane były».

Należy skonstatować: trudno jednoznacznie stwierdzić, że szpital mieścił się w budynkach, o których mowa w tym tekście. Następnie publikacja opowiada o kanoniku katedralnym Baltazarze Tyszce, który w 1692 r. nabył dom przy ulicy Żydowskiej i ofiarował go na szpital. Nie jest też możliwe zlokalizowanie tej drugiej budowli, można jednak przypuszczać, że znajdowała się ona niedaleko pierwszej.

Znany dobroczyńca Tyszka przez całe swe życie darował szpitalowi kilka funduszy, a w 1740 r. zapisał tej instytucji znaczną sumę pieniędzy oraz dochody ze swoich dóbr, które przekazał kapitule łuckiej. Później do tych sum dodano inne znaczące fundusze. Część z nich została ulokowana na kagałach łuckim i ołyckim (gminach żydowskich), co zostało odnotowane w księgach grodzkich. Ogółem jak na owe czasy, czyli na koniec XVIII w., zgromadzono znaczną sumę 15 400 zł lub 2 010 rubli.

Niżej następuje opis: «Plac, na którym był dom szpitalny po ogniu dotąd niezabudowany, żadnego nie czyni dochodu. Z tego funduszu utrzymywało się osób w szpitalu, to jest, czterech dziadów i cztery baby, którzy oprócz modlitew przepisanych w domu, winni być zawsze na nabożeństwie w kościele i posługi tam czynić. Dziady z kolei pilnować zakrystii i tam służyć; babki zaś pilnować drzwi kościelnych i kościół zamiatać są obowiązane, którym czyni się opatrzenie w przekarmieniu, odzieży, opale, utrzymaniu domu, tudzież dostarczeniu lekarstw w czasie słabości. Co się zaś zostawało od tych potrzeb szpitala, to się zachowywało w kassie prokuratora jednego z kanoników od kapituły wybranego, i według dyspozycyi biskupa lub kapituły obracało się na sieroty, ubogich i wstydzących się prosić. Po spaleniu się domu szpitalnego kapituła pomieściła ubogich w murach dawnych swoich mieszkań».

Tu mowa o wielkim pożarze z 1781 r. Czyli można zgodzić się z datowaniem Mandziuka i Piaseckiego, ale nie ze «schorowanymi szlachcicami». Należy pamiętać, że słowo «szpital» na początku XIX w. miało inne znaczenie, a mianowicie dom dla samotnych starców i kalek. Tak więc wymienieni: czterech dziadów i cztery baby, a nie żadni szlachcice, byli podopiecznymi szpitala.

«Po przyłączeniu tych prowincyy do Imperium rossyyskiego, gdy Dołhowola z przysiołkami, część większa funduszu szpitalnego i domu miłosierdzia odpadła (tym eufemizmem, żeby rosyjska cenzura nie miała pretensji, zatuszowano obrabowanie przez okupantów, – red.), Opatrzność Boska zdarzyła sposób wspierania cierpiącey ludzkości, w osobie Panny Józefy Polanowskiej, starościanki ostryskiey, która od roku 1792 do tey pory, osiadłszy w Łucku, z jałmużn, jako i ze swego funduszu, tudzież pobierając zostające dochody z wyszczególnionych źródeł massy szpitalney, utrzymuje chorych, wychowuje ubogie sieroty i dzieci znalezione» – czytamy w piśmie periodycznym.

Przy wsparciu dobroczyńców, m.in. pana Karniewskiego, stolnika różańskiego i hrabiego Moszyńskiego, Polanowska nabyła nad brzegiem Styru koło szpitala księży dominikanów dom z oficyną, stajnią i wozownią, a także inny dom na przedmieściu Jarowicy, «na czynsz wzięty».

