«Los Anny Walentynowicz w niezwykły sposób połączył losy dwóch narodów» – powiedział reżyser Jerzy Zalewski podczas rozmowy o jego filmie dokumentalnym o Annie Walentynowicz, Matce Solidarności.
12 kwietnia w Rówieńskiej Obwodowej Bibliotece Naukowej odbyło się spotkanie z Jerzym Zalewskim, reżyserem filmu dokumentalnego «Anna Walentynowicz. Skąd przychodzimy, kim jesteśmy, dokąd zmierzamy», oraz polską i ukraińską rodziną Anny Walentynowicz. Nagranie z tego wydarzenia biblioteka udostępniła na swoim kanale na YouTube.
Wcześniej za zgodą Jerzego Zalewskiego w bibliotece dla wszystkich chętnych zorganizowano kilka przeglądów dokumentu. Jak zaznaczyła podczas spotkania Walentyna Jaroszczuk, dyrektor biblioteki, żeby widzowie mogli zrozumieć wszystkie jego sceny, bibliotekarze opowiadali im o bohaterce filmu oraz o przedstawianych w nim wydarzeniach.
«Los Anny Walentynowicz w niezwykły sposób połączył losy dwóch narodów» – powiedział Jerzy Zalewski odnosząc się do pytań postawionych w tytule filmu. Dodał, że «dokąd zmierzamy» to pytanie dramatyczne, bo ze względu na rosyjską agresję zagrożenie jest dla nas wszystkich ogromne.
W poszukiwaniu prawdy o Annie Walentynowicz ekipa filmowa na czele z Jerzym Zalewskim towarzyszyła Piotrowi i Januszowi Walentynowiczom w ich podróżach po Polsce w 2012 r. w poszukiwaniu zwłok babci i mamy, a w 2014 r. wyruszyła razem z nimi w podróż do Ukrainy. Kolejny wątek to najważniejsze wydarzenia z życia prywatnego i zawodowego Anny Walentynowicz. Dokument opiera się na tych trzech liniach narracyjnych, które uzupełniają się nawzajem.
«Wiedziałem, że babcia ma rodzinę na Ukrainie. Ale nigdy nie pytałem, czy to polska rodzina, czy ukraińska. Przyjąłem, że to jest jej polska rodzina, która została na Ukrainie. Jedną siostrę, Olę, poznałem, kiedy przyjechała do Gdańska. Wiedziałem, że jest jeszcze jakaś rodzina. Babcia przed wylotem do Smoleńska w 2010 r. chciała, żebyśmy po jej powrocie przyjechali tu, i żeby zapoznała nas z resztą rodziny. Nie wiedziałem, że jest tu nas tak dużo» – powiedział Piotr Walentynowicz, wnuk Anny Walentynowicz.
Podzielił się także wspomnieniami o babci: «Jak byłem dzieckiem, otaczała mnie i moją siostrę szczególną opieką. Do samego końca starała się przekazywać, wpajać, utrwalać w nas to, że trzeba byś przyzwoitym człowiekiem i pomagać ludziom».
Zaznaczył, że ostatnie lata życia babci były bardzo aktywne. Prezydent Lech Kaczyński i kilku innych polityków wsparli ją i odkryli na nowo dla Polaków. «Sprawa katyńska była dla niej bardzo ważna. Babcia była szczęśliwa z tego powodu, że znajdzie się na pokładzie samolotu, że może polecieć i dać świadectwo prawdzie, o którą walczyła» – powiedział Piotr Walentynowicz, wspominając wydarzenia z 2010 r., kiedy w 70. rocznicę Zbrodni Katyńskiej polska delegacja na czele z prezydentem Lechem Kaczyńskim wyruszyła do Rosji, aby złożyć hołd ofiarom Katynia.
«Moja mama jest kuzynką Anny Walentynowicz. Nasze pierwsze spotkanie odbyło się w 1996 r. Wtedy ciocia Ola, siostra Anny Walentynowicz, przybiegła do naszego domu i powiedziała, że Anna żyje. Moja mama i babcia nie mogły uwierzyć, że po tylu latach będą mogły zobaczyć Anię, która zaginęła w czasie II wojny światowej. Ciocia Hania przyjeżdżała do nas. Pamiętam, że uwielbiała ukraińskie cukierki» – wspominała Tetiana Bartycka z Równego.
Anna Walentynowicz z domu Lubczyk urodziła się 15 sierpnia 1929 r. we wsi Sinne na Wołyniu (obecnie Sadowe w obwodzie rówieńskim) w ukraińskiej rodzinie Nazara i Jefrosynii (Pryśki) Lubczyków. Podczas II wojny światowej polska rodzina Teleśnickich z sąsiednich Pustomytów, u których pracowała, wywiozła ją bez wiedzy rodziców pod Warszawę, powiedziawszy, że jej wieś spalono, a cała rodzina zginęła. Była pracownicą Stoczni Gdańskiej i to jej zwolnienie z pracy było pretekstem do rozpoczęcia sierpniowego strajku w 1980 r., który szybko ogarnął całe Wybrzeże. Na fali tych wydarzeń powstał Niezależny Samorządowy Związek Zawodowy «Solidarność», którego była współtwórczynią. Przez wielu jest nazywana Matką Solidarności. Zginęła w Katastrofie Smoleńskiej 10 kwietnia 2010 r.
W 2020 r. ukazało się ukraińskie wydanie autobiograficznej książki Anny Walentynowicz «Cień przyszłości» napisanej wspólnie z Anną Baszanowską. Przetłumaczyła ją Walentyna Romaniuk, rówieńska dziennikarka, autorka reportażu o ukraińskich korzeniach Anny Walentynowicz opublikowanego 14 kwietnia 2010 r.
Natalia Denysiuk
Fot. Rówieńska Obwodowa Biblioteka Naukowa