Tak wyglądała wówczas działalność charytatywna Polanowskiej: «W teraźnieyszym 1822 roku, utrzymuje się w domu tym miłosierdzia ś. Łazarza, osób ubogich, którzy posługi pełnią w kościele, osiem; chorych na rozmaite defekta mężczyn osób cztery, kobiet osób pięć; syfilityków w oddzielnym przez tęż Pannę Polanowską kupionym, nad rzeką Hłuszcem, domu, osób trzy; sierot płci żeńskiey osób jedenaście; do pomocy i posługi Panny Polanowskiey niewiast różnych osiem, kucharek dwie, dziewek do różnych posług pięć, parobek jeden. Przy tymże domu bawiących seperatek ze służącemi trzy».

O wybitnej obywatelce, dobrodziejce Józefie Polanowskiej warto wspomnieć osobno. Jej dość szczegółowy życiorys znajduje się w nekrologu opublikowanym na pierwszej stronie numeru 133 «Kuriera Litewskiego» z dnia 6 listopada 1829 r.

Rozpoczyna się słowami: «Dnia 4 czerwca r.b. skończyła dni swoje, WJPanna Józefa Polanowska, starościanka ostrska, matka sierot i opiekunka ubogich, sama pierwsza założycielka instytutu sierot i domu schronienia dla ubogich płci obojey, tudzież pensyi panien w Łucku na Wołyniu».

Według nekrologu Józefa Polanowska urodziła się w majętnej rodzinie we wsi Łyszczu w powiecie łuckim w 1766 r. W 1792 r., gdy miała 26 lat, postanowiła poświęcić się służbie sierotom. Z błogosławieństwem rodziców Józefa udała się do Warszawy, ale w tym czasie 100-tysięczna armia rosyjska na rozkaz cesarzowej Katarzyny II najechała Polskę. Na marginesie zauważymy, że oficjalna rosyjska deklaracja mówi, że uczyniono to «w celu przywrócenia Rzeczypospolitej swobód i praw, które zostały jej odebrane przez uzurpacyjną konstytucję 3 maja». Z tego powodu dziewczyna wróciła do domu, ale nie porzuciła swojego zamiaru i postanowiła założyć w Łucku szpital.

Jeszcze w tym samym roku Polanowska otrzymała od łuckiej kapituły katedralnej jeden z budynków dawnej katedry Przenajświętszej Trójcy. Idąc za radą duchowieństwa, m.in. oficjała łuckiego, biskupa sufragana Podhorodeńskiego, «zaczęła z ulic i okolic miasta zbierać łazarzów (czyli ubogich, tak ich nazywano według imienia ubogiego Łazarza z Ewangelii od Świętego Łukasza, – red.), w ostatniey nędzy zostających, dla których na żywność i na inne potrzeby za jey dostarczały kosztów, naprzód własni jey rodzice, potym inne domy, następnie przyłożyły się liczne ofiary i składki dobrowolne na tak pożyteczny instytut».

Z czasem Józefa Polanowska zajęła się wychowaniem dziewcząt osieroconych. Widząc wspaniałe efekty jej pracy, majętne rodziny zaczęły posyłać swoje córki do założonego przez nią pensjonatu. Część wpłaconych przez nich pieniędzy Józefa przeznaczała na potrzeby ubogich. Przylegająca do pensjonatu łucka szkoła powiatowa dawała dziewczętom możliwość zdobycia dobrego wykształcenia. Nauczyciele szkoły bezpłatnie uczyli wychowanki zakładu Polanowskiej. Doktor powiatowy Markmiller również bezpłatnie leczył chorych. Ale ani podopieczni szpitala, ani pensjonariuszki nie próżnowali – szyli i haftowali, tkali, przędli, piekli chleb i robili nalewki, angielskie dywany i sztuczne kwiaty.

W ciągu prawie 40 lat służenia bliźnim pole działalności charytatywnej Polanowskiej stale się poszerzało. Dzięki ofiarom jako dodatek do budynków katedralnych zakupiono także domy w mieście i poza nim. «Samych bowiem panienek uczących się było 26, sierot 42, chorych płci żeńskiey 16, męskiej 8, zarażonych 10, do tych dodawszy osoby płatne do różney usługi, i osoby z przyczyny odmiany losu mające wsparcie w źrzódle dobroczynności, wszystkich osób liczba dochodziła 148», – napisano w nekrologu.

Czyli, jak widać, dokumenty mówią o zakupie domów, ale nie o budowie sierocińca czy innych budynków. Nie ma też podstaw do twierdzenia, że ​​Polanowska należała do szarytek lub innego zgromadzenia zakonnego. To tylko romantyczna legenda. Nawiasem mówiąc, nazwa «Klasztor Szarytek» jest również dość umowna, ponieważ Polanowska mieszkała i pracowała w tym budynku dłużej niż zakonnice (1831–1864), a szpital był tu jeszcze dłużej.

Podobnie zapis o zgonie Józefy Polanowskiej w księdze metrykalnej katedry, znajdującej się obecnie w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie, nie mówi o jej przynależności do zgromadzenia zakonnego: «Roku Pańskiego Tysiącznego ośmsetnego dwudziestego dziewiątego miesiąca Czerwca dnia 3. w mieście Łucku umarła Józefa Polanowska starościanka Ostrska śś sakramentami opatrzona, mająca od urodzenia lat 64 trudniąc się utrzymywaniem chorych i sierot lat 35 w domu miłosierdzia przy Katedrze Łuckiey z gorliwością prawdziwie chrześcianską i poświęceniem się dla dobra publicznego i ciepiącej ludzkości, Parafianka tegoż Kościoła Katedralnego Łuckiego, którey zwłoki z niewymownym żalem całey publiczności, po odprawionem żałobnym nabożeństwie w Kościele Katedralnym Łuckim z Duchowieństwem pod przewodnictwem JW. Biskupa Polemońskiego, Suffragana i Oficiała Generalnego Łuckiego i Kawalera Podhorodeńskiego w Assystencii licznie zgromadzonego ludu dnia 5 tegoż miesiąca roku bieżącego pogrzebana została na publicznych Parafialnych mogiłach za miastem». Należy zauważyć, że daty śmierci i pogrzebu Józefy Polanowskiej w księdze metrykalnej i w nekrologu prasowym są różne.

Wyciąg z księgi metrykalnej

Uroczystości pogrzebowe trwały dwa dni. Ciało do kościoła przyjmował sam biskup koadiutor łucki i żytomierski Piwnicki, przy trumnie modliło się duchowieństwo katedralne, nauczyciele i alumni łuckiego seminarium duchownego oraz liczni mnisi. Po odśpiewaniu mszy rekwialnej kondukt pogrzebowy poprowadził biskup Podhorodeński.

Wyrażenie «publiczne parafialne mogiły» sugeruje, że zgodnie z jej wolą ciało Polanowskiej mogło zostać pochowane w grobie dla ubogich. Święty Józef Bilczewski, biskup lwowski, zrobił coś podobnego, nakazując pogrzebać jego ciało na Cmentarzu Janowskim, gdzie chowano biednych.

Józefa Polanowska na rzecz domu miłosierdzia zapisała w testamencie 50 000 złotych własnego posagu. Już na jej pogrzebie okoliczni mieszkańcy rozpoczęli zbiórkę datków na zwiększenie funduszu pozostawionego przez zmarłą na rzecz sierocińca i szpitala. Umierając, poleciła swój zakład w opiekę metropolicie arcybiskupowi Kacperowi Cieciszowskiemu i kapitule łuckiej. «Tak więc ten Instytut dla ubogich i chorych, przez nią założony, będzie na zawsze przytułkiem dla nieszczęśliwych, a wieczną jey dobroczynności pamiątką», – kończy się nekrolog.

Cmentarz na Jarowicy, na którym pochowano ciało Polanowskiej, już nie istnieje. W latach 70. władze sowieckie zrównały go buldożerami i postawiły tam Memoriał «Wieczna Sława». Teraz nie ma tam nawet tablicy pamiątkowej mówiącej o tym, że pochowano tu ponad 10 tys. łuckich katolików. Taka jest wdzięczna pamięć potomków.

Anatol Olich

Powiązane publikacje
«Nie zamykamy tej historii». W Łucku podsumowano projekt o rzeźbiarzu Stanisławie Sarcewiczu
Wydarzenia
Podczas końcowej prezentacji projektu «Sarcewicz: wirtualny powrót łuckiego geniusza sztuki naiwnej» zespół, który go realizował, przedstawił jego rezultaty, podzielił się doświadczeniami z jego wdrażania oraz przemyśleniami na temat innych inicjatyw.
05 grudnia 2025
Ogród rzeźb łuckiego artysty Stanisława Sarcewicza można obejrzeć on-line
Wydarzenia
Platforma «Algorytm Działań» uruchomiła stronę internetową sartsevych.algorytm.ngo, poświęconą życiu i twórczości łuckiego rzeźbiarza Stanisława Sarcewicza.
24 listopada 2025
Oświecicielka z Korca
Artykuły
O Zofii Rudominie-Dusiatskiej (z domu Endrukajtis) historycy napisali niewiele. Wspominając tę «cichą kresową bohaterkę» w 140. rocznicę jej urodzin, będę się opierał nie tylko na ich publikacjach, lecz też na danych, które znalazłem w źródłach drukowanych i archiwalnych z XIX–XX w.
21 listopada 2025
Zajrzeć do ogrodu Sarcewicza
Artykuły
Już od czterech miesięcy Platforma «Algorytm Działań» przy wsparciu Ukraińskiej Fundacji Kultury prowadzi badania nad postacią rzeźbiarza naiwisty Stanisława Sarcewicza, który mieszkał i tworzył w Łucku.
22 września 2025
W Łucku zaprezentowano książkę o żołnierzach Armii Andersa związanych z Wołyniem
Wydarzenia
W Łucku ukazała się książka «Wołynianie w Armii W. Andersa w czasie II wojny światowej». Publikacja została zaprezentowana w Bibliotece Ołeny Pcziłki.
06 marca 2025
Emanuel Małyński – człowiek legenda z Polesia. Dziedzictwo publicystyczne i pisarskie
Artykuły
Emanuel Małyński (1873–1938) to postać nietuzinkowa – polski pisarz i publicysta, którego życie i twórczość pozostają interesującym świadectwem złożonych czasów, w których przyszło mu żyć.
28 stycznia 2025
Emanuel Małyński – człowiek legenda z Polesia. Hojny darczyńca, filantrop
Artykuły
Na Wołyniu Emanuel Małyński włączył się w liczne prace społeczne, wspierając działania wojewody Henryka Józewskiego. Był znanym filantropem i hojnym darczyńcą dla instytucji publicznych. Jego działalność filantropijna przyciągała najwięcej uwagi i szacunku. W pamięci ludowej pozostał jako człowiek, który z hojnością i oddaniem służył swojej ziemi i mieszkańcom.
14 stycznia 2025
Emanuel Małyński – człowiek legenda z Polesia. Pilot pierwszej generacji, mecenas lotnictwa
Artykuły
Emanuel Małyński (1873–1938) zdawał się być uosobieniem ducha epoki – czasów, kiedy niebo przestało być granicą, a stało się wyzwaniem. Jego ambicje i odwaga budziły podziw zarówno na Wołyniu, jak i poza nim, choć ich cena bywała wysoka. Małyński, człowiek zamożny i hojnie wspierający postęp techniczny, zainwestował swoje środki i czas w rozwój lotnictwa, znacznie przyczyniając się do jego rozkwitu w początkach XX wieku.
20 grudnia 2024
Emanuel Małyński – człowiek legenda z Polesia. Próba unieważnienia testamentu
Artykuły
Emanuel Małyński pozostawił po sobie testament, który jest nie tylko aktem ostatniej woli, ale też świadectwem jego wielkiego serca. Sporządzony 7 października 1937 r. w Poznaniu przez notariusza Stefana Piechockiego, dokument ten odzwierciedla jego praktyczny, pełen pasji charakter.
26 listopada 2024